niedziela, 4 stycznia 2026

Psia starość...

 




...Niestety, prędzej czy później ta psia starość nieodwołalnie pokazuje swoje niewesołe oblicze. Psy, tak jak i my ludzie, doświadczają wszystkich dolegliwości i schorzeń związanych z podeszłym wiekiem. Pojawiają się prędzej czy później bóle w stawach, problemy z poruszaniem się, przewlekłe czy nagłe choroby, spadek sił i ochoty do zabawy, senność, brak apetytu, rezygnacja z tych aktywności, które do niedawna były zwyczajną codziennością. Co gorsza, u psów widać to wszystko wyraźnie, bo ma się porównanie widząc i pamiętając, jak jest i jak było kiedyś, zupełnie niedawno przecież. Przepełnia nas smutkiem fakt, że tak szybko przeleciało im u naszego boku całe ich życie. Zbyt szybko. Te kilkanaście lat minęło jak z bicza strzelił. I oto pewnego dnia zamiast tak wesołego dotąd, pełnego niezmożonej energii psiaka spogląda na nas posiwiały, posmutniały i wyraźnie zmęczony życiem stary pies.



   Piszę tu o naszym Jacusiu, który zamieszkał z nami już prawie jedenaście lat temu. Był wówczas radosnym psiakiem, potrafiącym godzinami biegać bez zmęczenia, uparcie starać się o względy naszej suczki Zuzi, polować na kury albo dokuczać kozom. I jak przystało na młodziutkiego psa mieć mnóstwo szalonych pomysłów na beztroskie dokazywanie i wygłupy. Bardzo zmienił się przez te lata. Dojrzał, zmądrzał, nauczył się ufać nam a także uśmiechać się po psiemu i bawić się z Zuzią a potem ze swoimi córeczkami Misią i Hipcią. Potrafił nas rozśmieszać, martwić i niepokoić, rozczulać i wzruszać. Zresztą większość z Was pamięta zapewne moje opowieści o Jacusiu. Dużo o nim kiedyś pisałam.





   Nie wiemy ile dokładnie ma on lat, bo gdy się u nas pojawił w 2015 roku równie dobrze mógł mieć dwa lata a mógł też mieć ich pięć. Tak czy siak to dzisiaj stary, kilkunastoletni pies, który ma prawo czuć się jak staruszek.




   I przyszło to, co miało przyjść. W Święta Bożego Narodzenia zaczął nam mocno niedomagać. Stracił apetyt, za to więcej pił wody. Widać było po nim, że coś go boli, bo przebiegało po nim charakterystyczne drżenie, podczas którego wydawał ciche pomruki. Najchętniej całe dnie by przesypiał a do ogrodu wychodziłby tylko na siku i zaraz wracał do domu. Zimno najwidoczniej mu nie służy. I tak jest także teraz. Ciepłe legowisko i spokój to jest to, czego Jacuś najbardziej pragnie a my staramy się mu to zapewnić. Od kilku dni jest pod opieką weterynarza. Dostaje antybiotyki i środki przeciwbólowe, ale nie bardzo wiadomo, co go właściwie boli. Wyniki krwi ma dobre. Nie stracił na razie na wadze. Nie ma podwyższonej temperatury ani właściwie żadnych poza tymi niewyjaśnionymi bólami i brakiem apetytu objawów chorobowych. Nadal miewa radosne, pełne entuzjazmu chwile. Nieraz jak gdyby nigdy nic wybiega do ogrodu z Hipcią i Misią by tam szczekać przy płocie i wpatrywać się w tajemnicze, leśne oddale. Po powrocie do domu najpierw dużo pije a potem podstawia grzbiet i pupę do głaskania. Uwielbia, gdy się go czesze, pieści, przemawia doń czule. Najbardziej jednak interesuje go po prostu długi, niezakłócony niczym sen...





   Nie wiem, czy będziemy jeszcze z Cezarym nadal próbować zgłębiać, co właściwie dolega Jacusiowi. Po pierwsze bardzo jesteśmy tu zależni od pogody. Może tak być, że gdy nas tu znowu śniegi zasypią, to nie damy rady dotrzeć do weterynarza. Od środy zapowiadają u nas ogromne śnieżyce. W razie czego mamy w domu tabletki rozkurczowe i przeciwbólowe, więc gdyby było z nim gorzej zawsze mogę mu je podać. Po drugie obawiam się, że jeśli zagnieździło się w Jacusiu jakieś podstępne raczysko, to w jego wieku wyleczenie może być już niemożliwe. Nie wiem, czy jest sens by niepotrzebnie męczyć pieska...Wciąż boleśnie przecież pamiętamy z Cezarym chorobę i śmierć naszej ukochanej suczki Zuzi, która po kilkumiesięcznej walce o nią, po męczarniach spowodowanych nieustępliwymi bólami nowotworowymi, nie doczekawszy operacji odeszła od nas w styczniu 2022 roku. Chcielibyśmy tego wszystkiego oszczędzić Jacusiowi. Ale chcielibyśmy także by był z nami jak najdłużej. To wszystko wymagać będzie od nas podejmowania na bieżąco różnych decyzji, może nawet tej najgorszej...




   Ale póki co Jacuś jest z nami. W chwilach, gdy nie śpi spogląda na nas z ufnością, podchodzi, macha ogonem, podstawia głowę do pieszczot i serdecznie reaguje na każde wypowiedziane doń słowo. Styczniowe słońce czule pieści jego śliczny, biały łebek i obiecuje kolejny pogodny dzień. A nasz kochany lawendowy Jacuś znowu układa się na swoim legowisku, wzdycha głęboko i spokojnie zasypia...







38 komentarzy:

  1. Pamiętam jak z przygodami jechaliście po niego, jak zalecał się do Zuzi, narodziny szczeniaczków. Wydaje mi się, że to było tak niedawno. Ja nie chciałabym by uporczywie mnie leczono, gdy nadzieja nikła, więc i Jacusiowi tego nie życzę. Niech odejdzie spokojnie i spotka się z Zuzią? Sama nie wiem, jak to jest po💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...To wszystko było tak niedawno. Jednak wiele sie od tamtej pory zmieniło. I w nas i w świecie i u naszych bliskich i u naszych zwierzaczków...
      Krystynko! Pozdrawiamy Cię serdecznie!♥

      Usuń
  2. Och, starość i piesków nie oszczędza.
    Bywa, że trzeba skrócić ich cierpienia, a nawet się nie skarżą...
    Smutno patrzeć, ale gdzie będzie mu lepiej, jak u Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - starosć do każdego w końcu puka i trzeba sie zmierzyc ze wszystkim, co ze sobą przynosi.
      A Jacuś śpi sobie na legowisku obok mnie. Na razie jego stan wydaje się stabilny.
      Pozdrawiamy Cię serdecznie, Jotko!

      Usuń
  3. Przeżyłam taką starość u kilku piesków, nie chciałabym patrzeć na to kolejny raz, człowiek cierpi i nic nie może w pewnym momencie pomóc...smutna starość u ludzi i u zwierząt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja to przeżyłam po wielekroc, Basiu...Za każdym razem boli mocno. Ale tak to jest z uczuciami. Jesli się kocha, to sie cierpi, gdy sie tego kogoś traci. Czy wobec tego powinniśmy zyc samotnie, wyrzekajac sie w ten sposób miłości i innych towarzyszących jej uczuć...?

      Usuń
  4. Ładne pieski. Ja ostatnio zauważyłam takie objawy u naszego kota. Weterynarz zrobił badania i nic podejrzanego nie widział, więc może to też po prostu starość się zaczyna. Też nie znam jego wieku , bo przyszedł do nas sam jak był już duży. Oby jeszcze nie trzeba podejmować tej ostatecznej decyzji. Wiem jakie to straszne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że z kotami jest podobnie jak z psami. Tyle, że one z reguły moga zyc dłużej, o ile nie trawia ich żadne choroby. Nasza kotka w tym roku skonczy szesnaście lat i an razie wydaje sie byc w niezłym stanie.
      A Jacuś? Od czasu, gdy napisałam powyższy tekst nic sie u niego nie zmieniło. Ani na lepsze ani na gorsze. I oby tak było jak najdłużej...

      Usuń
  5. Nie da się tego nijak uniknąć. Ile razy "umierałam" leżąc często przy odchodzących naszych przyjaciołach... Najtrudniej było z Reksiem, bo był najukochańszy najwdzięczniejszy za zabranie go z przytułku 💧Piękne i kochane są Wasze psinki, cudowny Jacuś. Może złe się przełamie i będzie lepiej. Oby bezboleśnie... ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Basiu. I ja znam ten ból, tę rozpacz wspólnego umierania. Predzej czy później przychodzą te trudne chwile. Wiadomo, że przyjdą juz w chwili gdy pojawia sie u nas jakieś zwierzątko. Wiadomo, że je pokochamy a kiedys będziemy cierpieć, gdy będzie odchodzić...
      Dziekuję Basiu!♥

      Usuń
  6. Przykro mi bardzo Olu, oby Jacus tylko nie nacierpial sie na stare lata. Wiem, ze zrobicie dla niego wszystko co najlepsze, nawet jak bedzie to musiala byc ta najtrudniejsza z decyzji. Sciskam mocno i noworocznie cala psia ferajne i tule was do serca . Kitty 💗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie niewiele się u Jacusia nie zmienia. Nadal dużo śpi, dużo pije, mało je. Ale miewa zaskakujaco dobre chwile. Wczoraj np. zabraliśmy go na niezbyt daleki pacer do lasu. Bardzo sie tym ucieszył i mieliśmy wrażenie, że na ten czas odzyskał sporo dawnego wigoru. Moze jeśli nie będzie z nim źle, to w najbliższych dniach znowu sie z psami wybierzemy. Póki tylko mozemy sprawiać Jacusiowi i reszcie psiej ferajny jakaś radosć - będziemy to robić.
      Uściski serdeczne dla Ciebie, Kitty!♥

      Usuń
    2. Moze to tylko chwilowa niedyspozycja byla, jakies przesilenie zimowe, ktore Jacusia troszke podlamalo, bardzo trzymam kciuki , aby tak bylo. 🤞🤞🤞Zdrowia Jacusiowi i wam zycze kochani 🥰Kitty

      Usuń
    3. I ja mam taką nadzieję!😀😘😀

      Usuń
    4. A ja bym wykluczyła bieganie, ograniczyła do minimum spacery po śniegu i ogólnie śnieg i zimno. Do ciepłego domu na wylegiwanie. I dieta! gotowany kurak, warzywka, jakiś ryż, rzadkie, częściej. Jakbyś człowieka kurowała.

      Usuń
    5. Obserwujemy Jacusia i wydaje mi się, że stosownie reagujemy na jego potrzeby, na jego złe czy lepsze samopoczucie. Gdy chce isć do ogrodu - idzie. Gdy chce wróćić - wraca. A dajemy mu do jedzenia to, co chce jeśc, to co lubi - grunt żeby cokolwiek jadł. Niestety, od kuraka z warzywami odwraca sie ze wstrętem.

      Usuń
  7. Życzę Wam dużo siły 💗 Wiem, jak to jest nie raz, ale w roku 2025 odszedł od nas 16letni Alex - do samego końca sprawny, ostatnie dni tylko zaczął spać i chodzić do kuwety i nie chciał już jeść do tego stopnia, że dostawał strzępki gotowanego kurczaka... Ale któregoś dnia znalazłam go w kuwecie i pobiegłam z nim do Weta. Kroplówka pomogła na dobę czy dwie, nie zdążyłam go odwiedzić już. Ale ważne, że odszedł bez bólu na lekach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne to są chwile, Kocurku....Kochamy te nasze zwierzaczki i cierpimy, gdy one cierpią. I pamietamy nasze dobre chwile, ale też te ostateczne, gdy nic już nie mogliśmy dla nich zrobić...
      Jacuniek na razie sie trzyma. Nic mu sie nie pogarsza a momentami nawet wygląda, że jest odrobinke lepiej. Oby tak to trwało jak najdłużej!♥

      Usuń
  8. Myślę, że przy tak oddanych właścicielach psia starość nie będzie taka straszna, jakby się mogło wydawać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacuś wie, że go kochamy i że może nam zupełnie zaufać. Patrzy nam w oczy w ten sposób, jakby rozumiał o wiele więcej, niż mogłoby sie wydawać. To bardzo mądry i wrażliwy piesek.
      Pozdrawiamy Cię Karolinko!

      Usuń
  9. Przykre to są sprawy, ale nic nie poradzimy. Na pewno zrobicie wszystko, co trzeba dla Jacusia, żeby mógł żyć bez bólu i bez bólu odejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lidko. Przykre to wszystko. Najgorsza jest bezradnosć, nieuchronnosć, smutek, gdy sie widzi jak zwierzę cierpi i odchodzi...Na razie u Jacusia stan wydaje sie stabilny. Miewa tez lepsze chwile. Wtedy przypomina Jacusia z dawnych lat. Cieszę sie tym wszystkim, póki trwa.Oby to trwało jak najdłużej.
      Pozdrowienia serdeczne dla Ciebie, Lidko!*

      Usuń
  10. I pieseczki cierpią na starość. I nasza Lassie też cierpiała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Stokrotko. Pamiętam jak pisałaś o swojej Lassie...♥

      Usuń
  11. Dużo nas psy i koty uczą. To bardzo trudne. Podjęłam dużo takich decyzji, by pozwolić odejść. Nigdy nie miałam żalu do siebie, że to zrobiłam. Czasem jedynie, że za długo zwlekałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Aniu. Psy i koty będąc częścią naszych rodzin, naszej rzeczywistosci, uczą nas jak kochać i jak godzic sie z tym, co nieuniknione.
      Ja też w przeszłosci podejmowałam te ostateczne decyzje. Za kaźdym razem bardzo to mnie bolało, ale nie było innego wyjścia....Mam nadzieję, że teraz z Jacusiem też będę umiała taką decyzje podjąć, gdy przyjdzie pora. A moze los nam tego oszczędzi i stanie sie to samo? Np. we śnie...? Och! Ale na razie cieszymy sie każdą jego dobrą chwilą, bo jest tych chwil sporo...

      Usuń
  12. Witaj Olgo
    Tak, starość nie omija też czworonogów. Widać ją tym bardziej, im bardziej jesteśmy związani z tym towarzyszem naszego życia.
    Ania, ma rację... Czasem trzeba zrobić to szybciej, nie za późno... Nie wyobrażam jednak sobie, jak musi to być trudne.
    Nieustannie dobre słowa przesyłam.
    Pozdrawiam bielą za oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Ismeno. Starośc przychodzi predzej czy później. Tyle że ludzie mają wiecej czasu na oswojenie sie z nią a u psów przebiega to tak szybko, że zmiany aż szokują. Niby człowiek wiedział, że tak będzie, ale na to nie da sie przygotować. Serce boli.
      Póki co Jacuś czuje sie tak samo. Nie pogarsza się a momentami nawet wydaje się, że jest odrobinke lepiej. Patrzę na niego z troską. Doceniam każdy jego dobry moment.
      Pozdrawiam Cię serdecznie Ismeno z zasypanego śniegiem Podkarpacia.

      Usuń
  13. Nie chcę myśleć o tej podłej starości... Nie chcę myśleć, że do mojej psinki też zbliża się wielkimi krokami. W zasadzie to już przy niej jest tylko jeszcze nie rozsadziła się i nie rozpuściła wszędzie swoich pnącz.

    Mam nadzieję, że Jacuś jak najdłużej będzie z wami. Tego życzę wam, a jemu tylko tego by ta podła starość była dla niego łaskawa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Podła jest ta starosć u zwierząt. Tak szybko i tak nieodwołalnie przychodzi i rzadzi. Smutna jest nasza bezsilność.
      Też mam nadzieję, że Jacuś jeszcze długo pożyje w spokoju i bez bólu. Ale kiedyś przyjdzie na niego czas. I nic się nie poradzi.
      Pozdrawiam Cię takze, Renfri.

      Usuń
  14. Znam te uczucia. Po wielokroć. Ale mam i inne refleksje, poparte doświadczeniami. Witaminy, mikroelementy stabilizatory na stawy. Essentiale Forte na układ trawienny. To jak staremu człowiekowi - nie wyleczy, ale zapewnia komfort życia. Wet to lekarz, ale różnie bywa, to jednak biznes. Wiadomo, że kroplówka to dochód, a zapisanie witamin-nie. Popatrz bardzo uważnie, bez sentymentów, jakbyś ty była lekarzem, jak się pies zachowuje, którą część ciała oszczędza, głaskając - pomacaj, szukaj kiedy się wzdrygnie ( boli). Czy ziaje jak pobiega. A biega czy chodzi z trudem. Takie obserwacje i lekarzowi pomogą. To nie jest stary pies! I nie wystawiaj testamentu - sam zdecyduje. Ważne są środki p-bólowe i rozkurczowe, banalna no-spa czyni cuda. Na razie sam mówi - potrzebuje ciepła do samoregeneracji. Jest zimno, może łapy bolą. Czekaj - i obserwuj. Pozwalałam swoim psom odchodzić na własne życzenie, tyle, że komfortowo, bez bólu. Daj mu czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiekszosc z tych rzeczy, o których wspominasz robie. Obserwuję, obmacuję, patrzę. Jacus nie wzdryga sie przy jakimkolwiek dotyku. I nie ziaje jak pobiega. Chodzi i biega całkiem sprawnie. Mam w domu no-spę i pyralginę i jak widzę, że cos go boli (wtedy drży i głośno mruczy), to mu podaję. Te wspomagacze, o któych wspominasz (witaminy itp.) kupię, gdy będę w miasteczku. Dziekuję za podpowiedź.
      Nie mam zamiaru wystawiać mu testamentu, niczego przyśpieszać ani stawiać na nim krzyzyka. Oby żył nam Jacuniek jak najdłużej! :-)

      Usuń
  15. My do tej pory wspominamy naszego Teodora i wdzięczni jesteśmy za te 14 lat, które przeżyliśmy razem z nim. Boli to, że pieski starzeją się i chorują, bo czasem po prostu człowiek jest bezsilny. Niedawno znowu doświadczyłam jak kruche jest życie, że nic nie jest dane nam na zawsze, dlatego życzę Jacusiowi i Wam jeszcze wielu wspólnych chwil, którymi można się cieszyć i doceniać każdą z nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twojego Teodora, Gabrysiu. To był śliczny, mądry foksterierek, o którym pisałaś opowieści dla dzieci. A wiec żyje nie tylko w Twoich, ale i w ich wspomnieniach.
      Tak, boli nasza bezsilność w przypadku starosci, choroby i bólu naszych kochanych piesków. To niestety przychodzi prędzej czy później, bo jeśli sie kogos kocha - nieważne czy to człowiek czy zwierzę, to cierpi się, gdy ono cierpi, gdy odchodzi na naszych oczach...
      Dziękuję za Twoje słowa o Jacusiu i pozdrawiam Cie z serdecznoscią!***

      Usuń

  16. Czyta się to ze ściśniętym sercem… Starość naszych psów boli chyba najbardziej właśnie dlatego, że tak wyraźnie pamiętamy ich młodość i beztroskę. Jacuś ma ogromne szczęście, że może przeżywać ten czas w spokoju, cieple i miłości — otoczony uważnością, czułością i zrozumieniem. To najcenniejsze, co można dać staremu psu.
    Wiem, o czym piszę… niestety. W styczniu odszedł Rudy — nasz ukochany pies. Czternaście lat z nami. Czternaście lat wierności, spokoju i mądrości. Miał oczy, które widziały wszystko, ale nigdy nie oceniały. Był dobry do szpiku kości. Kiedy odszedł, myślałam, że to koniec bólu. Że więcej nie uniosę.
    Myliłam się.
    W Wielkanoc — w czasie nadziei, odrodzenia i nowego życia — odszedł Kajtek. Osiemnaście lat był z nami. Osiemnaście lat wspólnego życia. I do dziś nie wiem, czy można być gotowym na stratę takiej duszy.

    Przytulam Was myślami najmocniej. Życzę Jacusiowi jak najwięcej spokojnych dni, ciepłych snów i chwil, w których świat znów bywa łagodny.

    Iwona 🧑‍🌾

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Iwonko. Starosć psów bardzo smuci i boli. Wszak są one częścią naszej rodziny, częścią nas. Oddalismy im serca, bo i one nam je oddały. I wydawało się, że trwać to będzie zawsze, że to wspólne, harmonijne i szczęsliwe trwać będzie zawsze...Bo przecież człowiek nei chce myśleć o rozstaniach, o tym, co nieuchronnie się kiedyś zdarzy. Jednak w końcu przychodzi owo "kiedyś" i trzeba sie z tym zmierzyć. Raz jeszcze i raz jeszcze...
      W naszych sercach żyją wciaż, nawet gdy nie ma ich juz obok. Nasze pieski kochane...Moja Muszka, Szarusia, Zuzia...Twój Rudy i Kajtek...Cudowne, pełne miłości i oddania istoty. Moze kiedyś, w jakimś idealnym, wyobrażonym zaświecie znowu sie spotkamy...Byłoby to cudowne...
      A Jacuś, póki co, jest obok. Śpi na kanapie i głosno chrapie. To napełnia mnie spokojem i wiarą że długo jeszcze będzie obok tak zwyczajnie., tak jak zawsze...
      Uściski serdeczne Ci zasyłam, dobra, wrażliwa duszo!*♥

      Usuń
    2. Olgo,
      bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Jest w nim tyle prawdy, czułości i doświadczenia, że trudno czytać go bez wzruszenia. Masz rację – psy są częścią naszej rodziny i naszego wnętrza, oddajemy im serca, bo one oddają nam swoje całkowicie, bezwarunkowo.

      Najtrudniejsze jest to „kiedyś”, o którym nie chcemy myśleć, a które jednak przychodzi. Za każdym razem boli tak samo, ale jednocześnie wiemy, że ta miłość nie znika wraz z odejściem. Rudy i Kajtek, Muszka, Szarusia i Zuzia – wszystkie one żyją w nas, w pamięci, w czułości, w tym, kim dzięki nim jesteśmy.

      A Jacuś, śpiący na kanapie i chrapiący, to najpiękniejszy obraz teraźniejszości. Oby jak najdłużej był obok, tak zwyczajnie, tak jak zawsze.

      Jeśli masz ochotę, zapraszam Cię też do przeczytania posta „Tam gdzie, czeka się miłością” na moim blogu. Piszę w nim o moich czworonożnych przyjaciołach i o tym, co po nich w sercu zostaje.
      Dziękuję Ci za te słowa i za to, że się nimi dzielisz. Ściskam Cię serdecznie.

      Usuń
    3. Iwonko! Dziękuję za tę naszą tak harminijnie i serdecznie toczącą sie rozmowę blogową. Taka rozmowa napełnia serce ciepłem i uczuciem tak rzadkiego, głębokiego zrozumienia dwojga podobnych dusz...
      I dziekuje też za wskazanie posta na Twoim blogu, gdzie piszesz o swoich ukochanych czworonogach. Z ochotą go przeczytam!:-)*

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za Wasze opinie i refleksje!

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost