niedziela, 25 maja 2014

Na polu…






   Upał i robota! Robota i upał! Od kiedy ulewne deszcze minęły i dało się wejść na pole nie tonąc po kolana w błocie pracujemy tam co dnia aż do zmierzchu. Kiedyś już pisałam, że zachciało się nam w tym roku większego niż dotychczas warzywnika, no to mamy za swoje! Pole jest wymagające i uparte. A przy tym bardzo zachłanne i o czas człowieka zazdrosne. Jak nas wchłonęło, tak nie popuszcza. Rozpuszczone jak dziadowski bicz! A na nim nieustanna walka z perzem, przekopywanie, tłuczenie motyką, grabienie, sianie, sadzenie, plewienie, ogradzanie, rowów wokół kopanie, znowu chwastów wyciąganie…A to wszystko na połaci wielkości piętnaście na trzydzieści dwa metry. To chyba coś około 480 metrów kwadratowych! Ileż potu z nas się już polało! Ileż kompotów, soków i zwykłej wody z cukrem i kwaskiem cytrynowym wypiliśmy (gdy się już kompoty i soki skończyły!). Ileż kwękania i stękania z siebie wydaliśmy! Jak czarne mamy paznokcie i odciski na dłoniach od grabi i motyki!  A polu wciąż mało!
   Gdera, sarka i marudzi to pole, nasz okrutny władca feudalny: - Róbcie, jak się wam chciało! Nie ma zlitowania! Samiście sobie pańszczyznę narzucili, to macie harować aż mi się spodoba i pozwolę wam na chwilę wytchnienia!
   Oto, co udało się nam zasiać i zasadzić: ziemniaki, kapustę, seler, koper, pietruszkę, pasternak, rzodkiewkę, czarną rzepę, marchewkę, cebule, koper, buraki ćwikłowe i naciowe, majeranek, bazylię, sałat przeróżnych mrowie, ogórki, pomidory, paprykę, fasolę, groch, dynie, cukinię i coś tam jeszcze, ale…mózg mi paruje i więcej nie pamiętam!
   Jak się wiekszość z tego dobra uda, to będzie pysznego jedzonka na świeżo i na przetwory zimowe. Do teraz zjadamy jeszcze zeszłoroczne. Bardzo się przydają wszelkie sosy, kompoty i lecza, mrożonki i suszonki żeby zrobić szybki obiadek i …znowu na pole do roboty lecieć.
   A poza polem jest jeszcze zajęcie codzienne z karmieniem zwierząt związane. Cztery kwoki opiekują się swoimi maleństwami a także zaadoptowały pod swe ciepłe skrzydła pisklęta wyległe w inkubatorze. Dumne matki siedzą w osobnych, wydzielonych w kurnikach, zamkniętych pomieszczeniach, gdzie mają spokój i nie muszą walczyć o pokarm z resztą łakomych, dorosłych kur. Największe kurczęta ma pstrokata czubatka polska. Już wyprowadza je do ogrodu. Już świat im wielki pokazuje. A w porach posiłków wraca do swojego zagrodzonego domku i głośno gdacząc domaga się od gospodyni kolejnej porcji jedzenia. Codziennie rano szykuję wielką michę smakowitości dla kwok i ich małych a poza tym dwa wiadra paszy dla pozostałych kur. Także dla kotów i Zuzi trzeba ugotować jakowego mięsa i kości, ryżu czy makaronu. 
   Nie zapominam też oczywiście o meczącym towarzystwie. Wyprowadzać mus  kozy na pole o wczesnym poranku a około dziewiątej już zabierać, żeby ich słońce nie przypiekło. Potem przez cały dzionek kozie panny oraz ich przyszły małżonek Łobuz Kurdybanek polegują w chłodnym budynku gospodarczym, żując siano i nacięte przez nas gałęzie z dzikich drzew owocowych. A pod wieczór, kiedy się nareszcie ochłodzi kozule wędrują ochoczo na łąkę w strefę cienia. I tam pasą się radośnie aż do zmroku. 
   A my jak mamy chwilkę to przysiadamy na ławeczce pod dębem i cieszymy się przyjemnym chłodkiem spoglądając z dumą i radością na nasze pole, którego gderliwe pomruki ucichają do następnego ranka i zdaje się, że pole nawet śpiewa nam cichutko nareszcie ugłaskane całodzienną pracą naszych rąk. 

  Dzisiaj od rana suche jak pieprz pole świergocze głosami skowronków prostą modlitwą o deszcz. Spogląda ku niebu z pełną wiary nadzieją. Niebo zaś odpowiada melodią wiatru i kłębiastych chmurek. Kto wie? Może wysłucha prośby naszego pola...? A jak nie, to wiadra i konewki pójdą w ruch!

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost