Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mróż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mróż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2018

W czas mrozu…



   Końcówka listopada i początek grudnia na Pogórzu mroźne były i lodowatym wiatrem przeniknięte. Nocami temperatura spadała u nas nawet do minus dziewiętnastu stopni! Uff! Takie mrozy to już nie przelewki! Szybko trzeba było przestawić się z ciepłej jesieni na prawdziwą zimę. Na dodatek śniegiem trochę posypało. Drogi oblodziło. Strach było się stąd gdzieś samochodem ruszać. Kto nie musiał, ten nie jeździł. W takiej sytuacji przydało się w końcu to, że umiem robić zastrzyki, dzięki temu mogłam pomóc choremu sąsiadowi i nie musiał w taki mróz wyruszać do odległego o 10 km ośrodka zdrowia. 


  Zdarzały się też ostatnio bardzo zimne, ale cudownie słoneczne dni, podczas których chciało się nam wyjść na spacer z psami.  Piesuńki były wniebowzięte! Szalały po lesie, tańczyły w podskokach, próbowały rozbić pazurami zamarznięte kałuże, żeby dostać się do ukrytej pod spodem wody,  zlizywały śnieg z trawy, goniły się i uśmiechały całą zębatą szerokością swoich pięknych pysków. Nam z Cezarym też dobrze te spacery robiły. Wracaliśmy rumiani jak ruskie babuszki. I ciepło nam się w domu wtedy zdawało oraz przyjemnie. Dopiero po dłuższej chwili, gdy zmęczenie z nas opadało znowu chłód dawał o sobie znać. I dalejże wielkie kosze drewna z drewutni i spod wiaty przynosić, dalejże rozpalać pod oboma naszymi piecami, herbatkę gorącą popijać i za czymś konkretniejszym do przekąszenia się rozglądać.











   Trwaliśmy tu niby na antarktycznym końcu świata i naleweczki słodkie popijaliśmy, gorące zupki tudzież inne pyszne dania z rozkoszą zajadaliśmy w tłuszczyk zimowy bezwstydnie obrastając (jakby jesiennego tłuszczyku było nam mało!). Wyznam szczerze, iż owe dania najczęściej przyrządzał Cezary, który w zimowy czas lubi przejąć pałeczkę w kuchni i zaskakiwać mnie swoimi kulinarnymi pomysłami.  Co gotował? A to kurczaka w curry z ryżem, a to zupę rybną a to wspaniały bigos, a jak mieliśmy smaka na coś szybkiego i wyrazistego śląską wodziankę przyrządzał. Ech, same pyszności!
   A tymczasem za oknem słonko zapowiadając kolejny pogodny, ale znowu mroźny dzionek malowniczo zachodziło, malując niebo odcienie różu, oranżu i błękitu Dobrze było siedząc w domowym ciepełku patrzeć na te cuda spoza firanki…







   Podczas ostatnich kilkunastu dni głównie zajmowałam się pisaniem. Codziennie po kilka godzin tkwiłam przy klawiaturze komputera skupiając się na dokończeniu historii o „Karczmie na rozstajach dróg”. I hurra! Wreszcie udało się! Właśnie dzisiaj skończyłam tę pisaną od roku powieść.  Bardzo się cieszę, że dałam radę zrealizować ten pomysł od początku do końca, że nie zarzuciłam go w trakcie, nie poddałam się lenistwu oraz niewierze we własne możliwości, że udało mi się napisać ponad trzystu sześćdziesięciostronicową opowieść i zawrzeć w niej wojenne losy kilku fikcyjnych oraz kilku naprawdę żyjących niegdyś osób. Ową końcówkę powieści podzieliłam na trzy części i na poświęconym jej blogu będę je publikować co kilka dni. Mam nadzieję, że zakończenie okaże się dla czytelników interesujące.


   Prognozy pogody zapowiadają u nas od jutra spore ocieplenie. Mają wrócić prawdziwie jesienne dni, a wraz z nimi błoto na podwórku i pieski ochoczo je do domu na łapach wnoszące. No trudno. Najważniejsze, że będzie cieplej i w piecu nie trzeba będzie tyle palić co teraz.
   A póki co jeszcze dzisiaj lekki, kilkustopniowy mrozik. Nic to! W końcu jest już grudzień. Niechże będzie to dla nas wszystkich przyjazny, piękny miesiąc!:-)
   




Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost