Płyną lipcowe,
monotonnie suche dni…W ogrodzie królują upały, komary, muchy i gzy. Trwa codzienne
czekanie na deszcz, na zmianę, ochłodę, ulgę. Powtarza się cowieczorne podlewanie
warzywnika konewką i troska by w końcu
wody w studni nie zabrakło. Nawet odporne na brak opadów dzikie bzy zaczynają
już żółknąć i marnieć. A szkoda by było, bo wyjątkowo dużo w tym roku na nich
zawiązków owoców. Czy będzie z czego robić soki i konfitury? To okaże się
dopiero w czasie sierpniowo-wrześniowych zbiorów.
Na szczęście
porzeczki, agrest, maliny, wiśnie oraz brzoskwinie miewają się całkiem dobrze. Można przystanąć przy nich na
długo i zajadać je prosto z krzaka czy drzewa.Czasem tak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia...
Malwom także zdaje
się ta tropikalna pogoda nie szkodzić. Kwitną jak co roku rozpychając się z
całej siły między liliowcami, powojami i bluszczem. Wytrwale rosną sięgając korzeniami do wilgotnych czeluści wyplewionej,
popękanej po wierzchu niby pustynia ziemi.
Za płotem, na
okolicznych łąkach bujni się pełne barw i zapachów życie. Wydaje się, iż tam
susza nie jest żadnym problemem. Wydaje się, że w tym świecie trwa spokój i
szczęście. Powietrze faluje łagodnie. Wszystko kwitnie i pnie się ku słońcu. Wspaniale
pachną zioła. Przenikają się barwy i kształty. Harmonijnie przeplatają
istnienia. Jedno zależy od drugiego. Osy, pszczoły, trzmiele i bąki pasą się do
syta kwiatowym nektarem dziurawca, macierzanki, cykorii podróżnika. Wiatr
delikatnie przeczesuje gęstwinę traw, które ochoczo wystawiają się ku tym powiewom i promieniom słońca.
Oddają się ufnie niebu i ziemi i dostają w zamian spokój oraz szczęście. Jaka
jest tajemnica żywotności łąk? Może to ich dzikość i wolność? Może to brak człowieka
ingerencji w ich zwyczaje i prawa człowieka? Tworzą swoje osobne, niepodległe
zewnętrznym wpływom królestwo. Oby nigdy nie straciło ono swojej mocy i
suwerenności. Oby zawsze mogło ono dawać światu ludzi wytchnienie i nadzieję…
I jeszcze na koniec piosenka, która jak na razie jest dla
mnie motywem przewodnim tego miesiąca. Chodzę po ogrodzie, lesie oraz po łąkach,
zbieram owoce albo zioła i nucę sobie „Moon River”.
Pozdrawiam Was serdecznie w imieniu nas obojga i
wszystkiego dobrego na dalszy ciąg lipca życzę!:-)


























