Czy pamiętacie stary, kilkuodcinkowy polski serial „Z biegiem lat, z biegiem dni”? Opowiadał on o losach paru rodzin krakowskich żyjących pod koniec XIX i na początku XX wieku. Jego scenariusz oparty był na kilku powieściach i sztukach z tamtych czasów. Między innymi na „Domu otwartym” M. Bałuckiego oraz na „Moralności pani Dulskiej” G. Zapolskiej. Bardzo lubiłam kiedyś ten serial z powodu świetnie oddanego w nim nastroju przełomu epok i atmosfery samego, zanurzonego w dekadencko-purytańską aurę Krakowa. Ceniłam go również ze względu na świetną obsadę (grali tam głównie krakowscy aktorzy tacy jak np. : A. Polony, T. Budzisz-Krzyżanowska, E. Kolasińska, J. Radziwiłłowicz, J. Stuhr, J. Nowicki) i zapadające w pamięć historie ludzkie, które opowiedziane były tak, że przykuwały uwagę i budziły żywe emocje oraz refleksje nad kondycją człowieka, nad obowiązującymi wtedy i dzisiaj obyczajami.
Chętnie obejrzałabym po raz
kolejny te odcinki, ale niestety, nie znalazłam ich nigdzie w necie. Ot, tylko
niewielkie, budzące ochotę na więcej fragmenty. Widać na nich niektóre pamiętne
sceny z serialu, ale przede wszystkim objawia się tam mglisty i tajemniczy,
oświetlony lampami gazowymi Kraków, szeleszczą długimi sukniami z tiurniurami
panie w ogromnych, pełnych ozdób kapeluszach, krążą po brukowanych uliczkach
podobne do czarnych irysów sylwetki panów w cylindrach albo melonikach,
wyłaniają się spośród migotliwych płomyków świec i lamp naftowych wnętrza
mieszczańskich kamienic pełne gdańskich szaf, wielkich kredensów i drewnianych,
ozdobionych misternymi rzeźbieniami zegarów. Prawie czuje się przenikający
wszystko zapach gorącego wosku, naftaliny, delikatnych perfum, cygar albo podłego
piwa sączonego przez bohaterów w podejrzanych szynkach i spelunkach,
wszechobecnych na ulicach końskich odchodów oraz mdłej woni przypalonej kapusty
dochodzącej z mieszkań w suterenach czy odoru zgnilizny unoszącej się z przepełnionych
rynsztoków. Piękno i brzydota, czystość i brud, romantyzm i turpizm, beztroski uśmiech
i jęk rozpaczy przenikające się wzajemnie, nieodłączne, będące sednem
prawdziwego żywota.
Rzecz jasna, te
króciutkie, odnalezione w necie kawałeczki serialu wcale nie zaspokoiły mojego
apetytu na ciekawe opowieści toczące się na przełomie ubiegłych wieków. Wręcz
przeciwnie. Tak już mam, że gdy wejdę w jakiś odpowiadający mi klimat, w jego specyficzny
koloryt, nie chcę się z nim żegnać, ale wchodzić głębiej i głębiej. Wczuwać się
tak mocno, że prawie tam być. Przy okazji przypomniało mi się, jak kiedyś
czytając na głos mojej córce „Władcę pierścieni” obie tak mocno to
przeżywałyśmy, że nawet idąc potem na spacer po lesie wyobrażałyśmy sobie, że
to mokradła, które przemierzał Frodo i śledzący go Gollum. Z każdej kałuży
mrugał do nas złoto magiczny pierścień a za każdym drzewem krył się ork, elf
albo krasnal…Wyobraźnia szalała, rzeczywistość baśniowo się przekształcała i
było to cudowne uczucie.
Nie dziwota
więc, że ucieszyłam się, przypadkiem natrafiając w mojej bibliotece na
literaturę ułatwiającą mi wejście w epokę końcówki Pozytywizmu, następnie
Młodej Polski a wreszcie dwudziestolecia międzywojennego. Z radością odkryłam
też, iż akcja owych książek toczy się nieomal dokładnie w tych samych
miejscach, co serial „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Ach, była to prawdziwa
uczta dla mnie!
„Gra pozorów” oraz „Światło i cień” to dwa tomy z trzytomowej serii pod zbiorczym
tytułem: „Kuchennymi drzwiami”
autorstwa Katarzyny Majgier. Na trzeci tom jeszcze poluję, ale mniemam, że
będzie równie dobry jak poprzednie. Głównymi bohaterami serii są
przedstawiciele różnych warstw społecznych, przede wszystkim chłopstwa,
robotników i mieszczaństwa, choć nie brak w niej także postaci reprezentujących
wyższe sfery takie jak kler, ziemiaństwo i szlachtę. W powieści znaleźć można
mnóstwo smacznych nawiązań do klasyki literatury napisanej ponad sto lat temu
oraz do tak znanych postaci żyjących w tamtych czasach, jak Reymont, Wyspiański,
Tetmajer, Rydel czy Zapolska. Jednak
najważniejsi są zwyczajni, pełni emocji, marzeń, lęków i rozczarowań, podobni
do nas ludzie.
Na kartach powieści śledzimy między innymi dzieje Zosi, brutalnie zwolnionej z pracy młodej, ciężarnej służącej. Z rosnącą fascynacją podążamy za Florianem, szukającym swego miejsca w życiu, marzącym o literackiej karierze barwnym młodzieńcu. Spotykamy bezwzględnie uwodzącego chłopki arystokratę Karola oraz odpłacającego się pięknym za nadobne dziarskiego chłopa Klemensa. A to wszystko w dawnym, nieco dusznym, lecz jednocześnie pełnym nieuchwytnego uroku Krakowie albo na podobnej do reymontowskiej wsi polskiej. Akcja toczy się pośród żyjących pozorami, uwikłanych w tradycyjne role społeczne i ogromnie przywiązanych do nich ludzi tamtych czasów. Wśród podobnych do rachitycznych kwiatków dziewcząt i kobiet, zupełnie zależnych od mężczyzn, uwięzionych w ciasnych gorsetach narzuconych im powinności oraz uprzedzeń. Wśród mężczyzn zupełnie zepsutych moralnie, lecz przyznających sobie prawa do oceniania, poniżania i tłamszenia swych żon, córek i ubogich krewnych. Między szukającymi swego miejsca w życiu ubogimi dziećmi z nieprawego łoża albo świetnie uposażonymi potomkami szanowanych rodów także nie wiedzących co ze sobą począć.
Lecz najbardziej interesujące z całej tej galerii wielokolorowych istot wydają się nietuzinkowe postaci żeńskie. Te, które próbują wymknąć się skostniałym zasadom społecznym i wbrew wszystkiemu zmienić je. To m.in. utalentowana artystycznie a przy tym zakochana w innej kobiecie krawcowa Franciszka, czy też Klementyna, interesująca się fotografią, odważna i szczera córka prostej chłopki. Autorka wnikliwie i wzruszająco opisuje losy i emocje pełnokrwistych, budzących sympatię a często i współczucie ludzi, którzy próbują walczyć o siebie, którzy mimo ogólnego zakłamania i przenikającej wszystko gry pozorów chcą być sobą i pragną odrobiny osobistego szczęścia. Losy bohaterów powieści splatają się ze sobą w bardzo zaskakujący nieraz sposób a lęk przed opinią publiczną oraz wynikające z niego tajemnice ciążące nad nimi wywierają znaczący wpływ na nich oraz na życia napotkanych przez nich osób.
Nie brak również w cyklu „Kuchennymi drzwiami” wątków
sensacyjno - kryminalnych czy też nawiązania do spraw i faktów mocno zajmujących
umysły współczesnych Krakowian. Tych prostych i tych lepiej wykształconych. Pogrzebów znanych Polaków, głośnych wesel,
pierwszych automobili, odniesień do najnowszych trendów w modzie i malarstwie a
nawet do tragedii Titanica. A przede dostrzec można w książkach K.Majgier
subtelną i porozumiewawczą zabawę autorki z czytelnikiem w odczytywanie tropów
literackich oraz delikatnych nitek łączących je z rzeczywistymi zdarzeniami z
tamtych epok.
Jeszcze na koniec pytania do samej siebie. Dlaczego właściwie tak fascynuje mnie tamta epoka przełomu wieków? Czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Cóż, zawsze uwodziła mnie swym delikatnym, nieco baśniowym urokiem przeszłość sprzed ponad stu lat. Tak bardzo niepodobna do naszej, jak gdyby snem była albo lśniącym w oddali mirażem. Odnoszę wrażenie, iż świat wydawał się wtedy prostszy, bezpieczniejszy, niż dzisiaj, cichszy, skupiony na rzeczywistych przeżyciach, spotkaniach i rozmowach. Czy ludzie byli wówczas szczęśliwsi, niż dzisiaj? Nie da się i chyba nie powinno tego oceniać. Wszystko jak zawsze zależy od konkretnego człowieka, od jego położenia, urodzenia, układów, w jakich przyszło mu żyć. Biedacy wszystko by wówczas zrobili by poprawić swój los i znaleźć się na miejscu jakiegoś bogacza, który z ich punktu widzenia rodząc się w majętnej rodzinie miał wszystko, co człowiekowi do szczęścia może być potrzebne. Z kolei bogacze, otoczeni drogimi meblami, powozami, precjozami, bardzo często tkwili między nimi niczym ptaki w złotej klatce. Zasznurowani w ciasne gorsety tradycji i obyczajów, niezdolni do zmiany swojego przeznaczenia, do wzięcia spraw w swoje ręce i w imię realizacji marzeń zdecydowania się na skok w głęboką wodę. Nigdy nie było łatwo i chyba nie ma idealnych do życia czasów. Jednakże brakuje mi wyraźnie wyczuwalnej kiedyś a dzisiaj prawie nie do znalezienia między ludźmi nutki romantyzmu, pasji, odwagi, siły ducha i szlachetności.
Brakuje mi też tamtego piękna,
elegancji i subtelności na co dzień w zachowaniu, ubiorze i języku. Czy jednak
zamieniłabym się z taką Zosią, Klementyną, czy Franciszką z „Gry pozorów” oraz „”Światła
i cienia” i w tamtych realiach chciałabym doświadczać tego, co one? Nie,
wystarczy mi, że przeżywam to wszystko w wyobraźni, że pojawia mi się to w
ostatnich, najbardziej głębokich snach nad ranem. Wówczas wędruję razem z nimi
przez otulony mgłą Kraków, albo przez błotniste dróżki podkrakowskich wiosek. Unoszę
rąbek długiej sukni by nie uwalać jej błotem. Słucham hejnału z wieży
mariackiej patrząc na okutane w kraciaste chusty kwiaciarki, na śmigłych chłopców
na posyłki, pochylonych nad pracą pucybutów i dorożki stukające monotonnie po lśniącym
od deszczu bruku. Spotykam tamtych ludzi
w pewien sposób niewinnych, bo nieświadomych, jak w niedalekim czasie ogromnie
się ten świat zmieni i jak bardzo następne pokolenia tęsknić będą, do tego co
minęło.
Tak, tamtego romantycznego świata długich sukien,
meloników, latarni gazowych i eleganckich powozów już dzisiaj nie ma. To już
tylko zamierzchła historia. Tak, jak nasze obecne czasy dla przyszłych pokoleń
staną się kiedyś tak odległe, tak nierealne, że aż bajkowe. Lecz pewnie w
przyszłości dzięki książkom, filmom i innym, nieznanym nam dzisiaj jeszcze
cudom techniki na chwilę cudownie ożyją. I będzie to niczym magia…
W oczekiwaniu na
trzeci tom tej wielopokoleniowej powieści nie ustaję w poszukiwaniu serialu „Z
biegiem lat, z biegiem dni”. A podtrzymując specyficzną atmosferę filmu i
książek słucham wspaniałych piosenek z „Piwnicy pod Baranami”. Oglądam też z uśmiechem poniższą, zabawną scenkę inspirowaną „Szałem” Podkowińskiego a
przedstawioną genialnie przez Halinę Wyrodek i Jacka Wójcickiego….
*Polski serial historyczno-obyczajowy
„Z biegiem lat, z biegiem dni”, wyprodukowany w 1980 r., w reż. A.Wajdy i E.Kłosińskiego
*Katarzyna Majgier, „Gra
pozorów”, t. 1, wyd. „Słowne”, 2022, 415
s,
oraz „Światło i cień”, t.2, 432 s.
*link do
ciekawego wywiadu z autorką cyklu „Kuchennymi drzwiami”, Katarzyną Majgier:
Katarzyna
Majgier – wywiad. Świat się zmienia (granice.pl)
* zdjęcia Krakowa użyte do zilustrowania mojego tekstu zrobione zostały przez Cezarego przed wieloma laty
Poniżej link do pierwszego odcinka serialu: "Z biegiem lat, z biegiem dni"