wtorek, 1 grudnia 2020

Śnieżne pejzaże...

 


  Końcówka listopada i początek grudnia posypały Pogórze Dynowskie śniegiem, przyniosły nocne spadki temperatur kilka stopni poniżej zera. Dlatego na razie jest co fotografować, czym się zachwycać. Prognozy pogody zapowiadają jednak nadciągającą falę ocieplenia.  I pewnie lada dzień przepadnie ta biel wokół i na jakiś czas pozostanie tylko wspomnieniem.

 


   Cieszmy się zatem tymi widokami póki są, tak szybko mogą zniknąć...Cieszmy się dobrym słowem, uśmiechem, czymkolwiek, co tak rzadkie, coraz rzadsze w naszej codzienności. Z nastrojem człowieka jest trochę tak jak z pogodą. Dzisiaj radość i wzruszenie, gdy można iść w dal po chrzęszczącym od mrozu śniegu. Jutro przygnębienie, gdy tylko bura chlapa wokół, niebo zaciągnięte ponurymi chmurami i tęsknota za powrotem słońca oraz czystej bieli, za tym co było i nie wiadomo kiedy wróci...


 

A póki co śnieg maluje rzeczywistość w baśniowe, niemal świąteczne nastroje, choć do świąt jeszcze daleko!


Łąka śpi pod puchową pierzynką...

 A świerki w naszym lesie przebrały się w Bożonarodzeniowe, białe kożuszki...


Psy nareszcie mogą bawić się na śniegu...

Zaczepiać się wzajemnie, podgryzać i robić głupie miny...

Albo uśmiechać się beztrosko...





Mimo zimowej aury pieski gubią sporo sierści. Zwłaszcza Misia zostawia w każdym domowym kątku kłębki bielusieńkiej waty. A Jacuś, choć wcale nie linieje uwielbia czesanie i namolnie się o nie naprasza!

A ja uwielbiam zimowe wędrówki po moich okolicach. Ta droga jest chyba najczęściej fotografowaną i pokazywaną na tym blogu drogą!:-)

Spoza nagich wierzb, spoza błękitu pierwszego planu wyłania się złocista, słońcem malowana panorama wzgórz...

A tak wyglądają te wzgórza w dużym zbliżeniu...


A gdy pójdzie się drogą w dół wsi...
 


Pojawiają się po bokach takie widoki...


Odeszłam od domu kilkaset metrów. Gdzieś tam na horyzoncie majaczą we mgle odległe szczyty Pogórza Przemyskiego...


A to już wędrówka powrotna w stronę domu...

Już zbierają się chmury nad sąsiednią łąką...


I nad ogrodem...

Poprzez gałęzie starego dębu i śliw samosiejek spoglądam jeszcze w stronę naszego lasu...

Trzeba by się tam wybrać całą czeredą. Może dzisiaj, póki jest jeszcze śnieg...?


 Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników tego bloga i dziękuję za Waszą serdeczną obecność tutaj.

   I na koniec zostawiam jeszcze coś do posłuchania, zanucenia, rzewnego zamyślenia...





Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost