Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glebogryzarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glebogryzarka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 kwietnia 2023

O piosenkach, rumaku i wiośnie…

 


 

…Na zmianę dzisiaj pada, leje potężnie albo siąpi i mży delikatnie. Rośliny z zapałem piją tę wodę prosto z nieba i wręcz rosną w oczach. W związku z mokrą i chłodną aurą siedzimy z Cezarym, psami i kotem w domu odpoczywając, gotując zupę jarzynową ze spora ilością natki pietruszki i słuchając piosenek z wielce popularnych w latach dziewięćdziesiątych gal piosenek biesiadnych. Ach! Jak ludzie potrafili się wtedy razem bawić, jak wiele w nich było nieudawanej radości i młodzieńczego optymizmu. Czy i dzisiaj potrafili by tak się cieszyć, śpiewać wspólnie, podrygiwać i tańcować spontanicznie, zapominając o wszelkich podziałach między nimi a co ważniejsze, o tym, co na co dzień niepokoi i dręczy? Czasy się zmieniły i ludzie się zmienili. A może tylko tak mi się wydaje, bo i ja się zmieniłam a co ważniejsze odmienne jest moje patrzenie na rzeczywistość? Tak czy siak, gdy deszcz monotonnie stuka w parapety okien miło jest przypomnieć sobie stare, dobre piosenki i po prostu zanucić nostalgicznie uśmiechając się do wspomnień…



   Wiedząc o tym, że pogoda zmieni się diametralnie postaraliśmy się wczoraj z Cezarym uprzątnąć grządki, przeorać je, nawieźć i przygotować pod zasiew różnych warzyw. Mamy na terenie ogrodu dwa ogrodzone warzywniki, które choć niewielkie, to i tak coroczne przekopanie ich i odchwaszczenie na wiosnę było dla nas zawsze sporym wyzwaniem. Dlatego w tym roku wpadliśmy na pomysł by kupić małą glebogryzarkę spalinową, czyli kultywatorek i nieco ułatwić sobie robotę. I oto wczoraj nareszcie poszła ona w ruch i od razu nie bez przyczyny nazwana została przez nas wielce narowistym rumakiem.




   Tenże rumak  lśniąc nowością stał dotąd w swojej stajni, czyli w budynku gospodarczym,  gdzie przycupnięty obok kosiarek, podkaszarek, pił i łuparki cierpliwie czekał na dzień swej chwały. Choć to, czy okaże się on godzien pochwały, czy wręcz przeciwnie – porażki nie było wiadome. Już raz bowiem, kilka tygodni temu próbnie użyliśmy owej glebogryzarki , ale nie byliśmy wtedy zachwyceni jej pracą. Okazało się, że po pierwsze gleba, na której pracuje taki kultywatorek powinna być porządnie podeschnięta, a do tego uprzątnięta z liści i większych chwastów. Jeśli bowiem jest za mokro to  ziemia przykleja się do kopiąco-tnących łopatek glebogryzarki, co powoduje jej zwolnienie i wymuszony przestój albo wręcz przeciwnie, rwące szarpnięcie, zaskakująco silne i szybkie ruszenie z miejsca, gdy grudy mokrej ziemi  i poplątane korzenie chwastów oraz kłęby liści nagle zdecydują się z niej odpaść.



    Do tego jasne stało się dla nas, że to nie jest lekka praca. Do utrzymania bowiem w rękach kierownicy tego ustrojstwa, do zapanowania nad jego narowami potrzeba sporej siły fizycznej. Dlatego też operatorem owej wymagającej machiny na razie jest u nas Cezary a ja tylko obserwuję z podziwem jego poczynania i tęsknie wzdycham sobie, że może kiedyś i mnie uda się spróbować okiełznać tego szalonego rumaka. A będę jeszcze miała okazję by się tego nauczyć, bowiem na obróbkę czeka niewielki kawałek pola za naszym ogrodem.  Najpierw jednak musimy go trochę powiększyć, wycinając stamtąd płaty gęstej trawy i perzu, pobieżnie chociaż wypielić a potem przeorać i wytyczyć nowe grządki. Będą tam rosły cukinie, dynie, fasolka szparagowa, pomidory i może coś jeszcze, jeśli się tylko zmieści.



   Wiem, że niektórych spośród Was zainteresuje nasza opinia o pracy glebogryzarki. Powiem Wam, że pominąwszy wszelkie początkowe trudności  oraz towarzyszące im złorzeczenia, to raczej jesteśmy z niej zadowoleni. W ciągu mniej więcej godziny porządnie przekopała i rozdrobniła ziemię w dwóch warzywnikach. Gdyby chcieć to  samo zrobić przy użyciu łopat i motyk trzeba by poświęcić na to pewnie kilka dni. A nie muszę chyba mówić jak bardzo uciążliwa jest dla ogrodników w pewnym wieku taka robota.  A czy obsługa glebogryzarki nie jest męcząca? Cezary mówi, że niestety jest, ale to zupełnie inny rodzaj wysiłku i inne mięśnie przy tym pracują. Niech się przy tym narowistym rumaczku schowają wszystkie wymyślne urządzenia w siłowniach!  No, ale przecież ćwiczenia na siłowni nie wiążą się raczej z żadnym pożytecznym działaniem a tylko z pracą nad swoją sylwetką i wagą. Tymczasem obcowanie z gryzącym glebę żelaznym konikiem to same korzyści dla ciała, ducha oraz co najważniejsze dla ziemi w ogrodzie oraz rosnących tam w przyszłości roślin. No, może tylko biedne dżdżownice nie były zadowolone z tego co działo się z należącym dotąd tylko do nich terenem. Pewnie zginęły biedaczki na polu chwały i przemielone zamieniły się w użyźniający, naturalny nawóz.



   A jeszcze co do glebogryzarki, to podczas gdy urządzenie jedzie do przodu, nie trzeba go pchać, bo maszyna po włączeniu napędu sama jedzie przed siebie. Do człowieka należy utrzymanie w ryzach oraz zniesienie jego mocno wibrujących drgań. Znacznie bardziej wymagające jest ciągnięcie kultywatorka do tyłu, ponieważ  maszyna jest dość ciężka a do tego zagłębiając się cały czas w ziemię niekiedy wjedzie za głęboko i trzeba szybko wyciągnąć ją z dołka żeby błyskawicznie nie przekopała się na drugą połowę kuli ziemskiej!:-)


   Wiosna w naszym pogórzańskim przysiółku z każdym dniem poczyna sobie coraz śmielej. Co rano wychodzimy do ogrodu żeby rzucić gospodarskim okiem na to, co jest do zrobienia, by zobaczyć jak przyjmują się posadzone niedawno roślinki albo czy już wychodzą na światło dzienne te nowo posiane. Jednak przede wszystkim spacerujemy po to by odetchnąć świeżym powietrzem i zachwycić się nowymi odcieniami zieleni na drzewach i krzewach, na kwietnikach i w warzywnikach, zauważyć co nowego pojawiło się na okolicznych polach, łąkach i w pobliskim lesie.  Szmaragdowa, soczysta trawa rośnie na potęgę, więc za mną już pierwsze koszenie. Uff! To dla mnie nie lada wysiłek, ale zawsze to pierwsze, wiosenne koszenie jest najcięższe, bo człowiek jeszcze nie rozruszał dostatecznie mięśni, nie przywykł do wielogodzinnego pchania albo ciągnięcia terkoczącej monotonnie, ciężkiej maszyny. Jednak satysfakcja z dobrze wykonanej pracy wynagradza wszelki wysiłek. A poza tym przecież także podczas koszenia obcować można z cudem pełnej życia przyrody. Na biało i różowo kwitną już wiśnie, śliwy, brzoskwinie i czereśnie.  A niemal zakończyła już kwitnienie posadzona kilka lat temu mirabelka. W warzywnikach zieleni się lubczyk, rukola, natka pietruszki i czosnek niedźwiedzi. Pełno już wszędzie motyli, biedronek, mrówek i trzmieli. A do tego wiosenne niebo co dnia przebiera się w kolejne błękitno-białe, zwiewne sukienki.





   Przed nami kilka chłodniejszych, pochmurnych dni. To dobrze dla ogrodu, całej przyrody i dla nas też. Odpoczniemy sobie z Cezarym, poplanujemy co będziemy robić potem, gdy znowu się wypogodzi. Posłuchamy też starych piosenek, pośpiewamy a jak nas najdzie ochota, to może i potańczymy przez chwilę, pokręcimy się trochę po kuchni, bo nogi same się ruszają, gdy słyszy się takie przeboje jak: Sobota w Michałkowicach, Nie płacz, kiedy odjadę, Wando bando, Obozowe tango, Kupujcie bubliczki i wiele, wiele innych…

Tutaj link do tekstow piosenek biesiadnych  https://piosenki.biesiadne.com/

 A ponizej Gala piosenki biesiadnej z 1998 r.

  


Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost