Śniegiem w krąg zawiało
Kontury zatarte
Przeznaczenie białą
Zapisuje kartę
Nic w miejscu nie staje
Chwila chwilę goni
Kolejne rozstaje
Coś boli, coś koi
Na coś się wciąż czeka
Coś się znów przegapia
Nadzieja ucieka
Następna się zjawia
Śnieżyca się wzmaga
Zamieć i zawieja
Szczypie, kąsa, smaga
Przegania strapienia
Człowiek jest marnością
Wobec tych żywiołów
Wszystkie jego sprawy
Niczym są pospołu
Cichną myśli, słowa
Przemija codzienność
Lecz rodzi się nowa
Otacza ją zmienność
A na to, co było
Co będzie, co jest
Ze wzmożoną siłą
Pada, sypie śnieg
I szczęścia okruchy
Znów serce muskają
Dodają otuchy
Odżyć pomagają…