Minęły jako zwykle szybko
przemijają święta wielkanocne. Za nami już krótkie i błogie chwile oderwania od
codzienności oraz zwrócenia się ku innym, niż na co dzień, bardziej wzniosłym
sprawom i ponadczasowym wartościom. I znowu w medialnym szumie wokół pojawiają
się popularne, niby zgrane, ale wciąż niestety groźne słowa a tuż obok nowe, ale
równie męczące i przykre tematy. Ten ogromny rój os bezustannie roi się i roi.
Latają wokół nas i buczą w nieustępliwym, złowieszczym amoku wyrazy takie jak:
wybory, przeciwnicy polityczni, demokracja, wojna, masakry, demonstracje, inflacja,
depresja, ocieplenie klimatu, pedofilia kleru, pedofilia Dalajlamy, chat GPT, eksplozje,
certyfikaty energetyczne, pożar auta elektrycznego, zboże techniczne, piąta
dawka szczepionki i wreszcie najgorsze a ukazujące się codziennie na portalach
internetowych suche i niestety pozbawione
dociekliwych pytań o przyczyny informacje, iż znowu ktoś młody „umarł nagle”…
Czy i Wam się
zdaje, że ten świat staje na głowie? Pewnie
nie pierwszy to raz i nie ostatni w historii jego istnienia. Dzieje się tak
wiele upiornych i absurdalnych rzeczy jakby to nie rzeczywistość była, ale sen
wariata lub też groteskowe przedstawienie teatralne, w którym wszyscy zmuszeni
jesteśmy brać udział. A co gorsza jeszcze się jedne z tych koszmarów nie
skończyły a już zaczęły się następne. I przeplatają się wszystkie w nieznośnym,
paranoicznym performansie strasznych wieści, dziwacznych zdarzeń, bezczelnych
kłamstw albo celowych przemilczeń oraz groteskowych decyzji polityków. Nie dziwota więc, iż ma się uczucie, że wzbiera
wokół coraz większy chaos i obłęd, coraz silniejszy lęk i niepewność co do
przyszłości a przede wszystkim wszechogarniający większość z nas bezwład.
Od
kiedy istnieje ludzkość bezwolnie dawała się wodzić za nos spryciarzom
przekonanym o swojej władzy i wiedzy, wszelkiej maści uzurpatorom, dyktatorom,
cynikom i szarlatanom. Sztandarowym przykładem takiego oszustwa na dużą skalę
były przewidywane ongiś przez kapłanów egipskich zaćmienia słońca, które dla
prostego ludu wydawały się złowieszczym znakiem z nieba a co za tym idzie stawały
się świetnym sposobem na podporządkowanie sobie przestraszonych obywateli
państwa faraonów. Ale i średniowiecze nie przedstawia się pod tym względem
inaczej. Pojawiły się wówczas tak ciekawe instytucje i byty jak święta
inkwizycja, krzyżowcy czy też biczownicy.
Towarzyszyło im owładnięcie religijną misją, chęcią odkupienia przeżartego
grzechem świata i zmiany go na lepsze. Ale tak to tylko wyglądało na zewnątrz dla
zwykłej gawiedzi, bowiem jak zawsze chodziło o utrzymanie i rozszerzenie władzy
oraz powiększenie fortun ówczesnych hegemonów – królów, cesarzy, możnowładców
oraz namiestników kościoła. Krzyżowcy robili to przy użyciu mieczy, z całą
bezwzględnością zbrojnie napadając na
„pogańskie” kraje aby siłą wprowadzić u nich jedynie słuszną religię. Główną
metodą działania owych „ szlachetnych wojów” był straszliwy terror, łupiestwo i
zbrodnie. Ale o to już mniejsza. Liczyły się przecież wyższe cele, o które
wolno było walczyć w każdy możliwy sposób. Przy tej okazji wielu dorobiło się
niebotycznych fortun a i liczne złodziejaszki, mordercy i oszuści mieli się
znakomicie. Zawsze wszak gdy ktoś ginie, cierpi albo popada w biedę, ktoś inny
zyskuje krocie. Do tego wszelkiej maści pątnicy i biczownicy, czując się
odpowiedzialni za ów przeżarty złem świat i nie mogąc znieść swej bezczynności
wyruszali na wędrówkę w ponurych, masochistycznych pochodach, pokazując się
jako cierpiący za owe grzechy i pragnąc je swoim bólem odkupić. A gdzieś w tym
wszystkim usiłowali żyć i przeżyć jakoś zwyczajni ludzie, dla których liczyły
się takie wartości jak rodzina, dom, miłość, zgoda między bliźnimi. I oni
właśnie stawali się ofiarami owych wojen, bitew, przerażających procesji
cierpiętników i zbójeckich, okrutnych wypraw rycerskich. To przez ich uprawiane
w znoju poletka przetaczały się wojny, znacząc je zniszczeniem i pożogą. Kto
dziś o tamtych ludziach pamięta? Byli a jakby ich nie było. Historia o nich milczy a choćby nawet nie milczała,
to cóż by im było po tym? Wypełnili swoją rolę rozedrganej, plastycznej masy
ludzkiej, bezbarwnego tła dla ważnych, wyrazistych wydarzeń. I stali się
prochem tej ziemi…
Dzisiaj na tamtych
owładniętych religijnym powołaniem inkwizytorów, rycerzy i biczowników patrzymy
jak na osoby dziwne, straszne, a nawet szalone. I cieszymy się, że tamte ciemne
wieki już za nami, że myśmy mądrzejsi i bardziej świadomi tego, co się dzieje i
że mamy na to jakiś wpływ. Ale czy na pewno? Czy i dzisiaj nie zachowujemy się
właśnie tak samo jak nasi przodkowie w średniowieczu? Ktoś bogaci się albo bawi
naszym kosztem, ktoś inny eksperymentuje na nas i bada, jak dużo jesteśmy w
stanie znieść, gdzie jest granica wytrzymałości ludzkiej. No i przecież nie
brak i dziś współczesnych krzyżowców – tropiących wszędzie zabójczy ślad
węglowy klimatystów czy ekologistów przyklejających się do jezdni albo oblewających
zupą pomidorową obrazy muzealne. Nie brak zawziętych kapłanów covidianizmu
usiłujących naznaczać i dyskryminować wszystkich tych, którzy nie zgadzają się
na dogmaty ich religii, a co najważniejsze, sprzeciwiają się przyjęciu cudownego preparatu, „świętego znaku” nowej
wiary. Nie brak wyznawców nowej poprawności politycznej, w myśl której istnieją
nie dwie, ale kilkadziesiąt płci a takie przestarzałe słowa jak „matka” i
„ojciec” są wysoce niewskazane i zastępowane coraz częściej przez pojęcie
„rodzic” albo opiekun. Nie brak polityków o wiele bardziej dbających o interesy
sąsiadującej z nami i walczącej z innym naszym sąsiadem krainy, niż o nasze
własne. Lista tych współczesnych złowieszczych dziwactw i zagrożeń nie ma
końca. A do tego wszystkiego nie brak kupionych przez polityków mediów
usuwających z przestrzeni publicznej wszystkie niewygodne dla siebie informacje. I jeszcze na górę tych wszelkich
uprzykrzających życie spraw pojawia się strach przed szybko rozwijającą się sztuczną
inteligencją, przed tym jak wiele już potrafi i jak bardzo zmieni naszą
przyszłość. Czy w tym nowym, wspaniałym świecie wystarczy nam miejsca i
możliwości na zwyczajne, proste życie? Ani
wiedza ani postęp nauki i techniki nie potrafią nam tego zapewnić. Polepszyć
naszego bytu. Uspokoić, że w dobrą stronę się ta machina toczy. A wręcz przeciwnie.
Na miejsce jednej opresji pojawia się zaraz następna, tyle, że ubrana w modny
płaszczyk naukowego światopoglądu i jedynie słusznej drogi, którą nie pytając o
nic niczym stado bezmyślnych baranów powinna podążać uległa ludzkość.
Przerażeni
złowieszczymi wiadomościami atakującymi nas zewsząd, udręczeni krzykliwością i zajadłością
współczesnych krzyżowców, znudzeni namolnością nowych biczowników próbujemy bronić się przed nimi, puszczać mimo uszu ich
wrzaski i jęki. Usiłujemy wyszarpać dla siebie z życia tyle, ile się tylko da, aby
ocalić choć odrobinę swojej normalności. Bo wciąż mamy świadomość, że
przeminiemy jako i inni przeminęli. Bo mgnieniem jest tylko ten nasz ludzki
byt. Zaledwie pyłkiem w kosmosie. O nas, zwyczajnych ludziach historia jak
zawsze będzie milczeć. Cóż więc znaczymy? A przecież to my tworząc miliardy
owych kosmicznych pyłków żyjemy tak naprawdę i przekazujemy to życie oraz jego
najważniejsze wartości dalej i dalej. To my, pracowici, uczciwi ludzie jesteśmy
zasadniczą osnową i prawdziwym sensem istnienia. Natomiast owi żałośni inkwizytorzy,
krzyżowcy i biczownicy bez wytchnienia odgrywają przed nami uparcie swój
kuglarski spektakl, próbując zaburzyć i zohydzić naszą codzienność. No tak, ale
przecież my wcale nie musimy na to ich marne przedstawienie patrzeć ani wierzyć
w sens sypiących się jak z rękawa kolejnych sztuk i sztuczek. Wszak każdy teatr
bez widzów prędzej czy później plajtuje. No chyba, że ma mocarnych sponsorów,
którzy dysponując ogromnymi finansami sprawią, że ten szalony spektakl będzie trwał
w nieskończoność obfitując w kolejne ponure, przyciągające naszą uwagę atrakcje.
A do tego owi sponsorzy mając ogromną władzę, siłą i podstępem zapędzą widzów
do dusznej, klaustrofobicznej teatralnej sali zwanej dla niepoznaki naszą
rzeczywistością.
A tymczasem słońce
świeci jak gdyby nigdy nic i serdecznie zaprasza kolorową wiosnę do naszych parków, lasów
i ogrodów…