sobota, 18 lutego 2017

Barszcz Sosnowskiego wśród nas, czyli post o fali hejtu…

Cezary pisze...
  
   Żyjemy w „intrygujących” czasach pod względem szybkości zachodzących zmian, adaptacji nowych pojęć czy przemieszczania ich hierarchii „ważności”. Poprawność polityczna, jako narzędzie kierowania umysłem zatraciła rację bytu ze względu na używanie jej, jako bezpośredni zakaz czegoś bez analizy problemu i wynikała z interesu pewnych grup społecznych/politycznych. Ktoś zarobił na tym, ktoś stracił… ktoś awansował, ktoś został zepchnięty na dno…
   Poprawność polityczna wyznacza granice tego, co wolno, co wypada, co jest słuszne a co niewarte i niegodne uwagi. Każe zamykać usta i udawać. Nie pozwala nazywać rzeczy po imieniu. Jednak ludzie nie chcą i nie potrafią żyć w dwóch rzeczywistościach, w schizofrenicznym rozdarciu na to, co jest i na to, co być powinno. Rodzi się w nich bunt, podobny jak u dzieci, które wbrew swej naturze zmuszane przy dorosłych do nadmiernej grzeczności, wśród rówieśników odreagowują i pokazują diabelskie różki. Każda bańka mydlana prędzej czy później pęka i pozostawia po sobie brzydką plamę. Właśnie tę plamę coraz wyraziściej widać w mediach, w polityce, w stosunkach społecznych, w codziennym życiu. Ludzie wprost kipią nienawiścią, złością, niechęcią do tego, czego nie potrafią zrozumieć, do wszelkiej inności, lepszości, pragnieniem wyrównania rachunków krzywd, zadośćuczynienia swym instynktom i kompleksom. Nie oglądając się na podstawowe normy dobrego wychowania oraz obowiązujące kanony poprawności pragną wylać z siebie wszystkie trawiące ich emocje, wszystkie żale i frustracje. Efektem tego jest powstanie trendu, znanego jako mowa nienawiści, mowa nienawiści będąca obusiecznym mieczem. Oprócz zakazu jej używania pojawiło się przyzwolenie na nią. Jest powszechniejsza. Pleniąca się niby barszcz Sosnowskiego i porażająca swym parzącym dotykiem wszystkie dziedziny życia. Mowa nienawiści zawiera w sobie te pierwiastki, które są przeciwko sprawiedliwości społecznej, politycznej czy w końcu przeciwko indywiduom. Jest wszędzie, w mediach, przestrzeni publicznej, wokół nas i ulubionym przez nas Internecie. Każda „demokratyczna” instytucja stara się zdefiniować ją w taki sposób, by służyła wyłącznie ich interesom. Stąd próby forsowania „definicji” stają się kolejnym polem walki. I jak zawsze o wpływy i pieniądze. 

 Znalazłem taką oto definicję:
 
Mowa nienawiści to „wypowiedzi, które szerzą, propagują i usprawiedliwiają nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm oraz inne formy nietolerancji, podważające bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturową i pluralizm”.

   Autor powyższej tekstu popisał się elokwencją. Nie wszyscy muszą wiedzieć, co znaczy słowo „ksenofobia”, które zawiera w sobie wszystkie inne wymienione. Widocznie chciał trafić do całego przekroju społecznego? Nie rozumiem też użycia sformułowań; bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturowa. Żeby było śmieszniej napiszę; „pluralizm gwarancją bezpieczeństwa demokratycznego”, ba, jakiego! Nie da się rozszerzyć spoistości kulturowej ponad mieszanką narodowościową o różniących się tradycjach, interesach, itd.
   Nasze dzisiejsze życie to głównie Internet. Zakładana bezimienność pozwala na wypowiadanie się w każdej sprawie, na każdym poziomie bez odpowiedzialności moralno-karnej(?). Hejtujemy wszystko i wszystkich. Walka o dominację pomiędzy grupami interesów przybiera złowrogie formy, obalające uznane świętości i przekracza wszelkie możliwe normy. Powielane po wielekroć stereotypy zaczynają powoli kształtować naszą świadomość i część z nas nie zauważa tego faktu. Akceptując w milczeniu stajemy się częścią dobrze zaprogramowanej propagandy, pogłębiania podziałów, wynajdywania ich tam gdzie ich nie ma. W mediach widzimy personalne ataki przy użyciu wyrafinowanych kłamstw i wulgaryzmów. Jeśli ja mówię, że to jest białe, to ci w pozycji do mnie mówią, nie to jest czarne bez względu na oczywistość. Ba, takie zachowanie nie odnosi się wyłącznie do „pojęć”, odnosi się do niezaprzeczalnych faktów z przeszłości, bo o przyszłości możemy dywagować.
   Nieczęsto zaglądam na fora, a zajrzawszy czym prędzej z nich uciekam porażony panującym tam ogromem nienawiści, chamstwa i złości. W Internecie rozgrywa się propagandowa, wulgarna bitwa przy użyciu niewybrednych skojarzeń oraz najgorszych, rynsztokowych epitetów. I nie ma znaczenia o czym napisany jest artykuł. Zawsze swoje poglądy można wcisnąć. Konsekwencją takiego postępowania są czyny podlegające pod kodeks prawny. Nie od dziś wiadomo, że najlepiej prosperującą kastą są sędziowie i prokuratorzy. Coś rozsądzą, coś zagmatwają czy przeciągną sprawę poza okres karalności. I kręci się…
   I kolejna heca… Np. ludzie z mniejszościowych grup społecznych dotknięci hejtem są oburzeni, a hejtujący swoje zachowanie uważają za coś usprawiedliwionego i koniecznego. Zdaje im się nawet, iż owo hejtowanie jest formą obrony tradycyjnych wartości. Hejterzy nie rozumiejąc jakiegoś zjawiska, z miejsca uprzedzają się co do niego, i bluzgają w samoobronie wobec czegoś, co ich przeraża, oburza, brzydzi. Czynią tak z pominięciem bagażu historyczno - społecznościowego, po to by dać publiczny wyraz swoim przekonaniom, po to tylko by zaistnieć,. Nie zatrzymamy tej fali dopóki „autorytety” będą sięgać po nikczemność w obliczu bezkarności i w ten sposób narzucać formę dyskusji o sprawach, które dotyczą nas wszystkich, nawet, jak z naszej strony jest brak zaangażowania. `
    A dlaczego jako ilustracja tego tekstu została użyta twarz Marylin Monroe?  Równie dobrze mógłby to być Michael Jackson, John Travolta czy nawet swojska Doda. To wszystko osoby publiczne, rozpoznawalne, budzące nieustanną ciekawość i podlegające największej fali hejtu….
    Cezary(ba) przestrzega przed nadużywaniem określenia „mowa nienawiści”. Z braku forsowanych podziałów sama się unicestwi. I oby tak było…
   W strefie blogowej spotykamy się z podobnym zjawiskiem. Widoczne grupy interesu oddziaływają na powiązania między blogowe, choć często przybierają formy bardziej cywilizowane, często z ukrytą ironią i plotkami poza blogowymi. Nie dajmy się zwariować! Jesteśmy tu po to, by współżyć, a nie tyranizować się wzajemnie.
   Przykłady odnośnie mowy nienawiści znajdujemy na każdym kroku. Zostały pominięte i ciekaw jestem konkretnych przykładów.





42 komentarze:

  1. Odpukać w niemalowane, jeszcze się osobiście z hejtem nie zetknęłam. Fora omijam bo ani tam nie ma merytorycznej dyskusji, ani kultury. Nawet śmierci nie potrafią uszanować. Pozostaje westchnąć śladem starożytnych: o tempora, o mores.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz trudniej o niemalowane. To, że nie zetknęłaś się personalnie nie znaczy, że hejt w sposób pośredni nie kładzie się cieniem na każdego z nas z osobna. A na forach złe wiadomości budzą astronomiczną euforię lecz także i te dobre. Te ostanie często poddawane negacji też dają możliwość niewybrednego hejtu. Czasu nie zmienimy, a złe obyczaje należy tępić.

      Usuń
  2. Przede wszystkim trzeba nabrac dystansu do tzw. hejtu, choc oczywiscie nie jest to latwe, bo hejt rani i boli. Nie wszystko rowniez, co nazywane jest hejtem, jest nim w rzeczywistosci. Wezmy przyklad niedawnego wypadku premierki i fali niewybrednych zarcikow, jaka pociagnal za soba. Nie bez przyczyny zreszta. Ale to nie powod straszenia zartujacych wiezieniem i "pociaganiem za konsekwencje".
    Sama doswiadczylam nieco hejtu, ale z czasem nauczylam sie nie irytowac, kasuje glupkow i zapominam, bo wdawanie sie z nimi w dysputy to jak kopanie sie z koniem.
    Z drugiej strony nie pozwole sobie zalozyc kaganca i jesli mam zastrzezenia do krymigrantow (kryminalnych migrantow), bede swoje zdanie wyrazac glosno, bez ogladania sie na falszywie pojeta poprawnosc polityczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś coś bardzo ważnego; „nie wszystko, co nazywane jest hejtem jest nim w rzeczywistości” w przypadku braku jednoznacznej definicji, dodam. I jako takiej nie będzie ze względu na punkt siedzenia i widzenia w odniesieniu do całej gamy zjawisk zawierających się pod hasłem „hejt”. Weźmy przykład Pantery, która jawnie występuje przeciwko obecnym imigrantom. Jeśli nie używasz wulgaryzmów czy innych form niestosownego sprzeciwu i bazujesz na „sprawiedliwości społecznej” to trudno nazwać to hejtem. Natomiast „imigranci” odbierają to, jako hejt wiedząc dobrze, że manipulują sytuacją. W obecnych czasach polityczno-społecznych coraz trudniej o przebicie się z takim przesłaniem w natłoku sprzecznych interpretacji faktów kontrolowanych mediów, co nie znaczy, że powinniśmy udawać, że nic się nie dzieje.
      Mam nieco odmienne zdanie, co do wypadku, w którym brała udział Pani Premier. Jest obarczana winą za wypadek, a przecież była tylko pasażerem i nie miała wpływu na prowadzenie pojazdu. Wypadek spowodował kierowca i nie będę spekulował czy wynikało to z braku umiejętności czy innych. „Straszenie” hejterów więzieniem jest, jak najbardziej na miejscu, bo daje nadzieję na zaprzestanie hejtu. Ludzie w obliczu „odpowiedzialności” zastanowią się po trzykroć zanim dadzą sobie upust frustracji.

      Usuń
  3. Zanim przemysle temat, bo wlasnie musze wyjsc z domu na kilka godzin to mam pytanie.
    Jaka jest roznica miedzy hejtem a nienawiscia?
    Moze ktos mi to wytlumaczyc, bardzo prosze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejt to czynność, nienawiść to uczucie. Uczucie, które może pozostać niewyrażone.
      A hejt może być wyrażeniem nienawiści, ale nie musi. Może tez być wyrażeniem zwykłej głupoty czy chęci "zaistnienia".

      Usuń
    2. Cos mi tu nie gra, albo za glupia jestem. Jesli hejt jest czynnoscia to w jaki sposob przejawia sie wirtualnie? Czy mozna kogos opluc, lub uderzyc wirtualnie?
      Aniu, czy mozesz mi podac konkretny przyklad zarowno hejtu jak i nienawisci, moze do mnie trzeba obrazami mowic, ale jakos nie potrafie pojac roznicy.
      Tym bardziej, ze prawdopodobnie jeszcze 20 lat temu takie slowo w jezyku polskim nie istnialo a nienawisc kwitla tak ukryta jak i wyrazana czynami.

      Usuń
    3. Hejt jest czynnością - czyli np. umieszczeniem jakiegoś wpisu, komentarza itd, który celowo jest tak skonstruowany, żeby zaszkodzić komuś czy go znieważyć. Umieszczenie w sieci = czynność.
      Nienawiść przecież w ogóle nie musi być wyrażana. Można kogoś nienawidzić, i nigdy mu (ani nikomu) o tym nie powiedzieć. To uczucie.

      Usuń
    4. Czyli hejt jest dzieckiem nienawisci:) bo gdyby nie bylo nienawisci nie byloby rowniez hejtu.

      Usuń
    5. Staralam sie "wygooglac" roznice miedzy hejtem a nienawiscia i tez nic madrego nie znalazlam. To co znalazlam jest w sumie dla mnie potwierdzeniem, ze hejt to nowa nazwa nienawisci, ale brzmi tak swiatowo wiec wszyscy go chetnie uzywaja.

      Usuń
    6. A tu bardzo ciekawy post na ten temat i rownie ciekawe komentarze.

      http://zapiski-ilenki.blogspot.com/2017/02/hejtem-do-mnie-nie-mow.html

      Kolejne potwierdzenie, ze tak naprawde to o cos chodzi, ale nikt nie wie o co chodzi, a slowo wzielo sie oczywiscie z angielskiego, brzmi ladnie szkoda tylko, ze w spolszczonej (pisanej) wersji wyglada... no coz... jak wyglada.
      Ja zawsze mam problem z odczytaniem tych spolszczonych wersji, bo oko przyzwyczajone do prawidlowej formy a tu nagle widze nowe slowo i nie wiem co oznacza. Zaczynam sylabizowac, kombinowac jak kon pod gore i wychodzi ze to proste jak cep:)))
      Pamietam kiedys na jakims "gotujacym" blogu zamiescilam w grupie "sniadania" przepis na French toast czyli w tlumaczeniu "grzanka po francusku".
      Nie macie pojecia ile gromow spadlo na moja biedna glowe, ze glupi Amerykanie i ewentualnie Francuzi chleja od rana:))) i to wszystko bez nawet rzucenia okiem na przepis.
      Czy to byla nienawisc? czy hejt?
      Skoro dotyczyl napasci na mnie pojedyncza osobe to raczej hejt.
      Ale w podtekscie byla nienawisc do Amerykanow.
      I znow wiem, ze nic nie wiem :))))

      Usuń
    7. Można powiedzieć, że często hejt jest wyrazem nienawiści.
      Ale jest możliwy hejt ze zwykłej głupoty...

      Usuń
    8. Star, nie tylko Ty sie w takiej nowomowie nie rozeznajesz :). Wielu ludziom sie to strasznie "swiatowe" wydaje, a im gorzej wlasny jezyk znaja, tym chetniej na to leca. W sieci ludzie sie czuja bezkarni, wiec sie dowartosciowuja, cieszac sie, ze "komus dokopali". Wiekszosc nigdy by sie nie odwazyla tego, co wypisuja, komus w twarz powiedziec, bo najpewniej by po pysku zarobili, wiec w sieci zgrywaja chojraków. Staram sie unikac miejsc, gdzie sie to przelewa, choc czasami cierpliwosc mi sie konczy, jak celem ataku jest ktos, kogo cenie.

      Usuń
    9. Ha ha, dziewczyny! To jest to, co Cezary lubi najlepiej. Za i przeciw w merytorycznej formie. Umęczony czekaniem na komentarze zasnąłem snem sprawiedliwych tuż przed dwudziestą. Ale powracając do rzeczy chciałbym odnieść się do słowa hejt. Dosłownie z angielskiego tłumaczymy, jako nienawiść. Jako rodzic słyszałem od córek; I hate you. A jednym z powodów mogła być odmowa finansowania w znacznej kwocie wyjazdu zagranicznego. Tłumaczenie, że w obecnej chwili nie damy rady kończyło się kolejnym i powtarzalnym stwierdzeniem; I hate you. Dzieciom wybacza się i nie traktuję tego, jako hejt.
      Różnica pomiędzy hejtem, a nienawiścią jest zasadnicza. Jest jednym z komponentów.
      Słowo to zostało wykreowane na potrzeby medialne. Popularne hasło, które ma przemawiać do wyobraźni i ułatwiać pisanie/mówienie w taki sposób, by odbiorca nie wiedział do końca czy chodzi o frustrację, rywalizację, zagrożenie, czy inne stany wynikające z braku wiedzy. Słowo hejt nie wymaga dodatkowych tłumaczeń. Hejt to hejt i aż tyle! Na pewno hejt jest odzwierciedleniem uczuć, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Może prowadzić do czynności karalnych bez wątpienia. Parcia „na szkło” nie da się powstrzymać.
      Hejt to nie tylko Internet pod każdą postacią, występuje często w bezpośrednich kontaktach czy w mediach. Przykładów można mnożyć szczególnie na arenie społeczno-politycznej. Szczególna perfidia ma miejsce w przypadkach, kiedy piszemy niby to miło, a jedynym celem jest dołożenie komuś. Zauważmy, w pierwszej części jest miło, zgadzamy się, by potem używając konfiguracji słownej np. wyśmiać. Jest jednak pewien problem. Chodzi o jednoznaczne zrozumienie i w takim przypadku zależy zdolności „poznawczych” czytającego/słuchającego. Aniu, zgadzam się! Nienawiść nie musi być wyrażana. Istnieje też bez faktycznej zależności. Nienawidzimy kogoś, bo nienawidzimy. I trudno dopytywać się dlaczego. Nie doczekamy się konkretnej odpowiedzi. Star, raczej nienawiść jest dzieckiem hejtu, jedną z pajęczych nitek, w które bardzo łatwo jest wpaść. Podałaś dobry przykład. Z pewnością jest to hejt, bo wykorzystanie dopuszczalnych form, a już szczególnie na blogu nie jest żadnym powodem do tego typu akcji. W tym przypadku podłoże hejtu to; nienawiść, zazdrość, próba zdyskredytowania i pewnie coś jeszcze. Połowa świata nie lubi amerykanów, a druga Rosjan. Unieważniam podtekst, wychodzi na zero(ba)! Nie dajmy się stereotypom, włączamy samodzielne myślenie.

      Leciwa, „makaronizm” znany od wieków, kiedyś uznawany był za przejaw ogłady na poziomie światowym, dzisiaj staje się „normą” i trudno dziwić się. Polska światową wioską i tego trendu nie zatrzymamy. Moim drugim językiem był angielski przez naście lat. Po powrocie, mieszałem słowa. Tak rozmawiałem tam z moimi dziećmi. Poza tym w międzyczasie powstało wiele nowych słów czy pojęć. Do dzisiaj nie powiem ingie tylko ajendżi, czy jakoś tam. Zachodzące zmiany należy akceptować z dozą nieufności i skrajnych przypadkach oponować.
      Zamieszczone zdjęcie jest jednym z przykładów osób ze świecznika. Pomimo upływu wielu lat zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy zedrą szaty, by pokazać, że są lepsi i mądrzejsi.
      Dziewczyny dziękuję!

      Usuń
    10. Nie wiem jak Leciwa, ale ja w dalszym ciagu nie wiem o co chodzi:)))
      Za to przypomina mi sie taka rozmowka z polskiej dzielnicy:
      - Zdzichu a chodz tu do lindol, czy to twoja kara stoi na kornerze?
      Zdzichu wyglada przez okno i mowi:
      - Nie, mojom karom lajfa pojechala po dzieci do skula.
      Dobrze, ze Rej juz dawno nie zyje i dobrze, ze ja sie juz do Polski nie wybieram... chyba umarlabym na bol uszu:)))

      Usuń
    11. Cezary piszesz, ze slowo zostalo wykreowane na potrzeby medialne. Przykro mi ale ja tu nie widze zadnej kreatywnosci, dla mnie slowo zostalo zmalpowane albo odmalpione z angielskiego. Oj cos mi sie wydaje, ze w tym momencie ja sie wykazalam wieksza kreatywnoscia:)))
      Jesli jest zapotrzebowanie na nowe slowo bo stare (w tym przypadku nienawisc) nie odzwierciedla to dlaczego wlasnie nie wykreowac czegos naprawde nowego? Lub jesli nie ma sie pomyslu i koniecznie musi odmalpic z innego jezyka nie zachowac prawidlowej pisowni?

      Usuń
    12. Pewnie przyczynia się do tego fakt, że inaczej to słowo znaczy w angielskim, a inaczej funkcjonuje w uzusie polskim. Dla Ciebie nieodłącznie wiąże się ze słowem "hate", w Polsce stało się określeniem czynności "hejtowania", czyli WYRAŻANIA, nienawiści, pogardy itd.

      Usuń
    13. Pewnie tak, w jezyku angielskim jest jeden hate i nie ma potrzeby wymyslania dodatkowego slowa, pod hate kryje sie wszystko, tak uczucia wyrazone jak i te ukrywane.
      Mnie to tylko ze tak powiem dziala na nerwy jak sobie przypomne te wszystkie upominania tuz przed moim wyjazdem "a pamietaj zebys nigdy polskiej mowy nie zapomniala... no i obiecaj, ze bedziesz dziecko uczyc polskiego".
      Obiecalam i ja sama nie zapomnialam polskiej mowy a i moj syn, ktory mial wtedy tylko 8 lat mowi po polsku z naprawde minimalnymi wtretami angielskimi (moze 3-5% ale nie wiecej, bo ja zawsze poprawiam i przypominam) Miedzy innymi dlatego wlasnie zaczelam pisac bloga, bo zauwazylam, ze "gdzies mi ten polski ucieka", zauwazylam, ze zaczelam robic bledy, pewnie ciagle jakies tam robie, ale staram sie jak moge.
      Po 32 latach pisze samej trudno ocenic, ale mam wrazenie w 95% poprawna polszczyzna.
      A tymczasem Polacy w Polsce...
      I to jest bardzo przykre.
      Ja wiem, ze jezyk zyje, ja wiem, ze nie ma 100% czystych jezykow bez zadnych zapozyczen z innych, ale to co sie dzieje z jezykiem polskim w Polsce jest moim zdaniem przerazajace.
      Prawidlowe poslugiwanie sie jezykiem ojczystym jest moim zdaniem podstawa szacunku dla ojczyzny.

      Usuń
    14. No to jest nas dwoje! Star, to nie jest tak. Dałaś przykład nie tyle, co z polskiej dzielnicy, co z góralskiej NY. Mnie bardziej chodziło o zastępowanie słów polskich angielskimi i odwrotnie, a nie o ich zniekształcanie. Rej musiałby od początku uczyć się polskiego, podobnie, jak ja. Jeszcze nie nauczyłem się do porządku angielskiego, a polski zapomniałem.
      Uważam, że użyte słowo „wykreowany” oddaje prawidłowość genezy. Powstaje coś z czegoś, na bazie czegoś. Słowo hejt zostało zapożyczone, jak wiele innych. Słowo nienawiść nie została zastąpiona słowem hejt, jest jednym z pojęć, które są częścią hasła, jakim jest hejt. Odnośnie poprawności piśmiennictwa nie mnie decydować, piszemy tak czy inaczej.

      Usuń
    15. Do Ani:
      Podejrzewam, że po pewnym czasie hejt zostanie uznanym słowem ze względu na jego popularność i będzie akceptowany przynajmniej na początku. Z czasem być może dołączy do słownika polskiego na dobre. Jest wiele przykładów odnośnie innych słów, które zostały wprowadzone do naszego języka. Czas rozsądzi. I rzeczywiście, hejt kojarzę z nienawiścią, jako, że jest jednym z elementów hejtu. Zgadzam się, że hejtownie jest sposobem wyrażania się w określony sposób. Hejt, jako rzeczownik nie wskazuje na jakąkolwiek czynność.

      Usuń
    16. Star! Pięknie! Jednak, mówimy i piszemy, jak piszemy i w Polsce nikt nie gani gwary góralskiej, którą posługują się każdego dnia. USA, jako kraj emigrantów jest typowym przykładem nowo mowy. Oczywiście w urzędach króluje poprawny język amerykański, bo nie angielski, choć bardzo podobny. Posłuchaj rozmów ludzi na bazarze. I to nie znaczy, że wykazują brak szacunku do kraju, w którym żyją. Pamiętasz początki? Pierwsze wypowiedziane zdanie w niby poprawnym amerykańskim? Ja pamiętam! Język jest w bezpośrednim odnośnikiem do tego kim i czym jesteśmy. Trudno, by szewc wyrażał się w sposób literacki, a hydraulik nie przeklął od czasu do czasu. Zdarza się najlepszym! Język podlega ciągłej modyfikacji z różnych względów. Pewnie wiesz, że dawno temu „który” pisało się przez „U”, takie zwykłe. Szkoda, że nie przyjedziesz do ojczystego kraju, moglibyśmy pogadać, tak, jak wyjdzie bez niepotrzebnych uprzedzeń.

      Usuń
    17. Słowo "budowanie" też jest rzeczownikiem, a jednak wskazuje na czynność. Poza tym słowo hejt, hejter, hejtować już jest pełnoprawne w polszczyźnie. Język jest poniekąd żywym tworem - rozwija się, przekształca, a niekiedy umiera i tak się stało już z setkami języków na świecie.
      Zapożyczanie z innych języków nie jest niczym złym; w ogóle nie podlega moralnym ocenom - to zwykły proces, który zachodzi od zawsze. W żądnym języku nie znajdziesz dużego "rdzenia" językowego, czyli na przykład słów czysto "polskich" w j. polskim. Chyba że cofniesz się do języka praindoeuropejskiego, ale on też zaczął zapożyczać w pewnym momencie swego rozwoju.
      Piszę to wszystko, bo nawet z racji wykonywanego zawodu (zawodów: redaktorki, wydawczyni, i wykładowcy na uczelni) jestem wyczulona na poprawność języka oraz na precyzję znaczeń, co pewnie widać w moich komentarzach - jak mówimy o znaczeniu słów, dążą do podkreślania znaczeń definicyjnych.

      Usuń
    18. I wiem,że czasem może to być dla niektórych osób irytujące. Ale to jest mój naturalny sposób traktowania języka - nic na to nie poradzę, mogę jedynie przestać się wypowiadać :)

      Usuń
    19. Zapozyczanie z innych jezyków zawsze istnialo i specjalnie juz nie dziwilo, natomiast jesli sie na sile nagina jezyk jakiegos kraju do jemu pochodnego, to juz jest conajmniej niepokojace (zeby nie uzyc dobrze tu pasujacego polskiego okreslenia wku....jace). W moim grajdolku na sile zostala wprowadzona "umowa ortograficzna" (z duzymi oporami ze strony czesci spoleczenstwa i jezykoznawców), naginajaca jezyk narodowy do jezyka jemu pochodnego. Wyglada na to, ze z kolonizatorów tubylcy stali sie kolonizowanymi :(. Pomimo, ze jest to tylko mój przybrany jezyk, jakos koscia w gardle mi to tkwi i wymiguje sie, jak moge od jej stosowania. Pewnie kiedys dostane za to po uszach, choc nawet czesc oficjalnej prasy odmawia stosowania tego barbarzynstwa.

      Usuń
    20. Do Ani,
      Gratuluję wykonywania tylu zawodów(bez podtekstu)! Jestem przekonany, że czytanie postów pisanych przez Cezarego sprawia ból. Ludzie, którzy piszą blogi(w tym autor powyższego) nie sprawdzają za każdym razem definicji użytych słów z różnych względów. Króluje język z pogranicza, kresów językowych. Nie wiem czy kiedykolwiek będę miał okazję napisać elaborat(taki suchy w przekazie twór) i wygłosić go na zjeździe na wysokim szczeblu, ale zapewniam, że przygotowując takowy sprawdzę definicję każdego słowa i zasadność użycia. Poza tym definicje usztywniają język w codziennym użyciu przez, co brzmi nienaturalnie.
      Aniu, patrzysz na to wszystko z zawyżonego punktu widzenia z innej perspektywy. I to rozumiem. Zapewne masz wiele racji niekoniecznie odnoszących się do piszących blogi. Suchość wypowiedzi gwarantem poprawności. Czy tak mam rozumieć powyższą wypowiedź?
      Może i jest irytujące dla pewnych osób(wyłączając Cezarego). Widzisz, Cezary traktuje swój język z dozą pobłażliwości, bo jest coś ważniejszego niż deklarowana poprawność dla ludzi nieparających się zawodowo pisaniem. Przekaz, nawet niekoniecznie widoczny na pierwszy rzut oka. Daję z siebie wszystko, by dorównać… no prawie.

      Usuń
    21. Do Leciwa,
      A to ciekawostka, kolonizacja językowa. Podoba się. Wiele dziwności nie tylko w odniesieniu do języka miała, będzie miała i ma miejsce. Nie oprzemy się zmianom. Z perspektywy czasu będziemy mogli ocenić czy zmiany poszły w dobrym czy złym kierunku. Ustrzegam się, jak mogę prorokowania. Osobiście nie miałbym nic przeciwko uproszczeniu ortografii w języku polskim. Wiem, wiem, historyczno-dziejowe uwarunkowania nie pozwalają. Ale zmiany odnośnie ortografii miały już miejsce, po wielekroć(?). Dlaczego nie teraz? Kiedyś język literacki był niedostępny dla ogółu. Bariera odgradzająca tłuszczę od elit. Dzisiaj istnieją inne metody, by uzyskać ten sam efekt. Jak nie tak, to inaczej.

      Usuń
    22. Poprawność ani trochę nie musi być sucha, wręcz przeciwnie, może być soczysta, krwista, metaforyczna, emocjonalna, sentymentalna - jaka chcesz. Również w pracach naukowych. Poza tym - naprawdę nie sprawdzam definicji, zwłaszcza pisząc blog :) Po prostu używanie słów zgodnie z ich znaczeniem (zauważ, że również metaforycznym, symbolicznym, metonimicznym czy nawet dźwiękonaśladowczym) przychodzi mi naturalnie. To zapewne predyspozycje plus jednak wiele lat praktyki.
      Suchości wypowiedzi nie lubię, tak jak nadmiaru patetyzmu i sentymenalizmu.
      Jeśli zaglądasz do mojego bloga, to pewnie nie powiesz, że jest suchy ;)
      Nie sprawia mi wielkiego bólu czytanie twoich postów, choć zawodowy poprawiacz włącza mi się czasem. Ignoruję go jednak.

      Usuń
    23. Cezary, ja moge z Toba pogadac przez Skype:)) tez bez uprzedzen, bo nie mam powodu miec zadnych uprzedzen.
      Widzisz ludzie jak Ty czy ja, ktorzy chociaz troche zyli w innym kraju, poslugiwali sie innym jezykiem to jest moim zdaniem zrozumiale, ze cos tam mieszaja w tak jednym jak i drugim.
      Ale wybacz w Polsce juz nie ma badan naukowych jest risercz, nie ma spotkan sa mitingi, nie ma organizatorow wesel sa leding plenerki... nie mam czasu na wymyslanie w tej chwili wiecej przykladow, bo piekna wiosna za oknem goni, ale jest ich pelno.
      Ja to widze nie tylko w mowie potocznej, nie tylko na blogach, ja to widze w czasopismach pisanych przez redaktorow i to ostatnie wola o pomste do nieba.
      Nawiasem mowiac czy sa jeszcze wesela czy juz tylko ledingi?
      Jest piekny przyklad slowo wizarzystka, czyli angielski odpowiednik makeup artist.
      I to mi sie bardzo podoba. Nie wiem, byc moze tez gdzies zostalo zapozyczone z innego jezyka, ale przynajmniej nie z angielskiego.
      Ten goralsko-angielski ponglish bardzo mi rujnuje sluch i oczy:)))

      Usuń
    24. Zaraz mnie Wspanialy kopnie na rozped, ale musze bo sie udusze:))
      Jak znam mojego Ojca to gdyby wstal z grobu po tych 32 latach i zobaczyl "leding plenerka" to pewnie by pomyslal, ze to taka lady lekkich obyczajow szukajaca zarobku w plenerze:)))

      Usuń
    25. Do Ani,
      Poprawność musi mieć charakter intersubiektywny, czyli zrozumiały dla każdego i by zrozumieć trzeba mieć taką samą wiedzę empiryczną, jak tworzący. W tym przypadku wymaga się od odbiorcy nadawania na tej samej fali. Inaczej zostanie zaprzepaszczona komunikacja lub źle odebrana. Jak widać występują samoograniczenia i zawężanie kręgu odbiorców. A tego nie chcemy! Wszystko, co jest „poprawne” automatycznie zamyka możliwość bycia innym w wyrażaniu czy formułowaniu np. swoich myśli. Wszystko, co robimy czy piszemy byłoby sformatowane do gołego szkieletu poprawności. To dzięki odstępstwom mamy możliwość zgłębienia kolorytu i głębi, tego wszystkiego czym jesteśmy tego wszystkiego wokół. A możliwości są nieograniczone…
      Pisanie przychodzi mi z trudem i jestem pełen podziwu dla naturalności w poprawnym formułowaniu wypowiedzi.
      Aniu, lubię wypowiedzi, które pozostawiają pole do analizy, wstawienia pomiędzy linijki swoich własnych przemyśleń i adoptowania ich do swoich własnych przeżyć. Bo przecież o to chodzi, nie powinniśmy niczego i do końca narzucać. Dajmy czytelnikom możliwość utożsamienia się z myślą przewodnią, jeśli taka ma miejsce. Rzeczywiście zaglądam na bloga, częściej na tego czerwonego. Jakoś jest mi bardziej bliski, nie wiadomo dlaczego(?). Włącza się czasem… tylko? Cezary nie jest źle!

      Usuń
    26. Do Star,
      Wiesz, nie znam przytoczonych przykładów. Miting to jeszcze ujdzie, bo na mitingu ludzie mitygują się wzajemnie i podobno owocują. Nie wiem, co za owoce, ale banany pasują. Zacofany Cezary musi doszkolić się. Czy jest spolszczone słowo odnośnie szkoleń? Pewnie też wybiorę się do wizażystki, tylko nie wiem czy podejmie się zadania, bo w zmierzwionej brodzie da się ukryć wszystko. Czy wiesz, że moja maszynka do golenia jest „siedem lat stara” i przez ten okres zużyłem jeden nożyk.
      Tam ludźmi z kantry nie da się dogadać. Właśnie wprowadziłem nowe słowo do języka ojczystego. Rozumiem na słuch, ale na oczy. Czy nie jest to zaraźliwe? Już się boję.
      No nie. Wspaniały nie kopie Gwiezdnego Pyłu! Mnie też zwaliło z nóg i właśnie tarzam się z psiakami po podłodze.

      Usuń
    27. Absolutnie się nie zgadzam, że poprawność zamyka możliwość bycia "innym". Chyba nie w tym rzecz. Chyba że ktoś rzeczywiście używa gołych szkieletów :)

      Usuń
    28. Zgadzam się, że absolutnie nie zgadzasz się:)

      Usuń
    29. Alez nam sie fajnie rozmawialo tutaj :)))

      Usuń
    30. Jasne!Dziękuję i kłaniam się w pas. Mógłbym niżej, ale coś trzeszczy mi w kręgośłupie przy wygibasach do samej ziemi.

      Usuń
  4. Sosnowskiego, nie Sosnkowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i tłumaczenie się, że maiłem chwilową pustkę nie zda się na nic. Zaraz poprawię i dziękuję. Ot, cały Cezary.

      Usuń
  5. Mnie frapuje to, że słowa tak bardzo mogą ranić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa, słowa… Ranią i bolą, ale nawet w ich znaczeniach można doszukać się pozytywów. Cieszą i unoszą. Zaciekawiają ich zestawienia. Myślmy pozytywnie i nie dajmy się czarnej magii.

      Usuń
  6. Ostatnio sporo o tym myślałam. Najłatwiej jest temu, kto jest anonimowy - to oczywiste! Przecież znacznie trudniej jest napisać to, co się myśli jako "ja", a jeszcze trudniej jest te słowa powiedzieć osobiście stojąc twarzą w twarz, zwłaszcza, gdy są to poglądy różniące się od tych, które reprezentuje nasz rozmówca.
    Męczy mnie to i dręczy, że wokół tyle nienawiści i obłudy. A czy ten "hejt" to dotyczy tylko internetu ?
    Wydaje mnie się , że właśnie na różnych forach internetowych obowiązują przecież zasady : nie obrażania nikogo, nie używania wulgarnych słów itd.Jeśli ktoś naruszy ten regulamin zostaje po prostu wyrzucony z takiej grupy. Natomiast to, co się dzieje u mnie w pracy... Śmiało mogę powiedzieć, że po prostu nie ma żadnych zasad współpracy ani życzliwości. Brak szacunku i kultury na każdym kroku, a do emerytury jeszcze daleko.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowość? Pozorna i wykrywalna. Jednak nie dotyczy to spraw „błahych” i niewartych wyjaśnienia ze względu na niską szkodliwość społeczną. W Internecie, jak i w przyrodzie nic nie ginie. Nie potrzeba specjalnej odwagi, by w dyskusji w sposób merytoryczny wyłożyć swoje poglądy, tete a tete czy w szerszym gronie. I już najgorzej jest, kiedy używamy hejtu w odpowiedzi na hejt. Typowe dla dzisiejszych czasów. Zachowanie dystansu do rozmówcy i brak spoufalania się powstrzymuje strony przed niewybrednymi atakami. A w pracy wszyscy znają się i wiedzą o sobie „wszystko”, co umożliwia sprowadzenie poziomu rozmów do bardzo niskiego. Co ty tam p….? Typowe.
      Zasady odnośnie uczestnictwa w dyskusjach na forach są prawie doskonałe, lecz są respektowane tylko w skrajnych przypadkach, inaczej ilość uczestników zostałaby zminimalizowana, co nie leży w interesie właścicieli. Ba, moderatorzy często zdejmują wypowiedzi niezawierające hejtu, a przepuszczają komentarze wulgarne. Okazuje się, że te merytoryczne mają większy wpływ opiniotwórczy niż te w chamskim stylu, co często nie jest zgodne z polityką prowadzoną przez dany portal.
      Współpraca i życzliwość została zastąpiona konkurencją i walką o…. !
      Serdeczności.

      Usuń
  7. No cóż żyjemy w nie ciekawych czasach ,mnie osobiście fala hejtu dotknęła wówczas byłam radną w mieście,nie jest to miłe a jednak trzeba przeżyć pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękujemy za wszystkie merytoryczne komentarze. Inne, a szczególnie te natrętne i napastliwe będą usuwane do spamu.

Etykiety

apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy blog Cesarzowa Ki chleb choroba czarny bez czas czerwiec deszcz dobro dom drama drama koreańska drewno dzieciństwo ekologia erotyk fajka film fotografie głodówka gospodarstwo Góry Flindersa grudzień Gwiazdka historia horror humor humoreska informacja inność internet Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka jesień kangury kastracja koala kobieta koguty komputer komunikacja konfitury koniec świata konkurs kot koziołek kozy Kresy kryminał kuchnia kulinaria kury kwiaty las lato lipa lis listopad łąka macierzyństwo malarstwo marzenie miasteczko odnalezionych myśli Mikołaj miłość Misia moda muzyka nadzieja nałóg natura Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie ogrody opowiadanie opowiastka opowieść pamięć park pasja patriotyzm pies pieśni piosenka płot początek podróż poezja Pogórze Dynowskie polityka poprawność polityczna porady prawda prezent przedwiośnie przepis przygoda przyjaźń psy psychologia recenzja refleksja relatywizm repatriacja reportaż Riverland rower rozmowa samotność sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola skróty smutek South Australia strych szczęście śmierć święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota uczucia upał urodziny uśmiech wędrówki węgiel wieś wiosna wirus woda wolność wspomnienia wspomnienie wychowanie zabawa zaproszenie zdrowie zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zupa Zuzia zwierzęta życie życzenia