Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susza. upał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susza. upał. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lipca 2019

Suchy lipiec…





   Płyną lipcowe, monotonnie suche dni…W ogrodzie królują upały, komary, muchy i gzy. Trwa codzienne czekanie na deszcz, na zmianę, ochłodę, ulgę. Powtarza się cowieczorne podlewanie warzywnika konewką i troska by w  końcu wody w studni nie zabrakło. Nawet odporne na brak opadów dzikie bzy zaczynają już żółknąć i marnieć. A szkoda by było, bo wyjątkowo dużo w tym roku na nich zawiązków owoców. Czy będzie z czego robić soki i konfitury? To okaże się dopiero w czasie sierpniowo-wrześniowych zbiorów.








   Na szczęście porzeczki, agrest, maliny, wiśnie oraz brzoskwinie miewają się całkiem dobrze. Można przystanąć przy nich na długo i zajadać je prosto z krzaka czy drzewa.Czasem tak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia...














   Malwom także zdaje się ta tropikalna pogoda nie szkodzić. Kwitną jak co roku rozpychając się z całej siły między liliowcami, powojami i bluszczem. Wytrwale rosną sięgając  korzeniami do wilgotnych czeluści wyplewionej, popękanej po wierzchu niby pustynia ziemi.


   Za płotem, na okolicznych łąkach bujni się pełne barw i zapachów życie. Wydaje się, iż tam susza nie jest żadnym problemem. Wydaje się, że w tym świecie trwa spokój i szczęście. Powietrze faluje łagodnie. Wszystko kwitnie i pnie się ku słońcu. Wspaniale pachną zioła. Przenikają się barwy i kształty. Harmonijnie przeplatają istnienia. Jedno zależy od drugiego. Osy, pszczoły, trzmiele i bąki pasą się do syta kwiatowym nektarem dziurawca, macierzanki, cykorii podróżnika. Wiatr delikatnie przeczesuje gęstwinę traw, które ochoczo  wystawiają się ku tym powiewom i promieniom słońca. Oddają się ufnie niebu i ziemi i dostają w zamian spokój oraz szczęście. Jaka jest tajemnica żywotności łąk? Może to ich dzikość i wolność? Może to brak człowieka ingerencji w ich zwyczaje i prawa człowieka? Tworzą swoje osobne, niepodległe zewnętrznym wpływom królestwo. Oby nigdy nie straciło ono swojej mocy i suwerenności. Oby zawsze mogło ono dawać światu ludzi wytchnienie i nadzieję…









   I jeszcze na koniec piosenka, która jak na razie jest dla mnie motywem przewodnim tego miesiąca. Chodzę po ogrodzie, lesie oraz po łąkach, zbieram owoce albo zioła i nucę sobie „Moon River”.


   Pozdrawiam Was serdecznie w imieniu nas obojga i wszystkiego dobrego na dalszy ciąg lipca życzę!:-)



Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost