Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asymilacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asymilacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

Czy musimy kisić kapustę...?




    Od kiedy mieszkamy na wsi nauczyliśmy się wielu pożytecznych rzeczy. Potrafimy już rąbać i piłować drewno, budować płoty, rozbierać stare budynki, murować, kosić kosą, przekopywać ogród, robić przetwory na zimę, układać panele podłogowe, błyskawicznie rozpalać w piecu …wyliczać by tak można godzinami. Niektórych z tych rzeczy nauczyliśmy się sami, niektóre podpatrzyliśmy u sąsiadów. 

   Mamy dobrych sąsiadów – serdecznych, życzliwych, pomocnych. Często wpadamy do siebie na chwilę albo spotykamy się po pracy. Gościmy się wzajemnie i miło spędzamy razem czas. Dzielimy się tym, czego mamy w nadmiarze: owocami, kwiatami, ziołami itp. Wyświadczamy sobie różne przysługi. Jest jednak kilka spraw, które nas różnią, świadczą o naszej inności, obcości a nawet dziwności. Oni to zazwyczaj akceptują, tolerują a przynajmniej nie dają otwarcie do zrozumienia, że ich drażnimy czy gorszymy. Jesteśmy za to wdzięczni i cieszymy się, że w tej ukrytej wśród wzgórz wiosce trafiliśmy na takich właśnie ludzi.

   Niedziele spędzamy na długich spacerach. Niekiedy sprzątamy albo wykonujemy jakieś drobne prace remontowe w domu – zawsze jednak tak dyskretnie i cicho, by nikogo nie drażnić ani nie prowokować. Podkarpacie jest regionem bardzo konserwatywnym i prokatolickim. Tutaj niedziela jest naprawdę dniem świętym. Na wsi w tym dniu się nie pracuje a przynajmniej nie robi się tego otwarcie – nie wypada i już. Są, rzecz jasna, wyjątki od tej reguły. Na przykład wolno zebrać z pola siano, gdy prognozy zapowiadają nazajutrz ulewne deszcze. A poza tym niedziela, nie niedziela – zwierzętom i ludziom trzeba przygotować jedzenie, nakarmić, naczynia potem pomyć, posprzątać.

   Nie przepadamy za hucznymi zabawami, mocno zakrapianymi alkoholem (a zwłaszcza pędzoną domowymi sposobami księżycówką). Biesiadami przy stołach zastawionych prawie jak na wesele. Zdecydowanie wolimy kameralne spotkania przy kieliszku wina i domowym cieście. Jednak czasami uczestniczymy w tych biesiadnych imprezach by podtrzymywać dobre stosunki z sąsiadami, których szanujemy, lubimy i w niczym nie chcemy ich urazić. Pijemy wówczas mniej niż inni, starając się nie ulegać żadnym namowom w tej kwestii. Czasami i my organizujemy takie wystawne przyjęcia, korzystając wówczas z okazji by pochwalić się gościom jakąś oryginalną potrawą czy nietypowym wypiekiem. A gdy humory wszystkim dopisują śpiewamy razem aż echo niesie się po wsi! Wniosek? Lubimy się bawić, ale nie trzeba nam do tego opróżnianych w ilościach nieprzeliczonych butelek samogonu.

   Jesienno-zimowe wieczory na wsi są długie i ciemne. Rozjaśniają je tylko światła sąsiednich domów i serca przyjaznych, będących blisko ludzi. Doceniamy to i staramy się zasłużyć na ich szacunek i sympatię.
   Nie próbujemy jednak być tacy sami. Upodobnić się za wszelką cenę. Sprostać wszystkim oczekiwaniom ani wyznaczonym przez tradycje i pory roku obowiązkom czy obyczajom. Mamy swoje słabości i dziwactwa, będące nieusuwalnymi naleciałościami po tak niedawnych, „miastowych” czasach. Nie chcemy się ich wyzbywać, ale jednocześnie nie chcemy ich tu kultywować i propagować…

   Nie kisimy na zimę w ilościach hurtowych kapusty. Bo i po co, gdy jemy jej niewiele? (oj, słabe wątroby i żołądki mają ci miastowi!).
   Nie przychodzi nam z łatwością zabijanie, „zacinanie” kogutów. Odwlekamy ile tylko możemy ten dzień, pamiętając zanadto dobrze poprzednie takie „cięcia”.
   Wpuszczamy na pokoje ( a czasami, o zgrozo! –  do łóżka!) nasze koty i psa, czerpiąc z ich towarzystwa dużo ciepłej radości i spokoju. Psy tutejszych zazwyczaj mają swoje miejsce przy budzie na łańcuchu albo w małym kojcu. Koty urzędują w stodołach i budynkach gospodarczych (coraz częściej zazdrościmy im tego, że nie muszą codziennie wymieniać piasku w kuwetach!)


   Lubimy czasami posiedzieć przy komputerze. Posurfować po ciekawych stronach. Popisać coś czasem. Podzielić się opiniami. Podyskutować na tematy polityczne i światopoglądowe. Bujać myślami i rozmowami w obłokach, odlatując troszkę w ten sposób od otaczającego nas pragmatyzmu życiowego. Nikt z naszych tutejszych znajomych nie podziela tej pasji.
   Z przyjemnością spacerujemy godzinami z naszym psem po okolicach szukając nowych dróg i widoków. I wciąż napotykamy tubylców zdumionych i rozśmieszonych tym naszym łażeniem bez konkretnego celu.

Docierają czasami do nas plotki i wyssane z palca pogłoski na nasz temat. W małych społecznościach wszyscy znają wszystkich i jakakolwiek inność nie umknie niczyjej uwadze. To cóż, że o nas gadają? Póki te historie nie krzywdzą nas w żaden sposób uśmiechamy się tylko i wzruszamy ramionami, robiąc dalej swoje…

   Czujemy się tu szczęśliwi. Czujemy się u siebie. Czy musimy więc koniecznie kisić kapustę na zimę?





  

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost