Na Pogórzu od kilku już dni trwały intensywne opady śniegu. Zamiecie, zawieje i dujawice szalały w najlepsze pokrywając okolice coraz grubszą warstwą bieli. Nie ustępował też mróz. Tylko światła było do tej pory mało. Jednak dzisiaj po południu dokuczliwy wiatr nareszcie ucichł, śnieg przestał na chwilę prószyć a w porze zachodu słońce zawitało w nasze strony dodając nowych barw otoczeniu. Nie bacząc na całodzienne zmęczenie wyszłam z domu na sesję fotograficzną. To dziewiąta zima spędzana na Pogórzu Dynowskim, ale co roku zachwyca mnie ona na nowo zupełnie tak, jakbym widziała ją po raz pierwszy. Chcę Wam pokazać dzisiejsze zdjęcia, zabierając Was w ten sposób na wędrówkę po białej, pogórzańskiej drodze. Cały świat z jego zgiełkiem, brudem, smutkiem, bólem, bezradnością i lękiem jest daleko tak, jakby wcale nie istniał. Duszę ogarnia cisza i spokój. Nie ma nic tylko ta zimowa, bezkresna droga. Liczy się tylko ta chwila... To co, kochani. Idziemy przed siebie...?
Dziękuję za wspólną wędrówkę!






































