sobota, 10 stycznia 2026

Zima, jaka jest...

 




   Zima, jaka jest każdy widzi, bo w tym roku zima jest wszędzie a nie jak w ubiegłych latach tylko w górach i na pogórzach. Pewnie wielu z Was już ma jej serdecznie dość, bo zimno jest ogromnie, bo trudno się chodzi i jeździ, bo trzeba codziennie odśnieżać i domy ogrzewać trzeba mocniej a więc i rachunki za to ogrzewanie wzrosną... 












  Mnie jednak piękne, zimowe widoki rekompensują te wszystkie niedogodności. Ani mnie ta zima nie przeraża, ani nie odwodzi od wychodzenia z domu. Przeciwnie – im zimniej jest i śnieżniej, tym bardziej mam ochotę wkraczać w te białe pejzaże, doznawać na policzkach i dłoniach lodowatych pocałunków zimy, zauważać zmiany barw, świateł i cieni, wyłuskiwać spośród tych surowych, monochromatycznych widoków warte dostrzeżenia szczegóły. Spacer pośród takich cudów natury i odbieranie ich nie tylko oczami, ale dotykiem, węchem, całą duszą pozwala w pełni być tu i teraz. Docenić to, że się jest, że można to wszystko widzieć, czuć, doznawać całą sobą, po prostu iść i iść i iść... Taka przechadzka pozwala też nie myśleć o tym, co nieodwołalnie skrywa przyszłość, co napawa lękiem i smuci, na co nie ma się wpływu...




   A gdy jeszcze uda się wyruszyć gdzieś dalej, na przykład nad rzekę, wówczas tych doznań jest jeszcze więcej. Wędruje się po chrzęszczącym śniegu za nurtem rzeki pokrytej w wielu miejscach mieniącą się diamentowo krą. A widok ten przyciąga, przytrzymuje, wręcz hipnotyzuje. Jest głebokim wrażeniem obcowania z wiecznością i prawdziwością...








   Aż w końcu ma się wrażenie, że płynie się razem z tą rzeką, że jest się jej częścią. A rzeka zabiera ze sobą w dal i pozostawia w owej dali wszelkie myśli, uczucia i emocje. Nadaje im przedziwną lekkość. Oczyszcza z bólu i lęku, uwalnia od samej siebie, od natłoku spraw, od hałasu natrętnych wieści i budzących niepokój zapowiedzi...Ot, jest tylko biel śniegu, opalizujący szarością i różem błękit nieba, srebrzyste indygo rzeki i pełen nieskrępowanej wolności spacer, który trwa tak długo, jak długo da się wytrzymać owe mroźne pocałunki zimy...













48 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia, prawdziwy urok zimy!
    My także spacerujemy, cieszymy się słońcem, a po powrocie cieszy nas ciepło fotela i apetyt lepszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, jotko! Zima to wspaniały czas na fotografowanie. Codziennie mozna zobaczyć nowy spektakl natury, jakiś nowy cud piękna i próbować go uwiecznic aparatem czy telefonem. A przy okazji pospacerować na mrozie dla zdrowia, dotlenienia, docenienia potem ciepełka w domu.

      Usuń
  2. Olgo, z pewnością sporo osób narzeka, a chociaż u nas nie ma tyle śniegu, to uważam, że zima potrafi być piękna. Na Twoich zdjęciach jest wprost cudowna. Uchwyciłaś ją w cudowny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszych stronach śniegu na razie wciaz przybywa. Można więc fotografować do woli. Byleby sieczłowiekowi chciało - a mnie się ,póki co, chce! Żal byłoby nie uwieczniac na zdjeciach tego niezwykłęgo piękna!:-)

      Usuń
  3. Zima nastała nam przepiękna..Taka z mojego dzieciństwa pełna śniegu ale sama już taką zimę zapomniałam a tu proszę jest:):) Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przepiękna! Jestem zachwycona i cieszę się, że wróćiłą normalna, taka jak neigdyś zima. Mam nadzieję, że wiele jeszcze przed nami takich zim. Nie dość, że jest bajecznie, to jeszcze kleszcze i inne dziadostwo wymrozi!:-)
      Dziękuję i pozdrawiam Cie Pati!:-)

      Usuń
  4. Och, i u nas sypnęło śniegiem i mróz trochę poszczypał, kiedy czekało się na autobus na przystanku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całęj POlsce jest chyba podobnie - tak jak powinno o tej porze roku być.
      Pozdrawiam Cie takze, Karolinko!:-)

      Usuń
  5. Nieustajaco podziwiam i zazdroszcze cudownej zimy , i ogladam z zachwytem Twoje fantastyczne zdjecia , ktore moglyby wisiec na scianie w charakterze obrazow... Przecudne. W tym roku mielismy tez cudownie mrozno- sloneczna pogode na Wyspach i nawet pelne dwa dni prawdziwej zimy ! Bylo bajkowo , chodzilam i robilam zdjecia, wiedzac, ze za chwile ten bialy cud zniknie bez sladu. I takoz zniknal :)) Ale zdjecia zostaly i wywoluja usmiech na twarzy ❄️❄️❄️ Usciski.Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podobają Ci sie moje zdjęcia. Dziekuję za miłę słowa, Kitty! Zima jest zachwycająca w tym roku, staram sie wieć uwieczniać co sie da i pokazywać tutaj te cuda. Ciekawa jestem, któe zdjecie najbardziej Ci sie podoba? Bo mnie to odbicie drzewa w rzece. Ten widok to moim zdaniem prawie jak obraz malowany akwarelami!
      Fajnie, że i u Ciebie było troche prawdziwej zimy. Świat wyglada wtedy zupełnie inaczej i człowiekowi inaczej tez na duszy.
      Ściskam Cię mcono i serdecznie!:-)***

      Usuń
    2. Olu nie potrafie wybrac! Naliczylam co najmniej szesnascie zdjec, na ktorebym mogla patrzec godzinami ... i ktore bym chciala miec na scianie jako plotno. 😍A wiesz, ze to mozna zamowic? W tym roku latem , bedac na cudnym festivalu starych samochodow w Llandudno w Walii i chodzac po festynie trafilismy na pana, ktory na miejscu drukowal obrazy ze zdjec z naszych telefonow. Wybralam sobie fajny nasz portret i on go wydrukowal na plotnie. Rozne wymiary byly . Nie wiem jednak jak go teraz znalezc.. na pewno mozna to zrobic w wielu miejscach. Jak tylko znajde to na pewno zamowie sobie jakis Twoj pejzaz, jesli nie masz nic przeciwko temu? 😍 Pamietam Twoje inne fotografie , sa ich setki ... za maly dom mam, za malo scian , bo bym go zapelnila od domu , do gory ... Ty powinnas zrobic prawdziwa wystawe w galerii pt. " Cztery pory roku " ... 💗 Kitty

      Usuń
    3. Droga Kitty, jak będziesz chciała to prześlę Ci na maila zdjęcia, które Ci sie podobają. Bardzo, ale to bardzo sie cieszę tą Twoją pozytywna opinią o nich. Skrzydła wrecz urastaja!:-) Myśl o wystawie w galerii jest kusząca, tylko że zaraz z nia przychodzi myśl o kosztach druku, o problemach ze znalezieniem miejsca, które chciałoby to wystawic i ...od razu te skrzydła opadają, bo niby proste rzeczy urastaja do rangi olbrzymiego wyzwania.
      Myśmy będąc w Au też drukwali zdjecia (na zwykłym fotograficznym papierze albo na płótnie) oprawialismy je w passe partout i sprzedawaliśmy a niektóre przywieźlismy do Polski i porozdawalismy rodzinie i przyjaciołom. U niektórych do dzisiaj wiszą one na ścianach. To taka miła, sentymentalna pamiatka od nas, o dawnych australijskich czasach.
      Uściski gorące Ci zasyłam z coraz bardziej zasypanego śniegiem Pogórza (dzis mamy tu ponad metrowe zaspy!)♥

      Usuń
    4. Och pamietam te zdjecia z Australii , bo kiedys zamiescilas tutaj. To jest osobna kategoria👌 Fantastyczne ujecia przyrody australijskiej... No coz, sztuka zawsze byla droga i artysci bez sponsora mieli marne szanse na wystawianie i sprzedaz swoich dziel ... Nieliczni tylko dostawali na to " kontrakt" i pieniadze... Osobiscie , gdybym byla artysta to nie wiem czy moglabym rozstac sie ze swoimi obrazami, rzezbami czy innymi dzielami:)) Umarlabym z glodu :)) Natomiast zdjecia sa genialne - bo mozesz je odtwarzac ile razy zechcesz i zachowac. Podpowiem ci cos : mozna sprzedawac wlasne zdjecia on line ! Sama takie kupilam. Artysta sprzedaje link do folderu ze zdjeciem - w okreslonym formacie itp. Nie wiem jak to sie robi technicznie, ale mysle ze dosc prosto mozna sie dowiedziec. Co bys powiedziala na taki pomysl? Nie tylko dodatkowy dochod, ale tez Twoje zdjecia poszlyby w swiat i radowaly oczy i serca ludzkie . 💗Kitty

      Usuń
    5. Coś kiedys czytałam o tym sprzedawaniu linków do zdjęć. Jest to ciekawy pomysł. Pomyslę nad tym...Choć ja jestem bardziej tradycjonalistką. Wrecz konserwatywną w wielu dziedzinach. A z wiekiem mi sie to pogłębia, co nie jest pozytywnym objawem, ale ciezko mi z tym walczyć, choć pewnie powinnam...
      Tak czy siak cieszę sie zawsze, gdy komuś sie moje zdjecia podobają ia szczególnie komus, kogo lubię i na czyjejś opinii mi zależy. Dzięki, Ci kochana Kitty!:-))
      P.S. A dzisiaj był niesamowity, różowo pomarańczowy świt. Znowu wyszłan na sesję fotograficzną, bo jakze tu nei wyjsc w tak magiczny czas!:-)))

      Usuń
    6. Olu, rozumiem cie bardzo, gdyby nie to, ze praca zmusza mnie do ciaglej nauki i ruszania glowa, tez bym ja najchetniej wylaczyla :)) ale nie, zauwazam, ze glowa rusza calym cialem i od glowy sie zaczyna... Trzeba przelamywac te niechec, lenistwo, chec komfortu i choc troche sie przemoc, ruszyc te zardzewiale srubki , a jak zaczynaja sie ruszac to hej, kreca sie coraz szybciej. Teraz jest najlepsza pora , aby te srubki naoliwic, bo jak przyjdzie wiosna to uciekniesz do ogrodu , znam to 😉 A Cezary jak tam? Lubi sie bawic komputerem? Mysle, ze trzeba zaczac od wpisania w googla " Jak zalozyc link do sprzedazy zdjec on line i juz. Reszta pojdzie sama 🤞🤞🤞Buziaki Kitty

      Usuń
    7. Tak, masz rację. Zimą jest czas na różne rzeczy poza ogrodem. Tylko musi sie człowiekowi chcieć!:Oj, to chcenie to najcenniejszy kruszec! Trzeba go z sibie wyłuskiwać jak ze skały!-))
      Buziaki serdeczne dla ciebie, droga Kitty!:-)***

      Usuń
  6. Pięknie to opisałaś! ❄️ Czuć w Twoim tekście pełnię zachwytu nad zimową naturą – od lodowatych pocałunków w policzki po hipnotyzujący blask rzeki i diamentową krę. Twoje słowa sprawiają, że niemal można poczuć tę ciszę, spokój i wolność zimowego spaceru. To prawdziwa zachęta, żeby zatrzymać się na chwilę i cieszyć się tym, co tu i teraz, mimo wszelkich niedogodności zimy. 🌨️✨

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzliwe słowa. Bardzo mi miło, że zastanowił i przypadł Ci do gustu tekst towarzyszący zdjęciom. Zawsze sie staram by tekst i fotografie tworzyły nierozłączną, dopełniającą się nastrojem i specyficzną poezją parę.
      Dziękuję serdecznei za Twój komentarz i pozdrawiam Cie serdecznie z Pogóza Dynowskiego!:-)^

      Usuń
  7. Tik tak, tik tak - to moje zegary, ten duży ścienny i ten mały na sekretarzyku. Za oknem biało i jeszcze raz biało, nawet niebo pobielało. Sąsiad trzepie dywany na śniegu, opuszczony w domowych pieleszach pies gdzieś wyje, samochodów prawie nie słychać, bo przecież śnieg. Ale, ale co ja słyszę?! No wreszcie "Zenek blus" się obudził i śnieg zgarnia z chodnika, rychło w czas. Mój sąsiad już podskoki na śniegu odstawił rano.
    W domu zimno, bo administrator ma jakieś inne dyspozycje i pomysły co do naszego odczuwania ciepła :( Piję gorącą jeszcze herbatę, szybko, bo w tym chłodzie równie szybko ostygnie. I oglądam (nie zaczyna się zdania od "i" ! Oj, tam, oj,tam :) ) No więc (nie zaczyna się zdania od "więc" :) ) Taaa...( nie zaczyna się zd.....:)) ) ciąg dalszy nastąpi...
    Siedzę z herbatką w dłoniach i ucztuję na Twoim blogu Olu.
    Co zdjęcie to mój zachwyt albo gwizdnięcie połączone z mlasknieciem nad pięknem tych zdjęć, tych obrazów zimy pogórzańskiej. Piękne te turkusowe błekito-zielenie rzeki i nieba, a zdjęcie drzewa przeglądającego się w wodzie skojarzyło mi się z historią Narcyza zachwyconego swym odbiciem w wodzie.
    Spacer w takim otoczeniu to uczta dla duszy, no może trochę mniej dla ciała, ale za to endorfiny rosną na potęgę.
    Pozdrawiam serdecznie z równie zaśnieżonego i nie całkiem odśnieżonego miasta. Buziaki posyłam Hania (bo może już skończmy z tą Hanką ;) czyli Hania C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, Haniu! Och, odśnieżanie to teraz i u nas codzienna czynnosć. A ponieważ ja lubiet o robić ,to z radoscią kopie, odkopuję, przerzucam aż tworzą sie zgrabne ścieżki, a wręcz tunele, któymi potem spaceruja moje pieski!:-) I stwierdzam ze na rozgrzewkę nie ma to jak poodśnieżać, bo jak wcześniej mi sie wydawało, ze jest w domu chłodno, to po powrocie z odśnieżania stwierdzam, że jest wrecz za gorąco. Wyglądam wtedy jak rumiana, ruska babuszka i po prostu czuję mocno, że żyje!:-)
      Pewnie administratorowi Waszego osiedla też za gorąco i dlatego zmniejszył moc grzania! A to gagatek z niego empatii pozbawiony!
      Bardzo sie cieszę, że podobaja Ci sie moje zimowe zdjęcia, że po tylu latach kjeszcze Ci sie nie znudziło ich oglądanie! Bo mnie sie jakoś nie znudziło fotografowanie. I mróz nie mróz idę w dal, pośród kolejnych odsłon zimowych sal. Pałace królowej śniegu są, lśnią, przyzywają...
      A najbardziej sie cieszę, że sie pojawiłaś i odezwałaś, bo jak Cię tu długo nie ma, to sie martwię, że zachorzałaś, czy coś...
      Buziaków serdecznych Ci zasyłam mrowie. Haniu, niech usmiech lśni dzisiaj w Tobie!:-))*

      Usuń
  8. Chciałabym Olu, żeby po powrocie z dworu odczuwać to domowe ciepło na wejściu. Niestety nasz domek jest wyziębiony, to nawet mi się rozbierać z ciepłej kurtki czasem nie chce. I jak mi tak marzną paluszki i czubek nosa kiedy siedzę okryta szczelnie kocem w fotelu, to sobie marzę, o ciepłej kuchni mojej babci w domku pod drzewami w sadzie, którego już nie ma. Lubiłam siadać koło piecyka kuchennego na stołeczku, grzać dłonie o ciepłą rurkę na której wisiały kuchenne ściereczki i przyglądać się krzątaninie babci.
    Twoje zdjęcia zawsze są piękne i nieraz do nich wracam, przeglądam z zachwytem. Wracam też do niektórych Twoich tekstów, bo są mi szczególnie bliskie, ale ogólnie nie za bardzo lubię wracać do przeszłości, a jeżeli to raczej na krótko. Wracam kiedy zmagam się sama ze sobą szukając w niej wsparcia, jakiegoś impulsu do ruszenia naprzód wbrew wewnętrznym blokadom. I myślę, że im więcej nazbieraliśmy w życiu takich dobrych momentów dających nam taką trampolinę do skoku naprzód tym łatwiej żyć. Czasem.myślę, że te dobre momenty w życiu to całe nasze bogactwo jedyne jakie naprawdę posiadamy pod jednym warunkiem, że nie próbujemy żyć w tym co już minęło. Znam osoby, które tak się zapętliły w przeżywaniu własnej przeszłości, że zupełnie nie radzą sobie z życiem tu i teraz. No, ale to jest już temat na zupełnie inną rozmowę.
    Buziaki posyłam że śniegowego miasta Hania C.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Haniu! Ta zależność od widzimisię administratorów oraz reszty biurokratów rzadzących nami jest coraz bardziej widoczna i denerwująca. Począwszy od źródeł ogrzewania (kaflowe piece - be!) a skończywszy na chorych strefach czystego transportu. Czekam na koniec tego szaleństwa, ale obawiam sie, ze nie doczekam, bo społeczeństwo położyło uszy po sobie i znosi wszystko w imię...świetego spokoju.
      I ja czasem wracam do starych postów żeby sobie cos przypomnieć albo i zdziwić sie, bo juz zapomniałam, że coś tam napisałam, ze było tak i tak...Na tym blogu jest prawie osiemset postów. Samej mi sie w głowie nie mieści, ze mogłam tyle napisać. W niektóych z tych tekstów nadal jednak mogę przjerzeć sie jak w lustrze.I nadal wydają sie ważne, choc pewnie dzisiaj napisałabym je nieco inaczej...
      To prawda. Niektóre osoby za bardzo tkwią w przeszłości. Nie potrafią a może i nie chcą inaczej, bo pewnie teraźniejszosć i przyszłosć są dla nich zbyt trudne albo zbyt nieważne w porónaniu z tym, co było i będzie...I tak życie im przelatuje. A ważne chwile znikają jakby ich nigdy nie było...
      Haniu, i u nas cały czas śniegowo i zimno. Taka przecież powinna byc zima. Niech zatem będzie taka jak najdłużej. Byleby nikt nie kazał nam marznać. A jak chce - niech marznie sam - w imię ocieplenia klimatu!:-)))

      Usuń
    2. Hue, hue! Olu, ja to nazywam "ocipieniem" klimatu. No, "sorki Winnetou", że tak się wyrażę, za niecenzuralne słowo, ale mam wrażenie, że nasz klimat słysząc co się o nim mówi, doznaje takiego właśnie uczucia i "cipieje". Ostatnio trafiłam na wpis w necie, że...no właśnie, że dowodem na ocieplenie klimatu jest to, że robi się coraz zimniej. Że co!!!? Czytałam kilkakrotnie nie mogąc uwierzyć, a "Ziemia jest płaska, no bo gdyby była kulista to lecący prosto samolot wyleciałby poza jej obrąb." W kosmos by sobie wyleciał. Ło borze zielony! Olu!:)) Przecieranie oczu ze zdumienia to mało. Pamiętam jak w szkole dzieści lat temu mówiono nam na lekcji geografii, że owszem Ziemia nie jest kulą, ale bryłą, co nie znaczy że jest płaska, tylko zbliżona kształtem do kuli dlatego tak się ją przedstawia w kształcie globusa, ale co tam. A może dzisiaj już się tego nie uczy? Pewnie niedługo ktoś będzie nas w necie przekonywał, że Kopernik była kobietą:))
      Ostatnio trafiam w necie na takie różne "perełki" w tym także dotyczące ekonomii i polityki dlatego coraz częściej sięgam do książek i szerokim łukiem omijam politykę i różne gadające głowy w necie i na yt.
      Olu, trzeba mieć do wszystkiego dystans, nie na wszystko mamy wpływ i nie wszystko jest takie jak się nam to przedstawia. Są ludzie, którzy tak pragną zabłysnąć (nie koniecznie dla pieniędzy), że wszystko powiedzą nawet największą głupotę z takim przekonaniem, podpierając się linkami, badaniami, nagraniami, że trach i człowiek nawet nie zauważy jak jest już złapany w sieć manipulacji i kłamstwa. Tylko jak się te linki i literaturę sprawdzi to się okazuje, że takowa nie istnieje, a jeżeli to nie ma tam nic o tym o czym mówi nam przejęty do reszty bajdurzeniem oszołom, a film to jakieś zmajstrowane kłamstwo.
      Chińskie przysłowie mówi żeby do tego co się mówi dodawać i owszem trochę cukru, ale do tego czego się słucha dużą łychę soli.
      No to się rozpisałam, pewnie w celu nadrobienia zaległości:)) Wybacz Olu, już zmykam. To na razie. Pa, pa;)
      Hania C.

      Usuń
    3. "Ocipienie "jest świetnym określeniem na to, co wygadują i robią w sprawie klimatu i wielu innych kretyńskich decyzji podszytych ideologią i zyskiem. Tak, trzeba mieć do tego wszystkiego dystans, ale czasem naprawdę ciezko o niego, gdy decyzje tych wariatów zaczynaja niebezpiecznei wpływać na nasze życie. Przecież oni wpychaja sie wszędzie i zawłąszczają coraz wiećej dziedzin życia. Można sie z tego śmiać, można lekceważyc, ale to wszystko tylko ich ośmiela i prą dalej niczym walec...
      Cieszę się, Haniu że sie tak fajnie rozpisałaś, że Ci sie chciało i że podobnie na wiele spraw patrzymy. To ważne by wiedzieć, że to nie my jesteśmy nienormalne widząc objawy szaleństwa i głupoty dokoła, ale Ci co owo szaleństwo igłupotę rozprzestrzeniaja jako racjonalizm i największą mądrosć!:-)
      Buziaki serdeczne dla Ciebie z dotknietęgo teraz chwilową odwilżą Pogórza!:-))*

      Usuń
    4. No ok, kobiety, jak już piszecie, to warto wiedzieć, o czym. Szukanie rzetelnej wiedzy na temat globalnego ocieplenia jest dziś naprawdę proste. Globalne ocieplenie istnieje, jest potwierdzone pomiarami temperatury - każdy rok GLOBALNIE jest cieplejszy od poprzedniego, LOKALNIE może być równie ciepły lub trochę chłodniejszy, to nie przekłada się na DŁUGOTERMINOWĄ TENDENCJĘ. Skąd się wzięło globalne ocieplenie? Stąd, że spalając paliwa kopalne uwolniliśmy energię zgromadzoną w nich przez setki tysięcy lat w mniej niż 200 lat. Dlaczego ta energia po prostu nie wypromieniuje w kosmos, tylko ogrzewa Ziemię? Dlatego, że podczas tego spalania powstał dwutlenek węgla - gaz powodujący efekt szklarni, czyli zapobiegający ucieczce ciepła, tak jak szyba czy tworzywo w szklarni. Czy możemy coś z tym zrobić? Nie, bo nawet jakbyśmy w tej chwili przestali spalać węgiel, gaz i ropę, to efekt cieplarniany nie ustąpi przez dziesiątki lat. Dla nas już za późno. Czy możemy coś z tym zrobić? Też tak, możemy się do tych rosnących temperatur adaptować (tym bardziej, że rozregulowują one procesy fizykochemiczne i biologiczne na Ziemi, więc warto dla jakości, a nawet trwania naszego życia), możemy też ograniczyć spalanie paliw kopalnych mając na uwadze życie przyszłych pokoleń. Możecie zadać mi każde pytanie na temat mitygacji i adaptacji, odpowiem na nie, ale nie powielajcie bzdur, że z powodu ocieplenie klimatu bedzie zimniej, że z tego powodu ktoś wam zakręca kaloryfery albo przybija nakrętki do butelek, albo że sterują tym jacyś "oni". Czekam😊

      Usuń
    5. Dziękuje za Twój komentarz, Megi! Uważam, że każdy ma prawo do wyrażenia swoich opinii, bo mozna mieć rózne zdanie na rózne tematy i mozna o tym dyskutować, choćby się komuś argumenty w dyskusji wydawały absurdalne czy niepoparte żadną wiedzą. ponieważ wiedza, to coś co zmienia sie w czasie. Dziś obowiazuje taka, jutro inna. Tak, że trzeba zawsze zachować jakis dystans, co do tego, co głosi oficjalna nauka i co nazywa konsensusem naukowym. Nie podązać ślepo za wszystkim, co głosi owa nauka oraz media. Póki wolno nam mieć rózne zdania i wyrażać je, póty obowiazuje wolnosc słowa. To, co kiedys wydawało sie herezją, potem nia być przestało. Gdyby kiedyś Kopernik nie zaprzeczył obowiazującym dogmatom do dzisiaj uważalibyśmy, że to słonce kręci sie wokół ziemi.
      Tak, klimat sie zmienia. Wszyscy to dostrzegamy. Jednak co jest tego przyczyną i jakie będą ostateczne następstwa, nie jest juz takie jednoznaczne. Ponieważ jednak ta kwestia wszystkich nas dotyczy dyskutujmy o niej, zastanawiajmy się, bądźmy otwarci.
      Wobec powyższego z ciekawoscią zapoznałam się z Twoimi argumentami, dziekuję za nie i doceniam Twoje zaangażowanie!:-)

      Usuń
    6. Zupełnie nie chodzi o to, jakie mamy zdanie, tylko jak jest. Np Ziemia jest okrągła, mimo że ktoś może mieć inne zdanie. Różowy to kolor, mimo że ktoś może uważać, że to dźwięk. Ocieplenie klimatu jest faktem popartym dowodami. Ewolucja biologiczna jest faktem. Zdanie na ten temat można mieć różne, ale w nauce obowiązują teorie naukowe i naukowy konsensus, uważany za prawdę, dopóki nie zbierze się odpowiednio dużo dowodów, żeby teoria naukowa i konsensus zostały zmienione. Nie podważamy i nie będziemy podważać przecież wskazań termometru ani istnienia genów czy skamieniałości. Rozumiem, że nie negujesz ocieplenia klimatu, to jest ok w świetle wiedzy naukowej. Zwykle ludzie go nie negują z opisanych wyżej powodów, tzn oczywistości dowodów. Negują jego antropogeniczne pochodzenie. I owszem, kiedyś klimat zmieniał się z różnych przyczyn, ale obecne ocieplenie jest antropogeniczne. Czy się z tym zgadzasz?

      Usuń
    7. Nie bardzo. Wszak w okresie średniowiecza było jeszcze większe ocieplenie a ludzi żywo wówczas na planecie mniej, no i mniej zuzywało sie paliw kopalnych a przemysłu nie było wcale....Obawiam się, że obarczenie człowieka winą za obecne ocieplenie służy wyłącznie nabijaniu kabzy wielkim korporacjom ubijajacym interes na wprowadzaniu do ogólnego obiegu OZE, aut elektrycznych itp.
      Najgorsze jednak w tym jest to, że moje zdanie, jak i wielu innych ludzi nie ma tu najmniejszego znaczenia.Zmuszani jesteśmy do drastycznych zmian, czy tego chcemy czy nie. Namawiani do wyrzeczeń i ograniczeń, ogromnych, przekraczajacych nasze możliwości wydatków, do popadania w długi i biedę. Podczas gdy inni w tym czasie bezwstydnie sie bogacą, gdy pełni hipokryzji bogacze latają odrzutowcami ględząc nam o dbałości o klimat....Cóż, tak było i będzie zawsze. A to, że dzisiaj mamy większą, niz kiedyś wiedzę przed niczym nas nie uchroni a tylko sprawia, że czujemy sie bezradni, spętani i zależni od głupich i bezwzględnych decyzji ludzi, którzy rządzą...
      Na szczęście , mimo powyższego, życie nadal potrafi być dobre a przyroda wspaniała. I oby to trwało wiecznie!:-)

      Usuń
  9. Zazdrościłam Wam niezawistnie tej pierzynki śnieżnej, tej bieli i czystości, tego mrozu i zapachu. A wreszcie mam i Ja 💙🤍💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, Krystynko! A z prognoz pogody wynika, że zima jeszcze poszaleje, zatem śniegiem, szronem, szadzią i innymi cudami zimowymi będziemy mogli się długo jeszcze zachwycać!:-))

      Usuń
  10. Niewątpliwie zima na polach i w lasach i nad rzekami jest przepiękna. W dużym mieście traci jednak tę poetyckość i malowniczość. Chyba że podziwia się ją w pięknych parkach... No i w słońcu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętm piękno zimowe w moim miejskim parku. Kilkaset metrów stamtąd szarobura plucha a w parku czyste, dziewicze połaci bieli, skrzenie śniegu i cudowna cisza...

      Usuń
  11. Zima w górach wygląda pięknie, ale ogólnie jest uciążliwa. U nas też napadało sporo śniegu, jakiego dawno nie było, ale już stopniał, bo wczoraj padał deszcz. Totalne ocipienie klimatu, jak to już wyżej w komentarzach pisałyście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zima jest uciązliwa, ale jednoczesnie jest objawem normalności. A tej normalności tak bardzo nam przecież potrzeba! Taka zima zaprzecza durnym teoriom klimatycznym, ujawnia beznadzieję OZE , ośmiesza to całe ocipienie i choćby dlatego jest pożądana!:-)

      Usuń
  12. Kocham zimę... a Twoje fotografie Oleńko są w stanie przekonać nawet opornych na tę miłość...
    Przed chwilą wrzuciłam na bloga moja zimową baśń bo poranek był dziś u nas cudowny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to obie kochamy zimę, Basiu!:-)
      Chętnie zajrzę do Twojej baśni!:-))

      Usuń
  13. Witaj Olu. Zima jest wyjątkowa w tym roku, a u Was to po prostu przepiękna. Dobrze, że możemy się spokojnie tym pięknem cieszyć. My też prawie codziennie wędrujemy do naszego lasu i chodzimy ile się da :) Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Gabrysiu! Tak, jest pięknie a co dnia inaczej. Rózne kolory nieba i śniegu. A do tego mróz cudownie wszystko maluje szronem. Tylko ciezko sie teraz chodzi, bo na drogach ślisko a śnieg zmrozony i twardy. Tak czy siak jest pięknie. Pozdrawiam Cię ciepło!:-)

      Usuń
  14. Och, uwielbiam taką śnieżną zimę. Świat jest wtedy o wiele piękniejszy. Świetne zdjęcia, cudne widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zimą świat potrafi być bardzo piękny. I co dzień inny. Wart zauważenia i zachwycenia.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie!:-)

      Usuń
  15. Wspaniałe pejzaże. Piękno natury powala.
    Cudowne remedium na zgiełk współczesnego świata. Dziękuję. Wiktoria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! Udało nam sie zobaczyc i sfotografować te cuda, bo byliśmy w danym miejscu o właściwej porze. Codziennie wygląda to inaczej.Też pieknie, ale inaczej. Patrzmy i cieszmy sie tym pięknem, póki jest.
      Pozdrawiam Cię ciepło, Wiktorio:-)

      Usuń
  16. Witaj prawdziwą zimą Olgo
    Jak widać Pani Zima potrafi zachwycić, zwłaszcza poza miastem.
    Nie lubię marznąć, ale cieszę się, że śnieg zakrywa szarość....
    Życzę Ci wielu słonecznych dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Ismeno! Zima jest zachwycajaca w tym roku, wiec jakze sie nie zachwycać/ Ja też nie lubie marznać, ale przynajmniej jak człowiek zmarznie na dworze, to bardziej wtedy doceni ciepełko domowe!
      Pozdrowienia ciepłe Ci zasyłam!:-)

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za Wasze opinie i refleksje!

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost