Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kastracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kastracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2015

Jacuś, jego postępy i nasze plany




Cezary pisze…

   Jesteśmy wdzięczni za dziesiątki komentarzy w sprawie Jacusia. Widać w nich troskę o jego dalsze losy w Jaworowym stadzie i nie tylko. Nie zostaliśmy sami i to jest najważniejsze. Czujemy przenikliwie rady, porady i opinie. Przeczytaliśmy też ileś tam artykułów dotyczących zachowań psów i sposobów postępowania w danych przypadkach. Próbujemy analizy pod kątem zaistniałej sytuacji i szukamy spójników. Gama wyjaśnień rozlewa się szerokością nabytych doświadczeń i sumarycznie przybiera kształt logicznej drogi postępowania. Przyznaję otwarcie, że wachlarz rozwiązań dotyczących przyszłości Jacusia straszy swoją rozpiętością. Próby jego umiejscowienia w jeszcze nieznanym kończą się przeważnie znakiem zapytania. Zmieniam zdanie z każdym jego dobrym czy złym postępkiem i tak będzie jeszcze przez długi czas.
 
   Jacuś jest szybko uczącym się psiakiem. Jako podstawę treningu przyjąłem używanie słowa „nie” pomimo dla mnie niejasnych tłumaczeń ekspertów. Nie patrz na kozy, kury i koty. Nie bierz smakołyków, nie wchodź do budynku gospodarczego, nie… Odwracanie uwagi psiaka, kiedy widzę, że nazbyt interesuje się obiektem też przynosi rezultaty. Moim zdaniem „NIE” pracuje, jako uniwersalne hasło.

    Zuzia nigdy nie była tresowana i nasz dobry kontakt był rezultatem obopólnego zrozumienia. Jedynie siedząc przy kuchennym stole na krześle podawała łapę i tą łapą waliła w stół domagając się jedzenia. Myślę, że dobrze wychowany pies, to nie taki, który aportuje, podaje łapę, itd., ale taki, który bez słów dostosowuje się do sytuacji, a odnosi się to też do ludzi. Obiegowe powiedzenie, że trzeba wychować opiekuna psa ma sens jedynie w sytuacji, kiedy i pan i pies rozumieją się wzajemnie. W tym miejscu chciałbym zauważyć, że hierarchia musi być zachowana.

    Każdy pies, każdy człowiek jest unikalny z niepowtarzalnym charakterem i dlatego stosowanie ogólnie przyjętych zasad współżycia może zakrawać na błąd zasadniczy. Patrzmy psu w oczy i próbujmy znaleźć w nim swoje odbicie, tak jak pies szuka swojego odbicia w naszych oczach.

    W chwili obecnej mini tresura jest stosowana do obydwóch piesków i w dwójkę idzie im lepiej. Zuzia nie siada, nie dostaje smakołyków, a dostaje siedzący już Jacuś. Po chwili i ona siada wiedząc, że to jedyna droga do przysmaku. Są plany dalszej tresury, ale w ramach rozsądku. Jaworowo to nie cyrk i tylko partnerskie układy mają tu prawo bytu.

    Kaganiec będzie zakładany na każdym spacerze z kozami i przez jakiś czas Jacuś będzie prowadzany na smyczy do czasu, kiedy zaprzestanie prób uwolnienia się. Odbyliśmy parę spacerów tylko z psiakami. Jacuś biega wtedy wolny bez smyczy, kagańca. Potrzebuje wybiegać się podobnie, jak Zuzieńka, a jest w naszym pobliżu gdzie to robić.  
    Ujmujące są zabawy psiaków. Miło jest patrzeć na niekończące się starcia, przytulanie czy leżenie obok siebie w zbliżeniu. Widzimy też zmiany w zachowaniu Zuzi. Z egoistycznej jedynaczki wyrasta społeczna jednostka, dzieli się miską, przestrzenią i władzą. Te zachowania można tłumaczyć różnorako. Czy to jest przyjaźń czy to jest dominacja nowo przybyłego? Jednak… no właśnie, Zuzia pół nocy śpi w domu zostawiając swojego towarzysza na zewnątrz. Dlaczego?

   Każdą poradę ze strony piszących analizujemy i traktujemy serio, bo przecież tylko suma wszystkich doświadczeń jest wykładnią dla dalszego postępowania.
Czy Jacuś zostanie z nami? Pewnie tak, choć mieliśmy propozycję zabrania go do gospodarstwa bez zwierząt hodowlanych. Jednak… Olga chyba nie przełamie się. Nie mam wyboru i muszę się zgodzić, choć, no właśnie, choć… A może on potrzebuje wszechstronnych kontaktów? Z kozami też.
Lekcja z Brykuską przewróciła nasz do pewnego stopnia uporządkowany świat, który zachwiany balansuje wokół normalności.
 
   Zuzia ma już pięć lat i jest czas, by wydała na świat potomstwo. Proszę nie protestować lub protestować z rozsądkiem. Jej dobro jest tu nadrzędne i wiemy, że byłaby cudowną matką. Chcielibyśmy mieć jej potomstwo. A co z resztą psiątek, zapytacie? No cóż, znajdziemy dla nich odpowiedzialnych ludzi, a jeśli nie, to zostaną w Jaworowie i basta. Jacuś jest pod tym względem idealnym dla niej partnerem. Jest to tylko jedna z opcji, rozmowom nie ma końca i uważamy temat za otwarty. Pomimo zaistniałego incydentu jest łagodnym psem. Łazi za Olgą krok za krokiem i ciągle dopomina się o pieszczotki. Jest też dobrym stróżem gospodarstwa i co najważniejsze oprócz szczekania nie wykazuje agresywności w stosunku do ludzi, a wchodzących w obejście traktuje łagodnie bez oznak wrogości.

   Poza tym… rozważamy na poważnie kastrację Jacusia. Już słyszę okrzyki zachwytu! Przyznam, że jeśli tak się stanie, to z bólem w moim przynajmniej sercu. Co to za facet bez jaj? Nienaturalna ingerencja w naturę jest dzisiaj w modzie i tylko ja jestem nie na czasie, czyli zacofany. I niech tak zostanie. Ale, jak będzie trzeba, to i ja się przełamię przy ogólnym aplauzie. Będziemy dzisiaj w Rzeszowie i zrobimy rozeznanie. Doskonale rozumiemy sytuację zwierząt w schroniskach i dobrze, że są. A może nie dobrze, ponieważ każde z nich powinno mieć z definicji swoje miejsce, swój dom. Nie naprawimy niesprawiedliwości tego świata, jednak te małe kroczki niosą nadzieję na lepsze. I niech tak się dzieje.
 
   Trochę zdziwiłem się spoistością blogowej społeczności w pozytywnym sensie. To miłe. Tyle otwartych serc przebijających się ponad ogólną znieczulicę, tyle okazywanej chęci pomocy i serdecznego współczucia. Nie czujemy się osamotnieni pomimo odległości. I tu mógłbym napisać elaborat na temat poprawnego współżycia z dala od siebie.
    A nasze psiny leżą sobie na trawie i marzą o sprawiedliwości… no i kościach. A my, o czym marzymy…? Pomyślmy tak leniwie, bez pośpiechu... 







Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost