Przeczytawszy niedawno u Pellegriny ( kopianieba.blogspot.com ) ciekawego posta na temat kłopotów ze znalezieniem toalety w polskich miastach i miasteczkach stwierdziłam, że to problem mój i Cezarego a także zapewne wielu z nas i że absolutnie nie powinno się go zamiatać pod dywan. Wszak nic co ludzkie nie może nam być obce. Przecież niemożność skorzystania z przybytku, do którego król chodzi piechotą potrafi skutecznie zniechęcić do wędrówki po mieście a nawet sprawić, że człowiekowi zupełnie odechciewa się wychodzenia z domu. W pewnym wieku takie rzeczy stają się bardzo ważne. A zresztą nie tylko wiek ma tu znaczenie, ale także stan zdrowia, nawyki i zwyczajne potrzeby. Oboje z Cezarym, gdy wyruszamy gdzieś na zakupy albo w innych ważnych sprawach musimy być pewni, że będzie zawsze w pobliżu jakieś miejsce, gdzie będzie można sobie ulżyć. W naszym miasteczku to przychodnia, urząd gminy, sklep i stacja benzynowa. Miejskie szalety natomiast u nas nie występują. I w ogóle zdają się coraz bardziej być przeżytkiem, reliktem przeszłości i niepożądaną infrastrukturą. To dziwne...Wszak potrzeby ludzkie nadal są takie same...Natomiast jadąc w dalsze strony, do większych miast też zawsze na początku obczajamy miejsca, teoretycznie przyjazne dla zwykłych istot, takie jak supermarkety, urzędy, przychodnie. Ale czasem wszystko to znajduje się bardzo daleko od nas i wtedy bywa ciężko, oj, ciężko...
Zainspirowana i namówiona przez Pellegrinę napisałam do znanej melodii „Chatanooga choo choo” zabawną (mam nadzieję!) pioseneczkę na temat kłopotów ze znalezieniem toalety w mieście. Słowa poniżej. Umieszczam tam także linka do instrumentalnej wersji owego utworu a także do filmiku na YT, gdzie ową piosenkę, z innymi polskimi słowami wykonują tańcując wesoło jakże młode jeszcze wówczas i piękne Ewa Kuklińska i Alicja Majewska. Ech, gdzież te czasy!:-))
Czy pani wie...
Czy pani wie, gdzie tutaj można zrobić siusiu?
Bo pilny mus odbiera już cały luz
Gdzie jest wc, gdy mocno człeku coś się chce
Gdzieś szalet znikł, chyba nie siusia tu nikt!
Olaboga, olaboga...
Człowiek w mieście, czuje szczęście
Wiosenny czar
Zjada lody, pije piwko
Bo wokół skwar
Lecz czar mija szybko
Gdy wizytę zwykłą
Chce wykonać w toalecie
Której brak
Tu promocje, tam obniżki
Tam coś za grosz
Może królem być zakupów
Mieć w sobie moc
Lecz gdy go przypili
I musi w tej chwili
Siąść na tronie, nie ma tronu
Nie ma nic
Może pan wie, gdzie tutaj można zrobić siusiu?
Pyta się w krąg, nie mogąc znieść już tych mąk
Wygląda że, ludzie jak duchy stali się
Nie sika nikt, a może to dla nich wstyd
Olaboga, olaboga...
Czy pani wie, gdzie tutaj można zrobić siusiu?
I jeszcze coś, z trzewi dobiega ten głos
Pyta się znów, gdy już nie może dłużej zdzierżyć
A wokół świat nie daje mu dobrych rad
Gdy turysta nie skorzysta
Z przybytku wnet
Wówczas pójdzie w byle krzaki
Albo za sklep
Więcej nie przyjedzie
Bo już będzie wiedzieć
Że to miejsce
Nie dla ludzi
Zwykłych jest
Nie spyta już, gdzie tutaj można zrobić siusiu
Pojedzie het, gdzie nadal czynny wucet
Bo każdy gość, prędzej czy później ma już dość
Bierze go złość, wyrusza w knieje lub w step...
Niestety, ciągle to bolączka u nas w kraju. Albo nie ma, a jeśli są, to za miliony monet. W moim mieście był sobie ładny skwerek, dość zadbany i obok były miejskie szalety. Otwarte prawie cały dzień, bo pilnowała ich pewna pani. Toalety były za darmo. Jakiś czas temu zaczęto skwerek rewitalizować - aż mi się włosy jeżą na to słowo. I toalety zasypano, postawiono kontener na złotówkę wejście ..... Skwerek wygląda fatalnie i tak to jest. A panowie chodzą sobie w krzaki, których jeszcze nie wycięto.
OdpowiedzUsuńNaprawdę Lidko, dziwne jest w naszym kraju podejście do toalet. Buduje się rózne cuda-niewidy, mało potrzebne ludziom a normalnych szaletów brak. Czyzbysmy zamieniali się wszyscy w lalki barbie i nie potrzebowali juz takich przybytków? Cóz, patrzac na tak modne obecnie wydete jak u karpii sztuczne usta celebrytek czasem odnoszę wrażenie, że to jakieś stwory z komiksów a nie ludzkie istoty...
UsuńCos na rzeczy chyba jest ....
UsuńDziwactwo na dziwactwie i dziwactwem pogania...
UsuńA tak, nawet pisałam o tym u siebie, bo jeśli już są toalety, to z automatem wrzutowym i szukaj monet człowieku lub opłaty w lokalach jak za zboże. Ciekawe, że na ten temat Sanepid milczy, a widać gołym okiem w wielu miejscach brak toalet , za to w krzakach lub za winklem...
OdpowiedzUsuńWiele miejscowości zaprasza turystów, ale gdzie ten turysta ma chodzić siusiu?
Bo to naprawdę jest uciazliwy, bardzo powszechny problem Jotko, i dziwię się, że włądze miast i miasteczek nie podchodzą do tego poważnie. Przecież wystawiaja tym sobie bardzo złe świadectwo i wobec swoich mieszkańców i wobec przyjezdnych. Ale widocznei nei zależy im na opinii ludzi. By moze do budowy szaletó nie ma dofinansowań z unii i to by mogło być jakimś rozwiazaniem tej zagadki.
UsuńU nas tylko w galerii jest toaleta. W innych sklepach nie ma. I przy fontannie, ale chyba tam jest płatne wejście. I ponoc syf....
OdpowiedzUsuńTak, Kocurku. Tylko nie wszędzie są galerie i nie wszędzie do nich blisko. No i zdumiewa mnie wciaż to, że w Polsce większosć toalet jest nadal płatna. W innych krajach wyglada to inaczej a u nas na wszystkim trzeba zarabiać a co gorsza, często brać pieniadze, nie dając w zamian prawie nic. Przykłądem jest choćby ta śmierdzaca totaleta w Twoim mieście. Przecież powinni komuś płacić za sprzątanie...
UsuńI tak oto powszechny brak toalet przyczynił się do nagłego wybuchu twórczości :)
OdpowiedzUsuńPisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej!:-))
UsuńOj tak toalety publiczne w Australii sa wszedzie, kiedys duzo podrozowalismy po Australii samochodem i w trasie nie bylo problemu ze nie bedzie toalety tam gdzie zatrzymujemy sie zeby nogi rozprostowac, nawet nigdy nie korzystalam z toalety na stacji benzynowej. No i nigdzie zadnego placenia. Z podrozy pamietam bardzo ciekawa toalete taka ekologiczna wyzszej klasy, pamietam ze wchodzilo sie do niej jak na pierwsze pietro, po schodach drewniannych, jak do jakies wiezy obserwacyjnej, chyba wszystko bylo drewniane i cos tam uczylam sie jak ja obslugiwac, bylismy tam zupelnie sami, wiec mialam czas na nauke, bo bylo to na odludziu.
OdpowiedzUsuńAno właśnie, Teresko! Toalety australijskie nie dosć, że są wszędzie a do tego czyste i pachnące, to jeszcze bezpłatne. Za czasów naszego pobytu w Au jeszcze nie było ekologicznych, ale jak widać i tam ta moda na ekologię dociera. I czasem to dobrze, a czasem to źle, gdy przeradza sie w idominujcą deologię ekologizmu. Niech jednak toalety będą jakiekolwiek, byleby były!:-)
UsuńOleńko najmilejsza, wielką mi przyjemność zrobiłaś bo tekst cudny jest, zabawny ale ważny a chattanooga na olaboga to majstersztyk! Pozwól, że skopiuję link do Twojego posta bym mogła tam wracać po przyjeździe z podróży czy nawet ze spaceru gdy ten problem mnie dopadnie. Słowa urocze i ulotne chociaż temat wstydliwy i ciężki. Wielką jesteś poetessą Oleńko, gdybyś miała chęć i okazję by wydać swoje wiersze i teksty to ja popieram i wspieram, daj tylko znak. I za te linki do filmików radosnych i urokliwych Wam dziękuję.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, Krystynko że spodobał Ci sie ten tekst. Wszak gdyby nie Ty - nie powstałby. Jest na Twoje zamówienie!:-) Miło mi, że mogłam Ci sprawic przyjemność. I sobie samej też, bo pisanie tego tekstu było wspaniałą zabawą, rozruszało mi mózg i wywołało uśmiech - a to jest dla mnie bardzo cenne!
