Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 stycznia 2023

Nowe blogi…

 



 

…Zgodnie z postanowieniem zajrzałam do każdego z polecanych przez Was blogów ( za wszystkie Wasze propozycje raz jeszcze serdecznie dziękuję). W kilka z nich zagłębiłam się wnikliwiej, kilkukrotnie wczytując się w stare posty (oraz komentarze pod nimi), starając się wyrobić swoją opinię, dostrzec coś wyjątkowego a przede wszystkim sprawiającego, że miałabym ochotę bywać na danych blogach częściej. Muszę Wam jednak szczerze wyznać, że spośród zaproponowanych przez Was stron niewiele znalazłam takich, które mocniej poruszyły coś w mym sercu i w umyśle. Okazuje się, że jestem w tym względzie albo tak wybredna jak księżniczka na ziarnku grochu i przejawiam zdecydowanie zbyt wygórowane, nieprzystające do rzeczywistości wymagania, albo mam zupełnie inny gust, niż osoby, które mi dane blogi poleciły.  Nie ma w tym nic dziwnego. W końcu każdy z nas jest różny i ma prawo różne rzeczy lubić, inne, cenne dla niego wartości zauważać i preferować. Jedni szukają w cudzych blogach odbicia samych siebie, inni  furtek do innych, nieznanych dotąd światów. A jeszcze inni lubią łączyć ze sobą jedno i drugie…

 


   Być może minął już dla mnie czas magicznych, nagłych olśnień oraz entuzjastycznego zakochiwania się w blogach. A jeśli tak właśnie jest, to trochę smutno, trochę żal, bo oznaczałoby, że coś się we mnie niestety zmieniło i ni z tego ni z owego z młodej duchem, otwartej i spragnionej nowych wrażeń istoty, przekształciłam się w skostniałą w swych upodobaniach, surową w osądach starszą panią. Bo to, że nic mnie jakoś nadzwyczajnie nie urzekło, to moim zdaniem absolutnie nie wina owych blogów. Niektóre z nich są na naprawdę wysokim poziomie, jeśli chodzi o oryginalny pomysł,  o jakość i sposób pisania, wartość artystyczną, czy też urodę prezentowanych zdjęć. Ech! To chyba we mnie zaczyna już brakować tych bezcennych iskierek, które mogłyby przerodzić się jeszcze w żar a potem w ogień fascynacji. Czy wynika to z mojego wieku i wywodzącego się z niego pewnego rodzaju znużenia wszystkim co było oraz przesytu wobec tego, co jest? A może z blogami jest tak jak z piosenkami – najbardziej lubi się i wraca do tych, które już się zna? Trudno mi w tej chwili wyrokować. Tak czy siak, niestety, ze smutkiem stwierdzam, iż ani razu nie poczułam się jak podróżnik, który dotarł na zaczarowaną wyspę. Czyżby było to w moim przypadku nazbyt naiwnym, idealistycznym marzeniem…?

 


   Spośród polecanych przez Was blogów wybrałam i pokrótce omówię kilka, w które  uznałam, iż zdecydowanie warto zajrzeć, które mają w sobie coś przyciągającego uwagę, wyjątkową pasję, jakąś specyficzną kolorystykę czy nastrój, i których autorzy budzą sympatię, szacunek a czasem i podziw. A niektóre z owych stron mają w sobie lekkość oraz powab wolnych, śmiałych, kolorowych ptaków. Dlatego zupełnie nie dziwię się, że owe blogi są czytane, lubiane, komentowane. Co więcej: postanowiłam te kilka poniższych blogów dołączyć do mojej listy obserwowanych stron i bywać tam, ilekroć ich autorzy zamieszą kolejny wpis.

 


1.       Blog historyczno-obyczajowy Agnieszki Lisak ( polecony przez Lenkę)  

https://www.lisak.net.pl/blog

To strona prowadzona przez prawniczkę, pasjonatkę historii XIX wiecznej, autorkę kilku książek.  Pani Agnieszka zamieszcza na swym blogu mnóstwo ciekawostek na temat sztuki, mody, obyczajów w minionych wiekach. Jej teksty okraszone są fotografiami obrazów, grafik czy też fotografiami historycznych dokumentów. Autorka aby dotrzeć do źródłowej wiedzy na jakiś temat przeszukuje zbiory muzealne, archiwa i biblioteki. Za swoją twórczość jest nagradzana, zapraszana do wygłaszania prelekcji w szkołach, muzeach, w radiu i telewizji.

W ostatnio opublikowanym poście opowiada o roli cyrulika w dawnej Polsce, o używanych przez niego narzędziach i o charakterystycznych misach będących symbolami profesji balwierza…

   Dlaczego spodobał mi się ten blog? Cóż. Chyba od czasu przeczytanej w dziewczęcych latach „Godziny pąsowej róży” fascynował mnie XIX wiek. Czasy niby tak bardzo nieodległe a jednak kompletnie od naszych inne…

 



2.       „Szum moich myśli” – refleksyjny, pełen ciepła i poezji blog Ismeny (polecony przez Basię Wójcik)

https://szimena.blogspot.com

   W jednym ze starszych postów napisała o sobie tak: „Piszę, bo lubię. Piszę, bo chcę. Zresztą  natchnienie  nie czeka aż znajdę odpowiednią chwilę. Natchnienie przychodzi niespodziewanie i nie zostawia ci wyjścia. Muszę więc mieć zawsze przygotowany ołówek i kartkę.

Czytam, bo lubię. Czytam, bo chcę. Lubię znaleźć się w innym świecie, nieraz podobnym do obecnego, jednak różniącym się w każdym stopniu. Czytanie jednak może, a czasem musi poczekać na odpowiednią chwilę.” Bardzo bliskie mi są te słowa Ismeny oraz styl jej pisania…

 


       3. "Ciurkot". Blog marzycielki, płowowłosej dziewczyny o imieniu Aleksandra (polecony przez Jael)

http://ciurkot.blogspot.com

Autorka bloga ma kilka kotów, kocha je i opiekuje się nimi z oddaniem, dlatego też wiele  jej tekstów o kocim świecie właśnie traktuje. Mnóstwo u niej także pięknych a do tego doskonałych technicznie zdjęć kotów. Jednak, co ważne dla mnie,  nie jest monotematyczna. Interesuje się także podróżami, muzyką, rękodziełem, zdrowiem, psychologią i samorozwojem. To artystyczna , niełatwa do opisania w prostych słowach istota. Mnie ujęła w jej postaci rzadko spotykana wrażliwość i delikatność oraz jakiś rodzaj bezradności, melancholii, tęsknoty czy też smutku, który przewija się w wielu jej tekstach. Aleksandra kojarzy mi się ze mną samą sprzed kilkudziesięciu lat…

 


     4.   Blog Starej Kobiety, autorstwa błyskotliwej i refleksyjnej pani, która choć nazywa się „starą”, to absolutnie na to nie wygląda a i pisze jak osoba młoda duchem, choć bogata w wiedzę i doświadczenia życiowe (polecony mi przez Anonimową czytelniczkę)

http://www.starakobieta-i-ja.pl/ 

To blog refleksyjny wielotematyczny (a takie chyba lubię najbardziej). Autorka interesuje się obyczajami, kulturą, domem, kuchnią, modą oraz polityką. A pisze na tak wysokim poziomie, że jej tekstów nie powstydziłoby się żadne szanujące się czasopismo.

Czytając jej teksty można się uśmiechnąć, można się też zamyślić i rozrzewnić. Poniżej fragment jej zaduszkowego postu:

„Nie ma dnia, żebym w anegdocie, wspomnieniach różnego rodzaju, nie wspominała ICH. Przychodzą czasem we śnie i udzielają mi rad, coś podpowiadają. W ciągu dnia, codzienności... myślę, że Tato jest na rybach, Mama zaraz wejdzie i powie, że znowu porozrzucałam książki, a tu zaraz obiad będzie. Na to Babcia: daj jej spokój, na obiad jeszcze nie pora, weź tu zjedz ciasteczko, bo chyba ci cukier spadł ;-)”



   I na koniec jeszcze jedno ode mnie…Nie poddaję się. Nie porzucam marzeń. Nie chcę skostnieć w starych nawykach i z rezerwą podchodzić do nowych wyzwań. Zamierzam nadal wypatrywać ciekawych, wartych poznania i rekomendacji stron. I zawsze będę otwarta na propozycje z Waszej strony z wdzięcznością je od Was przyjmując i z ciekawością wędrując po nowych miejscach a potem dalej do kolejnych wyłaniających się na horyzoncie tajemniczych okolic.


 

   Póki zatem bloguję, póty żegluję po tym oceanie przeróżnych internetowych treści i jest szansa, że przypadkiem albo przy Waszej pomocy uda mi się odnaleźć jeszcze niejednego, skrywającego się pośród wód i przestworzy cud -  ptaka…

 

* Ilustracją powyższego posta są ptaki sfotografowane w Australii

 

sobota, 7 stycznia 2023

Nowe w Nowym…



…Od wielu lat kręcę się stale w tym samym gronie znanych i lubianych przeze mnie blogów. Przywiązuję się do ich autorów i mam wrażenie, iż jest między nami wzajemna nić sympatii. Zdarza się też, że rezygnuję z odwiedzin na tych blogach, gdzie wyczuwam agresję i brak poszanowania dla inności cudzych poglądów oraz wolności ich wyrażania. Wówczas wolę by nasze drogi się rozeszły. Nie ma bowiem sensu, moim zdaniem, przebywanie w nienawistnym czy wręcz toksycznym środowisku. 


 

  Wracając jednak do tego, dlaczego lubię pewne blogi…Doceniam w nich nie tylko to jak i o czym tam blogowicze piszą. Przyjemność sprawia mi też oglądanie zdjęć, fotoreportaży, relacji z podróży czy słuchanie zalinkowanej tamże muzyki.  Przede wszystkim jednak ważna jest dla mnie jakaś myśl, która zostaje po przeczytaniu danego posta. Coś indywidualnego i niepowtarzalnego, co autor wkłada w swoje teksty. Może to być swoiste poczucie humoru, nietuzinkowy język, umiejętność przekazania jakiegoś nastroju czy też poruszenie budzącego zastanowienie tematu. Chodzi mi o to, by po wejściu na dany blog rodziła się jakaś refleksja i związana z nią chęć odzewu ze strony czytelnika. I tak jak wspomniałam, dotąd udało mi się poznać kilkanaście takich ciekawych blogów. Jednak co jakiś czas niektóre z takich znanych miejsc znikają z internetowej przestrzeni, pozostawiając po sobie trudną do wypełnienia pustkę. Dlatego też moja lista ulubionych blogów staje się coraz krótsza. Wprawdzie na ich miejsce pojawiają się nowe, ale mam wrażenie, że tych nowych jest coraz mniej, albo może to ja nie potrafię na nie trafić? Może  ludzie gremialnie przeszli na WordPress, FB, YT, Tik Toka, czy inne tego typu platformy? Może zwyczajne blogi stają się już przeżytkiem? 


 

   Mimo wszystko mam nadzieję, że w internetowym oceanie przeróżnych treści można natrafić jeszcze na cudowne wyspy i wysepki, gdzie da się spotkać piękno i wrażliwość, talent i pasję, szczerość, oryginalność, głębię i szerokie horyzonty. Zakątki, gdzie chce się dopłynąć i już tam zostać. Ale cóż. Nie bardzo sama wiem, jak znaleźć te wsypy. Pochowały się we mgle, zagubiły w ogromnych przestrzeniach twórczości wszelakiej. Jak do nich dotrzeć, jak rozpoznać, jak wyłuskać spośród zalewu bylejakości, jak nie zmęczyć się ich szukaniem wśród wszechobecnych płycizn i bagnisk wtórności? 


 

   Tęsknię za tym uczuciem podróżnika, który przez długi czas błądząc w mroku i trafiając wreszcie w jakieś wspaniałe, pełne światła miejsce aż wzdycha z zachwytu, aż dech mu zapiera, aż oczy napełniają się łzami. I przysiada na jakimś pieńku czy skale by wsłuchiwać się w szum fal, przesypywać złocisty piasek w dłoniach, wpatrywać się w fascynujące, wielobarwne dale i wyobrażać sobie pochowane tam tajemnice…A potem ów wędrowiec z biciem serca wkracza w nieznane jeszcze strony i odkrywa, odkrywa bez końca…


 

   Ckni mi się za tym rzadkim wrażeniem, iż oto znajduję się w krainie, o której istnieniu dotąd wprawdzie nie wiedziałam, ale gdy tylko się w niej znalazłam poczułam, że to właśnie jej dotąd podświadomie wyglądałam… Czy znacie takie miejsca…? Być może moje oczekiwania są przesadne.  Zazwyczaj przecież blogowe pisanie traktuje się lekko. Jednak moim zdaniem tak być wcale nie musi. Także pośród blogów można znaleźć istne perełki. Nie raz sama przekonałam się o tym w przeszłości. Blogowa twórczość jest i może być ważna. Może być unikalną formą komunikacji, kreatywności czy też inspiracją dla innych. 


 

   W Internecie nic nie ginie i nigdy nie wiadomo kto i kiedy przeczyta dany tekst oraz jaki wywrze on na niego wpływ. Nasze dawne posty tkwią w internetowym kosmosie miesiącami i latami. Czyta je tysiące a nawet miliony nieznanych, nieodzywających się nigdy czytelników. Niekiedy sami już zdołaliśmy zapomnieć, że coś takiego napisaliśmy, gdy tymczasem dawne wytwory naszych umysłów niczym latające Holendry albo dawno umarłe gwiazdy nadal dryfują wśród bezmiaru konstelacji…


 

    W Nowym Roku bardzo chciałabym poznać jakieś nowe, ciekawe, niebanalne blogi. I proszę Was o pomoc w trafieniu na nie. O bycie moją latarnią przewodnią na tym bezkresnym, blogowym oceanie. Proszę o podzielenie się adresami takich stron, które sami lubicie odwiedzać, które naprawdę uważacie za godne polecenia. Proszę o zostawienie w komentarzu pod tym postem adresów (linków) do takich stron wraz z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego właśnie ten blog uznajecie za wart odwiedzin. Z góry dziękuję za wszystkie Wasze sugestie i propozycje. Teraz, zimą mam trochę więcej czasu, niż w reszcie roku, dlatego postaram się zajrzeć we wszystkie z polecanych przez Was blogów. A jeśli któreś z nich szczególnie przypadną mi do gustu, podzielę się z Wami moją opinią o nich w następnym poście a potem te strony trafią na moją stałą listę czytelniczą!:-)) 


 * fotografie będące ilustrację tego posta przedstawiają wybrzeża Australii

 

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost