Pod tym samym niebem
e-mail: wanderers147@gmail.com
Strony
- Strona główna
- Piosenki...
- Strofy pogody...
- Strofy półcienia...
- Wiersze inspirowane Australią
- Wyprawa w krainę słońca...
- Australijskie wspomnienia
- Emigrantki
- Australijska podróż noworoczna
- Miasteczko odnalezionych myśli
- Bal na powitanie jesieni
- Zimowy powrót wędrowców...
- Kulinarne wierszydełka
- Jadwiga z Modrzewiowej doliny
- Sekret naszego domu
- Baśń Zimowego Lasu
- Sceny z życia Henryczka
- Wiersze z czasów upadku
piątek, 14 kwietnia 2017
Kwietniowo...
Biegnie nam ten kwietniowy czas codzienny w ogromnym zapracowaniu, staraniu, budowaniu, planowaniu, we wzajemnym dopingowaniu, gdy już człowiek ledwie nogami powłóczy a przemęczone dłonie tak bolą i drżą, że się kubek z herbatą ledwie trzyma a wieczorami nie starcza sił by się dobrze pod prysznicem opłukać.Wciąż się jednak człowiekowi chce zachody słońca oglądać. Widzieć te niepowtarzalne spektakle barw, świateł i tańca chmur. Nieraz stoi się tak aż do ostatniego promienia i oczy syci będąc wdzięcznym, że można takie cudowności podziwiać...
Nanizujemy na nić życia kolejne chwile odradzania naszej jaworowej dziedziny. I tak to człowieka zajmuje, tak zawłaszcza, tyle sił wymaga i wykrzesania entuzjazmu, że na bok oddalają się inne sprawy. Takie, jak blogi na przykład. A taka wytężona dreptanina ma też to do siebie, iż miewa moc odsuwania smutków, dręczących wspomnień, tęsknot bezradnych, myśli uporczywych. Miewa, bo jednak czasem one niezapraszane w najbardziej nawet pogodny dzień przychodzą i powodują westchnienie, zatrzymanie,w dal zapatrzenie, mokrość nagłą pod powiekami i niemoc obezwładniającą...
Na szczęście to w końcu mija, kluczyk w zardzewiałym mechanizmie znowu mimo wszystko daje radę się obrócić i rzeczywistość po raz kolejny doznaje ożywienia. Rusza taśma z filmem o pogórzańskiej codzienności pełnej zwyczajnych dłużyzn i nadzwyczajnych olśnień. I zachwyca się tym człowiek jako widz i jako aktor. I docenia, że wciąż i wciąż może tego doświadczać. Być poza czasem, choć nadal w jego nurcie. Być potrzebnym i użytecznym ludziom, zwierzętom, roślinom oraz ziemi. Spełniać się w swojskiej, pogórzańskiej codzienności. Mieć na co czekać, czego wypatrywać, chcieć gdzieś podążać. Znów, jak co roku cieszyć się wiosną, która mimo chłodów swe dary szczodrze rozdaje, niebem ogromnym,światłem i półcieniem, praniem co szybko na sznurkach wysycha w cieple nieledwie letnim, biegiem żeby zdążyć wszystko zebrać przed burzą, kroplami deszczu na twarzy...
Kilkanaście metrów drewna opałowego ścięte, pocięte, porąbane, przewiezione, ułożone na swym miejscu przeznaczenia. Mięśnie czują mocno ten wielki wysiłek. Z każdym rokiem większy. Ale i zdumienie, satysfakcja większa, że znowu dało się radę, i że zimą będzie czym karmić żarłoczny, jaworowy piec.
A psy cieszą się każdą chwilą, zabawą, spacerem, pieszczotą, dobrym słowem, czułym gestem, słońcem i wiatrem, naszym zgodnym byciem razem...
A żaby wytrwale składają skrzek. A pączki na drzewach i krzewach eksplodują co dzień. A kwiatki przeróżne kwitną. A poszycie leśne nowymi listkami i kolorami ściele się pod nogi, do fotografowania zaprasza. A słońce maluje niebo w magiczne nastroje i odcienie. A kury całymi dniami biegają po ogrodzie albo obradują o swych tajemniczych sprawach w wigwamie pod krzewami dzikiego bzu...
A deszcz nie daje za wygraną i zrasza dostatecznie już nasiąkłą wodą rzeczywistość. A zimno każe w zimowe kurtki się ubierać i w piecu jak zimą palić. A ciepło, co już za chwilę w odwiedziny wpada namawia do zdjęcia z siebie cebulkowych warstw i do biegu z rozwianymi włosami wprost w pola, w przestrzenie łąk i lasów, razem z psami, razem z myślami pogodnymi, które nagłym wzruszeniem przenikają serce...
Przed nami kilka dni zasłużonego odpoczywania, tym bowiem głównie będzie dla nas czas świąt. I Wam, drodzy czytelnicy również spokojnego, pełnego ciepła rodzinnego odpoczynku życzymy w te kwietniowe, świąteczne dni! Pozdrawiamy Was serdecznie i za życzliwą pamięć dziękujemy!:-))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
Aborygeni
absurd
afirmacja życia
agrest
apel
apel o pomoc
asymilacja
Australia
autoanaliza
bajka
bal
ballada
baśń
Beksińscy
Bieszczady
blackout
bliskość
blog
blogi
bór
cenzura
Cesarzowa Ki
Cezary
chleb
choroba
ciastka
ciepło
cywilizacja
czarny bez
czarny humor
czas
czekolada
czerwiec
człowieczeństwo
człowiek
czułość
Dersu Uzała
deszcz
dieta
dobro
dom
dorosłość
drama
drama koreańska
drewno
droga
drzewa trawiaste
Dubiecko
Dwernik Kamień
dwudziestolecie międzywojenne
dystopia
dzieciństwo
dzikie bzy
ekologia
elektryczność
erotyk
eutanazja
fajka
fantazja
film
flash mob
fotografie
fotoreportaż
glebogryzarka
głodówka
głód
gospodarstwo
goście
góry
Góry Flindersa
grass tree
grill
grudzień
grzyby
Gwiazdka
historia
historie wędrujące
horror
humor
humoreska
idealizm
ideologia
II wojna światowa
informacja
inność
inspiracja
internet
jabłka
jabłoń
Jacuś
Jacuś. gospodarstwo
Jacuś. lato
jajka
Jane Eyre
Japonia
Jawornik Polski
jesień
jesień życia
kalina
Kanada
kanały
kangury
kastracja
kiełbasa
klimat
klimatyzm
koala
kobieta
koguty
kolęda
kolędy
komputer
komunikacja
konfitury
konflikt
koniec świata
konkurs
konstrukcja
kosmos
koszenie
kot
koziołek
kozy
Kraków
Kresy
kryminał
kryzys
książka
kuchnia
kulinaria
kury
kwiaty
kwiecień
las
lato
legenda
lektura
lęk
lipa
lipiec
lis
listopad
literatura
los
ludzie
luty
łąka
maciejka
macierzyństwo
magia
maj
malarstwo
maliny
mantry
marzenie
maska
metafora
mgła
miasteczko odnalezionych myśli
Michael Jackson
Mikołaj
miłość
Misia
mit
młodość
moda
mróz
mróż
muzyka
muzyka filmowa
nadzieja
nalewki
nałóg
natura
niebezpieczeństwo
niezapominajki
noc
nowoczesność
Nowy Rok
obyczaje
ocean
odchudzanie
odpowiedzialność
odrodzenie
ogrody
ogród
ojczyzna
opowiadanie
opowiastka
opowieść
Orzeszkowa
osa
Osiecka
owoce
pamięć
pandemia
Panna Róża
park
pasja
patriotyzm
pejzaż
pierniki
pies
pieski
pieśni
pieśń
piękno
piosenka
piosenki
pisanie
płot
początek
podróż
poezja
pogoda
Pogórze Dynowskie
polityka
Polska
pomidory
pomysł
poprawność polityczna
porady
postęp
pożar
praca
prawda
prezent
protest
protesty
przedwiośnie
przedzimie
przemijanie
Przemyśl
przepis
przetrwanie
przetwory
przeznaczenie
przygoda
przyjaźń
przyroda
psy
psychologia
ptaki
radość
rak
recenzja
refleksja
relatywizm
remont
repatriacja
reportaż
rezerwat
Riverland
rodzina
rok
rośliny
rower
rozmowa
rozrywka
rozum
róże
rymowanka
rzeka
samopoczucie
samotność
San
sarny
sąsiedzi
sens życia
siano
sierpień
silna wola
siła
skróty
słodycze
słońce
słowa
słowa piosenki
słowianie
smutek
solidarność
South Australia
spacer
spiżarnia
spokój
społeczeństwo
spontaniczność
spotkanie
stado
Star
starość
strych
susza
susza. upał
szadź
szczerość
szczęście
szerszeń
śmiech
śmierć
śnieg
śpiew
środowisko
świat
światło
świeta
święta
świt
tajemnica
tekst piosenki
teksty piosenek
tęsknota
toaleta
tragikomedia
trauma
troska
truskawki
uczucia
Ukraina
upał
urodziny
uśmiech
warzywnik
wędrówka
wędrówki
węgiel
wiadomości
wiadomość
wiatr
wierność
wiersz
wierszyk
wieś
wieża
wigilia
Wilsons Promontory
wino
wiosna
wiosnaekologia
wirus
woda
wojna
wolność
Wołyń
wrażliwość
wrotycz
wrzesień
wschód słońca
wspomnienia
wspomnienie
współczesność
Wszechświat
wybory
wychowanie
wycieczka
wygląd
wypadki
wypalanie traw
wzruszenie
zabawa
zabawa blogowa
zachód słońca
zapasy
zaproszenie
zbiory
zdjęcia
zdrowie
zielarstwo
zielononóżki
zielononóżki kuropatwiane
zima
zioła
zmiany
zupa
Zuzia
zwierzęta
zwyczaje
żałoba
żart
życie
życzenia
Żydzi
żywokost