…A ja nadal tkwię w łagodnych klimatach poezji śpiewanej
i pieśni sercem nuconej. Paląc w piecu kuchennym i smażąc błyskawiczne pączki słucham, śpiewam, kolejne kartki z dawno zaczętej książki przewracam, ulubione wersy w myślach powtarzam, w spokojny, swojski widok za oknem się zapatrzam...
Nie mam
najmniejszej ochoty opuszczać tego ciepłego, głębokim wzruszeniem otulonego
miejsca. Tymczasem za oknem listopadowy deszcz stuka miarowo o parapety, mokre
szyby zamazują widok na świat. A mnie to wcale nie martwi. Oddycham spokojem
oddalona od szumu medialnego, od tego co należy, wypada i trzeba. Im bardziej
coś jest nachalne, przesiąknięte propagandą albo pomalowane kiczowatą pozłotką,
tym bardziej mi od tego daleko, tym bardziej mnie odrzuca. Nie na przekór, ale w
zgodzie z intuicją i odczuciem wewnętrznej wolności. Nie chcę i nie umiem
zaprogramować się na odczuwanie i przeżywanie czegoś, co trąci fałszem,
wszechobecnym odorem rządzącej wszystkim mamony albo wstrętnym posmakiem walki
o rząd dusz i idącej za nią koniecznością opowiedzenia się po którejś ze stron.
Nie opowiadam się. Wybieram swoją własną tratwę, która powoli i wytrwale zbliża
mnie z każdym dniem do najbezpieczniejszej wyspy niezależności, dobra i absolutnie
niezakłóconego cudzymi naciskami odbierania świata…Czy i Wy odczuwacie
podobnie? Obowiązujące święta narodowe i kościelne, uroczystości państwowe oraz
natrętnie głośne zdarzenia medialne stają mi się coraz bardziej obce i sztuczne, co z
jednej strony jest dla mnie smutne, bo oznacza to pewien rodzaj alienacji a z
drugiej pogodne, bo to oddalenie pozwala mi zachować siebie…
Wyszukuję
perełki niezmąconego niczym przekazu czyjejś wrażliwości, prawdy, pozytywnego,
budującego, tchnącego spokojem i pogodą doświadczenia, pełnej odwagi i
determinacji szczerości. Staram się przebywać wśród spraw, które bliźnich
rzeczywiście zbliżają. Rozmawiam z ludźmi o życiu, o tym, co dla nich ważne, o
ich marzeniach i prostych potrzebach. Czasem się z nimi śmieję a czasem płaczę. Słucham ich uważnie. Ale nie krzyczę, nie naciskam, nie wywieram presji, nie narzucam, nie pouczam, nie nawracam, nie strofuję, nie irytuję się, nie wmawiam,
że mam rację i tylko ja posiadłam patent
na prawdę, albo że świat dzieli się na lepszych i gorszych, że jacyś są na
straconej pozycji a inni zasłużenie chodzą i chodzić będą w glorii chwały. Wierzę w dobro, które ostatecznie przezwycięży
wszystko i pomoże zagubionym odnaleźć drogę oraz wymarzony dom…Z radością i ogromną
ulgą zauważam w innych ludziach lustra mojego odczuwania , dostrzegam blask niegasnącej,
tak podobnej do mojej nadziei...
Tyle jest pięknych piosenek, głębokiej wzruszającej
poezji, książek, filmów, koncertów muzycznych, felietonów i esejów przenikających
serce, otwierających umysł i uwalniających go od lęku, niechęci a nawet wstrętu
do tego, co brutalną falą miotać wciąż chce moją tratwą. Nie daję się, nie daję…Zachowuję
spokój, uśmiech a nawet naiwną wiarę w siłę prostego dobra. I płynę dalej, ile
sił w sercu i w ramionach…
I oto kolejna
pieśń autorstwa Marii Lamers, która wzrusza mnie i zachwyca. Opowiada o
wymarzonym domu, takim zwyczajnym, bezpiecznym i ciepłym, w którym chciałoby się
mieszkać. Dom – to ciepłe gniazdo, dobre miejsce do zwykłego, spokojnego życia.
Dom – to także nasza ojczyzna…
Dom
Marzy
mi się ciepły dom,
od piwnicy aż po dach,
z pokojami złotych snów
i ze strychem pełnym barw,
okiennice rozpostarte w świat
i otwarte wszystkie drzwi...
Taki dom maluję w snach
a w tym domu właśnie Ty...
Marzy mi się taki dom
w którym jest bezpiecznie śnić,
nocne mary mijają go
i niepewność przyszłych dni;
Na marzenia zawsze czasu dość
i na radość, śmiech i łzy;
W takim domu, jakby stanął czas
właśnie teraz byłbyś Ty...
Marzy mi się dom jak świat
w którym jest zamknięty blask,
każdy może ogrzać się,
przyjść tu, usiąść pośród nas;
Przy kominku ciepła iskry drżą
światło pośród nas się tli...
Może się się zaiskrzyć w nas
jeśli blisko będziesz Ty...
Marzy mi się dom ze snu
pełen ciepła, dobrych słów
i nakryty bielą stół
a w opłatku białym Bóg
tak potrzebny pośród nas jak chleb
który dzieląc, łączy nas...
Dobrym być, by On mógł w tym domu mieszkać w każdym z nas
Bóg potrzebny pośród nas jak chleb
który dzieląc, łączy nas...
Dobrym być, by On mógł w tym domu mieszkać w każdym z nas.
od piwnicy aż po dach,
z pokojami złotych snów
i ze strychem pełnym barw,
okiennice rozpostarte w świat
i otwarte wszystkie drzwi...
Taki dom maluję w snach
a w tym domu właśnie Ty...
Marzy mi się taki dom
w którym jest bezpiecznie śnić,
nocne mary mijają go
i niepewność przyszłych dni;
Na marzenia zawsze czasu dość
i na radość, śmiech i łzy;
W takim domu, jakby stanął czas
właśnie teraz byłbyś Ty...
Marzy mi się dom jak świat
w którym jest zamknięty blask,
każdy może ogrzać się,
przyjść tu, usiąść pośród nas;
Przy kominku ciepła iskry drżą
światło pośród nas się tli...
Może się się zaiskrzyć w nas
jeśli blisko będziesz Ty...
Marzy mi się dom ze snu
pełen ciepła, dobrych słów
i nakryty bielą stół
a w opłatku białym Bóg
tak potrzebny pośród nas jak chleb
który dzieląc, łączy nas...
Dobrym być, by On mógł w tym domu mieszkać w każdym z nas
Bóg potrzebny pośród nas jak chleb
który dzieląc, łączy nas...
Dobrym być, by On mógł w tym domu mieszkać w każdym z nas.
Pośród
odnalezionych ostatnio perełek są też wiersze Agnieszki Chrobot, poetki z
Kluczborka, której twórczość poleciła mi w komentarzu pod poprzednim postem Basia. I oto wiersz, który najbardziej
przypadł mi do serca…
Są gdzieś i takie miejsca
Są
gdzieś i takie miejsca,
gdzie cisza bywa ciszą.
I nikt jej nie zamącił.
Moje myśli ją słyszą.
gdzie cisza bywa ciszą.
I nikt jej nie zamącił.
Moje myśli ją słyszą.
Wtedy
nikt się nie śpieszył.
A świerszcze tak cykały.
I świat za oknem piękniał.
Jabłonie wiosną pachniały.
A świerszcze tak cykały.
I świat za oknem piękniał.
Jabłonie wiosną pachniały.
Jak
tylko okiem sięgnąć,
wszędzie zwyczajność była.
Perlista rosa poranna
moje stopy umyła.
wszędzie zwyczajność była.
Perlista rosa poranna
moje stopy umyła.
Są
gdzieś i takie miejsca
bliskie sercu, intymne.
Do których się powraca.
Bo one zawsze są we mnie.
bliskie sercu, intymne.
Do których się powraca.
Bo one zawsze są we mnie.
Bardzo mocno przemawia
do mnie przesłanie powyższego wiersza. Nie musimy szukać wyśnionych lądów
daleko, nie musimy za niczym gonić, bo wszystko jest w nas. Jeśli mamy w sobie
oparcie, jeśli wiemy co ważne, szczere i dobre, nie zagubimy się w świecie a
ból i hałas, który dociera do nas z tego świata odeprzemy spokojem i świadomością
tego, co jest naprawdę istotne…
A jeśli za oknem
pada teraz deszcz, to dobrze. A jeśli świeci słońce, to też dobrze…Myślę, iż wszystko
jest po coś potrzebne i wszystko ku czemuś prowadzi.
Marzy mi się taki dom, bez
niepokojów, wyrzutów i trwóg, pełen wzajemnego zrozumienia i ciepła, gdzie więcej ludzi łączy niż dzieli…
Kochani! Ucieszyłabym się, gdybyście w
komentarzach chcieli polecić mi jakieś ulubione swoje wiersze, piosenki czy
ważne dla Was sentencje życiowe. Podzielcie się proszę ze mną swoimi perełkami,
niech ich blask ogrzeje moje i Wasze serca, niech doda nadziei, niech
rozświetli ten dzień…
* * *
A oto, jakie utwory muzyczne czy wierszowane uznaliście dotąd za warte polecenia:
Dla Uli H. są to piosenka grupy "Pod Budą" - "Na końcu mapy" oraz pieśń do słów Edwarda Stachury "Biała lokomotywa"
Dla Anny Marii P. to ballada Adama Mickiewicza "To lubię"
Dla Drevniego Kocurka to wiersze Haliny Poświatowskiej i Franciszka Klimka
* * *
A oto, jakie utwory muzyczne czy wierszowane uznaliście dotąd za warte polecenia:
Dla Uli H. są to piosenka grupy "Pod Budą" - "Na końcu mapy" oraz pieśń do słów Edwarda Stachury "Biała lokomotywa"
Dla Anny Marii P. to ballada Adama Mickiewicza "To lubię"
Dla Drevniego Kocurka to wiersze Haliny Poświatowskiej i Franciszka Klimka
Dla Marytki to wiersze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej...a także piosenki w wykonaniu zespołu Daft Punk i Eda Sheerana...
Dla Klarki Mrozek to piosenki zespołu "Poparzeni Kawą Trzy"...
Dla Ewy 2 to utwory zespołu "Cisza jak ta"...
Dla Grażyny to wiersze Wisławy Szymborskiej oraz utwory Leonarda Cohena a także poezja urugwajskiego poety Mario Benedettiego..(.Poniżej link do strony z tłumaczeniami jego wierszy)
poezja Mario Benedettiego po polsku...
Dla Marigold to piosenka "Lubię mówić z Tobą" zespołu Akurat...
Dla Agniechy to m.in. piosenki zespołu Voo Voo oraz Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego...
Dla Iwony Maksiuputkowej to m.in Pokarekare Ana - Hayley Westerna oraz Ralph McTell - Streets of London...
Dla Gai to piosenka J. Brela "Nie opuszczaj mnie" w wykonaniu Michała Bajora...
Dla Alis to m.in. piosenki ze spektaklu Klimakterium...
Dla Kjujewny Mai to piosenki Anny Marii Jopek oraz zespołu Varius Manx...
Dla Orszulki to Major Lazer i utwór "Get Free"...
Dla Basi to m.in. muzyka Giovanni Maradiego...
P.S. A tymczasem na nitkach losu pajęczyca nadal snuje swoją listopadową opowieść...





