A kiedy będzie całkiem ciepło
Rzucimy precz kozaczki
Będziemy mogli znów odetchnąć
Młodości złapać blaski
Rzucimy precz kozaczki
Będziemy mogli znów odetchnąć
Młodości złapać blaski
I iśc za miasto, w tę
zieloność
Widzieć biedronki, mrówki
I czuć gdzieś w sercu dziwną wolność
Zapomnieć stare smutki
I czuć gdzieś w sercu dziwną wolność
Zapomnieć stare smutki
Bo owo ciepło na początku
Ogarnia jak narkotyk
Chętnie pozbawiasz się rozsądku
I frunąć chcesz jak motyl
Chętnie pozbawiasz się rozsądku
I frunąć chcesz jak motyl
I fruniesz, fruniesz tak po
niebie
Promienie masz we włosach
Nareszcie kochasz świat i siebie
Aż ziemia się rusza z posad
Nareszcie kochasz świat i siebie
Aż ziemia się rusza z posad
To wszystko będzie o swej porze
To wszystko Cię otoczy
A wtedy pojmiesz, że znów możesz
Otworzyć ze snu oczy...
A wtedy pojmiesz, że znów możesz
Otworzyć ze snu oczy...