Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2025

Rozgrzewajki niezbyt zdrowotne...

 



 

…Jak zapewne większość z nas widzi, słyszy i czuje luty przyniósł znacznie ochłodzenie a nawet mróz. Trza się nam zatem koniecznie czymś rozgrzewać, odporność wzmacniać, co by nie osłabnąć i nie zachorzeć. Jak bowiem donoszą media przychodnie pękają w szwach i cudem jest dostanie się w ciągu tygodnia do doktora, albowiem tak ogromnie obecnie ludziska kwękają, kaszlą, smarkają i gorączkują wirusem jakowymś albo inną bakterią pokonani. A jeśli już komuś się choróbsko przytrafiło i na własne siły jest zdany z luksusu pomocy lekarskiej nie mogąc skorzystać, tenże musi przypomnieć sobie sposoby naszych mam i babek, które dobrze wiedziały jak radzić sobie z przeziębieniami i innymi tego typu dolegliwościami. I o tym napiszę w następnym poście, dzieląc się moimi sposobami na domowe kuracje. Będę tam Was także prosić o podzielenie się Waszymi sprawdzonymi metodami na poradzenie sobie z przeziębieniowymi infekcjami i grypopodobnymi nieprzyjemnościami.



   Ale póki co napiszę o pewnym niezawodnym sposobie na błyskawiczną rozgrzewkę.  Nie polecam go wprawdzie, tym niemniej wiem, iż jest on niezwykle skuteczny i coraz więcej rodaków go stosuje, niechcący podnosząc sobie ciśnienie i temperaturę ciała, popadając w stan nagłego wzburzenia, niepohamowanej irytacji lub też szyderczego chichotu. Wystarczy bowiem odpalić z rana Internet, poczytać co tam media donoszą by od razu poczuć, iż krew człowiekowi o wiele szybciej krąży w żyłach. Dodam jednak, że ponieważ metoda kontaktu z budzącymi nerwy newsami zdrowiu bynajmniej nie służy zatem stosować ją należy jak najrzadziej i tylko w ograniczonej ilości a co ważne  - w ostateczności. To trochę tak jak z golnięciem sobie czegoś mocniejszego, jak człowieka zimno telepie. Na chwilę i w małych ilościach tenże trunek może i pomoże, jednak na dłuższą metę i obfitszych dawkach w jeszcze gorszy stan wpędzi.



   Oto zatem poniżej cztery przykłady dzisiejszych wiadomości, które mnie jakoś poruszyły. Dodam jeszcze, iż ułożyłam je w kolejności nieprzypadkowej. Zaczynają się one od tych najmniej, moim zdaniem, denerwujących, choć mocno idiotycznych a kończą wiadomością, która w skali absurdów plasuje się na najbardziej zaszczytnym, bo medalowym miejscu.



1.          Gdzie wyrzucić dziurawe majtki i skarpetki? Oto wiekopomne pytanie, które dręczy obecnie nieszczęsną ludność zmuszoną do rozwikłania tajemnej logiki właściwej segregacji śmieci.

Otóż okazuje się, że nie wolno nam już wrzucić tychże zużytych części garderoby do odpadów zmieszanych (za wykrycie takowych  - sroga kara!). Coraz mniej jest także specjalnych kontenerów za tego typu tekstylia. Owszem, znaleźć można czasem pojemniki sygnowane przez PCK albo przez Urząd Gminy czy Miasta. Jednak tam wkładać należy odzież w dobrym stanie, nadającą się jeszcze do użytku a nie jakieś zniszczone dziadostwo. Co począć zatem z owymi starymi majtasami, rozwalającymi się butami i innymi tego typu szmatami? Otóż najlepiej zgromadzić ich większą ilość a następnie starannie spakowane odwieźć samemu do najbliższego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (w skrócie PSZOK). Np. w mojej gminie taki punkt znajduje się kilkanaście kilometrów od mojego miejsca zamieszkania.

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/gdzie-wyrzuci%C4%87-dziurawe-majtki-i-skarpetki-popularna-opcja-od-jest-ju%C5%BC-nielegalna/ar-AA1yxZEp?ocid=msedgntp&pc=U531&cvid=7df37d08468542088a43e326805da359&ei=14

Mój komentarz? – Może byłoby to i sensowne rozwiązanie, gdyby nie to, że ludziom raczej nie będzie się chciało wozić gdzieś daleko worów niepotrzebnych szmat. Obawiam się, że pozbędą się ich w znacznie łatwiejszy sposób wyrzucając je np. do pobliskiego lasu. Przecież nikt nie zobaczy. No może tylko niebo, ale ono zazwyczaj milczy...



2.          Resort środowiska po wielu miesiącach niecierpliwego czekania na jego ostateczną decyzję w końcu raczył zezwolić na użytkowanie w celach energetycznych (tzn. na spalanie w kotłach grzewczych) trocin, wiórów i zrębków.

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/tyle-by%C5%82o-walki-a-teraz-i-tak-wyl%C4%85duj%C4%85-w-piecach-zmiana-zasad-resortu-%C5%9Brodowiska/ar-AA1yx3j5?ocid=msedgntp&pc=U531&cvid=7c174c0166f144a3851da9b406f33e99&ei=30

Mój komentarz - Naprawdę był taki problem? Ktoś musiał zadecydować o tym najbardziej logicznym i normalnym zużytkowaniu drewnianych odpadków? Wszak od zarania dziejów tak z nimi postępowano. Gdyby się ich do tej pory nie spalało, to ludzkość tonęła by dzisiaj w hałdach wiórów i trocin. I z całą pewnością nie starczyłoby szaletów miejskich na wysypanie trocinami ścieżek przy nich (tak podobno zrobiono w naszej stolicy z wybudowaną ostatnio za ponad sześćset tysięcy toaletą miejską!). A wracając do meritum. Bez zgody resortu środowiska doprawdy nie wiedziałabym i nie próbowałabym nawet palić w moim piecu pozostałymi po obróbce drewna trocinami. Stałabym pośród nich maleńka i bezradna niczym Hamlet zadając pytanie niebiosom – „Palić albo nie palić? Oto jest pytanie!”



3.          Obejrzałam na YT filmik zatytułowany „Unijne gestapo niszczy polskich rolników”. Rzecz o rolniku, który doświadcza nagłego najazdu policji wraz z inspektorami pragnącymi sprawdzić, czy rolnik ów hoduje niezarejestrowane nigdzie stado kóz i co gorsza czy aby nie sprzedaje od nich mleka? Jakiś życzliwy sygnalista doniósł bowiem organom władzy, iż w tymże gospodarstwie ma miejsce owa wielce przestępcza działalność. Rolnik dzielnie się bronił i wysuwał mnóstwo logicznych argumentów w kontrze do urzędniczych oskarżeń, pokazując ich absurdalność i nonsens.



Mój komentarz? – Dzisiaj nastały takie czasy, że wszystko musi być pod ścisłą kontrolą. Wszystko powinno być policzone, zbiurokratyzowane, ujednolicone, podporządkowane unijnym procedurom. Ktoś, kto próbuje żyć zgodnie z tradycją i zdrowym rozsądkiem, ten okrzyknięty jest jako osobnik łamiący prawo. A kto to prawo wymyśla i po co? No właśnie!  I chyba dobrze się stało, że nie hoduję dziś kóz ani kur. To, co kiedyś było dla mnie przestrzenią wolności i nieskrępowanego niczym kontaktu z naturą, dziś stałoby się zapewne utrapieniem, mordęgą naszpikowaną częstymi wizytami ludzi z Sanepidu, agencji rolniczej i innych uzurpujących sobie prawa do kontrolowania mojej działalności biurokratów. No i sygnaliści mieliby ogromne pole do popisu…



4.          Artykuł na Wirtualnej Polsce opisujący sprawę aresztowania 66 – letniej emerytki, która na FB, podpisując się jako „Iza-Izabela” w ostry sposób wyraziła się o szefie największej organizacji charytatywnej w naszym kraju.

https://wiadomosci.wp.pl/blyskawiczna-akcja-czyli-jak-panstwo-zlapalo-emerytke-grozaca-jerzemu-owsiakowi-7122253198809920a

Mój komentarz? – Państwo nasze ośmiesza się błyskawicznie łapiąc niczym groźnego terrorystę jakąś schorowaną kobiecinkę a w tym samym czasie pozwalając na o wiele większe występki i przewinienia, nie widząc ich albo nawet nie chcąc widzieć by nie ująć rzeczywistych przestępców, choćby nawet paradowali tuż przed oczami. Pewni swego, silni i butni niczym byki. Cóż. Jak zawsze są równi i równiejsi. A biednemu, a małej mróweczce zawsze wiatr w oczy…



Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost