czwartek, 7 lutego 2013

Eliksir młodości, czyli jajcarska rozmowa





   W pobliskim miasteczku mamy z Cezarym pewien ulubiony sklep spożywczy, w którym zawsze robimy zakupy i rozmawiamy żartobliwie ze sprzedawczyniami.
Dzisiaj pakując tam wątróbki i kości dla naszych zwierzaków ekspedientka zapytała nagle:
- A nie mielibyście państwo jajek na sprzedaż?
- Mamy! Czemuż by nie?! – zakrzyknęliśmy ochoczo – A ile by pani chciała? Sześćdziesiąt, czy może sto dwadzieścia? – zapytaliśmy konkretnie myśląc, że kobiecie chodzi o większą ilość jaj.
- E, nie! Najwyżej trzydzieści! – zawołała nieco spłoszona naszą ofertą kobieta
- Kury mi się przestały nieść i nie mam z czego upiec dzisiaj placka, nie mówiąc już o pączkach! – wytłumaczyła, ładując wciąż do worka kurze porcje rosołowe.
- Ale my nie mamy takich zwykłych jajek, tylko jajka od zielononóżek – uważałam za stosowne objaśnić to tej miłej pani – One są trochę droższe, niż zwykłe jajka, ale i dużo lepsze, niż wszystkie, które do tej pory pani jadła – dodałam śmiało albowiem, jak wiadomo, reklama dźwignią handlu.
- No to po ile byście mi je sprzedali? – zapytała tamta, lekko już jakby zniechęcona
- A ile byłaby pani skłonna zapłacić? – odbił piłeczkę Cezary
- No nie wiem, po ile chodzą takie jajka w sklepie… - ociągała się z odpowiedzią zaczerwieniona ekspedientka, jak gdyby poczuła się zawstydzona tą swoją niewiedzą.
- W sklepie to są i po złotówce, ale pani sprzedamy oczywiście taniej. Ale niechże pani weźmie trochę więcej niż trzydzieści, bo z małą ilością, to prawdę mówiąc, nie opłaca się nam specjalnie tu przyjeżdżać – kontynuowaliśmy z mężem omawianie ewentualnego interesu. A rzeczywiście, żeby dostać się do tego sklepu musimy zjechać wąskimi, stromymi, krętymi, śliskimi i oblodzonymi drogami z wysokich, odludnych gór. Nie za często wiec pojawiamy się w miasteczku, a jak już tam jesteśmy staramy się robić zakupy na zapas.
- A to są te zielone jajka, tak? – pytała ekspedientka, podliczając już nasze zakupy przy kasie.
- Jajka są białe albo jasnobeżowe, natomiast kury zielononóżki mają zielone nogi i stąd ich nazwa. A te zielone jajka to znoszą araukany, kury bez ogonów! – wytłumaczyłam. A widząc, że zainteresowanie naszymi jajkami wyraźnie spada postanowiłam jeszcze opowiedzieć o ich szczególnych właściwościach.
- Wielkość jajek od kur zielononóżek jest zupełnie przeciętna, natomiast żółtka są nieproporcjonalnie duże i niezwykle żółte. Mają bardzo dobry smak i zapach. A sąsiadki, które hodują zwykłe kury wiejskie i spróbowały jajek od naszych kur jednogłośnie orzekły, że są lepsze w smaku, a upieczone z nich placki wychodzą pyszne i żółte, jakby z dodatkiem szafranu.
- I mają obniżoną zawartość cholesterolu i podwyższony procent wielu pożytecznych pierwiastków mineralnych. Można je jeść bez lęku o miażdżycę czy sklerozę! – włączył się w rozmowę Cezary.
- A może by państwo kupili pączki? Są przepyszne, z marmoladą różaną! – zmieniła nagle temat ekspedientka i przerzuciła piłeczkę na swoją stronę – Mamy też tani a dobry tonik i chleb pasterski! – kontynuowała, z wdziękiem góralki spod Gubałówki zachwalając nam swoje towary.
- No dobra! Weźmiemy dwa pączki, skoro dzisiaj tłusty czwartek, ale co będzie z tymi jajkami? – nie dawał za wygraną Cezary a potem wypalił nagle:
- A myśli pani, że czemu my tak młodo wyglądamy? To wszystko od jedzenia naszych jajek! No, ile by nam pani dała lat? Na pewno pani nie zgadnie! – zakrzyknął tryumfalnie i z tajemniczym uśmiechem, patrząc intensywnie w jej oczy szepnął :
- Ja mam osiemdziesiąt dwa lata a żona siedemdziesiąt trzy. I co?!

   Cezary na stronie puścił do mnie oko a ja wprawiona w świetny nastrój powiedziałam zupełnie poważnie.
- To pani nie słyszała, że te jajka to prawdziwy eliksir młodości? Zjadamy codziennie kilka i proszę, jakie są tego efekty! Góry możemy przenosić, na twarzy jesteśmy czerstwi i rumiani i wciąż udaje nam się robić to wszystko, co młodym! A przecież ludzie w naszym wieku to już tylko na ławeczce siedzą, albo o lasce chodzą! – mówiłam, z trudem powstrzymując wybuch śmiechu. A obojgu chciało nam się śmiać tym bardziej, że ekspedientka wcale nie załapała żartu. Spoglądała na nas z konsternacją czy zmieszaniem i szeptała:
- Ale ja bym nigdy państwu tyle lat nie dała! Gdzież tam siedemdziesiąt, osiemdziesiąt?! – jej błękitne oczy wyrażały takie zaskoczenie i niedowierzanie, że aż nie chciało nam się wierzyć, że ona bierze na poważnie naszą naprędce stworzoną historyjkę.

   W końcu pożegnaliśmy się serdecznie, wytaszczyliśmy ze sklepu zakupy i w świetnych humorach wsiedliśmy do naszego dziesięcioletniego jeepa.
- Co Ty na to Oleńko, byśmy przy okazji naszego następnego wyjazdu do miasteczka wzięli ze sobą z dziesięć jajek i zawieźli tej sympatycznej ekspedientce? – zapytał Cezary zaciągając się z lubością dymem z papierosa
- Pewnie! Możemy wziąć i więcej żeby dać też trochę właścicielowi sklepu. Coś mi się wydaje, ze póki nie spróbują tych jajek, to nie uwierzą w ich nadzwyczajne właściwości i smak – odrzekłam, zakładając rękawiczki i przecierając nimi zaparowaną przednią szybę.
- A poza tym, może będziemy mieć jakieś chody w tym sklepie? – dodał Cezary, uśmiechając się szelmowsko
- No pewnie! Jakieś chody zawsze się przydadzą! – odrzekłam zgodnie i przytrzymałam się uchwytu przy drzwiach, bo właśnie wjeżdżaliśmy w cieniutką niteczkę, śliskiej jak lodowisko dróżki, wiodącej w nasze górskie pustkowia.
- A wiesz Cezary, czemu nasz stareńki, trzydziestoletni jeep tak dobrze się trzyma?
- Bo jajcami z olejem jest karmiony! – odrzekł mój mąż i pokonaliśmy kolejne wzniesienie z fantazją i z ryzykownym poślizgiem na zakręcie, chichocąc jak para nastolatków…..


36 komentarzy:

  1. Jajcarze... ;)

    Pozdrawiam Was bardzo ciepło.

    PS. Jaka szkoda, że do tych Waszych zielonych jajek od kurzych nóżek mam tak daleko, wzięłabym i 60. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nam szkoda, żeś tak daleko nie tylko ze względu na jajka, Jolu!
      Jawory zasyłają Ci serdeczny, jajcarski usmiech od ucha do ucha!:-)))

      Usuń
  2. to ja bym drugą sześćdziesiątkę machnęła- młodość przyda mi się jak nic:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodości nigdy za wiele, a jajec moc wciąż do końca niezgłębiona!:-)
      Pozdrowienia od jajczanych pustelników!

      Usuń
  3. Dla mnie jak dla mnie, ale dla mojego Jeepika to by mi się Wasze jajka przydały:-))))
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy zgłosić ten patent do urzędu a może i Twój Jeepik jeszcze na tym skorzysta!:-)
      Pozdrowienia wesołe zasyłamy!:))

      Usuń
  4. Paczpan, a na zdjeciu wygladacie tak mlodo...

    Na balu pan rotmistrz bajeruje panne Jolenke:
    - Panno Jolu, jak pani mysli, ile ja mam lat?
    - Nie mam pojecia, panie rotmistrzu.
    - Osiemdziesiatke skonczylem!
    - nie dalabym...
    - Toz ja nie smialbym prosic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądamy tak, bo durć ino jajca pożeramy, a swój wiek mamy, oj, mamy...A robimy to pospołu z naszą Zuzią, która jest obecnie najpowabniejszą panienką w okolicach, czego dowodem stada adoratorów za płotem!
      Jajcarze całego świata, łączcie się!:-)))

      Usuń
  5. Olgo ja Waszych jaj chętnie spróbuję. Toć ja za jajami na Waszym Pogórzu bywam.
    Jeepa mi nie potrzeba, ja z plecaczkiem do Was trafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodź, albowiem czym chata bogata, tym rada - jak zwykli mawiać starzy jajcarze!
      A przyjdziesz do nas zielonym szlakiem, czy jakosik naokoło?:-)

      Usuń
  6. Och, ależ mi smaka na te jajeczka narobiliście. Widać, że reklama działa! :) aż się porozglądam, czy u mnie gdzieś będę mogła dostać jajka zielononóżek.

    ściska cieplutko
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy mozna kupić te jajka w Holandii? No bo właściwie, czemu nie? Skoro jest polski chleb i wódka, słodycze i kabanosy...
      Smacznego jajeczka życzymy Ci Justynko oraz wiecznej młodości!
      Serdecznie pozdrawiamy!:-)

      Usuń
    2. Poszukam, poszukam, a jesli znajde to dam znac :)
      Buziaki

      Usuń
    3. OK!
      Serdeczności Justynko Ci zasyłamy!:-))

      Usuń
  7. Uśmiałam się , fajny żart. A jeszcze bardziej, że myślała iż wasze kury znoszą zielone jajka.Jaka szkoda, że ja nie mieszkam blisko Was , bym miała świeże smaczne jajka . Ja bardzo lubię jajka w każdej postaci.
    Macie rację, reklama dźwignią handlu i trzeba spróbować.
    No to smacznego Wam życzę i może na pączusia macie ochotę, wprawdzie nie na wiejskich jajkach ale smaczny. Buziole zostawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy sie, że zrobiło Ci się wesoło w trakcie czytania tego tekstu. Mieliśmy dzisiaj ochotę na takie pogodne odpręzenie i na podzielenie sie tym dobrym nastrojem z czytelnikami naszego bloga.
      Rzeczywiscie, szkoda, że mieszkasz daleko od nas. Mielibysmy zbyt na jajka i miłe towarzystwo w trakcie jajczanej uczty!
      Pączusie zjedliśmy i już nam trochę za słodko. Teraz by się jakieś ogóry z chrzanem przydały, albo i śledziki w occie!
      Buziaki wesołe zasyłamy!:-))

      Usuń
    2. Ja też żałuję ale i tak się cieszę , że jesteście.
      Dzisiaj mam obie wnusie pod dachem , to i zabawy z nimi takie jak przystało na trzy latki a więc , Kółko graniaste, Mam chusteczkę haftowaną,stary niedźwiedź mocno śpi. Dzisiaj też wyszłam z domu na spacer, pięknie świeciło słońce. I kupiłam jajka na jutrzejsza jajecznicę. Jutro jadę do tamtych starszych wnuś na dwa dni.
      Już dzisiaj życzę Wam pięknego weekendu , buziole.

      Usuń
    3. I Tobie Alinko życzymy miłego weekendu, obfitującego w uśmiech, serdeczność, ciepło rodzinne i dajacego odpoczynek!
      Ciepłe całusy zasyłamy!:-))

      Usuń
  8. Zapisuję się do Kółka Jajcarnego! :)
    Czy z pięcioma dorosłymi i pięcioma młódkami z sierpnia, można?
    Boziuuu, 120 jajek! Ja mam 3 dziennie, jak dobrze im pójdzie (i Piątek nie zje)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kółko Jajcarne wita i serdecznie przyjmuje w swe szeregi Jajcarną Panią M. wraz z jej zacnym przychówkiem!
      My też nie mamy tak dużo jaj dziennie, ale przez kilka dni co nieco się tam uzbiera.A Zuzia od paru dni nie ma okazji na boku sobie jajeczek wychłeptać albowiem cieczkę ma i nie jest zostawiana ani chwili bez nadzoru.
      Pozdrowienia zasyłamy w kolorze koglu-moglu!:-)

      Usuń
  9. Ja poproszę tak ze 100 jaj! Dla mnie, dla męża, samochód marny, tez by mu się przydało i jeszcze może we wsi bym opchnęła, coby coś zarobić ;-))A znacie jakiś produkt, który działa proporcjonalnie odwrotnie do Waszych jaj ( z chęcią podałabym teściowej...brrr).
    Pozdrawiam Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówienie przyjęte!:-))
      Tak myślę, jakiż to produkt działałby odwrotnie do cudownych jaj i jakoś nic mi do głowy nie przychodzi. Może i dobrze, bo dzięki temu ileś tam teściowych i synowych pożyje jeszcze trochę na tym świecie, bez obaw o swój los? A poza tym coś nam się zdaje, że zjadanie tychże niezwykłych jajek wydajnie i charaktery poprawia.Toteż jest nadzieja, że Królowe Śniegu przeistoczą się jeszcze w Królewny Śniezki!
      Pozdrowienia serdeczne w kolorze słonecznym zasyłamy!:-))

      Usuń
  10. Och, Wy, dowcipnisie :) Mnie najbardziej zachwyca Wasza komitywa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Aneczko! Komitywa jest a jak nas chichotliwy humor najdzie, to opanować się wprost nie można. Stare toto a jak jakie siusiumajtki sie zachowuje!:-))

      Usuń
  11. Usmialam sie do lez, a tak swoja droga pani ekspedientka jakas nie kumata, albo pozbawiona poczucia humoru.
    Tak sobie mysle, ze zabawa to dopiero sie rozpocznie, jak beda przychodzily do Was pielgrzymki aby zobaczyc jak dobrze jestescie zakonserwowani :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że sie z nami pośmiałaś Ataner kochana!
      A co do tej ekspedientki, to wydaje mi się, ze ona miała nas juz potąd i w ogóle jakaś zmęczona była, stąd jej słabe skojarzenie. Kiedy indziej mozna z tą ekspedientka chichrać się i dowcipkować na rózne tematy a kudzie w kolejce tylko sie dziwują!
      Serdeczności zasyłaja dobrze zakonserwowani jajcarni starcy!:-))

      Usuń
  12. Może z tymi pielgrzymami będzie zbyt na jajka :)
    Popieram w całości to co Olga mówiła o zaletach jajek. Są wspaniałe w smaku i zdrowe. I nas też się pytali czy są zielone.
    Zielone to są ludziska co o to pytali :)))
    Ciekawa jestem czy ekspedientka będzie własnymi kanałami dochodziła ile macie faktycznie latek ?
    Zdjęcia doszły, są piękne. Wysłałam maila.
    Wielkie dzięki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie pielgrzymów ani słychu ani widu. I dobrze, bo nasza samotnia przestałaby być samotnią, a w tym przeciez jej głowny urok tkwi!
      A co do jajec i ich znakomitych właściwości, to ciekawa byłam Twojego zdania Mirko, jako osoby hodujacej zielononózki. No i fajnie, ze potwierdzasz naszą opinię. Znaczy się, zesmy jeszcze nie zbzikowali do końca w temacie jajcanym.
      Dziekujemy za maila, wkrótce odpowiem.
      Uściski gorace zasyłam!:-))

      Usuń
  13. Moi drodzy ja Wam napisze tak. Dziwna kobieta z tej pani ekspedientki że nie znała jaj od najlepszych na świecie kur zielononóżek :)
    W mieście gdzie miałam okazję ostatnio gościć moja rodzinka od lat zakupuje jaja po złotówce na targowisku. To jest normalna cena za jajo wiejskie, zresztą niezbyt wygórowana.
    Gdyby u mnie ktoś w pobliżu zaoferował takie jaja bez wahania zostałabym stałym odbiorcą. Tym bardziej że poniosłam ogromne fiasko z próbą "zakurzenia" mojego podwórka. W tym roku mam zamiar ponowić próbę tylko muszę lepiej się do tego przygotować.
    Miałam szczęście spróbować jajeczek od własnych kurek i teraz z niechęcią kupuję w sklepie.
    Zatem Kochani nie ma co żałować że trafiliście na "ciemną" potencjalną, niedoszłą klientkę, na dodatek bez poczucia humoru ;)

    Cezary próbowałaś E-papierocha ? może chociaż zamiennie ?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Magdo! Cieszymy się, ze podzielasz nasze dobre zdanie w kwestii wiejskich jaj. A co do owej ekspedientki i jej nieznajomości rzeczy, to wydaje nam się, iż wynika to z tego, że tu jest region typowo wiejski i prawie każdy hoduje jakies kury. Zatem wiejskie jajka to nie dziwota ani zaden rarytas. A to czy zielononózkowe, czy nie, to nie ma najmniejszego znaczenia! Grunt by były tanie i duże! Ludzie są biedni i nie stac ich na jakieś miastowe fanaberie. Cieszą sie tym, co mają i tak gospodaruja, by musieć kupować jak najmniej. To tylko tacy jak my, byli miastowi, lub miastowi znamy wartosc naprawdę dobrego jaja. Mieliśmy mozliwosc porównania ich smaku z tymi kupnymi, pochodzącymi z kurzych kombinatów i wiemy jak wychodzą na tym porównaniu jaja wiejskie.
      Dobrze, że nas uswiadomiłas w sprawie ceny zwykłych, wiejskich jaj (chociaz może tez tak być, ze co miasto, to inna cena!), bo chyba żesmy do tej pory za tanio sprzedawali nasze jajka. Ale my dopiero rozkręcamy hodowlę. Sprzedajemy niewiele i staramy sie nie zrażać nikogo a zachęcać. Dlatego dajemy niższą cenę i komu sie da opowiadamy o zaletach zielononózkowych jajec. Dopiero tworzymy sobie ewentualną klientelę, a nie mamy tu łatwo, bo jak pisałam wcześniej tubylcy nie bardzo sa zainteresowani takimi luksusami a miast w okolicach niewiele - ot, Rzeszów, Przemyśl. Na pewno lepszy zbyt na nasze jajka byłby na Śląsku, w Warszawie, czy też na Pomorzu. Ale na razie nie myslimy o takich dalekich wyjazdach, bo nawet za benzyne by sie nie zwróciło!
      A co do Twojego pytanie o E-papierocha, to Cezary nie palił jeszcze tego cuda techniki, chociaż słyszał o nim i gadał z takimi, co palili. Nie mówili o tym produkcie za dobrze. Coś tam narzekali, że moc i satysfakcja nie ta, że sie lubi popsuc i pustą rurkę sie potem cmokta...
      Ach, palacz zawsze sobie jakieś usprawiedliwienie znajdzie żeby powrócic do swojego ukochanego nałogu!
      Serdecznosci zasyłamy!:-)

      Usuń
  14. ni ema to jak dobry jajeczny interes....:) Ekspedientka faktycznie niekumata, albo udawała, zeby z ceny zbić. Ja znam smak jajek od zielononogich, bo moj tata gdzieś tam od kogoś kupuje i zawsze jak jestem w domu to mowi - zrobię ci jajaecznice od kur z zielonymi nózkami, takiej jeszcze nei jadłaś....:) A mama mówi, ze jak piecze biszkopt na tych jajkach to az pomarańczowy jest..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to Sznupciu miła! Jajecznica to niebo w gębie a biszkopt jakby farbowany i pachnący wychodzi. A ekspedientka przewaznie jest dosć kumata i miła, ale tego dnia czegóś chyba nie w humorze była, albo może żałowała że się wychyliła z tymi jajkami? Może nie wolno jej w sklepie o prywatnych sprawach za bardzo gadać i baą sie reakcji szefa? Ech, kiedyś jej naszych jajec zawiozę w prezencie, nich popróbuje na zdrowie!:-))

      Usuń
  15. ... ale jaja !!!
    Aż zazdrość bierze.
    Pozdrawiam Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak będziemy wciąż tylko te jajca konsumowac i bezustannie młodnieć, to pewnego dnia będziemy już tylko coś tam gaworzyć w naszych becikach a pisać na blogu będzie nasza Zuzia, koty i kury!
      Serdeczności zasyłam!:-)

      Usuń
  16. Kiedy już będziemy w Waszych stronach to z całą pewnością zakupimy trochę jajek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile jajka wtedy będą, bo z moimi kapryśnymi kurkami to róznie bywa!:-))

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za wszystkie merytoryczne komentarze. Inne, a szczególnie te natrętne i napastliwe będą usuwane do spamu.

Etykiety

apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy blog blogi Cesarzowa Ki chleb choroba czarny bez czas czerwiec deszcz dobro dom drama drama koreańska drewno dzieciństwo ekologia erotyk fajka film fotografie głodówka gospodarstwo Góry Flindersa grudzień Gwiazdka historia horror humor humoreska informacja inność internet Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka jesień kangury kastracja koala kobieta koguty komputer komunikacja konfitury koniec świata konkurs kot koziołek kozy Kresy kryminał kuchnia kulinaria kury kwiaty las lato lipa lis listopad łąka macierzyństwo malarstwo marzenie miasteczko odnalezionych myśli Mikołaj miłość Misia moda muzyka nadzieja nałóg natura Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność ogrody opowiadanie opowiastka opowieść pamięć park pasja patriotyzm pies pieśni piosenka płot początek podróż poezja Pogórze Dynowskie polityka poprawność polityczna porady prawda prezent przedwiośnie przepis przetwory przygoda przyjaźń psy psychologia recenzja refleksja relatywizm repatriacja reportaż Riverland rower rozmowa samotność sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola skróty słowa smutek South Australia strych szczęście śmierć święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota uczucia upał urodziny uśmiech wędrówki węgiel wieś wiosna wirus woda wolność wrażliwość wspomnienia wspomnienie wychowanie zabawa zaproszenie zdrowie zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zupa Zuzia zwierzęta życie życzenia