środa, 25 marca 2026

Usunięcie...

 





   Kilka dni temu zdecydowałam się na jakiś czas usunąć bloga. W blogowych ustawieniach istnieje taka możliwość, iż owo usunięcie nie jest ostateczne, ale zupełnie odwracalne w przeciągu trzech miesięcy. Zrobiłam to w trosce o to, co działo się na blogu. Mam tu na myśli niezrozumiałą i nagłą, dziwną nawałę wyświetleń z całego świata. Codziennie szło to w tysiące. Zdumiona i zaniepokojona obserwowałam liczne, jednoczesne wejścia na bloga nawet z państw takich jak Bangladesz, Wyspy Zielonego Przylądka czy Wyspy Owcze oraz dziesiątki innych, równie egzotycznych miejsc. Porównać to można było z najazdem żarłocznej szarańczy. Z dnia na dzień pojawiało się tych drapieżnych owadów coraz więcej i więcej. Pewnie była to sprawka bootów czy jakiejś innej wersji sztucznej inteligencji? Po co jednak to robiła? Nie wiem. Poczułam tylko dla swojego bloga, być może bezpodstawne, jednak jakieś zagrożenie. Nie mam pojęcia, czy sztuczna inteligencja tylko niewinnie czytała bloga, czy go hakowała a być może kopiowała, jakie niezrozumiałe procesy się tutaj działy. Cokolwiek by nie robiła było to podejrzane dla mnie. Dzisiaj technika rozwinęła się tak mocno, że nie sposób uniknąć takiej działalności. Nie sposób się przed tym jakkolwiek ustrzec i zabezpieczyc. Jesteśmy podsłuchiwani przez własne telefony, komputery, routery, telewizory a nawet inteligentne odkurzacze. Niczym jest zatem zhakowanie marnego bloga.

   Zatem zamknęłam go na jakiś czas w przystępie irytacji i bezradności, bo w tamtym momencie nie znalazłam innego sposobu na jego uchronienie przed podstępnym atakiem bootów. Mając nadzieję, że ów atak przeminął otwieram go ponownie. I wkrótce okaże się, czy zrobiłam dobrze. Przynajmniej jeśli chodzi o owe ataki.

   Inna sprawa, że od jakiegoś czasu coraz mniej chce mi się na blogu pisać. Odnoszę wrażenie, że ten etap w moim życiu powoli dobiega końca. Jakby jakaś iskierka zgasła...Jednak mam mnóstwo miłych wspomnień związanych z prowadzonym przez czternaście lat blogiem, dlatego przykro mi się zrobiło, gdy spostrzegłam, iż to moje czternastoletnie dziecię jest oblegane przez bezduszne i zapewne agresywne maszyny oraz logarytmy. Dlatego by je ochronić schowałam owo dziecko do ciemnej piwnicy. Ale to niestety broń obosieczna, bo ono tam marnieje, więdnie, zupełnie odwyka od słońca. Jest tak jakby go nie było, a przecież jest, jeszcze jest...

   Nie wiem jak będzie z moim pisaniem na blogu. Czy mi ta chęć wróci, czy nie. Tak czy siak nie chcę byście się o mnie martwili, bo nic złego się u mnie nie dzieje. Życie toczy się jak wprzódy. Zwyczajne, wiosenne, pracowite. Mam swoje zmartwienia i problemy, ale któż ich nie ma? To kilkudniowe zamknięcie bloga nie sprawiło, że jakoś zatęskniłam za blogowaniem, natomiast uświadomiłam sobie, że chyba jeszcze nie czas by zamykać go na zawsze, bez odwołania.

      Jeszcze daję sobie czas a blog niech sobie tkwi w letargu, mam nadzieję nie niepokojony już przez armię bootów. A jeśli nawet? Cóż, nic na to nie poradzę...

   Pozdrawiam serdecznie wszystkich życzliwych czytelników tego bloga!


1 komentarz:

  1. Nie mogę się zalogować na Twoim blogu, na szczęście udało mła się napisanie anonimowo. Olu na moje oko to trenowanie AI, u mła jest teraz szaleńcza ilość wejść z USA. W zeszłym roku to był Hong - Kong. Chyba znowu pójdę w wymyślanie neologizmów, w różne "trzymanczka", "śrubwkrętniki" i "gówpodsypki do róż", niech się sztuczna męczy. Z wieści miłych to chyba giełdowa bańka na AI będzie pękać, bo sztuczna to solidne wydatki, a kasy Olu brakuje na tym łez padole. Bogate ludzie mają problem z zasysaniem od biedaków, bo ci coraz cieniej przędą i jak w takiej sytuacji w tę sztuczną inwestować? Disney wychodzi z firmy od krótkich filmików AI, skoro Disney nie ma na to kasy, to kto ma?
    Mła też ma niechęć do pisania, ale powtarzam sobie że robię za bastion słowa pisanego i biorę udział w ocaleniu trudnej umiejętności czytania w świecie zdominowanym przez obraz. Vlogerzy i filmiki, często robione przez AI, nowy szołbiz i mła w tym wszystkim jako przedstawicielka zanikającego strumyczka wirtualnej rzeczywistości. Trzymaj się ciepło i pisz, bo jak nie my, to kto będzie pisał?
    Taba

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękujemy za Wasze opinie i refleksje!

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost