W zimowym parku, wśród wichru
znaków
Dreptała sobie szara, ulotna
Ta przyjaciółka wiewiórek, ptaków
Wróżka zamglona, postać bezdomna
Dreptała sobie szara, ulotna
Ta przyjaciółka wiewiórek, ptaków
Wróżka zamglona, postać bezdomna
Usiadła z dala, na murku,
bokiem
Na park spojrzała bezludny, cichy
I niebo także objęła wzrokiem
Stamtąd, jak zwykle, ptaki przybyły
Na park spojrzała bezludny, cichy
I niebo także objęła wzrokiem
Stamtąd, jak zwykle, ptaki przybyły
Z szarej torebki ziarna sypnęła
Okruszków chleba, ciasta z wigilii
Pierniczków, które z kosza wyjęła
Szepnęła: chodźcie, sfruńcie tu mili
Okruszków chleba, ciasta z wigilii
Pierniczków, które z kosza wyjęła
Szepnęła: chodźcie, sfruńcie tu mili
Lotem radosnym, pogodnym,
szczerym
Gołębie, sroczki, sikorki trzpiotne
Z nieba na dłonie szczodre spłynęły
I ucieszyły serce samotne
Gołębie, sroczki, sikorki trzpiotne
Z nieba na dłonie szczodre spłynęły
I ucieszyły serce samotne
Ludzie siedzieli sobie w
mieszkaniach
Nikt nie zobaczył cudu poranka
Tego ptasiego dzisiaj śniadania
Które wyczarowała gołębiarka
Nikt nie zobaczył cudu poranka
Tego ptasiego dzisiaj śniadania
Które wyczarowała gołębiarka
Szła w parku cichym, w oddali
światła
Gdzieś tam choinki, gwiazdeczki, okna
Postać niewinna, szara i mała
Wiatrem miotana wróżka samotna…
Gdzieś tam choinki, gwiazdeczki, okna
Postać niewinna, szara i mała
Wiatrem miotana wróżka samotna…