Nie da się siłą świata zbawić
Skoro nie łaknie on zbawienia
Błędów milionów w mig naprawić
I wyrwać bliźnich z macek cienia
Cień się rozpełza jak mrok nocy
Zabija zdolność rozumienia
Nie wyrwie się spod jego mocy
Nikt, kto sam nie chce uwolnienia
Żadna drużyna się nie zjawi
Z magią pierścienia wszechmocnego
Na nic czekanie, że ktoś zdławi
Siły Mordoru złowrogiego
Rozmyśla hobbit jedząc żurek:
- Poważę się na tę wyprawę
To mnie wyśmieją, nazwą szurem
Albo przemilczą całą sprawę
Siedzi więc Frodo w swej ziemiance
I okopuje się przed zimą
Słoje powideł, smalcu garnce
To jego bronią jest jedyną
Może go Mordor nie dostrzeże
W jego pochodzie, w czarnej fali?
I schron ten da mu przeżyć w wierze
Że można wolność swą ocalić?
Niech leży w szafie złoty krążek
Jak wiele innych dziwnych śmieci
Lepiej w Netflixa znowu spojrzeć
Film tam ciekawy jakiś leci…