Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lutego 2025

Mimo wszystko, tańcz…

 



 

… Już wiele razy na blogu zwierzałam się Wam z moich fascynacji oraz muzycznych wzruszeń.  I znowu to robię, ponieważ od kilku dni słucham pewnej piosenki, która nie daje mi spokoju, gdyż bardzo mocno porusza moje emocje. Nucę ją sobie gotując obiad, sprzątając, robiąc zakupy (czym pewnie wywołuję zdziwienie na twarzach napotkanych ludzi), nucę też w myślach, gdy obudzę się w nocy i czekam na kolejną falę snu. Jednak absolutnie nie narzekam na owo opętanie utworem muzycznym. Wręcz przeciwnie. Lubię ten stan, gdy mocno coś odczuwam, mając wrażenie obcowania z czymś wspaniałym i ponadczasowym. I cieszę się, że we współczesnym świecie przesiąkniętym bylejakością, nijakością, płytkością i męczącym, pozbawionym sensu hałasem udającym muzykę udaje się odszukać coś naprawdę wartościowego, coś będącego kawałkiem prawdziwej sztuki.

   A co mnie tak zauroczyło tym razem? Jest to piosenka śpiewana przez Dawida Kwiatkowskiego i Kayah pt. „Proszę, tańcz”. Są też oni współtwórcami tekstu a muzykę wymyślił Dawid Kwiatkowski, Dominik Buczkowski-Wojtaszek oraz Patryk Kumór.

   Utwór opowiada o tym, że mimo bólu i smutku po odejściu kogoś bliskiego życie trwa i powinno trwać nadal. Życie zwycięża ze śmiercią, bo istnieje mimo wszystko. A manifestacją siły życia może być taniec i śpiew, marzenie i wspomnienie, zachwyt nad pięknem wschodu i zachodu, wzruszenie, zrozumienie i ciepło, gdy przytuli nas ktoś bliski, wybaczenie czegoś sobie i innym, a wreszcie głębokie westchnienie, uśmiech i pogodzenie z tym, co jest i będzie.

   I cieszę się jeszcze, że w moim zachwyceniu tym utworem nie jestem sama. Miło jest wszak móc dzielić z kimś swoje fascynacje…Od kiedy tę piosenkę opublikowano w połowie stycznia zyskuje ona coraz większe grono oczarowanych nią słuchaczy. A co więcej – oglądaczy, bowiem utworowi towarzyszy niezwykły teledysk, do którego zaangażowano przejmująco odtwarzającą w nim rolę wdowy, Dorotę Chotecką.

   Czytam komentarze pod owym utworem na YT. Niektóre są niezwykle przenikliwe, pełne mądrości, wrażliwości oraz silnych emocji, ponieważ pieśń owa dotyka czegoś, co prawie każdy z nas już odczuwał, czegoś, z czym każdy prędzej czy później będzie się musiał zmierzyć. Żałoby po kimś bliskim…

Poniżej najpiękniejszy moim zdaniem komentarz:

Martadorota9782 napisała: Podobnie, jak większość tu dzielących się - piosenka rozłożyła mnie na emocjonalne łopatki. Podzielę się swoją interpretacją - starsza Pani (uosobienie śmierci) na pogrzebie zajęła miejsce na szczycie stołu, jak królowa. Królowa śmierci w dniu swego święta. W końcu właśnie kogoś zabrała. P. Dorota patrzy w jej oczy i nagle rozumie, że to spojrzenie wciąga i ją. Wtedy młoda dziewczyna - uosobienie życia, zapłakała. Nagle jednak wdowa decyduje się wybrać inną drogę. Zaczyna tańczyć, najpierw jakby z utraconym mężem, a następnie sama - ten taniec wyraża radzenie sobie z jego odejściem. Najpierw nie może rozstać się ze wspomnieniami, następnie uczy się żyć samodzielnie. Młoda dziewczyna (życie) wstaje, podchodzi do wdowy, patrzy na nią. Wdowa na twarzy wypisany ma lęk, bo nie wie, czy życie przyjmie ją na nowo, bo przecież cząstka niej właśnie została pochowana. Wtedy dziewczyna(życie) ją przytula i całuje, to gest akceptacji i radości z powrotu do niej. Reszta dołącza. Wtedy starsza Pani (śmierć) zakłada płaszcz i wychodzi. Nic tu już po niej. Ludzie żyją dalej, nie zabierze ze sobą nikogo więcej. Bo życie toczy się dalej, a ludzie zdecydowali się nim żyć. Czy ktoś interpretuje to podobnie?”

 

   Zobaczcie i posłuchajcie zresztą sami...


Proszę, tańcz

 

Każdy jak król
Pragnie nowej ziemi, choć świat już ma u swoich stóp
Dobrze nam tu, jak u siebie

Wynajął nam Bóg
Coś więcej niż dwa metry i miłość, choć przynosi ból
Kochamy znów, jak umiemy

To dom na chwilę
Na drodze przystanek dla dusz

Kiedy przyjdą zabrać mnie w ostatnią podróż
Słowo daj, że będziesz stać blisko przy mnie
Musisz być przy mnie
(Proszę tańcz)

Do białego rana, za nic mamy strach
Nikt nie może przestać grać, a Ty bądź przy mnie
Musisz być przy mnie
I proszę tańcz

Czuję głód
Bo czasu tak niewiele i trzeba będzie nam zdać klucz
A nas mi wciąż jest za mało
(Tak mało, za mało)

Jestem tu
Więc do dna wypiję Ciebie, na zawsze będziesz we mnie już
Dwa serca, choć jedno ciało

Kiedy przyjdą zabrać mnie w ostatnią podróż
Słowo daj, że będziesz stać blisko przy mnie
Musisz być przy mnie
(Proszę tańcz)

Do białego rana, za nic mamy strach
Nikt nie może przestać grać
A Ty bądź przy mnie (Przy mnie)
Musisz być przy mnie (Olé!)

A Ty tańcz (A Ty tańcz)
Zapomnij, co zabrał Ci czas (Zabrał czas)
I kiedy przyjdzie sen (I kiedy przyjdzie sen)
Znowu zobaczysz mnie (Proszę tańcz)

A Ty tańcz (A Ty tańcz)
Zapomnij, co zabrał Ci czas
I kiedy przyjdzie sen (Oh)
Znowu zobaczysz mnie
I proszę tańcz
Proszę tańcz


sobota, 3 lutego 2024

Słowiańskie mantry…

 


 

  W poprzednim poście pisałam o nitce, która może być jakąś ważną wskazówką, marzeniem, którego można się uchwycić, motywacją do wejścia na nową, fascynującą ścieżkę. A takich ścieżek, dróg i dróżek istnieje nieskończona ilość. Póki żyjemy, póty wędrujemy i odkrywamy kolejne szlaki, nieznane wcześniej rozgałęzienia. Wiele ich mijamy, nie zajrzawszy tam nawet, bo nie sposób przecież wejść na każdą. Bezpośrednim powodem wejścia na jakąś nową ścieżkę może być coś ważnego i znaczącego albo też przeciwnie, coś banalnego, czy nawet śmiesznego, a jednak w jakiś sposób zaciekawiającego. Dokonujemy więc świadomego lub przypadkowego wyboru. I idziemy, zagłębiamy się w okryte wcześniej mgłą światy. Eksplorujemy je widząc w tym dla siebie jakiś sens, radość, inspirację, nadzieję. Niekiedy jednak, najczęściej w snach, pojawia się wspomnienie zostawionych za sobą niepoznanych ścieżek. I żal, że nie dane nam było tam zajrzeć. Wówczas wyobraźnia, która nie zna żadnych ograniczeń swobodnie wędruje tam by zbadać rejony, do których na jawie pewnie nigdy nie trafimy…



   Zdarzało mi się w przeszłości natrafiać w czeluściach Internetu na filmy  i opowieści o starosłowiańskich wierzeniach, na pieśni wywodzące się z bardzo dawnych czasów. I choć podobały mi się te filmiki, to jednak nigdy nie zatrzymywałam się przy nich na dłużej. Aż wreszcie ni stąd ni zowąd musnęła mnie pewna nitka, zatem zaciekawiona wędruję spokojnym traktem trzymając się owej nici, póki nie dotknie mnie kolejna i kolejna. A jak to było z nią tym razem? O tym właśnie poniżej….

 


   Niedawno natrafiłam na YT na anglojęzyczną piosenkę Justyny Steczkowskiej pt. ‘Witch-er Tarohoro”.  Przetłumaczyłam ją sobie i zrozumiałam, że to pieśń o wiedźmie, która pragnie odrodzenia natury, która ufa, iż tak się wkrótce stanie. Wystarczy tylko wierzyć w nią i kochać ową naturę, otwierając tym samym bramy do wielkiej, pozytywnej przemiany…W tym samym czasie zobaczyłam również teledysk i od tej pory często owego utworu słucham i podziwiam. Justyna Steczkowska nie dość, że wspaniale tańczy tam i śpiewa to sama podobna jest do pięknej, nawiedzonej wiedźmy (aż wierzyć się nie chce, że piosenkarka ma 51 lat)!:-)



   Utwór „Witch-er – Tarohoro” ma niezwykły, magiczny nastrój, moc dawnych, słowiańskich wierzeń, niesie w sobie siłę odrodzenia i chęć działania. Ponadto działa na słuchaczy niezwykle energetycznie, pobudzająco. Zachęca do ruchu i śpiewu. Do jakiejś aktywności. A dodatkowo dla mnie stał się inspiracją do poszukiwań znaczenia dziwnych, tajemniczych słów powtarzanych przez artystkę w owej piosence: jarga, drago, wese, trado, istra, wejar, valve, ladodeja. Okazało się, że to słowiańskie słowa mocy. Mantry zwane inaczej agmami. A co one oznaczają i do czego służą piszę poniżej. Tak czy siak, po nitce do kłębka nabrałam chęci do słuchania na YT owych mantr powtarzanych melodyjnie przez różnych śpiewaków. Słuchanie owych jednostajnych zaśpiewów dziwnie człowieka uspokaja i wycisza. A jeśli jeszcze do tego miałoby sprawić, że dodadzą mu one mocy, uleczą go albo pomogą spełnić jakieś marzenia, to tym bardziej warto się zasłuchać. Warto też je samej zanucić, co czasem czynię, zwłaszcza przed snem, bo pomaga mi to w końcu zasnąć. Rzecz jasna nucę je sobie w myślach, żeby nie budzić Cezarego zazwyczaj od dawna już smacznie chrapiącego. Wyobrażam sobie wówczas, iż wędruję przed siebie polną drogą, która nie ma początku ani końca...


Jarga  -  to mantra oczyszczająca z negatywnych i ciężkich energii. Uwalnia z natłoku myśli i emocji. Wspomaga regeneracje sił witalnych. Pomaga w utrzymaniu dobrego zdrowia. Przyciąga dobra materialne.

Drago - inspiruje i przynosi rozwiązania problemów za pomocą snów lub wizji. Przywraca harmonię między pierwiastkami żeńskimi i męskimi i pomaga w pogłębianiu ludzkich relacji, w szczególności między kobietą i mężczyzną.

Wese - dodaje sił i odwagi w zmaganiach dnia codziennego. Wzmacnia poczucie własnej wartości i przyczynia się do osiągnięcia sławy, kariery i pomyślności materialnej. 

Trado - jest mantrą mistrzów nauczycieli o czystych umysłach i sercach. Dodaje wewnętrznych sił i moc do czynienia dobra. Pomaga w prowadzeniu przykładnego życia.

Istra - mantra wglądu, pozwalająca dotrzeć do przyczyn cierpienia i je zrozumieć, by odzyskać własną moc i przejąć kontrolę nad zdarzeniami. Poprawia uwagę i niweluje nawykowe, niekontrolowane reakcje.

Wejar -  pomaga w introspekcji, we wglądzie w prawdę o sobie. Przywraca umysł do rzeczywistości chwili obecnej. Agma przeznaczona w szczególności dla osób młodych i zagubionych.

Valve - pomaga w odkrywaniu i zdobywaniu nowych obszarów w życiu. Sprzyja nowym ideom i wyzwaniom.

Ladodeja -  wzmacnia i przyśpiesza proces tworzenia rzeczywistości z wizualizacji i myślokształtów. Dodaje wsparcia sił wyższych. Dodaje energii i pomaga oprzeć się niskim rządzom i pokusom. Odsłania własną ignorancję i pomaga się od niej uwolnić. Uwrażliwia na postrzeganie piękna świata.

Tarohoro – niesie ze sobą energię miłości, sprzyja też bogaceniu się.

 


   Jak piszą autorzy stron o słowiańskich mantrach i wierzeniach istotą naszego bytu jest energia. Energią są też dźwięki, zatem wypowiadane przez nas słowa mają duży potencjał energetyczny. Dźwięki mają różne wibracje i to one działają na człowieka najmocniej podczas medytacji. W kulturze słowiańskiej wierzono, że energia wypowiadanej agmy (mantry) ma uzdrawiającą moc. A każda z tych agm wywiera pozytywny wpływ na nas i otaczającą nas rzeczywistość, doprowadza do jakichś zmian, nie powodując przy tym żadnych krzywd ani zła.



   Zatem owe agmy (mantry) aby zadziałały należy powtarzać sobie, czy nucić po wielekroć. Najlepiej kilkadziesiąt razy. Owo monotonne powtarzanie podobne jest trochę do odmawiania modlitw różańcowych, czy też buddyjskich medytacji. Można w takie rzeczy wierzyć albo nie wierzyć, ale czemuż by nie spróbować?  Przecież nie ma w tym niczego złego…To tylko jedna ze ścieżek możliwości, nitek, które istnieją, których można się na chwilę albo na dłużej uchwycić.



   Poniżej link do stron, na której można dowiedzieć się czegoś więcej o słowiańskich agmach oraz link do jednego z takich słowiańskich, mantrycznych zaśpiewów na YT. Powtarzane są tam trzy słowa: radoro ( wprowadza równowagę sił witalnych w organizmie), daro (uzdrawia), sławo (odcina napływ negatywnych emocji i energii).

 


25 Słowiańskich Słów Mocy - Agmy - słowiańskie mantry (akademiaducha.pl)

 

sobota, 11 listopada 2023

Serce wolności…

 


…Jakiś czas temu znalazłam w Internecie wzruszającą pieśń pt. „Proszę Polsko, nie umieraj” autorstwa Witolda Mikołajczuka, utalentowanego wokalisty, kompozytora, gitarzysty, akordeonisty, autora tekstów śpiewającego pod pseudonimem „Witek, muzyk ulicy”. Pseudonim ów nie wziął się znikąd. Otóż Witek, chłopak wywodzący się ze wsi i próbujący swych sił w wielu zawodach, porzuciwszy pracę w korporacji przez kilka lat boso występował na ulicach Warszawy, gdzie dla przechodniów brawurowo wykonywał swoje pieśni. Wysłuchawszy piosenki Witka i obejrzawszy wspaniały klip towarzyszący temu utworowi odszukałam inne jego pieśni i wiele z nich trafiło mi do serca. Bo Witek pisze właśnie od serca a przy tym dosadnie i porusza tematy bliskie wielu z nas: miłości, emigracji, biedy, współczesnych zagrożeń cywilizacyjnych oraz historii Polski. Chce się go słuchać, bo czuje się w jego utworach, w jego chropowatym głosie prawdziwą szczerość, pasję, gniew, żal, tęsknotę, smutek, rozmarzenie i rozczarowanie. To wszystko, co jest tak bardzo polskie, takie nasze.

 

Proszę Polsko, nie umieraj”

Jest, jest na świecie taki dom

Całkiem niedaleko stąd

W którym stoisz oknie?

Jest, jest na świecie taki dom

Całkiem niedaleko stąd

W którym stoisz oknie?

Ostatni bastion padł

Paranoja i słabość małych ludzi pokazała twarz

Ostatni bastion padł

Przebili jedno serce, ale ja nie przestanę grać

Kochana Ojczyzno

Czas przewietrzyć swe pokoje, przetrzeć stary kurz

Zdejmij maskę z głów posłańców

Słuchaj pieśni swego ludu

A nie kukieł, karłów i sługusów zza dalekich mórz

Słuchaj pieśni swego ludu

Ja Ci przecież dobrze życzę, nie rozliczam Cię

Nie chcę wiedzieć z kim Ty byłaś

Z kim chcesz być - Ty lepiej wiesz

Ciężko tańczyć, gdy dwóch prowadzi

Trójkąt ostre rogi ma

Ja nie kreślę takich figur

Cenię sobie prosty świat

Proszę, Polsko, nie umieraj, bo za dużo nas

Swoje życie Ci oddało, ale płomień zgasł

Proszę, Polsko, nie umieraj, nie zamykaj drzwi

Twoim dzieckiem zawsze byłem, chociaż pot i łzy

Proszę, Polsko, nie umieraj, z kolan można wstać
Ponoć wiara czyni cuda, no to wstań i walcz

Proszę, Polsko, nie umieraj, nie sprzedawaj się

Pod latarnią źle się stoi, a Tyś damą jest

Jest na świecie taki dom

Całkiem niedaleko stąd

W którym stoisz oknie…



   Znalazłszy tę pieśń wyrażającą rozpaczliwą prośbę by Polska nie umierała pomyślałam, że tyle już nasza biedna ojczyzna zniosła, tak bardzo ją rozszarpywano na strzępy, poniewierano, ośmieszano, oszukiwano i sprzedawano, że aż dziw, iż wciąż jeszcze istnieje. Jednak odnoszę wrażenie, że to są jakieś marne jej resztki, bardziej wyobrażenia, niż realna rzeczywistość. I nie zmienią tego na lepsze żadne nowe partie u władzy ani obiecywane teraz nowe porządki. Coś się zupełnie zepsuło i psuje bezustannie a ten destrukcyjny trend ogarnia nie tylko Polskę, ale i wiele innych krajów na świecie. Rosnąca drożyzna i cenzura, wojny i militarystyczne zapędy kilku państw, nowe łady, resety, ideologie, niepewne jutro… I dostrzega to, bo przecież trudno tego nie dostrzec, coraz więcej spośród nas. Mało już w nas Polakach wiary w nadejście jakiegoś pozytywnego dalszego ciągu a wielu już tej nadziei nie ma zupełnie. Zresztą sam Witek w wywiadzie powiedział: "Uważam, że Polski już dawno nie ma. (...) Wiele programów rozrywkowych jest na licencji. Najwięcej sprzedanych lekarstw również nie jest polskiej produkcji. Ciężko trafić na polskie auto, motor czy rower. „Proszę Polsko nie umieraj”, to jest tekst, który jest musztardą po obiedzie. Polska już umarła. Nie ma polskich wielodzietnych rodzin. Nie ma w szkole plastyki, techniki . Nasze dzieci są okaleczane przez kulawy system edukacyjny. Kompletnie nie modyfikowany.” „Masa zawodów zniknęła. Co my mamy w Polsce Lewandowskiego, który gra w niemieckiej lidze. Ta cała sytuacja z maseczkami i kłamstwem covidowym, to też pokazała praktycznie, że Polski nie ma. Bo może cię jakiś policjant zatrzymywać za brak maseczki, a inni Polacy patrzą i nagrywają filmy.”*

  Ech! Zabrzmiało to bardzo pesymistycznie, ale przecież jakkolwiek źle by się nie działo, to przecież mimo wszystko ciągle żyjemy i chcemy żyć. Tu i teraz znajdować swoje małe szczęścia, swoje sensy w morzu bezsensu. Kochać to nasze miejsce na ziemi a nawet odczuwać dumę z tego, że jesteśmy Polakami. No i wciąż bije w nas serce wolności. I właśnie o tym jest kolejna piosenka Witka, muzyka ulicy, którą umieszczam poniżej. 

Serce wolności

Lecę chyba do Londynu do tych Brytyjczyków synów
Matka Polka już nie karmi nie mam za co żyć
Już trzydziestka mnie przegania a ja ciągle bez mieszkania
Dobrze że lodówka pełna to rodziców gest

Koniec z końcem się nie widzi bo mamoną rządzą Żydzi
Nie chcem ale muszem jechać niech to wszystko szlag
Może funty zmienią kartę może cudem jakimś fartem
Życie do mnie się uśmiechnie i zawołam hej

Niewolnicy nowej ery wszyscy darmo wykształceni
Przed królową spodnie zdjęli i jeszcze cieszą się
I złożyli broń bez walki tańczą jak w teatrze lalki
Lekkość życia to dewiza generacji tej

Ja tu jednak wolę być no bo funt nie zmienia nic
Na kolanach źle się myśli boli tylko garb
Ja tak nie chcę nie potrafię w żyłach płynie Lachów krew
Wszędzie trzeba żyć i walczyć nie, nie poddam się

Nie poddam się nie poddam się
Nie poddam się nie poddam się

Pamiętaj, pamiętaj masz serce wolności
Pamiętaj, pamiętaj nie kupi Cię nikt

Pamiętaj pamiętaj masz serce wolności
Pamiętaj pamiętaj nie kupi Cię nikt

Już nie lecę do Londynu do tych Brytyjczyków synów
Co we wrześniu nie pomogli a tu został gruz
Na tych gruzach budowali dziadek z babcią no i Stalin
Miasto które jak ten Feniks odrodziło się, odrodziło się

Pamiętaj pamiętaj masz serce wolności
Pamiętaj, pamiętaj nie kupi Cię nikt

Pamiętaj, pamiętaj masz serce wolności
Pamiętaj, pamiętaj nie kupi Cię nikt
Nie kupi Cię nikt nie kupi Cię nikt nie kupi Cię nikt

 


* Poniżej link do ciekawego wywiadu z Witkiem, muzykiem ulicy

https://ostrowiecka.pl/2022/07/02/witek-muzyk-ulicy-dziwie-sie-ze-ludzie-chodza-w-butach/

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

„Mamo, tyś płakała” - muzyczne wzruszenie…

 

sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała” - YouTube

   W powodzi złych zdarzeń, wieści i przeczuć wydaje się, iż coraz mniej już człowieka wzrusza, przejmuje, dotyka. Pozornie jednak. Po prostu po jakimś czasie następuje stępienie, przyzwyczajenie, odseparowanie się od tego, co go niepokoi, odcięcie się od emocji i schowanie ich w sobie. Bo przecież aby nie oszaleć w tym wszystkim i się nie załamać człowiek potrzebuje jakiejś obrony przed bombardującymi go zewsząd zmartwieniami, lękami, wiadomościami. Na większość z nich a właściwie na żadne nie ma wpływu, co samo w sobie jest także przygnębiające. A tymczasem życie biegnie naprzód niepomne na całe zło tego świata. I każdy ma w tym życiu coś do zrobienia. To rzeczy ważne i nieważne zarazem, jeśli weźmie się pod uwagę na jak cienkiej linie zawieszona jest nasza zwyczajna rzeczywistość i jak niewiele potrzeba by to, co jest naszą codziennością prysło niczym bańka mydlana. Jednak gdyby człowiek stale się bał i zamartwiał jego życie przestałoby mieć sens i blask. I równie dobrze zamiast wykonywać swe zwykłe, w jakiejś mierze porządkujące prywatny świat czynności, mógłby już teraz, zaraz skończyć ze wszystkim. Bo po co się dalej męczyć, skoro jest tak źle a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej?  Niestety wielu ludzi dochodząc do powyższych wniosków popada w odrętwienie czy depresję a nawet w poczuciu beznadziejności targa się na siebie samego…Inni wybierają świadomie lub nie drogę zobojętnienia, zagłuszenia, bagatelizowania oraz oddalenia się od źródła niepokoju, wycofania w inne rejony dziania i myślenia, bo jeśli chce się nadal istnieć, nie da się stale niczego mocno przeżywać, wciąż tak samo mocno szarpać strun głębokich emocji i nerwów, bo trzeba cenić to, co jest, póki jest.

   I wszystko wydaje się w porządku. Dom, praca, prozaiczne czynności, małe i większe radości, wzruszenia, olśnienia, jakieś troski, rozmowy, plany. Ale to pozorne zobojętnienie, bo gdzieś tam pod spodem ukryte bardzo głęboko nadal żyją i kwilą cichutko zmartwienia o to, co jest i będzie. A ponieważ nie wolno im wystawić głowy na powierzchnię jawy, zatem ukazują się w snach jako dziwne, koszmarne sceny będące pomieszaniem traumatycznych wspomnień, pokoleniowych traum, lęków przed powtórką grozy i bezradności. Bywa też, że owe powstrzymywane emocje wybuchają z byle powodu, zazwyczaj zupełnie nieadekwatnego do sytuacji. W jakiejś kłótni rodzinnej, w sporze o byle co, który przeradza się w istną furię, w silnym drżeniu dłoni, gdy podnosi się szklankę z herbatą, w histerycznym, trudnym do powstrzymania chichocie aż do szlochu…Biedne, ukrywane i przyduszane emocje, którym wystarczy jakiś silny impuls by odezwały się głośniej, by zapłakały jawnie, by zamrożony siłą woli potok czucia znów potoczył się kaskadą…A ta kaskada, choć wstrząsająca całym jestestwem, choć bolesna sama w sobie, to jednak zdaje się też oczyszczająca i wyzwalająca ukryte w człowieku uczucia. Myślę, że czasem trzeba pozwolić sobie na uwolnienie swoich wewnętrznych przeżyć. Koniecznie nawet trzeba. Nie wstydzić się ich i nie spychać w niebyt. Stanąć przed nimi niczym przed lustrem i wejść w nie, choć po tamtej stronie czeka nagi ból…

 

   Piosenka Sanah i Igora Herbuta pt. „Mamo, tyś płakała” mocno coś we mnie dotknęła. Trąciła tę strunę, która starała się milczeć głucho, która myślała, że pękła…A jednak nie. Zadrżała, zabrzmiała i zapłakała głosem bezradnego dziecka, które widzi cierpienie swej matki,  głosem matki, która nie może chronić swego dziecka, głosem ojca, który chce uchronić swych bliskich przed grozą, jednak jego serce ściska gniew i rozpacz i taka sama bezradność.  

   Wszystkie dochody z tej piosenki przeznaczone zostały na pomoc Ukrainie a zwłaszcza ukraińskim dzieciom. „Zapraszam Was do swojego stołu – tym razem nie tylko po to, aby dzielić się muzyką, ale przede wszystkim sercem. Przed Wami utwór „Mamo tyś płakała”, do którego inspiracją była kompozycja S. Moniuszki „Prząśniczka”. Igor, dziękuję Ci, że zechciałeś być jego częścią – napisała Sanah w opisie piosenki.

   Wysłuchałam tego utworu po wielekroć, odkrywając przy okazji, że nie tylko na mnie wywarł on podobne wrażenie. Polacy, Ukraińcy, Szwedzi, Filipińczycy, Amerykanie zareagowali na nią równie mocno. Na YT znaleźć można wiele emocjonalnych komentarzy na jej temat. Tekst i melodia niezwykle trafiają do serca. Trudno też pozostać obojętnym, gdy słyszy się śpiewających w przejmujący sposób Igora Herbuta (z pochodzenia Łemka) oraz pełnej niezwykłej wrażliwości Sanah. Mam wrażenie, że takie jak ten utwory ożywiają w ludziach większe pokłady empatii, współczucia oraz chęci pomocy niż wszystkie wiadomości telewizyjne, szokujące artykuły prasowe, drastyczne zdjęcia z Internetu. Budzą w człowieku człowieka…

Jeśli nie znacie jeszcze tej piosenki, posłuchajcie jej proszę. Wsłuchajcie się w słowa, melodię i w samych siebie. Stańcie przed jej lustrem aby odkryć po drugiej stronie…

 


 

Mamo tyś płakała
Oczy tyś miała
Szerokie,
czy cię znowu skrzywdził ktoś
Oni cios zadali
Ludzie ze stali
Patrzą ci w oczy
Gdy mówisz dość

Otul, otul me oczy jasne
Czekają aż zasnę
Wołaj, wołaj
Wołaj do nieba
Cudu potrzeba

Weź co chcesz
Co, co, co tam chcesz
Wszystko bierz
Bierz, bierz i idź precz
I ten stres
I ten cały stres
Sobie weź
Dosyć już mam łez

Mamo tyś płakała
Oczy tyś miała szerokie,
czy cię znowu skrzywdził ktoś
Oni cios zadali
Ludzie ze stali
Patrzą ci w oczy
Gdy mówisz dość

Jak ja cię obronię
i po czyjej stronie
Stanąć mam dziś
gdy oczu wrogich sto
Krzyk mój to za mało
Zabierz mnie mamo
Gdzieś tam daleko
Daleko stąd

Tęsknię, tęsknię
Za latami
Gdy podpowiadali
Dzisiaj, dzisiaj
Chcę krzyczeć z dala
A głos nie działa

Weź co chcesz
Co, co, co tam chcesz
Wszystko bierz
Bierz, bierz i idź precz
I ten stres
I ten cały stres
Sobie weź
Dosyć już mam łez

Mamo tyś płakała
Oczy tyś miała
Szerokie, czy cię znowu skrzywdził kto
Oni cios zadali
Ludzie ze stali
Patrzą ci w oczy
Gdy mówisz dość

Jak ja cię obronię
i po czyjej stronie
Stanąć mam dziś
gdy oczu wrogich sto
Krzyk mój to za mało
Zabierz mnie mamo
Gdzieś tam daleko
Daleko stąd

 

Poniżej kilka reakcji zagranicznych youtuberów na utwór "Mamo, tyś płakała"


 



Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost