Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieśni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieśni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2023

Ukryta moc…

 


 

   Zima wiosną nie nastraja człowieka najlepiej. Chciałby już cieszyć oczy wyrazistymi kolorami a tu tymczasem wkoło tylko biel i czerń. Czy to kwiecień, czy to grudzień? Czy to święta Wielkiej Nocy czy Bożego Narodzenia? Coś się tej przyrodzie chyba pomyliło. Gdzie te młode trawki, listki i kwiatki? Gdzież podziały się te żabki, co to już skrzek zdążyły w stawie złożyć? No gdzie to wszystko, co tak entuzjastycznie do życia się rwało i owym entuzjazmem zarażało? 



   Biedny człek przez kilka dni dał się omamić wiosennym powiewom i słońcu, naiwnie myśląc, że tak już zostanie. A omamiony przeciążył się, przepracował, poległ i teraz kwęka, bo go korzonki rwą boleśnie i ledwo po domu łazi. I to nie jeden człek a dwa człeki w osobach Olgi i Cezarego. Ha! Nie pierwszy to raz i nie ostatni, gdy dopada nas rwa kulszowa, ale nigdy jeszcze nie dopadło nas to jednocześnie! Oj, za szybko na wiosenny wiaterek się te nasze korzonki wystawiły i takie teraz są tego następstwa.  Smarujemy się wzajemnie czym się da, plastrami rozgrzewającymi albo domową maścią żywokostową obkładamy, skarpetki sobie nawzajem ubieramy i wyręczamy się w najcięższych pracach, typu przynoszenie drewna i rozpalanie w piecu. Wierzymy, że jeszcze parę dni i będzie lepiej. W tym czasie nasze korzonki nerwowe oraz korzenie wszystkich wiosennych roślin wzmocnią się w magicznej krainie Walhalli, w miejscu dla wszystkich strudzonych wojowników, gdzie nabiera się sił  przed kolejnymi bitwami a potem rusza do boju.  Pogoda też przez ten czas się unormuje i wreszcie stanie się to, co ma się stać, czyli PRAWDZIWA WIOSNA! I będzie się działo! Tarcze, szable, dzidy i topory pójdą w ruch i rozgrzeją się do czerwoności. Tfu! Łopaty, grabie, piły, łuparka oraz świeżo nabyta glebogryzarka zaświszczą, zaterkotają, zahuczą i zajęczą. A wokół do wtóru ćwierkać będą radośnie ptaszęta i bzyczeć bzykadła wszelakie!



   Póki co wszystko schowało się pod śniegiem a nawet lodem (marznąca mżawka robi swoje!). Tam sobie przetrwa i dotrwa do lepszych czasów. Może nawet nowych sił nabierze i gdy przyjdzie właściwa pora pokaże na co stać tę przytłumioną na chwilę siłę natury? Bo drzemie w niej wszak potężna, ukryta moc. Tak wielka, że niczym jest dla niej kilkudniowy mróz i śnieżyca. Niewidzialna dla naszych oczu wciąż tli się tam pod spodem, w ciszy, chłodzie i ciemności. Da sobie radę, bo wie, że w końcu, i to już wkrótce przyjdzie ZMIANA. Oczywiście zdarzy się, że parę roślinek, zwłaszcza młodych albo wyjątkowo delikatnych nie przetrzyma tej przejściowej zimnicy. Ale tak to już jest. Zawsze coś umiera a coś się rodzi, zawsze jakiś ciernisty smutek po sercu się kołacze a tuż obok bezczelnie zakwita radość – wiosna nie jest tu żadnym wyjątkiem. Jednak to właśnie wiosna ma w sobie olbrzymi potencjał odrodzenia i waleczności. Tak więc pewne jest, iż spod ubiegłorocznych liści, spod zmarzniętych grud ziemi wylezą znowu zielone łebki drzemiących tam roślin. A wylazłszy westchną głęboko, rozprostują się i ruszą śmiało na wędrówkę ku nowemu życiu, ku słońcu i swemu przeznaczeniu.  I żaden mróz nie będzie im straszny. Zwyciężą wszelkie przeciwności losu. Jako i my, ludzie, wygramy wreszcie z bólem, chorobą oraz złem, co to na świecie zbyt swobodnie się pleni.



   Patrzę co dzień na moje siewki pomidorów, co tak ładnie zielenią mi się na oknie i już nawet mają zalążki trzecich i czwartych listeczków. Pewnie schowane w ziemi ich bieluśkie korzonki grubieją i kłębią się gotowe już wkrótce na przesadzenie do większych pojemników. Młode roślinki przechylają się uparcie ku życiodajnemu światłu i łapczywie czerpią z niego moc. Uśmiecham się na ich widok, bo cokolwiek by się za oknem nie działo, to ja mam tu ten kawałek swojej wiosny w domu. Wiosny, która jest i będzie. Tak!



Oboje z Cezarym pozdrawiamy Was serdecznie i wszystkiego dobrego a szczególnie odrodzenia nowych sił życzymy!

    A na koniec jeszcze proponuję Wam wysłuchanie wspaniałej pieśni wikingów o Walhalli, mitycznej krainie poległych wojowników, gdzie nadal ćwiczą, walczą, ucztują by u boku Thora nabrać sił przed ostateczną bitwą ze złem. Bardzo lubimy z Cezarym tę i inne pieśni wikingów. Mamy wrażenie, że w przedziwny sposób wzmacniają one ducha i ciało. Budzą w człowieku pierwiastek waleczności i uporu. A swym patosem, epickim nastrojem dodają energii i nadziei bardziej, niż wszelkie zwyczajne piosenki o wiośnie. Aż chce się wstać i iść do boju. Cicho tam już,  korzonki uparte! Ech! Wszak Walhalla wzywa mnie!:-))

Link do bojowej pieśni wikingów:  Walhalla calling me  




niedziela, 11 listopada 2018

W poszukiwaniu tego, co łączy…



   Świętujemy obecnie stulecie odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Każdy robi to po swojemu. Tak jak umie i jak chce. A nawet jeśli nic specjalnego nie robimy, to chyba każdy z nas  ma w związku z tą rocznicą swoje spostrzeżenia, refleksje, wspomnienia i pragnienia. W natłoku medialnego dziania i górnolotnych, często fałszywie brzmiących haseł zapominamy jednak o tym, co najważniejsze. O prostych a tak ważnych rzeczach, które dzięki odzyskaniu niepodległości mamy, które są normalną częścią naszego życia. Choćby o tym, że żyjemy w pokoju, że możemy podróżować swobodnie po świecie i naszym kraju, podziwiać jego wspaniałe zabytki oraz dziką, unikalną na skalę Europy przyrodę. Albo o tym, że możemy mówić, pisać, czytać i śpiewać po polsku. Nasi przodkowie marzyli o tym. My to mamy a zupełnie nie doceniamy…

   Szkoda tylko, że w tej naszej polszczyźnie tak dużo jest agresji, nienawiści, nieumiejętności wzajemnego zrozumienia, nieufności a nawet wrogości.  Tyle we wspólnej przestrzeni wielkich słów, które wygłaszane nadaremno albo zbyt często kompletnie straciły na wartości, stały się puste i obojętne. Męczy nas szarpanina i obrzucanie się kalumniami. Przerażają te nasze wieczne, polsko-polskie wojenki. Odstręczają kłótnie między politykami, martwią kłótnie w rodzinach. Wciąż przykro zaskakuje powtarzalność przykrych zachowań i reakcji, nasz narodowy, niezmienny od stuleci charakter.  Krewkość, buńczuczność, obrażalskość, pieniactwo, zarozumialstwo na zmianę z poczuciem niższości…Za dużo tego wszystkiego. Strach włączyć telewizor, wczytać się w codzienne wiadomości…Moje serce buntuje się przeciw takiej rzeczywistości. Chcę widzieć to, co w nas dobre i wspólne, jakkolwiek naiwnie i patetycznie by to nie zabrzmiało. Chcę po swojemu uczcić ten dzień i poczuć to, co najważniejsze – miłość do naszej ojczyzny oraz radość, że mogę żyć w niepodległym, pięknym, jakże mi bliskim mentalnie kraju.  Tylko tu, w Polsce, pod tym a nie innym niebem w pełni czuję się u siebie. Wiem o tym, bo przecież próbowałam żyć na obczyźnie i przekonałam się, iż choć wszędzie jest pięknie i wszędzie znaleźć można wrażliwych, rozumnych ludzi, to tylko tu mogę porozumieć się z nimi w całej pełni, opierając się na wspólnej historii i kulturze, na naszych narodowych wadach i zaletach, na prostych uczuciach, wspomnieniach i wspólnych skojarzeniach…

   W tym tak ważnym dla nas wszystkich dniu słuchamy z mężem utworów, które budzą w nas wzruszenie, ożywiają patriotycznego ducha oraz wiarę w to, że mimo wszystkich kłótni, animozji i wzajemnych pretensji jest coś, co nas wszystkich łączy i zawsze łączyć będzie. Że jest w nas, Polakach i zawsze będzie miłość do Ojczyzny i że właśnie ta miłość w końcu nas ocali, pomoże obalić najgrubsze mury i barykady, odnaleźć początek nitki wiodącej do zgody. 

   W 1989 roku Jacek Janczarski napisał gorzko-smutny i niestety proroczo brzmiący tekst pt. "Nie pokłóćmy się". Było to wkrótce po nastaniu wyczekanych zmian ustrojowych w Polsce, po podpisaniu przez zwalczajace się dotąd obozy polityczne porozumienia przy Okrągłym Stole. Jacek Janczarski nie miał jednak złudzeń, co do naszego trudnego charakteru narodowego, co do tego, co może zdarzyć się w przyszłości, bo przecież wiele razy już się zdarzało. Pragnął jednak tej zgody między Polakami, wiedząc jak wiele od niej będzie zależało...


Nie pokłóćmy się…

Mamy to, o czym marzyliśmy we snach
Ani duzi nie jesteśmy, ani mali
Ale temu, kto przez lata zginał kark
Do wolności tak się trudno przyzwyczaić

Prawie każdy z nas ma w sobie takie coś
W jednym Stalin drzemie, w drugim Urban
I jak psy wciąż dogryzamy starą kość
Nowy burdel, gdzie bryluje stara kurwa

Z niejednego pieca każdy zjadał chleb
Każdy wierzył w cud i dał się zwieść oszustom
Dotąd trzeba pukać się w ten głupi łeb
Aż dźwięk czysty wyda, aż w nim będzie pusto

Wtedy zważmy powolutku każdy krok
Nasze piekło niech nie będzie naszym stylem
Wszystkim życzę przez okrągły Nowy Rok
Nie pokłóćmy się jak kretyn z imbecylem 




    Oglądałam wczoraj w TV koncert z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości, jednak miałam po jego obejrzeniu spory niedosyt. Czegoś mi tam brakowało a czegoś było stanowczo za dużo. Bardzo podobała mi się oprawa wizualna tego widowiska a kilka odśpiewanych tam pieśni zachwyciło i poruszyło. Jednak oboje z Cezarym mamy swoją własną listę ukochanych utworów, w których zarówno słowa jak i melodia trafiają głęboko do naszych serc, nieodmiennie budząc wzruszenie oraz nadzieję na lepsze. Słuchamy ich od rana i zamyślamy się nad prawdami zawartymi w utworach napisanych m.in. przez Adama Asnyka, Kamila Baczyńskiego, Jacka Kaczmarskiego, Wojciecha Młynarskiego, Jacka Janczarskiego, Agnieszkę Osiecką i wielu innych wspaniałych twórców naszej literatury.

   Oto trzy wybrane przez nas, ulubione pieśni: "Kantyczka z lotu ptaka" Jacka Kaczmarskiego, "Miejcie nadzieję" Adama Asnyka, "Taki kraj" Jana Pietrzaka.




   Kochani! Jeśli chcielibyście podzielić się z nami swoimi ulubionymi, polskimi pieśniami, melodiami czy wierszami, to proszę nadsyłajcie w komentarzach ich tytuły albo linki do miejsc, gdzie można je znaleźć w Internecie. W miarę nadsyłania będę je wklejać poniżej w treść tego posta. Tworzyć coś razem z Wami, dla nas…Posłuchajmy razem tego, co nam bliskie. Pośpiewajmy. Wyszepczmy z głębi serca. Znajdźmy to, co nas łączy a nie dzieli. Wyłuskajmy to, co najlepsze, najważniejsze i po prostu spróbujmy docenić oraz uczcić po swojemu nasze wspólne święto. Czy to możliwe…?



Agatka zaproponowała wysłuchanie swojej ulubionej piosenki poświęconej Polsce -
"Do przodu Polsko" w wykonaniu Marka Torzewskiego


Anna Bzikowa zaproponowała wysłuchanie piosenki Johna Lennona "Imagine"


Anna Maria P. zaproponowała wysłuchanie piosenki w wykonaniu Anny German - "Być może" 


Marytce chodzi po zakatarzonej głowie jakiś marsz generalski oraz wiersze Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej


"Co nam zostało"
Są narody, co w czasach ognia, wojny, moru
Wszystko uratowały - wszystko prócz honoru,
Polsko biedna! Twój honor pozostał przy tobie,
Twój honor, jasny diament w rękach głodomorów.

"Tej jesieni"
A tymczasem kasztanowe liście
szukają nas wkoło jak ślepcy
- i westchnienia słychać i szepty:
"Wróciliście?
- nie wróciliście?" -


Ewa 2 zaproponowała wysłuchanie pieśni Czesława Niemena - "Dziwny jest ten świat"


Maksiuputkowa zaproponowała posłuchanie wiersza Wisławy Szymborskiej  pt. "Gawęda o miłości ziemi ojczystej" oraz piosenki Andrzeja Rosiewicza pt. "Pytasz mnie" 


Maks zaproponował wysłuchanie pieśni pt. "Barka"(tekst autorstwa  Stanisława Szmidta)


Karolina zaproponowała wysłuchanie pieśni pt. "Orlątko" Artura Oppmana oraz "Patriotyzm" Lecha Makowieckiego


Alis zaproponowała posłuchanie Małej Armii Janosika - "Białe róże" oraz miksu pieśni patriotycznych, projekt Dziemiana







Agniecha zaproponowała posłuchanie piosenki autorstwa Marka Jackowskiego pt. "Oprócz błękitnego nieba"





Basia przesłała wiersz swego autorstwa wiersz zatytułowany "Monolog polski"

Monolog polski

Byłaś od zawsze
najpierw w oczach ojca i matki
czuwających nad kołyską
potem w stokrotkach i cygankach
które zaludniały moją małą ojczyznę
przeświecałaś w promieniach słońca
rozświetlającego dom bielony wapnem
i słomiany dach chroniący
zaklęty w ziarnach chleb
byłaś w baziach niedosięgłych dla dziecka
i śniegu który był zbyt duży by go nie pamiętać
a potem byłaś w baśniach i legendach
świętach co otwierały wszystkie serca
na kartach historii które uczyły czym jesteś
żyłaś w sukcesach i porażkach
w płaczu dziecka i jego śmiechu
w kolejnych zmaganiach z życiem
by dom rodzinny był zawsze ciepły.
Z każdym rokiem
jesteś coraz bardziej
nie odstępujesz mnie na krok
jakbyś chciała
bym Cię widziała
we wszystkich Twoich kolorach
bym mogła Tobą oddychać
wiesz że nikt Cię nie zastąpi
bo jesteś w tych których kocham
a oni są w Tobie. 

Znalezione obrazy dla zapytania chaty w zalipiu
(chata w Zalipiu - zdjęcie z Internetu)


Alex zaproponowała wysłuchanie piosenki Grzegorza Ciechowskiego pt. "Nie pytaj o Polskę"



Ataner  zaproponowała wysłuchanie trzech pieśni:  "Rozkwitały pąki białych róż", "Wolność" Marka Grechuty oraz "O mój rozmarynie" w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego

 


 Kloszard  po chwili ciszy zaproponowała wysłuchanie Symfonii nr 40 Mozarta w nowoczesnej, rockowo-metalicznej interpretacji






Andzia zaproponowała wysłuchanie Gaude Mater Polonia (Raduj się, Matko Polsko), średniowiecznego utworu śpiewanego niegdyś przez rycerzy polskich po odniesionym zwycięstwie


I jeszcze jedna propozycja od Marytki - utwór z filmu "Złote krople" pt. "Możesz wszystko"


Gosia zaproponowała obejrzenie radosnych tańców i wysłuchanie pieśni Libiamo oraz orkiestry pod dyrekcją  Andre Rieu



Kitty Katty zaproponowała posłuchanie powstałej w 1908 roku "Roty", wspaniałej pieśni patriotycznej ze słowami Marii Konopnickiej a z muzyką Feliksa Nowowiejskiego


Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost