Czy i Wam zdarzyło się kiedyś skonstatować, że żadne słowa, ani żadne fotografie nie są w stanie oddać, opisać w pełni i przekazać urody oraz magii danej chwili? Ja często doznaję uczucia, iż to, co najważniejsze, to co najpiękniejsze pozostaje nieuchwytne niczym mgła. A im bardziej chce się w to wniknąć, im mocniej tego czegoś doznać, tym bardziej to rozwiewa się, ucieka, oddala. To trochę jak ze snami, które budzącym się umysłem chcielibyśmy przytrzymać na dłużej, ale one rządzą się własnymi prawami i nieubłaganie rozpływają się w świetle dnia pozostawiając nam wspomnienie jakiegoś wzruszenia, jakiejś czarownej krainy, która była tak samo rzeczywista, jak to, co nas otacza, ale wejść do niej będziemy mogli tylko wówczas, gdy ona sama nam na to pozwoli, gdy nadejdzie właściwy czas...
Nawiązując do poprzedniego posta, w którym próbowałam opisać magię jasności nocy (próbowałam, bo niemożliwe jest zawarcie w słowach pełni cudowności niektórych przeżyć) chcę się Wam zwierzyć, iż chyba najbliższa tejże magii, tej nieuchwytnej tajemnicy i mocy drzemiącej w naturze jest dla mnie muzyka. To ona, moim zdaniem, potrafi zbliżyć człowieka do istoty Wszechrzeczy, do zamysłu Opatrzności, do samego jądra Istnienia i tajemnicy Bytu. To chyba ona jest zrozumiałym przez nasze dusze językiem Stwórcy. A zatem to muzyka najpełniej potrafi pomóc nawiązać kontakt z niebem i ziemią jednocześnie a przy tym pozwolić odczuć nam – ludziom, biednym mróweczkom, że także jesteśmy częścią większej, wszechobecnej całości, Matki Ziemi, Matki Natury czy też Wszechświata pulsującego ukrytą mocą. I podpowiada nam, że możemy odczuć moc oraz piękno, łączące nas z tym, czego rozum ogarnąć nie potrafi, za to serce odbiera to bardzo wyraźnie…
Muzyka może mieć na nas bardzo pozytywny, kojący wręcz wpływ. Dzięki niej możemy dostrzec a potem otworzyć bramy do swoich najgłębszych uczuć a potem zespolić je z siłą natury i swobodnie płynąć poprzez czas i przestrzeń, napotykając po drodze nowe sensy, ukryte dotąd pytania i odpowiedzi, najpiękniejsze wzruszenia i wspomnienia, podszepty podświadomości, dodające siły albo wspomagające wewnętrznie wyciszenie modlitwy oraz mantry.
Mam wrażenie, że większości z nas potrzeba jakiegoś promienia nadziei, jakiejś kojącej wizji lepszego jutra, ucieczki przed napierającą zewsząd presją pandemicznej rzeczywistości a w końcu możności oparcia się na czymś niezniszczalnym, niepoddającym się nastrojom oraz obawom dusznej teraźniejszości. Pisałam tu o nadziei po wielekroć, bo przecież nadzieja jest człowiekowi potrzebna zawsze. Bo niezależnie od tego, co aktualnie dzieje się na świecie i co teraz przeżywamy każde z osobna oraz jako ludzka społeczność, to przecież każdemu z nas w życiu czasem zdarzają się momenty bardzo trudne. Momenty, gdy ma się wrażenie, że wpadło się na dno ciemnej, głębokiej studni i nie w naszej mocy jest samodzielne wyjście stamtąd.
Tymczasem muzyka może być czymś w rodzaju liny ratunkowej oraz promienia światła potrafiącego wyciągnąć nas z najgorszych ciemności. Muzyka może obudzić w naszych sercach siłę i wiarę w odrodzenie nas oraz świata, w którym żyjemy. Może odgrzebać spod popiołów zwątpienia takie pokłady dobra i piękna, takie cudowne przestrzenie, do jakich tęsknimy, ilekroć wychodzimy się ze swych najlepszych snów. Czekamy na przebudzenie i odrodzenie Matki Ziemi. Na roztoczenie nad nami Jej opieki. Na zmianę torów dziejów ludzkości. A może Wszechświat także czeka na nasze przebudzenie? Może nie tylko my potrzebujemy Jego mocy, ale i on naszej? Wszak jeśli jesteśmy całością, jeśli działa w nas prawo połączonych naczyń, to Natura tak samo jest od nas zależna, jak my od Niej. I jeśli będzie nas dużo, nas dążących ku obudzeniu mocy dobra i prawdy, to rzeczywiście stanie się coś wielkiego? Coś, czego nie potrafimy nazwać, ująć w słowa, ale co wiele ma wspólnego z wolnością, radością, szczerością oraz z Nowym, piękniejszym od wszystkiego, co znamy Bytem?
Jakże często rozmawiając z kimś albo pisząc coś na blogach wypluwamy z siebie potoki frustracji, żalu i lęku co do rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Musimy to z siebie wyrzucić, podzielić się swoimi odczuciami z bliźnimi. Nie sposób bowiem trzymać wszystkiego w sobie i gotować się od nadmiaru stresu, kisić się bezustannie w tym trudnym do strawienia sosie składającym się z rozczarowań, bólu i bezradności. Dlatego mówimy, płaczemy, krzyczymy, żalimy się zwierzając się sobie z niepokojów naszych serc. Tworzymy wspólnotę w ich odczuwaniu, oddalając tym samym poniekąd poczucie alienacji i nieznośnej goryczy istnienia. Jednak chyba czasem każdy z nas odczuwa już przesyt tych przykrych tematów. I chyba każdy z nas łaknie jakiejś odmiany na tym monotonnie zachmurzonym niebie.
Powyższe akapity są tylko wstępem do istoty mojego dzisiejszego posta. Wymarzyłam sobie bowiem, że cudownie byłoby, gdybyśmy mogli podzielić się ze sobą czymś dobrym. Mam tu na myśli nasze inspiracje muzyczne. Wspaniale by było, gdybyście zechcieli napisać w komentarzach poniżej, jaka muzyka ubarwia, koi i napełnia uczuciem piękna Wasze dusze? Z czym się Wam ona kojarzy? Jaką magię w Was ożywia? Jakie melodie przenoszą Was w tak odległe rejony wyobraźni i najgłębszych przeżyć, że bliżsi stajecie się niepochwytnemu snu, niż temu, co Was tu i teraz otacza?
Już nie raz na tym blogu tworzyliśmy wspólnie takie blogowe, muzyczno-poetyckie listy przebojów. Już nie raz dokładaliśmy swoje cegiełki do domostwa naszych najgłębszych zachwytów i przejmujących, niezapomnianych doznań. Czy moglibyśmy zrobić to znowu? Jeśli chcielibyście napisać w komentarzu poniżej jaki utwór muzyczny budzi w Was zachwyt, wzruszenie czy też uniesienie, jaki odkrywa w Was na nowo dobre wspomnienia albo pozwala marzyć, będę bardzo wdzięczna. Oczywiście z przyjemnością posłucham sobie tych utworów, starając się odczuć to samo, co Wy, dzieląc z Wami to trudne do ujęcia w słowa wrażenie ponadczasowego piękna czy też wynikającej z niego siły, mając nadzieję, że i Wy tych utworów posłuchacie. A następnie dodam zaproponowany przez Was utwór do naszej wspólnej listy tworzonej poniżej.
W komentarzu pod ostatnim postem Marytka podpowiedziała mi, który utwór muzyczny według niej idealnie pasowałby do opisu magii, do odczucia cudu jasności księżycowej nocy. Był to utwór fortepianowy Claude Debussy'ego pt „Claire de lune” (Światło księżyca). A ja zgodziłam się z nią w zupełności i od razu odszukałam go na YT, żeby napawać się nim do woli i pieścić tymi czarownymi tonami zmysły oraz duszę…
Potem poszukałam w kufrze swych muzycznych wspomnień czegoś, co także emanuje mocą, ale i delikatnością, melodią nieokiełznanej, pełnej sekretów potęgi natury. Był to temat muzyczny z filmu „Piknik pod Wiszącą skałą” . Autorem tej niezwykłej melodii jest Georghe Zamfir.
* * *
Kochani! Wasze propozycje muzyczne będę sukcesywnie zamieszczać poniżej!:-)
* P.S. Wszystkie powyższe fotografie użyte jako ilustracje do tego posta pochodzą z naszych podróży po Australii, która często śni mi się teraz jako mityczna, pełna nieprzemijalnej urody i mocy kraina...
* * *
Basia W. zaproponowała posłuchanie któregoś z utworów Ackera Bilika. Posłuchałam kilka i wybrałam "Arię", która jest moim zdaniem pełna spokoju i ciepła...
Kitty Katty zaproponowała aby posłuchać przejmującej muzyki autorstwa Hansa Zimmera, pochodzącej z filmu "Gladiator"
Marytka zaproponowała posłuchanie kolejnego, wspaniałego utworu. Tym razem to dzieło Thomasa Bergersena pt. "Empire of Angels"
Agniecha wymieniła w swym komentarzu kilku przepięknych utworów muzycznych. Wszystkich ich warto posłuchać. Ja postanowiłam dodać do tej listy trzy spośród nich: Canon Pachelbela, motyw przewodni z filmu "Lista Schindlera" oraz jeden z utworów Jana Garbarka
Graszkowska zaproponowała posłuchanie niesamowitego w nastroju utworu śpiewanego mantrycznie przez Tinę Turner - Sarvesham Svastir Bhavatu (Peace Mantra)
Maria K. ostatnimi czasy oczarowana jest muzyką tworzoną przez Johna Casha. Warto przy okazji zajrzeć, na jej podróżniczego bloga, gdzie można znaleźć m.in. ciekawą opowieść poświęconą życiu tego niezapomnianego twórcy i pieśniarza ( https://pakujwalizy.pl/)
Maria K. zaproponowała także posłuchanie niesamowitej pieśni autorstwa Leonarda Cohena. Znalazłam na YT wspaniały teledysk do tej pieśni, Popatrzcie sami!
Marytka zaproponowała utwór "Secret Garden" - Poeme z albumu White Stones. Jest czego słuchać i na co popatrzeć! Ileż piękna może nam ofiarowywać Natura. Popatrzcie jak wspaniały teledysk stworzono do tego utworu! Ileż poezji ma on w sobie!
Andzia zaproponowała do posłuchania swoje fascynujące odkrycie muzyczne sprzed lat, jeden z utworów autorstwa Ola Gjello - "The Rose". Jak niesamowicie brzmi chór w tym utworze. Wręcz anielsko!
P. Gosia dołączyła do tej listy trzy, wyjątkowo mocno wzruszające ją i znaczące dla niej utwory. To po pierwsze utwór "Barka" śpiewany przez ludzi zgromadzonych pod oknem papieskim oraz samego Jana Pawła II. Słuchana dzisiaj "Barka" wzrusza jak kiedyś a może nawet bardziej...
Drugim zaproponowanym przez Gosię utworem jest wspaniała, podniosła pieśń z opery Nabucco Verdiego - Va Pensiero".
Trzecim jej utworem jest "Ballada o walizce" zespołu Pod Budą. Piękna i ciepła ballada w jakiś sposób domykająca opowieśc o trudach i radościach życia...
Karolina90 zaproponowała posłuchanie poloneza a - moll Michała Ogińskiego - "Pożegnanie ojczyzny". Mam wrażenie, że ta muzyka w sercu każdego Polaka budzi jakieś wzruszenie, poczucie wspólnoty z innymi i nieprzemijalną, bolesną wręcz tęsknotę...
Errata zaproponowała by posłuchać kilku wspaniałych utworów: pierwszy to pieśń zespołu Rammstein - "Ohne Dich". To przejmująca pieśń o tęsknocie, rozpaczy, samotności. Oto fragment jej tłumaczenia (refren), który znalazłam w Internecie:
"Nie ma Ciebie, nie ma mnie. Tu, bez Ciebie z Tobą razem też sam jestem.Nie mam Ciebie.Gdy Cię nie ma czas odmierzam. Ten, bez Ciebie. Z Tobą w miejscu czas zamiera.Czas nic niewart jest bez Ciebie..."
Drugim utworem zaproponowanym przez Erratę jest Therion "Via Nocturna". To muzyka przejmująca, pełna znaczeń, mistycyzmu i tajemnicy. Tutaj znalazłam ciekawą recenzję całego albumu zespołu Therion: https://www.artrock.pl/recenzje/731/therion_deggial.html
Trzecim utworem ze strony Erraty jest utwór Marka Dyjaka pt. "Na tratwie". Nie znałam go do tej pory, ale gdy go posłuchałam, to teraz sam nuci mi się w głowie i trochę kojarzy z najlepszymi piosenkami zespołu Lady Punk, a zespół ten kiedyś bardzo lubiłam...
Czwartą propozycją Erraty jest album"Awaking the Centuries" niemieckiego zespołu muzycznego grającego symfoniczny metal gothic...
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,rammstein,ohne_dich.htm
Pellegrinę zachwyca ostatnio muzyka z filmu "Misja" autorstwa Ennio Moriccone i absolutnie mnie to nie dziwi, gdyż ten motyw muzyczny jest chyba jednym z piękniejszych, jakie w ogóle stworzono w historii muzyki filmowej.









