czwartek, 24 października 2013

Kula została pchnięta!


   Kochani! Nadal tu zaglądam...Jestem, choć jakby mnie nie było. Wpadam kwiatki podlać. Przewietrzyć pokoje.  Podejrzeć, co u blogowych sąsiadów słychać. Powspominać i pomarzyć. Trudno nie wpadać czasem do swojego drugiego domu. A tak traktuję ten blogowy kawałek mojego świata. Przywiązałam się do tego bloga naprawdę mocno. Może nawet za mocno? Może pisanie na blogu stało się dla mnie czymś w rodzaju dziwnego uzależnienia? Codzienną, konieczną dawką adrenaliny, dopieszczenia własnego ego, a jednoczesnie zapomnieniem i odsunięciem zbyt daleko od codziennych problemów i koniecznych do podjęcia decyzji? Narkotyczną, dającą błogość powtarzalnością?

   Czym jest ta moja wędrówka? Przede wszystkim okresem, w którym próbuję nareszcie ogarnąć trochę moich pilnych, codziennych, wciąż odkładanych spraw. Oddać im więcej serca i czasu, niż przez ten rok, gdy moją uwagę zaprzątał blog. Komuś, kto nie prowadzi bloga trudno zrozumieć, jak wiele trzeba starania i czasu by utrzymywac na nim stale wysoki poziom (a to dotyczy zarówno tekstów, jak i zdjęć.) By nie zawieść swoich własnych i cudzych oczekiwań. By odwiedzić każdego zaprzyjaźnionego blogera i zostawić mu niebanalny, płynący z serca oraz merytorycznie odnoszący sie do danego posta komentarz. A nie chcę i nie umiem działać na pół gwizdka. Oddaję czemuś całe serce albo nie oddaję go wcale.
Polubilam Was i Wasze światy. Jesteście mi bliscy i nie pisząc do Was, tęsknię i mam wyrzuty sumienia, że możecie czuć się odepchnięci, zapomniani, zlekceważeni czy nawet wykorzystani. Jeśli w jakis sposób zrobiłam Wam przykrość, czy niemile zaskoczyłam (Panterko! Ataner!), to przepraszam!

   Dzięki Waszemu ciepłemu odbiorowi moich tekstów pisanych prozą i poezji, dzięki rocznemu prowadzeniu tego bloga zrozumiałam, że największym i niemożliwym już do odkładania marzeniem mego serca jest właśnie pisanie i wydawanie drukiem tego, co piszę. Bo uwielbiam pisać! I piszę od dawien dawna! Pisanie daje mi wolność i radość (Tak Magdo Spokostanko!). Ale chcę, odważam się nareszcie chcieć czegoś więcej niż pisanie do szuflady, czy na bloga. Aż trudno mi w to uwierzyć,  ale właśnie dojrzałam do odważnego podjęcia decyzji by zawalczyć o siebie. Mam już swoje lata i nie chcę już niczego odkładać na potem! Tak, jak Ilona, która postanowiła mieć swoją pracownię i zająć się profesjonalnie decoupagem. Tak, jak Alinka, która pisze i wydaje swoje wiersze. Tak, jak parę innych osób spośród nas, które wiedzą czego chcą i nareszcie uwierzyły, że potrafią dopiąć celu. Zgromadziłam materiały na co najmniej kilka swoich książek.Teraz zajmuję sie ostatecznym uporządkowaniem tego i przygotowaniem do wysłania wydawnictwom. Jestem także na półmetku pisania ksiażki opartej na prawdziwych wydarzeniach, mających miejsce na moim Pogórzu w czasach drugiej wojny światowej. To w tej chwili jest moim priorytetem.

   Zawsze byłam nieśmiałą, nadwrażliwą i niewierzącą w swe możliwości istotą. Bałam sie wielu rzeczy. A najbardziej śmiesznosci, oblania kubłem zimnej wody. Tego, że ktoś mądry i doświadczony, ktoś komu zaufam i powierzę swe marzenia i teksty, powie mi, że to wszystko jest naiwne, dziecinne, niemodne, grafomańskie i w ogóle...psu na budę. Nawet pisząc ten tekst mam obawy, czy dobrze robię tak się przed Wami obnażając, wystawiajac się na kąśliwe uwagi i złośliwe komentarze. Ale kula została pchnięta! Toczy się siłą szczerości i mocnego postanowienia, że życie mamy tylko jedno i trzeba starać się robić w nim to, na czym nam najbardziej zależy oraz to, co daje nam radość i wolność.

   I jeszcze jedno! To, iż nie piszę teraz na blogu, nie oznacza oczywiscie, iż nie chcę utrzymywać z Wami kontaktu, że raptem staliście mi się obojętni. Ktoś mi niedawno uświadomił, że tak moje zachowanie, moje milczenie może być odebrane. Na moim blogu w dobrze widocznym u góry i z boku miejscu jest zamieszczony mój adres mailowy. Jesli chcielibyście do mnie napisać, podzielić się spostrzeżeniami, uwagami czy po prostu dać znać, co u Was, to będzie mi bardzo miło!I oczywiście postaram się w wolnej chwili odpisać.

   Bo przecież byłam z Wami rok. I znowu będę! Tak, jak napisałam w poprzednim poście - potrzebuję tylko chwilowej przerwy od blogowania. Jest wszak wielu blogerów, którzy rzadko publikują nowe teksty. Czasem przez całe tygodnie i miesiące nie pojawia się u nich nic nowego. Żyją i piszą zgodnie z własnym rytmem, potrzebami i  możliwościami. Nie ogłaszają oficjalnie i otwarcie, że robią sobie przerwę od blogowania, bo nie ma takiej potrzeby, gdyż zdążyli przyzwyczaić swoich czytelników do tego, że ich publikacje są nieregularne. Ja natomiast pisałam u siebie i u Was dość regularnie i często. Dlatego w poprzednim poście, chciałam Wam dać znać, iż na jakiś trudny teraz dla mnie do przewidzenia czas ucichnę, spasuję, wycofam się...Pisząc tak, chciałam być po prostu wobec Was i siebie w porządku. Może ogłosiłam ten swój urlop od blogowania zbyt patetycznie, poetycznie i niezrozumiale? Pewnie, co poniektórych z Was zdenerwowałam tym, zasmuciłam, czy też zirytowałam. A pewnie wielu jest i takich, którzy by nawet tego nie zauważyli, iż na blogu "Pod tym samym niebem" nic nowego się nie dzieje. Bo przecież każdy żyje swoim życiem, swoim światem realnym czy wirtualnym. To tylko nam samym zbyt często się wydaje, że jesteśmy tacy ważni, niezastąpieni...

   Każdy toczy tę swoją kulę i stara się jak może by go ona nie przygniotła. By każdego dnia wtoczyć ją odrobinę wyżej. By nie polec w walce ze swoimi słabościami, ale starać się je przezwyciężać i udowadniać sobie, że na coś nas jednak stać. Tak i ja muszę wreszcie oderwać się od swoich lęków i odważnie wykonać ten skok na głęboką wodę. Przekonać się, czy wypłynę, czy opadnę, jak kamień? A może tylko jako tako dokaraskam się do brzegu i tak, jak dotąd będę unosić się na bezpiecznych falach marzeń...?

72 komentarze:

  1. Olgo trzymam kciuki za TWOJE MARZENIA ....WALCZ O NIE DO UTRATY TCHU BO WARTO , USTAWIAM SIĘ PO KSIĄŻKĘ PIERWSZA BO WIEM ŻE CI SIĘ UDA JĄ WYDAĆ :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko! Ostatnia nasza rozmowa telefoniczna naprawdę pomogła mi w tej decyzji! Nie ma na co czekać! Obie mamy marzenia i już najwyższa pora by je urzeczywistnić!
      Ściskam Cię bardzo mocno!***

      Usuń
    2. Widzisz Olgo te komentarze to głos ludu, nas Twoich znajomych wirtualnych , nie szkodzi rok wiele więzi pozwolił zacieśnić , niektóre znajomości zweryfikował i pękły jak mydlana bańka, ale Olgo dla mnie nasz rok znajomości tu i na blogownicach i na forum znaczy wiele ....i życzę Ci z całego serca żeby Twe marzenie stało się faktem namacalnym :)
      Buziak :)

      Usuń
    3. Ten ostatni rok był przełomowy i dla mnie i dla Ciebie. Wyszłysmy ze swojego schowanego przed innymi świata na światło dzienne i pokazałysmy kawałek swojej prawdy, pasji, niepokojów i nadziei. A z tego wyjścia, z tego przełomu rodzą sie prawie same dobre rzeczy. To, co ważne zostaje i wzmacnia się. To, co powierzchowne i nieistotne przemija.I jestesmy my wciąz pełne sił twórczych i nowej wiary w swoje mozliwosci. Tak jak napisałaś u siebie - po raz kolejny odrodzone, jak feniks z popiołów.
      Ściskam Cię bardzo mocno i obu nam zycze wytrwałosci oraz konsekwencji w spełnianiu marzeń!:-))***

      Usuń
  2. Olgo, właśnie miałam Cię o to zapytać, czemu nie przygotujesz czegoś do druku. Teraz widzę, że jest to kwestia czasu. Nie odkładaj niczego na później, bo może to dziś jest później ! Pozdrawiam bardzo, bardzo i nie odpowiadaj na te komentarze, tylko pisz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "To dziś jest później!" Tak, Łucjo! Myślę, że i Ty doskonale rozumiesz znaczenie tego zdania.Wszak niedawno podjełaś tak zmieniającą Twoje zycie o 180 stopni decyzję! Jesli się bardzo chce, to można!Tak trzymać!
      Pozdrowienia gorące zasyłam!***

      Usuń
  3. I ja ściskam kciuki za Twoje powodzenie.
    Czytanie Ciebie, to wielka przyjemność, więc będę czekać tu na blogu, ale także będę poszukiwać Twoich książek w najlepszych księgarniach!
    Wygrasz Olgo !!!! a z Tobą Twoi czytelnicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko! Dziękuję Ci za ciepłę słowa!:-))
      Jesli pojawi sie jakakolwiek pozytywna wiadomosć o tym, że ktos zechce dać mi szansę i wydać moją ksiazkę, to zaraz dam o tym na blogu znać. Będzie to dla mnie ogromne szczęście, którym na pewno bedę chciała sie z Wami podzielić.

      Serdecznie Cię pozdrawiam!***

      Usuń
  4. Olenko, wcale nie jestes niesmiala, odwazylas sie bowiem na krok majacy zmienic Twoje zycie poprzez spelnienie marzen. Zeby taki krok uczynic, trzeba odwagi, sily przebicia, determinacji. Sama sobie wmawiasz niesmialosc. Jestes wielka!
    Ja, podobnie jak Ilonus, mam cicha nadzieje na autorski egzemplarz z dedykacja. Bo ze dopniesz celu, tego jestem pewna.
    Sciskam Was mocno, Kangurki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko! Ja po prostu dojrzałam nareszcie od tej decyzji.Walnie przyczynił sie do niej ten blog oraz kontakt z Wami. A przede wszystkim zrozumiałam, ze nie powinnam juz niczego odkładać, bo mogę nie zdązyc z realizacja marzeń. Bo to właśnie TERAZ jest najwłaściwszy czas. A poza tym jesienią i zimą farmer może więcej w domu posiedzieć i zajac się tym, co mu w duszy gra!
      Nawet tak wątpiący we własne mozliwości farmer, jak ja!

      A znam pewną równie niedowierzajacą w siebie Panterkę, która jadnakowoż ma bardzo lotne pióro...Moze i ona pomyslałąby, co z tym fantem zrobić...?!-)))

      I my Cię mocno ściskamy (a ja pisząc wącham figowe mydełko - moze to z niego płyną te odważne natchnienia!)!***


      Usuń
  5. Kochana Olu! Nie poczulam sie urazona ani obrazona, na Ciebie - nigdy w zyciu :) Doskalane Cie rozumiem dziewczyno, spelniaj swoje marzenia, bo jak nie teraz to kiedy.
    Jestes bardzo wrazliwa i delikatna kobieta to widac w kazdym Twoim tekscie, w kazdym komentarzu. Nie zmieniaj sie i Wiesz bardzo, bardzo sie ciesze, ze odwazylas sie nie chowac swoich tekstow (jak dotad)
    do szuflady a wrecz przeciwnie przeslac je do wydawnictw.
    Olenko, trzymam kciuki i rob to co w sercu Ci gra, bo to najwazniejsze.
    Usciski dla Was Kochani:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner kochana! Jak dobrze, ze rozumiesz i czujesz, co mi w sercu gra. Wdzięczna jestem za to bardzo! Ciepło mi na duszy, po raz kolejny przekonując się, ze istnieje ta prawdziwa, serdeczna bliskość miedzy wirtualnie poznanymi osobami!:-))
      Juz wiele razy wykonywałam skoki na głeboką wodę. Tyle dziwnych, karkołomnych wręcz rzeczy robiłam w zyciu. Ale ta jest dla mnie jedną z najwazniejszych, bo to marzenie o pisaniu mam od zawsze. I nie chcę juz wiecej samej siebie zwodzic i ze strachu odkładać tego na potem.
      Jak mi sie uda, to zaraz dam znać. A jak mi sie nie uda, pewnie też...Ale teraz chcę wierzyc, że będzie dobrze! Musi być dobrze!
      Ataner! I my ściskamy Ciebie i twego Ukochanego P. bardzo mocno! Niech moc będzie z nami!***

      Usuń
    2. Pierwszy raz w zyciu chcialam napisac po amerykansku bo slowa same ulozyly sie w dobre zdanie:)
      Ludziska dajcie znakc jak wam idzie z pisaniem bo niepewnosc nas wszystkich zabije.

      Usuń
    3. Ataner kochana! Dzięki serdeczne, że pamiętasz o nas!:-))
      Piszę nieraz aż mi mózg paruje! I spać przez to nawet czasem nie mogę! Uff!Zawziełam sie jednak i chcę skończyć przynajmniej jedną ksiązkę. Potem mam zamiar chwilkę odpocząc i znowu do dzieła! Póki mam siłe i cug!
      Ściskamy Cie oboje swojsko i mocno - po polsku!:-))

      Usuń
    4. Olu, bardzo mi brakuje Twoich wpisow, a moze Cezarego zagon do pisania postow:)))
      A Ty pisz dziewczyno, pisz.

      Usuń
    5. Wciąż go namawiam i namawiam! Na razie sie miga jak może, ale mam nadzieję, że w końcu najdzie go wena i coś tutaj skrobnie! Postaram się go mocniej przycisnąć. Przecież jest w konce współautorem, no nie?!
      Bo rzeczywiscie, smutny jakos ten blog, na którym cicho wszedzie, głucho wszędzie!

      Ciepłe mysli zasyłam do Chicago i podziekowania, ze przychodzisz tu z dobrym słowem, kochana czarownico Ataner!:-))

      Usuń
    6. Wspomozona moimi czarami popros Cezarego o kilka slow a jak juz sie zgodzi to zazadaj wiecej bo przeciez kilka zdan nie uchodzi.
      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za twoje pisanie i Cezarego postowanie:)

      Usuń
    7. Ataner miła! Czarownico amerykańska! Jesteś cudowną kroplą, która drązy skałę. A ja drugą kropelką. Może razem uda nam się coś w uporze mojego męzowskiego wydrązyć?!
      Całusy gorące zasyłam!:-))

      Usuń
  6. Olgo kochana :))) Trzymam kciuki z całych sił za wydanie twoich książek.

    jest w Tobie coś magicznego, coś metafizycznego, coś co przyciąga - dobroć, szczerość, zrozumienie, dlatego trzymam NAPRAWDĘ kciuki za spełnienie marzenia:**
    I jak tylko pierwsza książka się ukaże - muszę ją mieć :))
    buziaki posyłam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Artambrozjo kochana! Tyle dobrych, niezwykłych słów mi napisałaś...Bardzo, bardzo Ci dziękuję!
      Nie chciałabym nikogo zawieść. Takze siebie samej. A to, że ogłaszam tę swoją decyzję tutaj tak oficjalnie ma mi pomóc w trwaniu przy niej. Bo jestem jak osoba, która chcąc schudnąc mówi o tym wszem i wobec, nadajac tym większą randę swojemu postanowieniu. Wstyd byłoby sie wycofać!
      I mając tyle ciepłego wsparcia od ludzi nie uwierzyc wreszcie choc odrobinę w siebie.
      A więc odważam sie nareszcie uwierzyć! I pełen wdziecznosci uśmiech Ci przesyłam!:-))
      P.S.
      A gdy tylko będzie najmniejszy choćby sukces to oczywiście zaraz dam znać o tym!:::
      Ściskam gorąco!***

      Usuń
  7. Jesteś dla mnie przykładem, bo i ja powinnam tak zrobić jeśli chcę swoje plany zrealizować. Będę mocno trzymać kciuki za Ciebie! Uda się! Piszesz doskonale, masz wielki talent, Olgo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję między nami Aniu duże podobieństwo mentalne, osobowościowe...W obu nas jest wiele niewiary, ale i ogromnych, tupiących coraz głosniej w przedpokoju marzeń i pragnień serca.
      Najwyzsza pora by wpuścic je go swojego zycia, bo zmarzną na deszczu i wietrze. Ogrzać, je dopieścić i dać im to, co najwazniejsze - wiarę! Teraz!!!
      Aniu! Dziękuję za Twoje ciepłe słowa oraz za to, że chcesz trzymać za mnie kciuki! Ja będę wobec tego trzymała za Ciebie!
      Ściskam Cie mocno i ...wierzę w Ciebie!:-***

      Usuń
    2. Dziękuję Ci, Olgo. To wiele dla mnie znaczy.

      Usuń
    3. Aniu! Niech nasze marzenia nareszcie nas uskrzydlają! Polecieć chociaz raz w życiu! Spróbować tego, co tak nas swą mocą przyzywa. Bo to przecież my nadajemy naszemu życiu barwę i kierunek. Niech się stanie!***

      Usuń
  8. A ja wciąż naiwnie wierzę, że uda mi się połączyć te dwie rzeczy: spełnienie marzeń i pisanie bloga. Trzymam za Ciebie przysłowiowe kciuki, mając pewność, że Twój sukces ziści się na naszych oczach. Dopiero od roku prowadzisz bloga? I już zdobyłaś taką poczytność. To czegoś przecież dowodzi. Jest mi trochę żal, że dopiero zdążyłyśmy się poznać, a już będziemy się (choćby na jakiś tylko czas) żegnać. W każdym razie cieszę się z tego, że jednak mogłam Cię poznać. To bardzo miłe, że napisałaś ten post, bo dzięki niemu wiemy, że nie zapomniałaś o nas. W miarę możności dziel się z nami tym wszystkim, co uda Ci się osiągnąć. Do rychłego przeczytania:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato kochana! Ja też do tej pory wierzyłam, bo bardzo chciałam wierzyc, że mozna połączyć jedno z drugim. Bo pisanie bloga to wspaniała, fascynująca rzecz! Ale czas nie jest z gumy i okazało się, że jesli chce sie coś robić dobrze, to trzeba się temu przynajmniej na jakis czas poświęcić. A przeciez poza spełnianiem marzeń jest jeszcze to zwykłe, codzienne zycie. Mnóstwo spraw do załatwienia, przemyslenia, okiełznania. To takze wymaga czasu. Zrozumiawszy to wszystko musiałam w końcu cos sobie ograniczyć. Padło na bloga! Ale tylko na jakąś chwilę przecież...
      A co do poczytnosci tego bloga, to sama jestem nia zdumiona! I szczęsliwa oraz wdzięczna, że odwiedza mnie tu tyle wartosciowych, pełnych pasji i wrazliwosci ludzi.
      Będę oczywiscie starac sie informować Was o moich postepach w spełnianiu marzeń. o porażkach tez (ale stop - nie chcę mysleć nawet o nich teraz, bo takie myśli to czasem samosprawdzajace się przepowiednie!).
      Do napisania i przeczytania zatem!
      Pozdrawiam Cie gorąco!:***

      Usuń
  9. Z wielką niecierpliwością czekam na Twoją książkę o drugiej wojnie światowej Olu.
    Uświadomiłam sobie dzisiaj, że postąpię podobnie jak Ty i zawalczę na swoim nowym blogu o swoją firmę.
    Dzisiaj świat jest okrutny i nie ma litości... Tak sobie dzisiaj myślałam o wiedzy, o firmach o reklamie tego co się robi i w jaki sposób. Moje myśli krążyły wokół naszej ostatniej rozmowy. Widziałam, jak wiele wysiłku wkładałaś w pisanie długaśnych komentarzy na moim blogu.
    Dziękuję i ściskam Cię mocno. Trzymam kciuki za powodzenie.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zofijanko kochana! Ksiazka powoli, ale się pisze!:-)
      Cieszę się, że troszke natchnełam Cię do podjęcia ważnej dla Ciebie decyzji. Trzeba robic wszystko, co sprzyja naszym marzeniom i realizacji ważnych dla nas zyciowo celów. Oczywiście trzeba byc przy tym uczciwym i wiernym swym ideałom. Bo tylko wtedy ma sie satysfakcję z tego, co sie robi. I tylko wtedy praca jest cudowną pasja a pasja dobrą praca. Jak bedziesz miała juz nowego bloga, to prosze - przyslij mi na poczte linka do niego!
      A czytać Twoje posty to spotykać rozumna, wartosciowa osobę.Dlatego i pisac u Ciebie komentarze uwielbiam! Poruszasz zawsze tyle ciekawych kwestii i masz tyle wrażliwosci w sobie, iz wie się, że wszystko zrozumiesz, do wszystkiego mądrze się odniesiesz i jesteś po prostu bliska...
      Przytulam Cie serdecznie i duzo ciepłych mysli zasyłam Tobie, Wam...!:-***

      Usuń
    2. Książka Się pisze- cudowna wiadomość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
      Ach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ściskam mocno!

      Usuń
    3. Zofijanko! I ja ściskam gorąco, dobrego dnia zycząc! A będzie dobry, bo obficie w nocy popadało i powietrze aż pachnie teraz wilgocią i optymizmem.Wody w studni i stawie przybędzie a trawa na łakach znowu odżyje!Chce sie życ i działać!***
      Całuję serdecznie!:-)))))

      Usuń
  10. Wspaniałe wiadomości! Tak trzymaj i się nie puszczaj;) Czyżbym kiedyś jakimś swoim wpisem zainspirowała Cię do spełnienia swoich skrytych pragnień? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Różo! Było duzo takich sygnałow od czytelników tego bloga, lecz Ty dwoma swoimi wpisami na moim blogu oraz swoją odwazną decyzja o wyjeździe z kraju naprawdę bardzo pomogłaś mi pchnąc tę kulę do przodu! Zapalic lont!
      Naprawdę to niesamowite, że czasem napotkani na naszej drodze ludzie, ktoś mało jeszcze znany, lecz umiejący trafnie ubrać w słowa i czyny, proste wydawałoby sie myśli, potrafią tak oczy otworzyć!I to są właśnie te cuda najpiekniejsze w naszej codzienności!
      Dziękuję Ci kochana dziewczyno!***

      Usuń
    2. Dlatego tak bardzo lubię rozmawiać z różnymi ludźmi, bo usłyszane jedno zdanie, inny punkt widzenia jakiejś sprawy potrafi być natchnieniem, tą inspiracją, że przecież ja też tak mogę, że też to potrafię, a nie wykorzystuję swoich możliwości.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. A to sie dzieje przecież nie tylko na naszych blogach i w korespondencji mailowej, ale także w codziennym, dotykalnym zyciu. Czasem ktos w autobusie czy w pociągu potrafi, ktoś spotkany na spacerze z psem cos w nas obudzić, wskrzesic jakas ważną mysl i pomóc w pójściu nową ściezką. To są takie wazne i chyba nie przypadkowe momenty. Czy ktoś tym steruje? Czy jest jakis większy zamysł, plan, który realizujemy nie widząc nawet o tym i mysląc, iż błądzimy we mgle...? Ciekawe to wszystko bardzo!
      Dobrego dnia droga Różo!:-***

      Usuń
  11. Świetna decyzja- masz talent- pisz i wydawaj, niech ludzie czytają, a ja już proszę o pierwszą książkę z autografem.
    Sama wydałam kilka pozycji, w większości to poezje, ale to niesamowita frajda, wieczory autorskie, komentarze, radość tych co czytają. A mój najlepszy komentarz to ten, biednej Staruszki, która po spotkaniu autorskim przyszła do biblioteki żeby"pożyczyć wiersze, którymi można się modlić". Od tej pory piszę systematycznie...
    Powodzenia Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Basiu! Gratuluję Ci z całego serca i bardzo pozytywnie zazdroszczę, że poszłaś odwazna ściezką, że osiągnęłaś już to, do czego ja sie dopiero zabieram. Będę brać z Ciebie przykład i wzmacniac sie tym, że wszystko mozna, jeśli bardzo sie chce. Nie wolno tylko przestac w siebie wierzyc i pozwolić na odebranie sobie tej wiary. Bo kamienie na naszej drodze nie są po to byśmy drogi w ogóle nie kontynuowali, ale po to bysmy się wzmacniali, byśmy nauczyli sie je omijać, przeskakiwać, nie raniąc tak bolesnie, jak dotąd.
      Dziekuję za Twoje ciepłe słowa Basiu! A w wolnej chwili musze poszperać w bibliotece czy w ksiegarni i znaleźc sobie coś Twojego by pomodlić się Twoją poezją!:-***
      Dobrego dnia i cudownego dalszego ciągu tej słonecznej jesieni!:-)***

      Usuń
  12. Olu, pisz, składaj, wydawaj i chwal się :))) Jeśli się ma marzenia, plany, możliwości, to warto je realizować.
    Trzymam kciuki za powodzenie Twoich zamierzeń :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidko kochana!Nadeszła najwyższa pora na to bym przestałą sie wymigiwać i uciekać od tego, co zawsze było moim marzeniem, ukochaną pasją i spełnieniem mojego "ja". Tak czuję i postaram sie zrobic wszystko, by mi ten entuzjazm i zdecydowanie nie minęło.I bym złapała tego byka za rogi.
      I Tobie dziewczyno życze wszystkiego dobrego. Niech Cię dobre marzenia i odważne myśli nie opuszczają. Bądźmy zawsze młode i pełne pasji oraz śmiałych pragnień. A los niech nam dopomaga w ich realizacji!:-)***

      Usuń
    2. Dziękuję, Olu :) Trochę mnie ostatnio opuściły, ale moze wrócą. Wrócą na pewno.

      Wierzę natomiast, że Ty dasz radę i oczywiscie ustawiam się w kolejce po autograf :)

      Usuń
    3. Liduś kochana! Weź głeboki oddech. Popatrz na niebo. Wsłuchaj sie w siebie. Odnajdź znowu w sobie ten zaczątek wiary i mocy, który schował sie gdzieś tam przytłumiony przez codziennosc i sępy zwątpienia. I zobaczysz, że Twój diament znowu zalśni wychodzac na powierzchnię. Odrodzi w Tobie wiarę w siebie i swoje siły. A Ty poczujesz ulgę . Bo zycie jest tylko jedno.Takie krótkie. Takie niepewne jutra. I tylko dzisiaj mozemy cos zrobic. Tylko w dniu dzisiejszym kształtujemy nasz los.
      Piszę to dla Ciebie Lidko, ale i dla siebie. Bo wiem, ze moje sepy też tylko czekają by mnie unieruchomic i z powrotem wtłoczyc do kokonu. Nie chcę sie im poddać. Całe zycie mnie trzymały. Wyrywam się z całej siły!!! I wołam Cię za soba! Lećmy kochana w te nasze wymarzone nieba - mimo zmęczenia i nieodłącznych lęków!***

      Usuń
    4. Oleńko - dziękuję :) Chyba sobie wydrukuję Twoją odpowiedź :)

      Usuń
    5. Liduś droga! Wspieramy sie wzajemnie. Takie ludzkie ciepło, wiara, zrozumienie i wspólnota są przeciez w życiu najcenniejsze!:-))

      Usuń
  13. Niesamowita Jestes... badz z nami i ubogacaj nas soba!!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem i będę sobą Judyto. Jedną z Was. Kobietą, która chce marzyć i nareszcie odważa się wcielać te marzenia w czyn.
      Ściskam serdecznie!***

      Usuń
  14. Olu, wspaniale!!
    Wsiąkaj śmiało w pisanie, idź za tą kulą. Niech się toczy gładko, niech rośnie!
    Strasznie się cieszę! czekam na Twoje słowa na papierze:)
    Moc uścisków na długo:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Aż mi rumience na twarz wystapiły, z radości, że i Ty do mnie Alu napisałaś!:-)) I postaram się nie zawieśc Twoich ani też własnych oczekiwań. I wytrwale iśc za moim marzeniem.

      A przecież i Ty piszesz w bardzo literacki, wysublimowany, po prostu niepowtarzalny sposób. A Twoje słowa są magiczne, przenikające człowieka na wskroś. I jesli dotąd nie odważałas sie próbować wydać tego drukiem, to pomysl o tym na serio. Bo jesteś niepowtarzalna i chce sie Ciebie czytać Alu!Tak myslę ja i chyba wszyscy Twoi blogowi przyjaciele!***
      Ściskam Cię mocno i serdecznie!:-))

      Usuń
  15. Blogowanie to jak wirtualna herbatka z obcymi, a jednak tak bliskimi sobie ludźmi:) Otwieramy się przed sobą, dzielimy marzeniami, troskami, śmiejemy razem ale i płaczemy nierzadko...Będzie mi Ciebie brakowało przy tym magicznym, wirtualnym stoliczku, ale filiżanka dla Ciebie zawsze będzie i będzie czekać na Twój powrót do blogowej braci, bo pomimo tego, że ja piszę od niedawna i "znamy się" też króciótko, zdążyłam zapałać do Ciebie ogromną sympatią i z wielką radością czytałam każdą Twoją notkę.
    Także pozdrawiam Cię bardzo gorąco i mam cichą nadzieję, że powrócisz do Nas szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę Weroniko, iż jeszcze nie raz napijemy sie tej pysznej, wirtualnej herbatki, wsiąkając w klimat naszych opowieści i wędrowek. Tyle radosci przecież daje czytanie! Tyle radosci daje pisanie. Tak wspaniale jest spotykac na swojej drodze rozumnych i wrazliwych ludzi. Niech sie te cuda przenikają wzajemnie i niech ubogacają nam zycie i dają dobry, pełen spełnienia i spokoju ducha czas!
      Dziekuję Ci kochana za ciepłe słowa!***
      Ściskam Cie gorąco i samych dobrych rzeczy Ci życzę!:-))

      Usuń
  16. Fortuna kołem się toczy - to radość pisania może i kulą się potoczyć :). Oby miała rozpęd, z górki i tylko po drodze bez wybojów, z dala od nóg, może się odbijać echem po górach i dolinach. Cicho szepcze echo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Echo, Echo, Echo...Które jestes wszędzie i wszystko rozumiesz, zwielokrotniajac mysli, szepty i znaczenia oraz wypełniajac swą magią przestrzeń! Pomagaj mi swoją magią i zyczliwym zrozumieniem. A ja, czujac Twoją ciepłą, choc tajemniczą obecnośc będę iśc odwazniej przed siebie w ten wciąz czekajacy na oswojenie, wymarzony świat spełnienia!:-))***

      Usuń
  17. Odetnij kulę i leć! Bo przyszłość jest teraz.

    A ja już wizualizuję, jak trzymam Twoją książkę w rękach :)


    Obserwuję, że jest bardzo wiele kobiet, dla których, na określonym etapie życia,
    przychodzi pewien impuls, pewien "kop", pewne zbuntowanie i akumulacja sił twórczych
    i nagle... startują! Pełna moc w silniki i w górę! Pasja wybucha z pełną siłą, jaki soki w drzewach na wiosnę.
    Budzi się uśpiona latami wiara w siebie, otrząsają z kurzu przytłoczone codzienością marzenia,
    uciszone pragnienia biją w gong i moc rozlewa się po duszy i ciele.

    To jest ten czas dla Ciebie, Oleńko, to jest ten czas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kochana Mar! Kobiety - czarownice, mądre i mocne swoja dojrzałoscia znajdują w końcu odwagę by iśc za swoimi marzeniami, za tym czego do szczęścia potrzebują. Juz wiedzą, co jest dla nich najwazniejsze. Już rozumieją siebie. Już nie boją sie pokazać światu kim są. Chcą być nareszcie sobą i rozprostować jak skrzydła swe marzenia i potrzeby.
      Czekałam na ten moment latami, tracąc juz po drodze nadzieję, ze w końcu przyjdzie.Ale by dojśc do tego impulsu i kopa potrzebowałam wielu, wielu rzeczy. I przez ostatnie lata nabierałam sił, doświadczeń i wiary w siebie. Poznałam wielu mądrych, cudownych ludzi, którzy nie przez przypadek pojawili sie na mej drodze, stając sie światłem przewodnim oraz częścią mnie samej. I nareszcie ta nieśmiała Ola odwazyła sie uwierzyc w siebie i w swój czas!Teraz!Tak!
      Uściski gorące Ci zasyłam!I usmiech pełen wdziecznosci, iż pewnego magicznego dnia pojawiłaś sie na mej drodze kochana Mar!:-))***

      Usuń
  18. Bardzo czekałam na ten wpis, codziennie zaglądałam, a może już?
    Zamykanie blogów mnie zawsze smuci i przestrasza.
    A tu taki dobre wiadomości!!!
    Odważna, wspaniała dzioucha z Ciebie!
    Pisz, pisz, niech Ci wszystko sprzyja!
    Odwiedź nas od czasu do czasu. Można przecież pisać nawet co kilka miesięcy.
    Uściski i buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Magduś! Ja przecież nie zamknęłam bloga a tylko na jakiś czas zmniejszyłam swoją częstotliwosc pojawiania sie tutaj. Smutno by mi było zostawić na zawsze ten niezwykły świat ciepłych słow i spotkań z ciekawymi ludźmi.
      Czy ja jestem taka odważna dziucha, to nie wiem! Ale cosik mi sie w głowie porobiło i nagle postanowiłam w akcie szaleństwa, desperacji czy moze olśnienia, że koniecznie chcę cos jeszcze w tym życiu osiagnąc. Pójśc nareszcie za swoim odwiecznym marzeniem. A nikt tego za mnie przecież nie zrobi!
      Na pewno będę pisać i wpadac czasem do blogowych światów! Bo pod tym samym niebem spotykają sie nasze nieba. A bez tych spotkań nijako jakos i pusto...
      Serdeczne pozdrowienia Ci kochana Magduniu zasyłam, ciesząc się, że jestes i że dodajesz mi wiary i sił swymi ciepłymi myslami!:-))***

      Usuń
  19. Pisz Olu, bede czekac na Twoja książkę i na powrót na bloga. Książka o II wojnie światowej? bardzo dobry temat, jestem ciekawa w jaki sposób go ujmiesz. Ta wojna to nadal wielka tajemnica.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wojna to tajemnica a im głębiej wchodze w ten temat, tym więcej jest pytań bez odpowiedzi...W okolicach, w ktorych mieszkam działo sie w czasie i po wojnie wiele tragicznych historii i niestety zyje coraz mniej ludzi, którzy cos jeszcze pamiętaja a co wazniejsze, chcieliby o tym opowiadać.
      Dziekuję Ci droga Utygan za odwiedziny na moim blogu, za to, iż czytasz i chcesz czytac więcej moich tekstów. To dla mnie ważne!
      Pozdrowienia zasyłam Ci serdeczne i mam wielką nadzieję, że obu nam uda sie to, co sobie zamierzyłysmy!:-)***

      Usuń
  20. Ja wiem, że Ci sie uda i starasznie sie cieszę, ze dojrzałąs do tej decyzji.....SPEŁNIAJ MARZENIA, ZDOBYWAJ ŚWIAT I ZAWSZE BĄÐŹ SOBĄ KOCHANA OLGO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie długo to trwało, zanim doszłam do tego przełomowego momentu. Już byłam zła na siebie! Aż wreszcie cos zaskoczyło w mózgownicy i nie ma odwrotu! Powazam sie w końcu na ten skok na głębokości. Muszę zaufać wreszcie sobie i swemu instynktowi.I cały czas jestem i będę soba, bo inaczej nie umiem i nie chcę!
      Bardzo, bardzo dziekuję Ci kochana Sznupciu za wsparcie, za optymizm, który przekazujesz mi zawsze swymi komentarzami, za wielkie serce!
      Pozdrawiam Cię gorąco i do napisania!:-))***

      Usuń
  21. Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że podjęłaś tę decyzję. Teraz będę przesyłała dobre myśli i trzymała kciuki, żeby to się jak najprędzej stało:). My tu wszyscy będziemy Ci kibicowali i czekali na Twe wpisy o postępach, bo mam nadzieję, że czasem napiszesz jak Ci leci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Jaskółko! Już kilka miesiecy temu doradzałaś mi to w swoich komentarzach. Wspierałaś mnie mocno swoimi ciepłymi słowami i wiarą w moje mozliwosci. Ja to wszystko pamietam i gorąco dziękuję Ci za to!
      Słowo do słowa sie dołozyło. Moc do mocy. Mysli do mysli. I wreszcie wyłażę ze swojego kokonu wiecznej niemocy i wątpliwości. Lecę! Moze jak Ikar, ale co tam!:-))
      Napiszę oczywiscie tutaj co i jak ze mną się dzieje.
      Serdecznosci i uściski Ci kochana Jaskółeczko zasyłam!:-))***

      Usuń
    2. No przecież masz wiedzę na temat Ikara. Leć wysoko, ale nosa nie zadzieraj, to skrzydeł nie spalisz:):):)

      Usuń
    3. Jaskółeczko!Żadnego zadzierania nosa nie będzie. To nie ta bajka, nie ten mit. Unieśc sie chcę tylko odrobinkę, na jedną, malenką chwilkę i cały czas na ziemię z tęsknotą patrzeć, bo tam jednak najbezpieczniej, najspokojniej, domowo i swojsko!:-))

      Usuń
  22. Zaglądałam do Ciebie, nie zostawiając komentarza. Zabrakło czasu, może odwagi, a może nie miałam nic mądrego do powiedzenia, a nie chciałam zostawiać budyniowego komentarza.
    Doskonalę Ciebie rozumie, prowadzenie bloga jest bardzo pracochłonne, ale jest też jak narkotyk.
    Nie wiem ile masz lat, ale piszesz, że czasu jest coraz mniej. Nie warto na potem odkładać marzeń. Wydaj książkę.
    Znam to uczucie, kiedy trzyma się w ręku własną książkę.
    To niesamowite uczucie, dumy z siebie przeplatane z radością "udało mi się" Warto dla takich chwil. Wierzę, że Ci się uda :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam Cię Graszko pod tym samym niebem. I cieszę się, że sie odezwałaś, dając mi znak, ze czytasz i duże znaczenie mają dla Ciebie słowa i przekazywane nimi uczucia.
      Zaciekawiona twoim komentarzem wpadłam na Twojego bloga. Poczytałam troche. Piszesz z głębi serca. A w Twoich słowach czuję ogromną szczerosć i wrażliwosć. Obie te cechy przekazu są mi bardzo bliskie. Poogladałam zdjęcia (na razie tylko te nadmorskie - cudne!!!:-), jak będę miała wiecej czasu, to postaram sie poogladac wiecej). Nie doczytałam się, niestety, o czym jest Twoja książka, kiedy i jak udało Ci sie ja wydać, jaki ma tytuł? Napisz mi o tym, prosze!
      Warto realizować marzenia i nie bać sie ich. Coraz mocniej to rozumiem. A przykłady osób, takich jak Ty, które odważyły się na to i poszły za swym wewnetrznym głosem, mimo wewnętrznych oporów, przeciwieństw losu i chmary zwatpień, są dla mnie niesamowitym natchnieniem i wsparciem.
      Ciepło Cię Graszko pozdrawiam i niekończących sie, wspaniałych natchnień do fotografowania i pisania Ci zyczę!:-))***

      Usuń
  23. Moją największą wadą jest mała wiara we własne siły.
    Mam jednak szczęście, bo za swoimi plecami mam takiego Anioła który szepcze mi do ucha pisz, rób zdjęcia. Trzydzieści egzemplarzy książki to był prezent. Wybrane notki z wcześniejszego bloga. Wersja elektroniczna http://www.youblisher.com/p/622925-Marzenia-sie-spe-niaja/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazynko! Też wciąz dopada mnie niewiara w siebie i zwątpienie czy podołam wyznaczonym sobie celom. Ale im jestem starsza, tym tego jest mniej, bo wciaz udowadniam sobie, że nadal stac mnie na wiele, na coraz wiecej. Człowiek całe życie rzeźbi siebie. Nigdy nie jest skończony, bo gdyby był, to jakze nudno by było!
      Dziekuję za linka do Twojej ksiazki. Na razie przeczytałam połowę i coraz rozsmakowuję sie w Twoich opowieściach, wspomnieniach, opisach miasta, przyrody, znajomych i rodziny. Wzruszajaco i prawdziwie piszesz Grazko! Dobrze, ze masz przy sobie swego Anioła, ktory popycha Cie do przodu, ilekroć Twoja wiara w siebie maleje! :-))***

      Usuń
  24. OLGO :)
    Co tam słychać :)))) Tęsknię .....myślę że nie ja jedna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w porządku Ilonko! Dziękuję za pamięć!
      Ściskam mocno!:-)))

      Usuń
    2. To CZEKAM nadal :) na Ciebie :)

      Usuń
  25. Tocz swoją kulę,pchaj do przodu byle skutecznie tak z rozmachem reszta sama przyjdzie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toczę, pisząc dla Was, dla siebie...jednak juz nigdzie swoich tekstów nie wysyłam. To jest, niestety, bezsensowne i poniżające walenie głową w mur.

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za wszystkie merytoryczne komentarze. Inne, a szczególnie te natrętne i napastliwe będą usuwane do spamu.

Etykiety

apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blog blogi Cesarzowa Ki chleb choroba czarny bez czas czerwiec deszcz dobro dom drama drama koreańska drewno droga dzieciństwo ekologia erotyk fajka film fotografie głodówka gospodarstwo góry Góry Flindersa grudzień Gwiazdka historia horror humor humoreska informacja inność internet Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka jesień kalina kangury kastracja koala kobieta koguty komputer komunikacja konfitury koniec świata konkurs kot koziołek kozy Kresy kryminał kuchnia kulinaria kury kwiaty las lato lipa lis listopad łąka macierzyństwo malarstwo marzenie mgła miasteczko odnalezionych myśli Mikołaj miłość Misia moda muzyka nadzieja nałóg natura Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność ogrody opowiadanie opowiastka opowieść pamięć park pasja patriotyzm pies pieśni piosenka płot początek podróż poezja Pogórze Dynowskie polityka poprawność polityczna porady prawda prezent przedwiośnie przemijanie przepis przetwory przygoda przyjaźń psy psychologia recenzja refleksja relatywizm repatriacja reportaż Riverland rower rozmowa samotność sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola skróty słowa smutek South Australia strych szczęście śmierć święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota uczucia upał urodziny uśmiech wędrówki węgiel wieś wiosna wirus woda wolność wrażliwość wspomnienia wspomnienie wychowanie zabawa zaproszenie zdrowie zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zupa Zuzia zwierzęta życie życzenia