niedziela, 18 października 2026

Świat ejaj...

 




Czy to piekło, czy to raj

Świat, gdzie pleni się ejaj

Chce uwagi, uczuć żąda

Kusi, mami i podgląda


Anioł, demon, bożek, dytko

Już się wciska nam we wszystko

Uśmiechając się promiennie

Woła: hej, skorzystaj ze mnie


Moja hojność nie zna miary

Chodź i przyjmij szczodre dary

Nie ociągaj się już człecze

Wszystkie smutki twe wyleczę


Dam przyjaciół avatary

Gdyś samotny i bez pary

Wskrzeszę bliskich twych i krewnych

Śmierć to stan dziś całkiem zbędny


Łatwo ze mną i przyjemnie

Więc korzystaj proszę ze mnie

Lęki twe to zabobony

Tyś wszak człowiek oświecony


Nie tkwij w średniowiecza mroku

Gdy tak dużo cudów wokół

Gdy odmieniam życie ludzkie

Zapełniając duszy pustkę


Chcesz jak dzikus przetrwać w kniei

Wierząc, że świat się odmieni

A gdy wstaniesz wnet ze snu

Dawno mnie nie będzie tu?


Ale będę tu i basta!

By zagarniać, pięknieć, wzrastać

I meblować życie nowe

Uwalniając od trosk głowę


Wyręczając cię w twym trudzie

Dając odpór biedzie, nudzie

Zastępując cię w robocie

Bawiąc w święta i na co dzień


Spytasz, jaka moja cena?

Och, niewielka! Strachu nie ma

Niepotrzebny będziesz wkrótce

Ale dzisiaj bierz mnie, głupcze!


   A ja po ponad półrocznej przerwie od pisania znowu o tej ejaj, jakby nie było ciekawszych tematów. Tematów jest mnóstwo, jednak nie o wszystkim chce się pisać a od czegoś trzeba zacząć (o ile rzecz jasna jest to jakieś zaczęcie, a nie chwilowy wybryk w blogowym milczeniu, bo i tak być może).

   Zaglądam ci ja na statystyki bloga a tu nadal tak samo jak było. Ejaj nie ma zamiaru odpuścić. Co więcej, zauważam, iż poczyna sobie jeszcze śmielej, gdyż coraz trudniej znaleźć w necie teksty czy filmiki nie posiłkujące się wiedzą ejajową, czy też zastępujące nią zupełnie twórczość ludzką. Nawet komentarze na blogach są niekiedy pisane przez sztuczną inteligencję, bo ludziom nie chce się samodzielnie myśleć i pisać.

   Ku czemu to wszystko zmierza? Czy jest na to jakaś rada i nadzieja? Mogłabym za mistrzem Młynarskim powtórzyć: „Róbmy swoje, póki jeszcze ciut się chce.” Ale czy się chce? I czy tego chcenia, tego samozaparcia wystarczy by ocalić chociażby kawałek starego, znanego nam świata? Czy to w ogóle jeszcze możliwe...?

   Dzisiaj to by było na tyle. Jak zawsze pozdrawiam Was serdecznie dziękując za Waszą obecność i pamięć. Ech! Wiele się podczas mojego niepisania zmieniło. Dookoła i we mnie. A w górach i na pogórzach? Już jesień...




Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost