poniedziałek, 2 marca 2015

Labirynt niewiedzy...





Cezary pisze...


Kto nie ma problemów z komputerem?- Tylko ci, którzy o tym nie wiedzą.


Zasadniczo dzielimy je na zagadnienia związane z:
1. Sprzętem komputerowym, czyli z fizyczną częścią, której możemy dotknąć.
2. Instalowanym oprogramowaniem przez użytkownika.
3. Brakiem kompatybilności – dotyczy sprzętu komputerowego oraz oprogramowania.
4. Dobraniem właściwych sterowników w zależności od systemu operacyjnego.
5. Instalowaniem za naszą akceptacją niechcianych programów.
6. Brakiem ochrony systemu
7. Itd…

 
Tak, jak z samochodem należy zadbać o stan techniczny tego, co używamy. Typowe podejście użytkownika pozostawia wiele do życzenia i wynika to przede wszystkim z braku wiedzy. Nie każdy użytkownik chce czy musi ją posiadać na poziomie eksperta, choć minimum jest jak najbardziej wskazane. Należy obserwować zachowanie i objawy, które do tej pory nie miały miejsca.
Typowe zachowanie: komputer restartuje, co jakiś czas zawiesza się, strona internetowa nie przewija się, itd. Te objawy wskazują na problem czy nakładające się problemy, które pozostawione samym sobie prowadzą do realnych dramatów. System nie startuje, zgubiliśmy nasze dokumenty, zdjęcia, czy inne ważne z naszego punktu widzenia dane. Tragedia na miarę końca świata!
 
Wiele osób zrobi wszystko by to, co na monitorze czy na blogu wyglądało pięknie, cieszyło oko i wywoływało piano-nutkę zachwytu u oglądających. Ja też tak mam, ale tylko w słowach.
A za oknem przyczajona Wiosna rozpala nasze umysły. Więcej, barwniej i nasyceni łagodnością tego, co nadchodzi robimy przedwiosenne porządki.
 
Pewnego czasu, a było to o świtaniu Olga zapytała mnie o statystyki blogowe, zdumiona nagłym wzrostem wyświetleń o tej porze. Było to kilkadziesiąt wyświetleń w sekundzie z Rosji i tyleż samo z Rumunii. Co to oznacza?
 
Z definicji nie wierzę w żadne tam statystyki, bo to przecież są narzędzia do manipulowania tymi, którzy nie potrafią wyłuskać prawdy z nadmiaru krzyżujących się informacji. Pochylony nad kubkiem stygnącej kawy czekałem na pojawienie się pierwszych oznak budzonego umysłu.

Patrzę i oczom nie wierzę. Lista rozpoznawalnych czytających niewielka i pomiędzy nimi to:

http://offers.bycontext.com/


Co to u licha? Skopiowałem cały adres i oto on:


http://offers.bycontext.com/scjs/tb/ctxjs/topBar.php?numberBounce=&usgmt=100&aff_id=1152&subaff_id=3239544&ch=521&utm_source=1152&utm_medium=exit-ctx&utm_campaign=v4.16.2&utm_term=http&sbrand=Faster%20Light&intformat=exit&nextpage=http%3A%2F%2Fwewanderers.blogspot.com%2F&actualPage=http%3A%2F%2FXXXXXX.blogspot.com%2F,


gdzie XXXXXX, to nazwa znanego mi i często wizytującego nas bloga. Zgooglowałem zagadnienie i trochę przeraziłem się.
 
Okazuję się, że offers.bycontext.com to zwykły złodziej, który kradnie nam przeglądarki Internetowe i to bez względu na ich nazwę. A co to oznacza? Otóż ten program zniewala system operacyjny i kieruje nas gdzie tylko on chce, tzn. na strony z reklamami namawiającymi do zakupów. Pomyślałem, że może nasz blog jest jednym z tych cennych artykułów na zbyciu i już widziałem pełne taczki zielonych papierków. Hurra!

O dziwo, ten sam link pojawił się ponownie w ciągu następnych dni, tym razem z inną zawartością XXXXXX, co znaczy, że nastąpiło przekierowanie z innych blogów.
 
Zgrzałem Google do czerwoności. Czytałem nawet wpisy po mongolsku i w języku starozakonnym. Niestety, jak to w googlach odgrzewane opisy, tyle, że zawsze innego autora. Niemniej jednak to nie koniec z ekscesami offers.bycontext.com. Możemy go odinstalować, lecz powraca, jak bumerang, co daje podejrzenie, że jest pochodzenia aborygeńskiego. Okazuje się, że to jest zwykły wirus komputerowy, a może niezwykły ze względu na zakres infekcji systemu. Zwalnia komputer, który staje się też dostępny dla niepożądanych programów ze stron Internetowych. Otwiera drogę dla złośliwych programów, które to mogą być użyte do śledzenia, pobierania naszych danych, itd. Podsumowując, komputer działa w sposób nieprzewidzialny i przypadkowy, a hakerzy zacierają ręce.
Fantazja, nie! Samo internetowe życie.
 
Co zrobić by tego dziadostwa nie złapać? – zapytała przerażona Olga, bo przecież z Internetu nie zrezygnuję powiedziała, jak przystało na „Wolnego Ptaka”.
Po pierwsze, to trzeba zainstalować dobry program antywirusowy, firewall i AdAware. To dobry pakiet na początek. Ciągła aktualizacja tych programów to gwarancja bezpieczeństwa. Jeśli nie masz takiego zabezpieczenia to jest darmowy AVG AntiVirus Free Eddition 2015. Polecam i nie jest to reklama, to jest konieczność.
 
Ale to nie wszystko. Należy pamiętać, że cokolwiek ściągamy przez Internet, to ściągamy bezpośrednio od producenta i to jest gwarancja, że otrzymamy dobry produkt, choć nie zawsze jest to prawda. Wybieramy mniejsze zło. Istnieje wiele stron oferujących darmowe programy. Na tych stronach znajdujemy tylko linki, które prowadzą nas nie wiadomo dokąd. Mogą to być programy zmienione by osiągnąć niewiadomy dla nas cel. Gry komputerowe i porno to zazwyczaj, co widzimy. Jeśli już mamy ściągnięty program i robimy instalację, to należy bardzo uważnie czytać to wszystko, co znajduje się na kolejnych stronach. Szczególnie zwracamy uwagę na „zaptaszkowane” dodatkowe programy, które zainstalują się razem z programem głównym. Te dodatkowe programy to często programy od sponsora lub złośliwe oprogramowanie. Zdecydowanie nie potrzebujemy ich. Decyzja należy jednak do użytkownika. Dotyczy to również dodatkowych programów(ads-on) do przeglądarek. Stosują podobne metody do wyżej opisanych. Zanim cokolwiek dodamy zastanówmy się nad użytecznością tych programów, ich działaniem i co często się zdarza jest to powielanie funkcji zawartych w przeglądarkach. Wiele z tych programów poza tym, że są nieużyteczne powoduje dodatkowe komplikacje systemu operacyjnego.  Przed ściągnięciem czytajmy wpisy użytkowników i starajmy się czytać pomiędzy wierszami.
 
Nie wierzmy w żadne deklaracje o niezbieraniu danych osobistych, zostaniemy sprzedani za przysłowiową czapkę śliwek. W przypadku renomowanych firm produkujących oprogramowanie mamy większe zaufanie i chcemy wierzyć, że zostaną użyte zgodnie z warunkami licencji.

Jeśli już jesteśmy w posiadaniu offers.bycontext, to walczmy. Jest sposób usunięcia „ręcznie”, lecz nie będę o tym pisał ze względu na konieczność znajomości przynajmniej systemu operacyjnego. Dla statystycznego użytkownika są dostępne programy, jak SpyHunter, STOPzilla, itp.


 A wracając do blogowych statystyk, to wydają się mierne, przeciętne i niedostosowane do wymagań użytkowników. No właśnie, czego Wam brakuje w statystykach?
Zawartość bloga jest najważniejsza i jest samo reklamująca i wystarczająca się dla tych, którzy nie czerpią korzyści finansowych. Trochę nie na czasie stwierdzenie, ale te modele już tak mają.


Google wprowadziło Google Analitcs, które dostarcza wielu informacji o użytkownikach w tym przypadku, bloga. Nie polecam dla większości blogowiczów. Identyfikacja następuje poprzez
podanie; lokalizacji, wersji sytemu operacyjnego, rozdzielczości ekranu, kraju, miasta i na tej podstawie mamy dane o tym skąd przybyli, którędy wyszli, ile czasu spędzili i co oglądali. System jest zbyt skomplikowany dla przeciętnego użytkownika komputera. Bezpośrednio nie zawiera danych, których szuka blogowicz.
 
Czy masz wyłączony licznik własnych wejść? Zaburza to statystyki, lecz liczba wyświetleń rośnie.



 
Napisane pokrótce.   



Gwoli wyjaśnienia:

Jeżeli w statystykach pojawi się adres zaczynający się od offers.bycontext, to znaczy, że osoba oglądająca Twojego bloga ma zainfekowany komputer. Klikamy prawą myszką i tu można użyć funkcję „copy link location” i wkleić np. do Word. Na końcu, jak w podanym przykładzie(XXXXXX.blogspot.com) mamy adres bloga, gdzie XXXXXX to nazwa bloga np. wewanderers.

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost