piątek, 10 lutego 2023

Czas w las!

 


   Od kilku dni trwa na Pogórzu Dynowskim wspaniała, słoneczna i mroźna pogoda. Idealna wprost do spacerów oraz, rzecz jasna, do robienia kolejnych, zimowych fotografii. Wreszcie i pieski doczekały się długich wędrówek do lasu. Wprawdzie śnieg w okolicach dość głęboki (mnie niekiedy sięgał nieomal do kolan), ale sypki i nie za bardzo utrudniający chodzenie. Przynajmniej tak wydawało się na początku wyprawy, bo jednak  pod koniec nogi już były mocno zmęczone wydeptywaniem ścieżki w głębokich koleinach i brnięciem poprzez zaspy. Jednak ogromnie iść się już chciało. Czekały na nas tuż za bramą ogrodu dziewicze, nietknięte stopą ludzką śniegowe połaci. Czekały pobielone świątecznie świerki i sosny, srebrzyste, bukowe lasy,  rozległe, lśniące w słońcu i pomalowane cieniami drzew polany, przesieki, dzikie,tajemnicze ostępy. A najbardziej doczekać się nie mogły na długi spacer nasze trzy polarne pieski: Jacuś, Hipcia i Misia!



Najpierw wzięłam łopatę i porządnie odśnieżyłam drogę do bocznej bramy oraz miejsce tuż za nią. A potem niecierpliwe psy niczym z procy błyskawicznie wybiegły na zewnątrz. Ach! Jaka radość, jaki wigor i entuzjazm gnał je poprzez pole w kierunku odległego o kilkadziesiąt metrów lasu!



Droga śródleśna zlewała się całkowicie z otoczeniem i gdyby nie głębokie koleiny wyjeżdżone onegdaj przez traktory pewnie szło by się jak po stole. Chociaż nie...Przecież nikt nie zapada się w stół! Nikt też w stole wariacko się nie tarza, a jaworowe pieski rozkoszowały się szaloną kąpielą w śniegu jedno po drugim!:-)






A potem biegły dalej. Razem albo osobno. W przeróżnych konfiguracjach. Jednak zawsze z zapałem, dziarsko i rączo.


Poszalały, pośmigały między drzewami a potem umęczone kładły się na moment żeby troszkę odsapnąć przed następną porcją zabaw na śniegu...




Zbiegały do głębokiej paryi, by już po chwili niezmordowanie wspinać się z powrotem po stromiźnie.



Misia, która wolała pozostać z nami na górze doczekać się nie mogła powrotu z dołu swej siostrzyczki Hipci oraz tatusia Jacusia. A gdy kolejno dobiegali do niej, cieszyła się jakby rok ich nie widziała! Obtańcowywała, skakała dokoła, popiskiwała radośnie i serdeczne buziaki rozdawała im na powitanie!




I znowu byliśmy wszyscy razem na tym samym szlaku - właśnie tak, jak Misia lubi najbardziej. I znów mogliśmy iść przed siebie aby odkrywać nowe cuda śnieżnego, skąpanego w słońcu lasu...

Momentami śnieg robił się tak głęboki, że sypało nam się do butów a ilekroć kucnęłam czy przyklękłam by zrobić w tej pozycji fotografie od razy miałam całe spodnie ośnieżone i mokre. Ale czegóż się nie robi dla dobrych zdjęć, zwłaszcza gdy ma się tak sympatyczne i wdzięczne obiekty do fotografowania, jakim bezsprzecznie są nasze jaworowe pieski!:-)




Wreszcie doszliśmy do celu naszej wędrówki, którym miał być malowniczy widok na odległy o ok. 4 km Jawornik Polski. Tam psiaki znowu biegały beztrosko wwąchując się zapamiętale w śnieg a my z Cezarym fotografowaliśmy okolice odpoczywając przed wyruszeniem w drogę powrotną.









Pomału także po pieskach poznać można było zmęczenie. Coraz częściej się zatrzymywały by postać, poleżeć, posiedzieć albo wyjąć sobie spomiędzy paluszków uwierające je tam kulki lodu.







Powoli zbliżaliśmy się do wyjścia z lasu. Błękit nieba  rozpościerał się ponad nami opiekuńczo niczym  szafirowa kopuła ogromnej świątyni a słońce uśmiechało się do nas pragnąc chyba dodać nam sił abyśmy dali radę wrócić do domu...





Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost