niedziela, 22 kwietnia 2018

Praca, słońce i zmęczenie…




   Jak szybko przeminął ten tydzień! Wiosenny, intensywnie spędzany czas ma to do siebie, że biegnie rączo niby mustang a my wraz z nim, choć często zdaje się nam, że stoimy w miejscu. O tym, że tak nie jest widać, gdy poczuje się nowe, upojne zapachy płynące z pól i łąk o poranku, gdy otworzy się drzwi i spojrzy się na ogród, na zmiany w wyglądzie grządek, na nowe kolory liści drzew, na napęczniałe oczekiwaniem pączki na kasztanach jadalnych i winogronach, na kwitnące trześnie, jabłonie, wiśnie, grusze i śliwy. Praca w ogrodzie pochłania bez reszty i niewiele już zostaje sił, czasu oraz ochoty na inne rzeczy. 













   Jednak mimo wszystko udało się nam się wyrwać kilka razy na wiosenne spacery po lesie. Na odwiedzenie naszego tajemnego uroczyska: https://nitkilosu.blogspot.com/.






  Obserwowanie rozkwitającego nieustannie lasu, ma w sobie coś ze wzruszenia odczuwanego na widok postępów w rozwoju małego dziecka, z radości, gdy po fazie raczkowania uczy się stawać na dwóch nóżkach a potem wypowiadać pierwsze słowa. Nie wolno tego przegapić. Nie wolno być daleko, gdy takie cuda się dzieją. 




   A w ogrodzie i w warzywniku trzeba pomagać temu nowemu życiu, siejąc, wyrywając chwasty, spulchniając ziemię, podlewając ją, sadząc, przesadzając, przekopując, troszcząc się nieustannie. A pogoda poza pochmurnym, lecz niestety, nie deszczowym wtorkiem, cały czas słoneczna, a nawet gorąca! I nawet obserwowany codziennie zachód słońca zapowiada kolejny dzień bezchmurnej pogody...


   Tymczasem ziemia na grządkach suchuteńka, mimo codziennego porannego i wieczornego podlewania. Nawet w lesie wyschły kałuże i w czasie naszych przechadzek rozczarowane pieski musiały pobiec aż do potoku by napić się do syta. Pogórzańska przyroda czeka na deszcz. Prosi o deszcz. Długi, obfity, magicznie pobudzający do życia. Miejmy nadzieję, że w tym tygodniu tutejsza ziemia wreszcie zostanie porządnie napojona!




   W trosce o to by nie zmarniały, sadziłam dzisiaj kupione wczoraj sadzonki selerów, cebulki sałatkowej i porów. Dużo tego było. Kucałam przez kilka godzin. Tak mnie to wykończyło, że po robocie pół dnia spędziłam w łóżku pół śpiąc, pół w telewizor nieprzytomnie patrząc, zupełnie  o całym świecie zapominając... 



   Czekam na zmianę pogody, na odpoczynek, na to by zasadzone przeze mnie roślinki mogły zapuścić korzenie i rozpocząć nowe, samodzielne życie. Bym widziała, że to, co zrobiłam, to co oboje zrobiliśmy ma sens, by poczuć dumę i radość, gdy młode rośliny wyjrzą z ziemi, wyprostują się i spojrzą ufnie w pogórzańskie niebo, ciesząc się życiem kwitnąc i rosnąc, z każdym dniem rosnąc coraz bardziej...




   Nie mam dziś pomysłu ani siły na to, by napisać coś więcej, ale chciałam dać znać, że żyjemy, że wiosenne Jaworowo kwitnie, że dużo się dzieje…O tym właśnie opowiadają wszystkie fotografie zrobione przez nas w przeciągu ubiegłego tygodnia.





  Oboje z Cezarym serdecznie pozdrawiamy wszystkich czytelników tego bloga!:-))


Etykiety

apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blog blogi Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba czarny bez czas czerwiec deszcz dobro dom drama drama koreańska drewno droga dzieciństwo ekologia erotyk fajka film fotografie głodówka gospodarstwo góry Góry Flindersa grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska informacja inność internet Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka jesień kalina kangury kastracja koala kobieta koguty komputer komunikacja konfitury koniec świata konkurs kot koziołek kozy Kresy kryminał kuchnia kulinaria kury kwiaty las lato lipa lis listopad los łąka macierzyństwo malarstwo marzenie mgła miasteczko odnalezionych myśli Mikołaj miłość Misia młodość moda muzyka muzyka filmowa nadzieja nałóg natura Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność ogrody ogród opowiadanie opowiastka opowieść pamięć park pasja patriotyzm pies pieśni piosenka płot początek podróż poezja Pogórze Dynowskie polityka poprawność polityczna porady praca prawda prezent prośba przedwiośnie przemijanie przepis przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń psy psychologia recenzja refleksja relatywizm repatriacja reportaż Riverland rodzina rower rozmowa samotność sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola skróty słowa smutek South Australia spacer strych szczęście śmierć święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota uczucia upał urodziny uśmiech wędrówki węgiel wieś wiosna wirus woda wolność wrażliwość wspomnienia wspomnienie wychowanie wypadki zabawa zaproszenie zdrowie zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zupa Zuzia zwierzęta życie życzenia Żydzi