sobota, 3 lutego 2018

Lutowy powrót Królowej…





   Od wczoraj znowu zima włada naszym Pogórzem! Po południu Królowa Śniegu powróciła w całej swojej urodzie i mocy. Na początku niewinnie i delikatne poprószyła pojedynczymi płatkami śniegu jak gdyby przeciągając się z rozkoszą i przytupując w miejscu do wielkiego balu się szykując. Dopiero wieczorem rozhulała się na dobre! Zawirowała, roztańczyła się, największe gwiazdki śniegowe z kieszeni wyciągnęła i posypała nimi szczodrze podwórko, drzewa, pola i lasy. Rozszumiały się jej taftowe suknie i muślinowe halki. Zalśniły srebrem lodowe pantofelki. Zaświeciły kryształowe oczy dumnej władczyni. A ja wyszłam przed dom i przystanąwszy nieśmiało na progu rozglądałam się i w niemym zachwycie słuchałam cichego szelestu śniegu opadającego na tę omalże wiosenną do niedawna rzeczywistość.





- Spójrz! Oto ja i moja moc! Oto moje królowanie! Jeszcze mam trochę siły, jeszcze mi się chce zaświstać, zaprószyć, zakołysać, zamalować świat na biało! Jeszcze pokaże na co mnie stać! Jeszcze zdążę porządnie świat roztańczyć i po swojemu rozśpiewać  zanim  na dobre zawita w te strony pani Wiosna! – zawołała Królowa stojąc zarazem blisko mnie i daleko, łaskocząc moją twarz ogromnymi płatkami śniegu, wdzierając się chłodnym powiewem pod niedopięte poły kurtki.  Spojrzałam w górę. Czarne niebo sypiące w krąg białym konfetti  jawiło mi się niby strop balowej sali w pałacu. A mgliste zasłony nad łąkami podnosiły się i ukazywały jakieś tajemne korytarze oraz niewyraźne sylwetki gości z dalekich stron i z czasów minionych na bal zimowy podążające….




   Potem nagły podmuch wiatru sypnął śniegiem prosto w moją twarz a ja zrozumiałam, że Królowa nie chce abym podglądała jej poczynania. Miała swoje sekrety i czary, które zastrzeżone były tylko dla jej gości oraz duchów nocy i  pogórzańskich sióstr: wichrzycy, dujawicy i śnieżycy. Wycofałam się więc posłusznie do ciepłego wnętrza domu, gdzie krzątając się w kuchni zupełnie zapomniałam o dziwach i czarach dziejących się na zewnątrz…



   Następnego poranka okazało się, że zimowy bal trwał przez calutką noc a Królowa bawiła się wspaniale i wzniecając tumany śnieżnego puchu wywijała dziarskie hołupce radośnie przy okazji upiększając rzeczywistość! Nic przed jej wzrokiem i magią nie umknęło. Nawet zrobiony przez Cezarego domek dla ptaków i kurzy wigwam, nawet sztachety w płocie, sznurki na pranie i skrzynka na listy. 






   Stareńka lipa odziana w swą najbardziej uroczystą szatę spoglądała w cichym zamyśleniu na leżące się u jej stóp dziewiczo białe kobierce dróg, na zamarznięte, srebrzyste oczko stawu, na śpiące w mięciutkich pierzynkach jabłonie, na dach naszego domu ustrojony w grubą, puszystą czapę, na ginące w mlecznej mgle okoliczne lasy i wzgórza. Tyle już zim w swoim prawie trzystuletnim życiu widziała, ale i tak każda kolejna zachwycała ją na nowo…A psy ujrzawszy ten bielusieńki raj wybiegły olśnione i pełne energii na podwórko aby gnać w kółko, gonić się w radosnym szale oraz tarzać w świeżutkim śniegu…Lipa zerkała na nie uśmiechając się serdecznie i psotnie posypując szczęśliwe psiska śnieżnymi kaskadami…





  

   I my z Cezarym oczarowani pięknem poranka natychmiast złapaliśmy za aparaty fotograficzne i poszliśmy do ogrodu a potem na drogę aby uwiecznić te cuda zimowego Pogórza ofiarowane nam przed szczodrą Królową Śniegu…



Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost