niedziela, 5 maja 2024

Co tam na naszej górce…

 

 


 

    Nie bardzo mam teraz siłę i ochotę do pisania na blogu. Jednak czas płynie…Zauważyć to łatwo chociażby po sadzonkach ogórków, które posiane około miesiąca temu są już całkiem duże i dość mają ciasnoty doniczkowej oraz przebywania na parapecie okiennym. Widać jak ogromnie pragną przesadzenia do gruntu, zapuszczenia korzeni, rozrośnięcia się i swobodnego pięcia ku słońcu. I chętnie bym ich pragnienia spełniła, bo obecna omalże letnia aura wydaje się ustabilizowana i bezpieczna.Jednak w prognozach pogody straszą burzami i gradem. Do tego jest obawa, że za kilka dni zimni ogrodnicy przyjdą i jak zwykle pomrożą. Co roku wszak przybywają…Jednak ta wiosna zachowywała się inaczej, niż zawsze. Może więc i ogrodnicy odpuszczą sobie zwyczajową, majową wizytę? Może nawiedzili nas już w kwietniu? Czy to tylko pobożne życzenia…? Biję się z myślami. Co zrobić, żeby było dobrze, by nie zaszkodzić a pomóc…? Rozsądek i rozum każą czekać cierpliwie. Serce i intuicja podpowiadają by iść na żywioł. Co wygra? Doświadczenie życiowe radzi by słuchać rozsądku. Z drugiej strony przypomina się jak wiele razy to jednak serce miało rację.




   A czemu ja tak o tych ogórkowych dylematach…? To przecież mało istotny szczegół. Są wszak ważniejsze sprawy na świecie, niż pora sadzenia ogórków. Jednak to, co dotyczy ogórków, ta trudność w powzięciu dobrej decyzji ma odniesienie do wielu innych, ogólniejszych rzeczy. Każdego dnia, każdej chwili w życiu. Wciąż dokonujemy jakichś wyborów. I w zależności od sytuacji wybieramy ostrożność i czekanie na to, jak rozwinie się stan rzeczy lub działamy spontanicznie, emocjonalnie, wręcz brawurowo. Albo po prostu tak, jak sumienie każe, o ile ono cokolwiek podpowiada i o ile skutecznie go coś nie zagłusza.



   A póki nie podjęłam żadnej decyzji w kwestii ogórków zajmuję się innymi pilnymi rzeczami. Głównie pracą w ogrodzie oraz przy cięciu drewna opałowego, jego łupaniu i zwożeniu pod wiaty albo do drewutni.  Ogrom  tego drewna pierwszego maja zwieźliśmy z Cezarym na nasze podwórze. Prawdopodobnie obróbka takiej ilości drewna zajmie nam większość lata, ale chyba starczy nam ono na dwa następne sezony grzewcze, co oznaczałoby w przyszłym roku wolne od roboty z przygotowaniem opału na zimę. Teraz wprawdzie narobimy się niczym konie pociągowe, ale za to jest nadzieja, że w nagrodę za obecną harówkę za rok o tej porze będziemy swobodni i pełni energii niczym rącze rumaki!:-) Niech tylko zdrowie dopisuje i niech siła się w nas odradza. Do dzieła zatem nasze żylaste, obolałe ręce. Do dzieła gospodarscy sprzymierzeńcy: piło, łuparko, siekiero i taczko!



  




   Tymczasem wiosna wokół bardzo piękna. Na naszej górce królują teraz wszelkie odcieni zieleni. Do tego kwitną bzy, konwalie, lwie paszcze, niezapominajki i czosnek niedźwiedzi. Zaczęły kwitnąć róże pomarszczone, czarne bzy i kaliny. Za chwilę obsypią się kwiatami piwonie i łubiny. Dlatego dobrze jest sobie czasem przysiąść w cieniu na ławeczce pośród tych majowych cudów i odganiając natrętne muszki i komary odpoczywać, pieścić pieski, zapatrzeć się na bogactwo barw, zasłuchać w śpiew ptaków, poczuć te wszystkie aromaty i powiewy unoszące się nad ogrodem…A potem? Znowu do roboty!:-)









Oboje z Cezarym pozdrawiamy Was serdecznie i pogodnego dalszego ciągu maja życzymy!:-)


Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost