piątek, 14 kwietnia 2017

Kwietniowo...


   Biegnie nam ten kwietniowy czas codzienny w ogromnym zapracowaniu, staraniu, budowaniu, planowaniu, we wzajemnym dopingowaniu, gdy już człowiek ledwie nogami powłóczy a przemęczone dłonie tak bolą i drżą, że się kubek z herbatą ledwie trzyma a wieczorami nie starcza sił by się dobrze pod prysznicem opłukać.Wciąż się jednak człowiekowi chce zachody słońca oglądać. Widzieć te niepowtarzalne spektakle barw, świateł i tańca chmur. Nieraz stoi się tak aż do ostatniego promienia i oczy syci będąc wdzięcznym, że można takie cudowności podziwiać...





 Nanizujemy na nić życia kolejne chwile odradzania naszej jaworowej dziedziny. I tak to człowieka zajmuje, tak zawłaszcza, tyle sił wymaga i wykrzesania entuzjazmu, że na bok oddalają się inne sprawy. Takie, jak blogi na przykład. A taka wytężona dreptanina ma też to do siebie, iż miewa moc odsuwania smutków, dręczących wspomnień, tęsknot bezradnych, myśli uporczywych. Miewa, bo jednak czasem one niezapraszane w najbardziej nawet pogodny dzień przychodzą i powodują westchnienie, zatrzymanie,w dal zapatrzenie, mokrość nagłą pod powiekami i niemoc obezwładniającą...


   Na szczęście to w końcu mija, kluczyk w zardzewiałym mechanizmie znowu mimo wszystko daje radę się obrócić i rzeczywistość po raz kolejny doznaje ożywienia. Rusza taśma z filmem o pogórzańskiej codzienności pełnej zwyczajnych dłużyzn i  nadzwyczajnych olśnień. I zachwyca się tym człowiek jako widz i jako aktor. I docenia, że wciąż i wciąż może tego doświadczać. Być poza czasem, choć nadal w jego nurcie. Być potrzebnym i użytecznym ludziom, zwierzętom, roślinom oraz ziemi. Spełniać się w swojskiej, pogórzańskiej codzienności. Mieć na co czekać, czego wypatrywać, chcieć gdzieś podążać. Znów, jak co roku cieszyć się wiosną, która mimo chłodów swe dary szczodrze rozdaje, niebem ogromnym,światłem i półcieniem, praniem co szybko na sznurkach wysycha w cieple nieledwie letnim, biegiem żeby zdążyć wszystko zebrać przed burzą, kroplami deszczu na twarzy...




   Kilkanaście metrów drewna opałowego ścięte, pocięte, porąbane, przewiezione, ułożone na swym miejscu przeznaczenia. Mięśnie czują mocno ten wielki wysiłek. Z każdym rokiem większy. Ale i zdumienie, satysfakcja większa, że znowu dało się radę, i że zimą będzie czym karmić żarłoczny, jaworowy piec.


  A psy cieszą się każdą chwilą, zabawą, spacerem, pieszczotą, dobrym słowem, czułym gestem, słońcem i wiatrem, naszym zgodnym byciem razem...







   A żaby wytrwale składają skrzek. A pączki na drzewach i krzewach eksplodują co dzień. A kwiatki przeróżne kwitną. A poszycie leśne nowymi listkami i kolorami ściele się pod nogi, do fotografowania zaprasza. A słońce maluje niebo w magiczne nastroje i odcienie. A kury całymi dniami biegają po ogrodzie albo obradują o swych tajemniczych sprawach w wigwamie pod krzewami dzikiego bzu...














 A deszcz nie daje za wygraną i zrasza dostatecznie już nasiąkłą wodą rzeczywistość. A zimno każe w zimowe kurtki się ubierać i w piecu jak zimą palić. A ciepło, co już za chwilę w odwiedziny wpada namawia do zdjęcia z siebie cebulkowych warstw i do biegu z rozwianymi włosami wprost w pola, w przestrzenie łąk i lasów, razem z psami, razem z myślami pogodnymi, które nagłym wzruszeniem przenikają serce...







   Przed nami kilka dni zasłużonego odpoczywania, tym bowiem głównie będzie dla nas czas świąt. I Wam, drodzy czytelnicy również spokojnego, pełnego ciepła rodzinnego odpoczynku życzymy w te kwietniowe, świąteczne dni! Pozdrawiamy Was serdecznie i za życzliwą pamięć dziękujemy!:-))




Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost