Cezary pisze...
Kto nie ma problemów z komputerem?- Tylko ci, którzy o tym nie wiedzą.
Zasadniczo dzielimy je na zagadnienia związane z:
1. Sprzętem komputerowym, czyli z fizyczną częścią, której możemy dotknąć.
2. Instalowanym oprogramowaniem przez użytkownika.
3. Brakiem kompatybilności – dotyczy sprzętu komputerowego oraz oprogramowania.
4. Dobraniem właściwych sterowników w zależności od systemu operacyjnego.
5. Instalowaniem za naszą akceptacją niechcianych programów.
6. Brakiem ochrony systemu
7. Itd…
1. Sprzętem komputerowym, czyli z fizyczną częścią, której możemy dotknąć.
2. Instalowanym oprogramowaniem przez użytkownika.
3. Brakiem kompatybilności – dotyczy sprzętu komputerowego oraz oprogramowania.
4. Dobraniem właściwych sterowników w zależności od systemu operacyjnego.
5. Instalowaniem za naszą akceptacją niechcianych programów.
6. Brakiem ochrony systemu
7. Itd…
Tak, jak z samochodem należy zadbać o stan techniczny tego, co używamy. Typowe
podejście użytkownika pozostawia wiele do życzenia i wynika to przede wszystkim
z braku wiedzy. Nie każdy użytkownik chce czy musi ją posiadać na poziomie
eksperta, choć minimum jest jak najbardziej wskazane. Należy obserwować
zachowanie i objawy, które do tej pory nie miały miejsca.
Typowe zachowanie: komputer restartuje, co jakiś czas zawiesza się, strona internetowa nie przewija się, itd. Te objawy wskazują na problem czy nakładające się problemy, które pozostawione samym sobie prowadzą do realnych dramatów. System nie startuje, zgubiliśmy nasze dokumenty, zdjęcia, czy inne ważne z naszego punktu widzenia dane. Tragedia na miarę końca świata!
Typowe zachowanie: komputer restartuje, co jakiś czas zawiesza się, strona internetowa nie przewija się, itd. Te objawy wskazują na problem czy nakładające się problemy, które pozostawione samym sobie prowadzą do realnych dramatów. System nie startuje, zgubiliśmy nasze dokumenty, zdjęcia, czy inne ważne z naszego punktu widzenia dane. Tragedia na miarę końca świata!
Wiele osób zrobi wszystko by to, co na monitorze czy na blogu wyglądało
pięknie, cieszyło oko i wywoływało piano-nutkę zachwytu u oglądających. Ja też
tak mam, ale tylko w słowach.
A za oknem przyczajona Wiosna rozpala nasze umysły. Więcej, barwniej i nasyceni łagodnością tego, co nadchodzi robimy przedwiosenne porządki.
A za oknem przyczajona Wiosna rozpala nasze umysły. Więcej, barwniej i nasyceni łagodnością tego, co nadchodzi robimy przedwiosenne porządki.
Pewnego czasu, a było to o świtaniu Olga zapytała mnie o statystyki blogowe,
zdumiona nagłym wzrostem wyświetleń o tej porze. Było to kilkadziesiąt
wyświetleń w sekundzie z Rosji i tyleż samo z Rumunii. Co to oznacza?
Z definicji nie wierzę w żadne tam
statystyki, bo to przecież są narzędzia do manipulowania tymi, którzy nie
potrafią wyłuskać prawdy z nadmiaru krzyżujących się informacji. Pochylony nad
kubkiem stygnącej kawy czekałem na pojawienie się pierwszych oznak budzonego umysłu.
Patrzę i oczom nie wierzę. Lista rozpoznawalnych czytających niewielka i
pomiędzy nimi to:
http://offers.bycontext.com/
Co to u licha?
Skopiowałem cały adres i oto on:
http://offers.bycontext.com/scjs/tb/ctxjs/topBar.php?numberBounce=&usgmt=100&aff_id=1152&subaff_id=3239544&ch=521&utm_source=1152&utm_medium=exit-ctx&utm_campaign=v4.16.2&utm_term=http&sbrand=Faster%20Light&intformat=exit&nextpage=http%3A%2F%2Fwewanderers.blogspot.com%2F&actualPage=http%3A%2F%2FXXXXXX.blogspot.com%2F,
gdzie XXXXXX, to nazwa znanego mi i często wizytującego nas bloga. Zgooglowałem zagadnienie i trochę przeraziłem się.
Okazuję się, że offers.bycontext.com to zwykły złodziej, który kradnie nam
przeglądarki Internetowe i to bez względu na ich nazwę. A co to oznacza? Otóż
ten program zniewala system operacyjny i kieruje nas gdzie tylko on chce, tzn.
na strony z reklamami namawiającymi do zakupów. Pomyślałem, że może nasz blog
jest jednym z tych cennych artykułów na zbyciu i już widziałem pełne taczki
zielonych papierków. Hurra!
O dziwo, ten sam link pojawił się ponownie w ciągu następnych dni, tym razem z inną zawartością XXXXXX, co znaczy, że nastąpiło przekierowanie z innych blogów.
O dziwo, ten sam link pojawił się ponownie w ciągu następnych dni, tym razem z inną zawartością XXXXXX, co znaczy, że nastąpiło przekierowanie z innych blogów.
Zgrzałem Google do czerwoności. Czytałem nawet wpisy po mongolsku i w języku
starozakonnym. Niestety, jak to w googlach odgrzewane opisy, tyle, że zawsze
innego autora. Niemniej jednak to nie koniec z ekscesami offers.bycontext.com.
Możemy go odinstalować, lecz powraca, jak bumerang, co daje podejrzenie, że
jest pochodzenia aborygeńskiego. Okazuje się, że to jest zwykły wirus
komputerowy, a może niezwykły ze względu na zakres infekcji systemu. Zwalnia
komputer, który staje się też dostępny dla niepożądanych programów ze stron
Internetowych. Otwiera drogę dla złośliwych programów, które to mogą być użyte do
śledzenia, pobierania naszych danych, itd. Podsumowując, komputer działa w
sposób nieprzewidzialny i przypadkowy, a hakerzy zacierają ręce.
Fantazja, nie! Samo internetowe życie.
Fantazja, nie! Samo internetowe życie.
Co zrobić by tego dziadostwa nie złapać? – zapytała przerażona Olga, bo przecież
z Internetu nie zrezygnuję powiedziała, jak przystało na „Wolnego Ptaka”.
Po pierwsze, to trzeba zainstalować dobry program antywirusowy, firewall i AdAware. To dobry pakiet na początek. Ciągła aktualizacja tych programów to gwarancja bezpieczeństwa. Jeśli nie masz takiego zabezpieczenia to jest darmowy AVG AntiVirus Free Eddition 2015. Polecam i nie jest to reklama, to jest konieczność.
Po pierwsze, to trzeba zainstalować dobry program antywirusowy, firewall i AdAware. To dobry pakiet na początek. Ciągła aktualizacja tych programów to gwarancja bezpieczeństwa. Jeśli nie masz takiego zabezpieczenia to jest darmowy AVG AntiVirus Free Eddition 2015. Polecam i nie jest to reklama, to jest konieczność.
Ale to nie wszystko. Należy pamiętać, że cokolwiek ściągamy przez Internet, to
ściągamy bezpośrednio od producenta i to jest gwarancja, że otrzymamy dobry
produkt, choć nie zawsze jest to prawda. Wybieramy mniejsze zło. Istnieje wiele
stron oferujących darmowe programy. Na tych stronach znajdujemy tylko linki,
które prowadzą nas nie wiadomo dokąd. Mogą to być programy zmienione by
osiągnąć niewiadomy dla nas cel. Gry komputerowe i porno to zazwyczaj, co
widzimy. Jeśli już mamy ściągnięty program i robimy instalację, to należy
bardzo uważnie czytać to wszystko, co znajduje się na kolejnych stronach. Szczególnie
zwracamy uwagę na „zaptaszkowane” dodatkowe programy, które zainstalują się
razem z programem głównym. Te dodatkowe programy to często programy od sponsora
lub złośliwe oprogramowanie. Zdecydowanie nie potrzebujemy ich. Decyzja należy
jednak do użytkownika. Dotyczy to również dodatkowych programów(ads-on) do
przeglądarek. Stosują podobne metody do wyżej opisanych. Zanim cokolwiek dodamy
zastanówmy się nad użytecznością tych programów, ich działaniem i co często się
zdarza jest to powielanie funkcji zawartych w przeglądarkach. Wiele z tych
programów poza tym, że są nieużyteczne powoduje dodatkowe komplikacje systemu
operacyjnego. Przed ściągnięciem
czytajmy wpisy użytkowników i starajmy się czytać pomiędzy wierszami.
Nie wierzmy w żadne deklaracje o niezbieraniu danych osobistych, zostaniemy
sprzedani za przysłowiową czapkę śliwek. W przypadku renomowanych firm
produkujących oprogramowanie mamy większe zaufanie i chcemy wierzyć, że zostaną
użyte zgodnie z warunkami licencji.
Jeśli już jesteśmy w posiadaniu offers.bycontext, to walczmy. Jest sposób usunięcia „ręcznie”, lecz nie będę o tym pisał ze względu na konieczność znajomości przynajmniej systemu operacyjnego. Dla statystycznego użytkownika są dostępne programy, jak SpyHunter, STOPzilla, itp.
Jeśli już jesteśmy w posiadaniu offers.bycontext, to walczmy. Jest sposób usunięcia „ręcznie”, lecz nie będę o tym pisał ze względu na konieczność znajomości przynajmniej systemu operacyjnego. Dla statystycznego użytkownika są dostępne programy, jak SpyHunter, STOPzilla, itp.
A wracając do blogowych statystyk, to wydają
się mierne, przeciętne i niedostosowane do wymagań użytkowników. No właśnie,
czego Wam brakuje w statystykach?
Zawartość bloga jest najważniejsza i jest samo reklamująca i wystarczająca się dla tych, którzy nie czerpią korzyści finansowych. Trochę nie na czasie stwierdzenie, ale te modele już tak mają.
Zawartość bloga jest najważniejsza i jest samo reklamująca i wystarczająca się dla tych, którzy nie czerpią korzyści finansowych. Trochę nie na czasie stwierdzenie, ale te modele już tak mają.
Google
wprowadziło Google Analitcs, które dostarcza wielu informacji o użytkownikach w
tym przypadku, bloga. Nie polecam dla większości blogowiczów. Identyfikacja następuje
poprzez
podanie; lokalizacji, wersji sytemu operacyjnego, rozdzielczości ekranu, kraju, miasta i na tej podstawie mamy dane o tym skąd przybyli, którędy wyszli, ile czasu spędzili i co oglądali. System jest zbyt skomplikowany dla przeciętnego użytkownika komputera. Bezpośrednio nie zawiera danych, których szuka blogowicz.
podanie; lokalizacji, wersji sytemu operacyjnego, rozdzielczości ekranu, kraju, miasta i na tej podstawie mamy dane o tym skąd przybyli, którędy wyszli, ile czasu spędzili i co oglądali. System jest zbyt skomplikowany dla przeciętnego użytkownika komputera. Bezpośrednio nie zawiera danych, których szuka blogowicz.
Czy masz wyłączony licznik własnych wejść? Zaburza to statystyki, lecz liczba wyświetleń
rośnie.
Napisane
pokrótce.
Gwoli wyjaśnienia:
Jeżeli w statystykach pojawi się adres zaczynający się od offers.bycontext,
to znaczy, że osoba oglądająca Twojego bloga ma zainfekowany komputer. Klikamy
prawą myszką i tu można użyć funkcję „copy link location” i wkleić np. do Word.
Na końcu, jak w podanym przykładzie(XXXXXX.blogspot.com) mamy adres bloga,
gdzie XXXXXX to nazwa bloga np. wewanderers.