Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozum. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2023

Teatr krzyżowców i biczowników…

 

                                                 


   Minęły jako zwykle szybko przemijają święta wielkanocne. Za nami już krótkie i błogie chwile oderwania od codzienności oraz zwrócenia się ku innym, niż na co dzień, bardziej wzniosłym sprawom i ponadczasowym wartościom. I znowu w medialnym szumie wokół pojawiają się popularne, niby zgrane, ale wciąż niestety groźne słowa a tuż obok nowe, ale równie męczące i przykre tematy. Ten ogromny rój os bezustannie roi się i roi. Latają wokół nas i buczą w nieustępliwym, złowieszczym amoku wyrazy takie jak: wybory, przeciwnicy polityczni, demokracja, wojna, masakry, demonstracje, inflacja, depresja, ocieplenie klimatu, pedofilia kleru, pedofilia Dalajlamy, chat GPT, eksplozje, certyfikaty energetyczne, pożar auta elektrycznego, zboże techniczne, piąta dawka szczepionki i wreszcie najgorsze a ukazujące się codziennie na portalach internetowych suche  i niestety pozbawione dociekliwych pytań o przyczyny informacje, iż znowu ktoś młody „umarł nagle”…

    Czy i Wam się zdaje, że ten świat staje na głowie?  Pewnie nie pierwszy to raz i nie ostatni w historii jego istnienia. Dzieje się tak wiele upiornych i absurdalnych rzeczy jakby to nie rzeczywistość była, ale sen wariata lub też groteskowe przedstawienie teatralne, w którym wszyscy zmuszeni jesteśmy brać udział. A co gorsza jeszcze się jedne z tych koszmarów nie skończyły a już zaczęły się następne. I przeplatają się wszystkie w nieznośnym, paranoicznym performansie strasznych wieści, dziwacznych zdarzeń, bezczelnych kłamstw albo celowych przemilczeń oraz groteskowych decyzji polityków.  Nie dziwota więc, iż ma się uczucie, że wzbiera wokół coraz większy chaos i obłęd, coraz silniejszy lęk i niepewność co do przyszłości a przede wszystkim wszechogarniający większość z nas bezwład.

       Od kiedy istnieje ludzkość bezwolnie dawała się wodzić za nos spryciarzom przekonanym o swojej władzy i wiedzy, wszelkiej maści uzurpatorom, dyktatorom, cynikom i szarlatanom. Sztandarowym przykładem takiego oszustwa na dużą skalę były przewidywane ongiś przez kapłanów egipskich zaćmienia słońca, które dla prostego ludu wydawały się złowieszczym znakiem z nieba a co za tym idzie stawały się świetnym sposobem na podporządkowanie sobie przestraszonych obywateli państwa faraonów. Ale i średniowiecze nie przedstawia się pod tym względem inaczej. Pojawiły się wówczas tak  ciekawe instytucje i byty jak święta inkwizycja,  krzyżowcy czy też biczownicy. Towarzyszyło im owładnięcie religijną misją, chęcią odkupienia przeżartego grzechem świata i zmiany go na lepsze. Ale tak to tylko wyglądało na zewnątrz dla zwykłej gawiedzi, bowiem jak zawsze chodziło o utrzymanie i rozszerzenie władzy oraz powiększenie fortun ówczesnych hegemonów – królów, cesarzy, możnowładców oraz namiestników kościoła. Krzyżowcy robili to przy użyciu mieczy, z całą bezwzględnością  zbrojnie napadając na „pogańskie” kraje aby siłą wprowadzić u nich jedynie słuszną religię. Główną metodą działania owych „ szlachetnych wojów” był straszliwy terror, łupiestwo i zbrodnie. Ale o to już mniejsza. Liczyły się przecież wyższe cele, o które wolno było walczyć w każdy możliwy sposób. Przy tej okazji wielu dorobiło się niebotycznych fortun a i liczne złodziejaszki, mordercy i oszuści mieli się znakomicie. Zawsze wszak gdy ktoś ginie, cierpi albo popada w biedę, ktoś inny zyskuje krocie. Do tego wszelkiej maści pątnicy i biczownicy, czując się odpowiedzialni za ów przeżarty złem świat i nie mogąc znieść swej bezczynności wyruszali na wędrówkę w ponurych, masochistycznych pochodach, pokazując się jako cierpiący za owe grzechy i pragnąc je swoim bólem odkupić. A gdzieś w tym wszystkim usiłowali żyć i przeżyć jakoś zwyczajni ludzie, dla których liczyły się takie wartości jak rodzina, dom, miłość, zgoda między bliźnimi. I oni właśnie stawali się ofiarami owych wojen, bitew, przerażających procesji cierpiętników i zbójeckich, okrutnych wypraw rycerskich. To przez ich uprawiane w znoju poletka przetaczały się wojny, znacząc je zniszczeniem i pożogą. Kto dziś o tamtych ludziach pamięta? Byli a jakby ich nie było.  Historia o nich milczy a choćby nawet nie milczała, to cóż by im było po tym? Wypełnili swoją rolę rozedrganej, plastycznej masy ludzkiej, bezbarwnego tła dla ważnych, wyrazistych wydarzeń. I stali się prochem tej ziemi…

    Dzisiaj na tamtych owładniętych religijnym powołaniem inkwizytorów, rycerzy i biczowników patrzymy jak na osoby dziwne, straszne, a nawet szalone. I cieszymy się, że tamte ciemne wieki już za nami, że myśmy mądrzejsi i bardziej świadomi tego, co się dzieje i że mamy na to jakiś wpływ. Ale czy na pewno? Czy i dzisiaj nie zachowujemy się właśnie tak samo jak nasi przodkowie w średniowieczu? Ktoś bogaci się albo bawi naszym kosztem, ktoś inny eksperymentuje na nas i bada, jak dużo jesteśmy w stanie znieść, gdzie jest granica wytrzymałości ludzkiej. No i przecież nie brak i dziś współczesnych krzyżowców – tropiących wszędzie zabójczy ślad węglowy klimatystów czy ekologistów przyklejających się do jezdni albo oblewających zupą pomidorową obrazy muzealne. Nie brak zawziętych kapłanów covidianizmu usiłujących naznaczać i dyskryminować wszystkich tych, którzy nie zgadzają się na dogmaty ich religii, a co najważniejsze, sprzeciwiają się przyjęciu  cudownego preparatu, „świętego znaku” nowej wiary. Nie brak wyznawców nowej poprawności politycznej, w myśl której istnieją nie dwie, ale kilkadziesiąt płci a takie przestarzałe słowa jak „matka” i „ojciec” są wysoce niewskazane i zastępowane coraz częściej przez pojęcie „rodzic” albo opiekun. Nie brak polityków o wiele bardziej dbających o interesy sąsiadującej z nami i walczącej z innym naszym sąsiadem krainy, niż o nasze własne. Lista tych współczesnych złowieszczych dziwactw i zagrożeń nie ma końca. A do tego wszystkiego nie brak kupionych przez polityków mediów usuwających z przestrzeni publicznej wszystkie niewygodne dla siebie informacje.  I jeszcze na górę tych wszelkich uprzykrzających życie spraw pojawia się strach przed szybko rozwijającą się sztuczną inteligencją, przed tym jak wiele już potrafi i jak bardzo zmieni naszą przyszłość. Czy w tym nowym, wspaniałym świecie wystarczy nam miejsca i możliwości na zwyczajne, proste życie?  Ani wiedza ani postęp nauki i techniki nie potrafią nam tego zapewnić. Polepszyć naszego bytu. Uspokoić, że w dobrą stronę się ta machina toczy. A wręcz przeciwnie. Na miejsce jednej opresji pojawia się zaraz następna, tyle, że ubrana w modny płaszczyk naukowego światopoglądu i jedynie słusznej drogi, którą nie pytając o nic niczym stado bezmyślnych baranów powinna podążać uległa ludzkość.



   Przerażeni złowieszczymi wiadomościami atakującymi nas zewsząd, udręczeni krzykliwością i zajadłością współczesnych krzyżowców, znudzeni namolnością nowych biczowników próbujemy  bronić się przed nimi, puszczać mimo uszu ich wrzaski i jęki. Usiłujemy wyszarpać dla siebie z życia tyle, ile się tylko da, aby ocalić choć odrobinę swojej normalności. Bo wciąż mamy świadomość, że przeminiemy jako i inni przeminęli. Bo mgnieniem jest tylko ten nasz ludzki byt. Zaledwie pyłkiem w kosmosie. O nas, zwyczajnych ludziach historia jak zawsze będzie milczeć. Cóż więc znaczymy? A przecież to my tworząc miliardy owych kosmicznych pyłków żyjemy tak naprawdę i przekazujemy to życie oraz jego najważniejsze wartości dalej i dalej. To my, pracowici, uczciwi ludzie jesteśmy zasadniczą osnową i prawdziwym sensem istnienia. Natomiast owi żałośni inkwizytorzy, krzyżowcy i biczownicy bez wytchnienia odgrywają przed nami uparcie swój kuglarski spektakl, próbując zaburzyć i zohydzić naszą codzienność. No tak, ale przecież my wcale nie musimy na to ich marne przedstawienie patrzeć ani wierzyć w sens sypiących się jak z rękawa kolejnych sztuk i sztuczek. Wszak każdy teatr bez widzów prędzej czy później plajtuje. No chyba, że ma mocarnych sponsorów, którzy dysponując ogromnymi finansami sprawią, że ten szalony spektakl będzie trwał w nieskończoność obfitując w kolejne ponure, przyciągające naszą uwagę atrakcje. A do tego owi sponsorzy mając ogromną władzę, siłą i podstępem zapędzą widzów do dusznej, klaustrofobicznej teatralnej sali zwanej dla niepoznaki naszą rzeczywistością.

   A tymczasem słońce świeci jak gdyby nigdy nic i serdecznie zaprasza kolorową wiosnę do naszych parków, lasów i ogrodów…

 


Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost