Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 grudnia 2024

Magia Świąt...

 

                                                                        

   ... Za oknem ani śladu śniegu. Nawet odrobiny już nie zostało z tego ostatniego pomączenia. Jest jednak nadzieja na białe Święta, ponieważ prognozy zapowiadają u nas opady białego puchu właśnie na świąteczny tydzień. Miejmy nadzieję, że tak się stanie, bo byłby to chyba najlepszy prezent na gwiazdkę. Od razu zrobiłoby się ładniej za oknem i człowiekowi też byłoby jakoś raźniej, świąteczniej, magiczniej. Od kilku już lat brakuje tej cudownej bieli grudniowej. Może więc teraz pojawi się i za jej przyczyną powróci choć odrobina tej dawnej magii Świąt? A jeśli nie, trzeba będzie odnaleźć w sobie jakąś iskrę. Coś, co jest ponad stare i nowe zmartwienia, ponad rutynę przygotowań, bieganiny, zmęczenia i usiłowania stanięcia jak zwykle na wysokości zadania. O ironio losu! Tego wymagają od nas z reguły nie inni ludzie, ale my sami. Wyznaczamy sobie cele chcąc choć odrobinę doścignąć niedościgniony ideał. Jakiś brylant, jakiś święty Graal lśniący w naszej pamięci a będący konglomeratem wszystkich przeszłych, udanych Świąt. Lecz czy w ogóle istnieje coś takiego? Może to tylko kwestia naszych wyobrażeń, marzeń i upiększonych przez lata wspomnień? Być może tak właśnie jest. Tak czy siak miło byłoby poczuć znowu coś pięknego, coś co warte byłoby tej całej wcześniejszej bieganiny...Oboje z Cezarym życzymy Wam tego z całego serca. A poniżej napisane niedawno przeze mnie słowa do melodii pełnej werwy piosenki ABBY "Dancing Queen". Zapraszam do jej pośpiewania, bo od samego śpiewu przybywa człowiekowi trochę energii. A myślę, że każdy sposób na dodanie sobie sił jest dobry. Trzeba próbować wszystkiego😄💚🌲


Magia Świąt…

Magio Świąt – gdzieżeś jest?

Gdzie zniknął Twój dawny blask

Wiara w cud – cały sens

Czy odda nam go czas?

 

Święta idą, nadchodzą znów

Jak co roku roboty huk

Ale po co to wszystko?

Jak się wprawić w ruch?

Gdy w ciele słaby duch

 

Świat w szaleństwie pogrąża się

Coraz trudniej uwierzyć, że

Wróci jeszcze normalność

I nadzieja co

Rozjaśni każdy dom

 

I znowu magia Świąt

Powróci…

Magia świąt – bo gdzieś jest

Radość dla czystych serc

Magia Świąt – wiara w cud

Dobro wygra znów

 

Magio Świąt – gdzieżeś jest?

Gdzie zniknął Twój dawny blask

Wiara w cud – cały sens

Czy odda nam go czas?

 

Święta idą – lecz cały zgiełk

Ucisz w sobie, uwolnij się

Wtedy może usłyszysz

Jak na serca dnie

Coś nuci cicho, że

 

Na pewno magia Świąt

Powróci…

Magia świąt – bo gdzieś jest

Radość dla czystych serc

Magia Świąt – wiara w cud

Dobro wygra znów

 

Odnajdź dziś w sobie moc

Uwolnij się z sennej mgły

W Tobie lśni iskra co

Ożywi blask tych dni

Ożywi blask tych dni…


                                          A poniżej ja śpiewam tę piosenkę...

                                         

Wszystkiego dobrego dla wszystkich obserwatorów i czytelników tego bloga! A przede wszystkim zdrowia😘🌲😘

czwartek, 21 grudnia 2023

Zachód…

 


 


   W miejscu, w którym mieszkam często mam możliwość obserwowania spektakularnych wschodów słońca. Podziwiam je o każdej porze roku a jesienią i zimą chyba najczęściej. Co do urokliwych zachodów, to widuję je tutaj rzadko. Nie dlatego, że ich nie ma w ogóle. Są, ale przeważnie chowają się za lasami i wzgórzami, a do tego trwają bardzo krótko. A ponieważ zachody zwiastują rychłe nadejście zmroku, nie mam odwagi by ruszyć w dal i zagłębiać się w otaczające mnie knieje, gdyż wiem, że drogę powrotną musiałabym odbyć w zupełnych ciemnościach. W tej sytuacji pozostaje mi zatem czekać aż wreszcie których z zachodów zdecyduje się tak silnie pomalować niebo w czerwienie, pomarańcze i złoto, że aż będzie to widoczne także w pobliżu naszego siedliska.



   I oto w mijającym tygodniu doczekałam się takiego prezentu od zachodzącego słońca. Cały poprzedzający ów wspaniały zachód dzień pełen był światła, niebieskości i malowniczych obłoków. Nie spodziewałam się jednak, że zakończy go tak niesamowity pokaz płomienistych lśnień oraz taniec intensywnych, zmiennych barw ukazujących się nad pobliską drogą, wzgórzami i bukowym lasem.



   Odwrócona od okna stałam przy zlewie szykując wątrobianą zupkę dla mlaskających niecierpliwie psów, gdy nagle biała miska Jacusia, którą napełniałam psią strawą zabłysła na różowo. Także kremowe kafelki nad zlewem przybrały barwę dojrzałej brzoskwini. Zdumiona natychmiast zerknęłam w stronę okna i ujrzałam początek niezwykłych kolorystycznie przemian na dopiero co tak nieskazitelnie błękitnym niebie. Poruszając się szybko niczym na niemym filmie podałam psom ich obiadek a potem narzuciwszy ciepłą bluzę czym prędzej wypadłam na podwórko z aparatem fotograficznym, żeby nie przegapić, nie uronić nic z rozgrywających się tam cudowności.






   Po kilkunastu minutach uznawszy, że wszystko będzie jeszcze lepiej widoczne z okien na piętrze popędziłam na górę naszego domu i niemal do zmroku robiłam zdjęcie za zdjęciem.





   Czy kiedyś zobojętnieję na wspaniałości widoczne na pogórzańskim niebie? Czy odechce mi się jak z procy wyskakiwać na dwór i gnać przed siebie z błyskiem w oku oraz nieodłącznym aparatem fotograficznym? Może się tak stać, bo czas zmienia wszystkich i we mnie też coraz mniej tej nieco egzaltowanej,  zachwyconej światem Oleńki a coraz więcej rozczarowanej i zmęczonej rzeczywistością Olgi. Zauważam to i godzę się z tym. Jednak na szczęście wciąż jeszcze niekiedy nachodzi mnie siła i ochota by podziwiać to, co jest, to, co widzą moje oczy i co porusza serce, co koi znękane wiadomościami z bliska i daleka nerwy. Moja łódź ratunkowa - natura i jej bezcenne dary.






   I jeszcze jedno. Ów tak rzadko widoczny na moim niebie piękny zachód uświadomił mi coś ważnego. To, że czegoś nie widzę, że nie dostrzegam czegoś obok nie znaczy przecież, że tego czegoś w ogóle nie ma. Gdzieś jest. I w tej chwili, gdy ja bezskutecznie wypatruję na niebie radujących oczy i serce przemian, ktoś je właśnie dostrzega, ktoś się nimi zachwyca, dla kogoś są sednem istnienia. W tym samym momencie, w różnych częściach świata dzieje się przecież wiele ciekawych i ważnych rzeczy. Niekiedy widoczne są one tylko na chwilę i znikają zanim się je dostrzeże. Bywa też, iż niepotrzebnie wypatruję ich gdzieś daleko, gdy tymczasem one znajdują się bardzo blisko mnie. W zwyczajnym, powszednim życiu. W czyimś uśmiechu i ciepłym słowie. Albo chociażby w różowym cieniu na psiej misce. Jednak często potrzeba czasu by te cuda dostrzec i pojąć, by barwy zachodu i wschodu zmieniły kolory duszy, by odrodziły w niej to, co pragnie odrodzenia…



   Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego Roku oboje z Cezarym życzymy Wam zdrowia, spokoju oraz nieprzemijającego światła nadziei…


piątek, 17 grudnia 2021

Wkrótce Wigilia…

 



 

Wkrótce Wigilia już kolejna

(Tyle się przez rok ten zdarzyło)

Lecz gwiazda znów zaświeci wierna

Aby zapomnieć to, co było

 


Lecz by pamiętać to, co wzmacnia

Przyjazne między ludźmi fale

Że wybaczenie to jest stacja

Konieczna aby ruszyć dalej

 


I by rozjaśnić mroki serca

Rozgrzać je, wskrzesić jeśli trzeba

Ożywić w sobie takie miejsca

Gdzie wciąż błękitne żądzą nieba

 


Aby przybliżyć znów horyzont

Co we mgle znika jak złudzenie

Ale istnieje, wciąż jest blisko

Za nim lśni wielkie przebudzenie

 


Nie rozdrapywać ran z lubością

I wbrew wspomnieniom, które bolą

Łzy otrzeć, spojrzeć w dal z ufnością

Że dobre moce się wyzwolą

 


By mogło się narodzić nowe

Życie i słowo, które leczy

Wyciszyć spory w krąg jałowe

Obudzić w bliźnich piękne rzeczy

 


Dopomóc  zamknąć dawne sprawy

By nie zapraszać żalów w gości

I spojrzeć w oczy bez obawy

Że się odnajdzie w nich cierń złości

 


Siadłszy przy stole w czas Wigilii

I dzieląc ciepłem się serc bliskich

Nie dajmy zniknąć tkliwej chwili

Znów oczarujmy się tym wszystkim

 


Blaskiem choinki jak przed laty

Aromatycznych dań mnogością

Wieczorem, gdy dalekie światy

Chcą się na moment stać jednością

 


Uwierzmy znowu w dobre moce

Które potrafią los odmienić

W gwiazdę co cudnie zamigoce

I nie da zgasnąć już nadziei…

 

Drodzy czytelnicy! Oboje z Cezarym życzymy Wam zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia a przede wszystkim odrodzenia i trwania w nas wszystkich blasku nadziei !***

 

czwartek, 31 grudnia 2015

Życzenia od piesków polarnych i reszty jaworowej drużyny!:-))


 
    Nareszcie, po dziwnie jesiennym grudniu przyszła zima z siarczystym mrozem i śniegiem. Śniegu wprawdzie na razie niewiele, ale wystarczy by pomalować rzeczywistość w inne barwy. Coraz więcej czasu spędza się teraz w domu, coraz bardziej w piecach pali. Złaknieni ciepła, ubrani na cebulkę mościmy się w zaciszu domowym na dwór wychodząc tylko po drewno na opał, do obrządku kurzo-koziego oraz na spacery z psami. Bo nasze dwa pieski polarne  - Zuzia i Jacuś uwielbiają zimno i śnieg! Sierść mają gęstą a więc żadne mrozy im nie straszne. Wprost przepadają za bieganiem po pokrytych szronem czy też sniegiem okolicznych łąkach, paryjach i lasach. Zimowe spacery to ich upragniony żywioł. Wystarczy powiedzieć im magiczne słowo: "Idziemy" albo "Ajciu" i od razu biegną na wyścigi podskakując niczym piłeczki do naszych twarzy i składajac na nich radosne, psie pocałunki. I chociaż całe dnie spędzają w ogrodzie bawiąc się, tarmosząc, podgryzając i goniąc dookoła obejścia, to zawsze najmilszym momentem dnia jest wspólny spacer oraz możliwość szalonych biegów po pogórzańskich, malowniczych przestrzeniach.


   Dopiero po południu oba gagatki wygłodniałe i zmęczone ściągają do domu na ciepły posiłek oraz na głęboki sen w sypialnianych pieleszach.
   Wieczorem wyspane żądają ogromnej porcji pieszczot. Wówczas dajemy im z siebie, ile tylko się da. Klepiemy, głaszczemy, tulimy, tarmosimy, przewracamy się z nimi na kanapie i dywanie,  twarze dajemy do syta wylizywać a ręce obgryzać. Wreszcie wyczerpane psiska uspokajają się i ponownie zapadają w błogi sen kładąc się pokotem, gdzie bądź. A dla nas przychodzi wówczas czas tulenia kotów, pisania nowych opowieści czy wierszy, słuchania muzyki, filmów oglądania oraz podjadania smakołyków z lodówki, których resztki po świętach kończymy.



  Nocą, gdy już oboje z Cezarym ukokosimy się wreszcie pod kołdrami i zapadamy w pierwszy sen psiska budzą się i ziają rozgłośnie stając przy nas oraz natrętne nosy w uszy nam wciskając. Oj, stanowczo za gorąco im w nagrzanej sypialni! Mus wtedy wstać i wypuścić huncwoty w ciemną, mroźną nockę. Pieski polarne pełne energii biegną uradowane do ogrodu, który jest ich ulubionym, niepodzielnym królestwem. Co wówczas robią? Nie wiadomo! To ich wspólna, psia tajemnica. Księżyc oświetla świat błękitnym blaskiem. Pachnie mrozem i świeżością. Jest cicho i migotliwie. Trwa polarna, podkarpacka baśń...


   Wczesnym rankiem zastaję Zuzię i Jacusia śpiących smacznie w budach albo stojących pod płotem i ujadających na okoliczne sarny, dziki czy też zbłąkanych przechodniów. Nieraz też widzę, jak doczekać się nie mogą wejścia do domu i zaglądają niecierpliwie w okna naszej sypialni. Narzucam więc szybko na siebie ciepły sweter i wpuszczam stęsknione piesiunie do domu. I znów nadchodzi fala radosnych powitań oraz pieszczot. Wciskania zimnych nosów w nasze dłonie i uszy. Szalonych tańców i podskoków. Psich westchnień i wiernych spojrzeń...
   Wreszcie rozpalamy w piecu kuchennym. Czas na śniadanie. Zaczyna się nowy, zimowy dzień...


   A ponieważ już za chwilę zacznie się Nowy Rok nasze polarne pieski - Zuzia i Jacuś, Jawory oraz reszta jaworowej drużyny życzą Wam pięknej, baśniowej zimy, wielu dobrych zdarzeń, zdrowia, radości, bliskości, spokoju oraz nadziei.
   Szczęśliwego Nowego Roku!:-))***

niedziela, 20 grudnia 2015

Dobre rzeczy...




Dobre rzeczy, choć świat skrzeczy:
Ciche baśnie, zanim zaśniesz
Uścisk ręki, dźwięk piosenki
I rozmowa aż do rana
Zapach chleba, sosny, siana
Uśmiech ufny prosto w oczy
Gwiazdka, co migocze w nocy
Dobrych wspomnień warkocz złoty
Tkliwe szepty, ciepły dotyk
Zapatrzenie w świeczki blask
Odzyskany prosty czas
Znalezione myśli, wiara
Że się nadal warto starać
I w tradycjach, co zwietrzały
Widzieć mądrość wieków całych
Oprzeć na tym się, odetchnąć
By nie było wszystko jedno
By się jeszcze chciało kochać
Ufać, wierzyć, śmiać się, szlochać
By uczucia w sercach brzmiały
I nas wszystkich ocalały
Niech ten świat, co jest wszak nami
Choć przez moment nas nie rani
Niech uleczy biedną duszę
Milionami ludzkich wzruszeń



Dobre rzeczy wciąż istnieją
Wbrew wszystkiemu rządzą ziemią!

* * *

Niech te święta nas kołyszą
Pastorałką, czułą ciszą
Prosto z serca życzeniami
Co spełniają się…czasami

Spokojnych, serdecznych Świąt oraz wielu dobrych rzeczy w codziennym życiu życzą Wam gospodarze tego bloga – Olga i Cezary Jaworowie!:-)))



(P.S. Do kontynuacji baśni wrócę po świętach)

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost