I już listopad...Niezbyt przyjemnie się on u nas zaczął... A płynie teraz przetykany na przemian jasną i ciemną strugą. Więcej jest tej jasnej, pogodnej, bo choćby nawet i ciemność się wkradać chciała i po swojemu zawłaszczać przestrzenie duszy, to ta dusza broni się jak może przystępu mrokowi nie dając...Są na szczęście wokół i w zaprzyjaźnionej przestrzeni dobrzy, godni zaufania ludzie. Są piękne wschody słońca. Są psy, co kochają zawsze tak samo mocno i bezgranicznie. I są cudne piosenki, co serce zaczarowują. A jedna najbardziej. Taka, co wzrusza, przenika i otula swoim ciepłem, prawdą oraz serdeczną prostotą...Słucham jej codziennie. Śpiewam ją w myślach. Dobrze mi to robi. Uspokaja. Rozświetla. Znowu w bieszczadzkie krainy przenosi. Autorem tekstu i muzyki jest Maria Teresa Lamers, krakowska pieśniarka...
DZIĘKUJĘ
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za poniedziałek szary, mglisty dzień
Za te prezenty, mój Boże
Które zdarzają się nie po drodze
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za jakiś wtorek chmurny, zwykły deszcz
Za te prezenty, mój Boże
Które zdarzają się nie po drodze
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za jakiś czwartek chmurny, prosty wiersz
Za te prezenty, mój Boże,
Które zrozumieć trudno, przyjąć na drogę
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za poniedziałek szary, mglisty dzień
Za te prezenty, mój Boże
Które zdarzają się nie po drodze
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za jakiś wtorek chmurny, zwykły deszcz
Za te prezenty, mój Boże
Które zdarzają się nie po drodze
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Dziękuję za to, że życie jest jakie jest
Za jakiś czwartek chmurny, prosty wiersz
Za te prezenty, mój Boże,
Które zrozumieć trudno, przyjąć na drogę
Dziękuję za noce, za ciemność i deszcz
I za to, że wszystko jest jakie jest
I za to, że ziemia nie jest rajem
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
Za to, co dostaję
I chciałabym jeszcze nieśmiało zawiadomić Was w imieniu pajęczycy Adeli Hildegardy, że zdecydowała się po wielu miesiącach obudzić i znowu coś po swojemu opowiedzieć. Kolejna pajęcza opowieść do poczytania na naszym drugim blogu: nitkilosu.blogspot.com
Serdecznie zapraszam!:-)
