niedziela, 8 kwietnia 2018

Wiosna jak lato!:-)




   Ledwie prawdziwa wiosna nastała a już nas do ciężkiej pracy zagoniła. Ogromna góra drewna pod kuchnię, które nam przed świętami przywieźli i na trawnik przed domem zwalili mokła tam i czekała na lepszą pogodę oraz nasze natchnienie do roboty. Po świętach wszystko przyszło. Robota aż nam w rękach furczała i w niecałe trzy dni opróżniwszy pierwej z grubszego drewna miejsce pod wiatą przewieźliśmy tam nowe, pocięte w pasujące do kuchennego pieca drewienka. Trochę nam grubszego buka po zimie zostało. Przyda sie ono do palenia na ciepłą wodę oraz do ogrzewania domu wieczorami, bo przecież chłód nie odszedł jeszcze na dobre. Pewnie zdarzą się jeszcze jakieś przymrozki. Wkrótce trzeba będzie zacząć gromadzić większą ilość drzewa na przyszła zimę. I pomyśleć, że dopiero co to robiliśmy! Piec centralnego ogrzewania pracował właściwie od września i zeżarł  prawie cały przygotowany dla niego opał. I znowu będziemy musieli zostać drwalami, łupaczami, taczkowymi i układaczami. Kołowrót powtarzalnych prac kręci się bez ustanku!



   Ale cudownie ciepła pogoda cieszy. Już sami nie wiemy, czy to wiosna czy to lato, bo na termometrze mamy dwadzieścia parę stopni i wypadałoby już koszulki z krótkim rękawkiem wdziać, by się nie pocić w ostrym słonku. A słonko owo sprawia, że w try miga teraz wszystko kiełkuje, zieleni się i kwitnie. W stawie żabiska złożyły masy skrzeku i nadal uprawiają tam bezwstydnie swe amory, dając nam wieczorami tak wspaniałe koncerty, że aż się nie chce do domu wracać.




   Nieliczne, pozostałe w naszym gospodarstwie kury przebywają całe dnie w ogrodzie i choć to wiekowe staruszki, to nieobce są im ponętne kręcenia kuperkami oraz umizgi kogucie. Drze się to towarzystwo radośnie, dżdżowniczki wydziobuje i jajka dzielnie znosi w ilości sztuk trzech każdego dzionka. Dla nas to w sam raz!





   Strasznie szybko nam ten tydzień przeleciał. Czujemy go w obolałych mięśniach i w kościach. Dostrzegamy upływ czasu w zmianie barw i światła na dworze. Na większości drzew widać już nabrzmiałe pączki, bazie albo kotki. Na trawnikach kwitną stokrotki i podbiały. Zakwitł również jedyny niezdeptany przez żywiołowo biegające psy – krokusik! Nastał czas przygotowywania ziemi pod zasiew, siania,  sadzenia krzewów, naprawiania płotków, sprzątania pozimowych zaległości i wielu innych koniecznych czynności.



   A w lesie? Też tam człowieka ciągnie! W lesie wszystko pachnie, do słońca się wdzięczy, zielenią się listki w poszyciu, kwitną kwiateczki rozmaite. Ponad tydzień nas tam nie było i widzimy, że przemiany zaszły ogromne. Pani Wiosna tańczy i śpiewa ostatecznie chyba pożegnawszy swą starszą siostrę – Zimę. Śmiejemy się do niej z ufnością, czując, że i ona obdarza nas serdecznym uśmiechem. A niebo nad nami pełne jest błękitnej życzliwości!












   Pieski doczekać się nie mogły na wyjście do lasu, na szalone biegi po łąkach. Widać było jak uszczęśliwione dzisiejszym spacerem gnały po ścieżkach i chaszczach wwąchując się w nowe zapachy, tarzając w starych liściach i młodej trawce, kąpiąc się w kałużach i błotach, goniąc się gdzieś między drzewami a potem znowu wracając do nas, by napić się przepysznej, zimnej wody z gliniastych kałuż. Do domu wróciły brudne jak nieboskie stworzenia. A maleńkie kleszcze łaziły im po sierści i tylko szukały miejsca, gdzie by się mogły wgryźć. Na szczęście, na białym kolorze futer psich świetnie je było widać, więc większość udało nam się zdjąć. Co do niezauważonych przez nas mamy nadzieję, że napiwszy się psiej krwi szybko odpadną zatrute. Zakropiłam bowiem nasze cztery kochane sierściuchy nowym specyfikiem przeciwkleszczowym i przeciwpchelnym. Mam nadzieję, że to coś pomoże i uchroni je przed prawdziwą inwazją tych ohydnych pasożytów!











 
   W związku z tym, że tyle mamy teraz różnych zajęć w ogrodzie pewnie nieco rzadziej będę pisała na swoich blogach i odwiedzała Wasze. Wszystko ma swój czas, jak napisałam tu kiedyś. Najważniejsze to działać zgodnie z rytmem pór roku i potrzebami serca. A serce rwie się teraz do działania, do zieleni, przestrzeni i słońca. Tak długo na to wszystko czekało!




   Oboje z Cezarym oraz naszymi czterema pieskami: Zuzią, Jacusiem, Hipcią i Misią pozdrawiamy Was serdecznie i do napisania!:-))
   
P.S.
W zeszłym tygodniu wysłałam paczki do wszystkich osób wyróżnionych w jaworowym konkursie. Do części z nich przesyłki doszły już w piątek. Do części dotrą pewnie w przyszłym tygodniu. Tylko Pantera będzie musiała poczekać na swoją nagrodę nieco dłużej, bo mieszka w Niemczech a poczta polska zaiste dziwnymi i niepojętymi drogami paczki tam przesyła. W sobotę jej paczka była już w Szczecinie i prawdopodobnie przekroczyła granicę, natomiast w niedzielę paczka zawędrowała nie wiadomo po co do Warszawy! Mam nadzieję, że pomimo tych dziwactw przesyłka dojdzie do Pantery cało, i że stanie się to zanim lato nastanie! Trzymajcie proszę za to kciuki!:-))

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost