Co
dzień się bardziej uczę siebie
Kolejna cegiełka przybywa
Tutaj odważna jestem do końca
A tam, jak dawniej, lękliwa
Co dzień się bardziej siebie uczę
Schowki spostrzegam nowe
Znajduję bramy, zamki, klucze
I schodki tak strasznie pionowe
Co dzień sie bardziej uczę siebie
Stale przesuwam granice
Zerkam do lustra na swe cienie
Jak rzeźbią mnie i życie
Co dzień się bardziej siebie uczę
Ludzie dołożą swoje
Otworzą oczy, ścisną duszę
Wzruszeniem, niepokojem
Co dzień się bardziej uczę siebie
Przede mną kolejne fale
Mocno się łódka ma kolebie
Nadzieja pcha mnie dalej
Co dzień się bardziej siebie uczę
W wędrówce jest wszystko po coś
Nawet posuchy, mrozy, burze
I myśli bezsenną nocą
Co dzień sie bardziej uczę siebie
Stale przesuwam granice
Zerkam do lustra na swe cienie
Jak rzeźbią mnie i życie
Co dzień się bardziej siebie uczę
Ludzie dołożą swoje
Otworzą oczy, ścisną duszę
Wzruszeniem, niepokojem
Co dzień się bardziej uczę siebie
Przede mną kolejne fale
Mocno się łódka ma kolebie
Nadzieja pcha mnie dalej
Co dzień się bardziej siebie uczę
W wędrówce jest wszystko po coś
Nawet posuchy, mrozy, burze
I myśli bezsenną nocą
Co dzień się bardziej siebie uczę
Wciąż rzeczy są nie do przejścia
Raz jestem w dole, raz na górze
Po drodze znajduję szczęścia...