piątek, 1 grudnia 2017

Wszystko ma swój czas…



 

   Zaczął się grudzień, miesiąc dla mnie szczególny, pełen zawsze przeróżnych uczuć i emocji przeważnie pozytywnych. Spoglądam ufnie w kalendarz chociaż im jestem starsza tym bardziej zdaję sobie sprawę, iż w życiu wszystko zdarzyć się może, bo zmienia się świat, zmieniamy my sami i nasze patrzenie na to, co wokół. Próbujemy odszukać siebie dawnych i nie znajdujemy.  Odkrywamy natomiast w sobie nowe pokłady zrozumienia, nieznane wcześniej przestrzenie odczuwania. Coraz ważniejsze miejsce zajmują wspomnienia. A poza tym toczy się wszystko intensywnie, dzieje się wiele, choć inaczej niż niegdyś. 


   Jak mówią słowa jednej z moich ulubionych piosenek z „Piwnicy pod Baranami” – „Zwieść Cię może ciągnący ulicami tłum, wódka w parku wypita albo zachód słońca, lecz pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do końca…” Przesłanie tej pieśni uspokaja mnie, daje konieczny dystans do wielu spraw.


   W życiu jest czas i miejsce na wszystko – na smutki i radości, na ból i ulgę, na zachwyt i niechęć, na dobro i zło, na nudę i przepracowanie, na ciszę i hałas, na zmęczenie i na odpoczynek, na słodycz i gorycz, na mowę i milczenie… Lista tych przeciwstawności mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. I ciągnie się, a dla każdego jest ona inna. Każdy rok, miesiąc a nawet dzień mieści w sobie ogrom różnych uczuć i emocji. Przypływają one falą i zawłaszczają rzeczywistość. Niekiedy da się na takiej fali płynąć w pożądaną stronę i rozkoszować bezkresem oceanu a innym razem fala zalewa oczy, wdziera się do płuc, dusi, wrzuca w rejony obce i dalekie... A większość z rzeczy, które się dzieją zmienna jest i nieprzewidywalna. Jak pogoda…
   Tak też jest z blogami. Nie ma tu żadnej stałości ani raz na zawsze ustalonego szablonu. Film nie zatrzymuje się na jakiejś klatce, nie zamiera. Wszystko toczy się dalej, swoim trybem, choć na głównej stronie bloga tkwi stary tekst i widać na nim rzeczywistość w swym bycie zahibernowaną. A to tylko jakiś wyrywek, jakiś wybrany kadr opowieści, która niewidzialnie dla publiczności toczy się dalej i dalej. I nie sposób za nią nadążyć, nie sposób opisać, oddać rzeczywistego, aktualnego stanu rzeczy. Ten stan zmienia się nieustannie a obserwatorom i czytelnikom dostają się zaledwie urywki kartek księgi, która zapisywana jest codziennym działaniem, myśleniem, uczuciami… Nie pamiętam już na jakim filmie powiedział ktoś zdanie, które mocno do mnie przemówiło, ponieważ w lapidarny sposób opisuje ulotność i nieważność wszystkiego. „Dzisiejsze gazety wyścielą jutro kosze na śmieci”…No właśnie… Ważność wszystkiego złudna jest i przemijalna. A poza tym tyle rzeczy się powtarza, choć nam zdaje się wyjątkowe. A to tylko zaklęty w pętli czasu dzień świstaka…



   Zupełnie bezśnieżnie zaczął się u nas grudzień, podczas gdy nieomal cała Polska zasypana jest od kilku dni grubą warstwą białego puchu. Ale z tego, co mówią prognozy i do nas to dotrze. Co z jednej strony cieszy mnie ze względu na odwiedziny naszego gościa z Australii a z drugiej martwi z powodu utrudnień na drogach. Bo chociaż dobrze się siedzi na naszej górce, to przecież czasami trzeba się stąd ruszyć na jakieś zakupy czy do lekarzy.
   No nic! Poczekamy, zobaczymy! A na razie witaj grudniu! Daję Ci carte blanche!:-)



Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost