sobota, 2 lutego 2013

Gdy kogoś z nas ubywa...


   Zdarzają się takie sytuacje, że ktoś nieodwołalnie kasuje swojego bloga i znika zupełnie ze świata internetowego. Pozostaje pustka, żal i niezrozumienie a jednocześnie uświadomienie sobie, jak bardzo to wszystko jest ulotne i chyba niewarte tak wielkiego zaangażowania oraz poświęcania czasu...Przecież można jednym ruchem wcisnać przycisk "usuń". I jakieś światełko gaśnie tak po prostu...


                                                           
Gdy nagle milkną czyjeś słowa
Kogoś, kto przecież był  bliski
Jest dziwna pustka, ból i trwoga
I zbiera się wspomnień odpryski
Intensywności myśli, uczuć
Bliskości budowanej
Gmera się w sercu, aby winy
Doszukać się w sobie samej
Ktoś nagle zniknął z tej przestrzeni
Tak, tu jest wszystko nietrwałe
Lecz zabrał z sobą swoją duszę
Zatrzasnął za sobą bramę
Jaki ma sens to nasze pisanie?
Czy ono jest tylko zabawą?
Serca spowiedzią, obnażaniem?
Publiczno-intymną sprawą?
                                                         I kiedyś każdy z nas odleci
Internet to chwila, złudzenie
Czy będzie ktoś za nami tęsknił?
Przez chwilę, a potem przed siebie!
***
Są także blogi, które trwają
Choć dawno już nie ma autora
Bo odchodzimy stąd i stamtąd
Tak samo,  gdy przyjdzie pora...

36 komentarzy:

  1. Olgo Wiesz że zniknęłam na chwilę ,jak mój magik Kinga mnie podłączy to wracam , sama boję się grzebać w tych zawiłościach komputerowych.
    Pozdrawiam i dzięki za rozmowę :))Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Ilonko, ale niechcący stałaś się inspiracją tego wiersza...Dzięki!
      I cieszę sie,że powstaniesz jak feniks z popiołów!:-))
      I też się ciesze, że pogadałysmy. Jednak rozmowa to coś innego, niż pisanie...
      Uściski!:-)))

      Usuń
  2. Po przeczytaniu ostatniej zwrotki,
    przypomniał mi się blog Jazzowej... heh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie jej blog miałam na myśli, pisząc tę zwrotkę...A pewnie wiele takich jest. Wciąż żyją, mimo wszystko...

      Ale niebezpiecznie się tak przywiązać do jakichś blogów, zblizyć się, mysląc, że jestesmy częscia czyjegoś życia. Ten ktoś może w pewnym momencie wcisnąc wiadomy przycisk i odciąc sie zupełnie. Ma prawo, bo to tylko internet...Internet jest trochę jak chrupki o smaku bekonu. Z bekonem niewiele mają wspólnego a tylko mamią zmysły...

      Usuń
  3. To nasza Ilonus poszla zniknac? Nawet nie zauwazylam, dobrze, ze sie zameldowala, bo gdybym ja odkryla Jej znikniecie, pewnie zamartwilabym sie na smierc.
    Wiersz, jak zawsze, trafny i piekny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonka omal zę nie przyprawiła mnie dzisiaj o zawał! Ale dała głos i wszystko jest OK!
      Jednak nie wszyscy daja głos w takiej sytuacji. Niektórzy znikaja w niebycie. A nam pozostaje domyslać sie przyczyn i czuć pustkę...Przez jakiś czas! A potem? Next one!Ech, życie...

      Usuń
    2. Gdyby Ilonus odwazyla sie zrobic nam cos podobnego, przez cale zycie nie moglaby sie czuc bezpiecznie. Zrobilabym taki desant na te Jej wypozyczalnie, ze klekajcie narody! A z niewatpliwie jedrnego zadka zrobilabym jesien sredniowiecza!
      Mam nadzieje, ze Ilonus to przeczyta i dobrze sie zastanowi, zanim znow cos wcisnie.

      Usuń
    3. Tym razem wszystko jest OK, ale pomyśl Panterko ile jest blogów, gdzie nie masz żadnych szczegółowych namiarów na autora. On nie pisze konkretnie skąd jest. Nie podaje swoich personaliów. Nie dzieli sie numerem telefonu. I gdy znika, to znika zupełnie, bo nie masz do niego żadnej drogi dojscia. Nie możesz odnaleźć go zupełnie tak, jakby przeszedł na druga stronę tęczowego mostu. Tak wiec nasza anonimowosc w sieci jest z jednej strony bezpiecznym schronieniem, ale z drugiej czarną dziurą niebytu...

      Usuń
  4. Ktoś, gdzieś napisał, że nasza śmierć zostanie zwielokrotniona, poprzez kolejne śmierci medialne. Śmierć ciała, skasowanie bloga, konta fb, itd
    Myślę, że można też kogoś "zabić" w internecie.
    W życiu realnym też wszystko ulatuje. Kończą się przyjaźnie, zdychają miłości, ludzie odchodzą i znikają. Jak blogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne słowo - skasowanie. Był człowiek - nie ma człowieka. Zero. Ludzie, po wielekroć wymazani zewsząd, gdzie zostawili swój ślad...Robimy miejsce dla innych. A takie z nas przecież pracowite mróweczki. A tymczasem i bez nas mrowisko po dawnemu wre zyciem.Tylko nam sie wydaje, ze jestesmy tacy ważni,że coś znaczymy...A tymczasem życie toczy się dalej. Tak w necie, jak i w życiu.

      Usuń
    2. No ale tak przecież było zawsze.
      Nasze życie jest ważne wyłącznie dla nas samych i grona naszych bliskich (w tym również bliskich wirtualnych) i tyle.
      Niczyja śmierć nie zatrzymuje obrotów wszechświata.
      Kupujemy na targach staroci czyjeś zdjęcia rodzinne, grzebiemy w pudłach pełnych fragmentów pamięci. Kupujemy pamiętniki.
      Może ktoś nas kiedyś też kupi? Może ktoś wygrzebie nasze blogi z pudła z twardymi dyskami? Trochę obrzydliwe? Trochę. Śmieszne? Jak najbardziej. Śmiejmy się Olgo, piszmy blogi, malujmy obrazy, tańczmy.

      Usuń
    3. A może już nas nie ma? A to wszystko tylko sie nam zdaje, albo komuś śni?

      A poniewaz nie ma żadnej pewności w niczym, to rzeczywiście pozostaje nam tylko cieszyć sie tym, co jest, tym, co wydaje sie nam, że mamy. Obecną chwilą. Jako takim zdrowiem. Rodziną. Macierzyństwem. Przyjaźnią.Muzyką. Tańcem.Malowaniem, Czytaniem. Fotografowaniem. Spacerem po lesie. Seksem.I całą resztą...
      Mamy tylko tę jedną chwilę ekstatycznego lotu ćmy do świecy...

      Usuń
  5. Olu, w wierszu napisalas wszystko. Nic dodac, nic ujac. Musze Ci sie przyznac, ze rowniez martwilam sie o Ilonke.
    Od wczoraj usiluje wejsc na jej blog bez powodzenia i pomyslalm, ze przez nieuwage skasowala blog. Najwazniejsze, ze jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest okropne uczucie, gdy ni stąd ni zowąd znika ktoś, kto jeszcze wczoraj był.Przeżywamy to w realu, przeżywamy i w necie...To tylko blog a więc tu mozna sobie ot tak po prostu przepaść bez wieści. Nikt przeciez nie obiecywał, ze pozostanie tu na zawsze. I wciąz zdarzaja sie takie blogowe odejścia, ale to wciąz boli i budzi miliony pytań. Mnie udało sie z Ilonką pogadać tak normalnie przez telefon, ale są ludzie, którzy znikają bez słowa, nie dajac żadnych namiarów na siebie.I jest wtedy tak, jakby umarli naprawdę...

      Usuń
    2. Tak, przecztalam komentarze i domyslilam sie, ze rozmawialyscie przez telefon.
      Juz jestem u niej na blogu, pogaduchy juz sie rozpoczely:)

      Usuń
    3. Czyli życie blogowe toczy się po dawnemu.Normalnie. Intensywnie i z serdeczną bliskościa. Cudowne zmartwychwstanie! Ależ ulga!:-))

      Usuń
  6. Tylko niektóre blogi trwają, inne nie. Czy są potrzebne komuś ? Nie potrafię odpowiedzieć. Może są próbą publicznego wystąpienia lub miejscem, gdzie szuka się pomocy, przyjaciół,czy kontaktu z ludźmi.
    Czy znajdujemy to czego szukamy ?
    U siebie mam 2 linki,do stron, które już nie istnieją. Myślę, że właściciele już nie żyją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były potrzebne, póki trwały...Żyły i były dla kogoś wazne. Moze były wsparciem, studnią, gdzie bez obaw wrzucało się zwierzenia i dzieliło się podobnymi doświadczeniami?

      Wstrząsające jest to, że istnieje wiele blogów, których autorzy juz nie żyją. Blog o tym nie wie. I czasami to miejsce żyje nadal własnym zyciem, mającczytelników, którzy wciaz i wciaz dopisują komentarze, nie mogac tak po prsotu zapomnieć o autorze. Sa wierni i zbyt mocno związani z tym miejscem, by tak po prostu przestać tam bywać lub je skasować, skazując tym samym na niebyt i powolne zapomnienie.I to jest pocieszające i budujące, że ktos jednak pamięta nas w necie, nawet, gdy nas już tu nie ma...

      Usuń
    2. Czesto mówi się o profilach, blogach osób zmarłych. Czy powinny trwać, podczas niebytu właściciela ?

      Usuń
    3. A jesli to taki ich swoisty pomnik? Jedyne, co pozostało po ich pisaniu, po ich marzeniach i wspomnieniach?

      A w pisaniu byli tak bardzo sobą. Może pisząc w necie,bedąc w pewien sposób bezpieczni bo anonimowi przekazywali nam więcej, niż wiedzieli o nich ich bliscy i przyjaciele? czasami odkrywamy się bardziej przed obcymi, niż przed bliskimi...

      Jeśli natykam się na profil, blog osoby, której już nie ma, to zamyslam się nad tym faktem. Nad jej życiem i odejsciem.Nad tym ,czy wiedziała, czy przeczuwała...Trudno odejśc z takiego miejsca bez zastanowienia sie nad ulotnością naszego zycia. A poprzez ten namysł jakoś ten blog "istnieje" w tym zamysleniu, w tej smutnej konstatacji, że był, tętnił zyciem prawdziwej, czującej osoby...

      Usuń
    4. Dobranoc Olgo
      Mam tam na Pogórzu takie miejsce dla siebie.
      Poszukam Ciebie latem.

      Usuń
    5. I może spotkamy się gdzieś na rozstaju dróg, albo przy starej kapliczce?
      Do lata piechotą będziemy szły!
      Dobrej nocy Zofijanko!:-))

      Usuń
  7. Ale się wystraszyłam:( Dobrze, że to rozważania bez konkretnej przyczyny a raczej ta przyczyna nie okazała się taka straszna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyczyna była tylko asumptem do rozważan. Lecz przecież każdy z nas kiedys naciśnie ten przycisk. I taka jest róznica, ze tu zazwyczaj to my usuwamy siebie a w realu KTOŚ usuwa nas...

      Usuń
    2. Taaaa... to drugie przeżyłam dosłownie. Może napisze, jak mnie w majestacie (łamanego) prawa dosłownie wyautowano ze szkoły? Jak zbiorę znowu siły do wyrzucenia z siebie paskudy:))) Kiedyś już usunęłam bloga. A teraz? Musiałabym się bardzo zastanowić, bo jakoś tak się przyzwyczaiłam do Was. Na pewno nie odeszłabym bez podziękowania i pożegnania.

      Usuń
    3. Blog często jest dla nas swoistą autoterapią, miejscem, gdzie wyrzucamy z siebie swoje paskudy, wampiry i potworzyce. A one, wydane na światło dzienne nie zdają sie juz takie straszne i powoli udaje się oderwać ich macki od poranionej duszy.
      Czasami, gdy odsłonimy sie za bardzo i żałujemy tego przypływu ekshibicjonizmu likwidujemy bloga, by zatrzeć po sobie ślady tej nadmiernej odsłony.Tak dużo uczuć wiąże sie z naszymi zwierzeniami, wspomnieniami, przemysleniami. Czasami nie da sie tego kontynuować i trzeba zniknąć, by zacząć na nowo siebie, gdzieś...
      Ale masz rację Jaskółko - zawsze na koniec trzeba przynajmniej powiedzieć grzecznie "Dziękuję Wam wszystkim za to, że odwiedzaliście mój blog i dzieliliście sie ze mną swoimi uczuciami. Ale przyszła na mnie pora by się pożegnać. Zamykam bloga."

      Usuń
  8. A ja w ferworze zajęć nawet nie zauważyłam "zniknięcia Ilonki", ale to i dobrze, bo bym się zamyślała co się stało. I pewnie bym wymyśliła, że ktoś Ją skrzywdził komentarzem ...
    Dobrze, że to tylko złośliwość rzeczy martwych i jej pociechy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystko się dobrze skończyło, na szczęście!:-) Ilonka jest jak gdyby nigdy nic i dobrze się ma a Ola miała inspirację do wiersza. Tak to nic w przyrodzie nie ginie. A nawet z zaginięcia coś sie rodzi...
      Mireczko! Sprawdź swoją pocztę w wolnej chwili!

      Usuń
  9. Jak to dobrze, że nie odeszła i przestała pisać. Przyzwyczajamy się do tych osób , na które czekamy by coś napisały, podzieliły się dobrym słowem. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przywyczajamy się i zależy nam na ich obecności. Tworzymy w internecie taki krąg znajomych, przyjaznych ludzi. Gdy kogoś z nas zabraknie robi sie smutno i pusto...
      Ale, na szczęście, na razie jeszcze jesteśmy i trwamy na posterunku!
      Serdecznosci zasyłam dla utalentowanej, profesjonalnej poetki!:-)))

      Usuń
    2. Dziękuję Oleńko, już pisałam w komentarzu u Cezarego , s powrotem kiepsko się czuję , nawrót niedoleczonego przeziębienia.Muszę wyleżeć inaczej nie dojdę do siebie. A co u Ciebie, pozdrawiam i całuję

      Usuń
    3. Wyleż sie kochana tyle, ile trzeba. Bo z tą chorobą nie ma żartów. Bardzo uparte i przebiegłe są te choroby w tym roku.To chyba z powodu zbyt łagodnej zimy...
      Uściski serdeczne zasyłam!:-)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Czasami i ja mam ochotę by wcisnąc ten przycisk...

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Prędzej, czy później i to będzie najzupełniej normalne...Przeciez nic nie może wiecznie trwać, jak spiewałą Anna Jantar.

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za wszystkie merytoryczne komentarze. Inne, a szczególnie te natrętne i napastliwe będą usuwane do spamu.

Etykiety

apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy blog Cesarzowa Ki chleb choroba czarny bez czas czerwiec deszcz dobro dom drama drama koreańska drewno dzieciństwo ekologia erotyk fajka film fotografie głodówka gospodarstwo Góry Flindersa grudzień Gwiazdka historia horror humor humoreska informacja inność internet Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka jesień kangury kastracja koala kobieta koguty komputer komunikacja konfitury koniec świata konkurs kot koziołek kozy Kresy kryminał kuchnia kulinaria kury kwiaty las lato lipa lis listopad łąka macierzyństwo malarstwo marzenie miasteczko odnalezionych myśli Mikołaj miłość Misia moda muzyka nadzieja nałóg natura Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie ogrody opowiadanie opowiastka opowieść pamięć park pasja patriotyzm pies pieśni piosenka płot początek podróż poezja Pogórze Dynowskie polityka poprawność polityczna porady prawda prezent przedwiośnie przepis przygoda przyjaźń psy psychologia recenzja refleksja relatywizm repatriacja reportaż Riverland rower rozmowa samotność sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola skróty smutek South Australia strych szczęście śmierć święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota uczucia upał urodziny uśmiech wędrówki węgiel wieś wiosna wirus woda wolność wspomnienia wspomnienie wychowanie zabawa zaproszenie zdrowie zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zupa Zuzia zwierzęta życie życzenia