UsuńDziekuję Ci droga Starko za wszystkie życzliwe słowa!:-)))
bo jakoś podejrzewam, że i Cezary miał w tym udział. Przytulam Was serdecznie.
OdpowiedzUsuńCezary zawsze jest pierwszym recenzentem i jak ma jakieś uwagi, to często sie do nich stosuję, bo wiem, że dobrze radzi!:-)
UsuńOlu! Ales mnie zaskoczyla tematem, autentycznie, az buzie rozdziawilam ze zdumienia, i to nie dlatego, ze temat niby wstydliwy, dla mnie wcale, ale po
OdpowiedzUsuńprostu nigdy nie spotkalam sie w Polsce z tym problemem?! Czyzbysmy mieszkaly w innym kraju? Moze to kwestia duzych miast i malych miasteczek, ale autentycznie wychodzac z domu " na miasto" nigdy nie zaprzatalam sobie , ani nie zaprzatam glowy problemem toalety, bo one zawsze sa! Sa w marketach, urzedach, na dworcach, w Mcdonaldsach , restauracjach, stacjach benzynowych, bibliotekach , a obecnie nawet w kosciolach. Wystarczy sie rozejrzec i zawsze gdzies jakas jest. Jestem zaskoczona, ze w ogole jest taki problem - a nawet ci powiem, ze dla mnie tzw. toalety publiczne sa czyms absolutnie ostatecznym, nienawidze tych publicznych przybytkow, poza tym, ze ich tu chyba juz w ogole nie ma, jak sobie je przypomne z czasow PRLu, to az mnie ciarki przechodza! Byly absolutnie odrazajace i mam uraz na cale zycie 😅Ostatni taki chyba obiekt funkcjonuje w Trojmiescie na molo w Sopocie i jest to relikt , ktory nawet obecnie jest ciezko zmodernizowac 🤣 Z babcia klozetowa wlacznie😂Zawsze wolalam leciec te pare metrow dalej na Monciak i wpasc do pierwszej lepszej knajpki , albo Grand Hotelu:)) O ile zdazylam 🤣 Twoja piosenka absolutnie genialna , jak zwykle 👏👏👏 Uzytkownicy wszystkich toalet laczcie sie ! ze tak polece PRLem , bo wywolalas we mnie fantastyczno-przerazajace wspomnienia 😍 Kitty
A propos, dzisiaj "sprawe " zalatwilam w ZUSie , i po problemie , i za darmo :) Kitty
UsuńKitty! Chyba rzeczywiscie w małych miasteczkach jest z tym problemem toalet gorzej, niz w dużych miastach. Tak samo kiepsko jest w śródmieściach, gdzie jest stara zabudowa mieszkalna, malutkie sklepiki i biura a toalet ani za grosz. Czasem sie trzeba nieźle nachodzic i naszukać. Moze ma tu też cosdo rzeczy ten podział Polski na A, B i C. Mam wrażenie, że na północy Polski jest nowocześniej i bogaciej, niż tu. No i problem toaletowy też dlatego tam mniejszy. Tu, na Podkarpaciu jesteśmy chyba kilka lat do tyłu.
UsuńTeż nie lubiłam nigdy szaletów miejskich, ale lepszy rydz, niz nic, bo czasem nawet krzaczków żadnych nie ma. Tylko gołe trawniki i jakieś rachityczne drzewka. I co ma wówczas biedny człek począć jak musi już, natychmiast !?
Pozdrawiam Cię ciepło ze słonecznego Pogórza i dobrej końcówki tygodnia życzę!:-))
Olu, wspolczuje wam, bo faktycznie cos tak oczywistego jak toalety to wymog pierwszej potrzeby. Mnie ona chyba lubia, bo zawsze mi sie jakas znajduje pod reka :)) Usciski Kitty🥰
UsuńNa szczęśćie rzadko sie stąd ruszamy, wiec problem jest sporadyczny. Ale tym niemniej jest. I mówię o tym nie tylko ja, ale wiele ludzi w podobnej sytuacji, gdy ich przypili i nie da sie ani chwili a tu pustynia! Ale na razie to wołanie na puszczy.
UsuńI ja Cię sciskam Kitty!:-))
U nas solidny miejski szalet zasypali, a postawili toy toye. Boję się tam wejść, ale skoro w ratuszu pozamykali na klucz, to będę zmuszona. Lepsze to niż nic, ale świat taki niby postępowy, a w tylu sprawach coraz gorzej.
OdpowiedzUsuńPozdrowionka 💝
Nie znoszę toy toi. To ostateczna ostateczność. Ale jak nie ma nic innego a człowiek musi, to cóż poradzić...
UsuńPozdrawiam Cię ciepło, Basiu!:-)
Olga, rewelacja! Twój wpis i piosneczka idealnie oddają codzienną walkę o… WC. Kangury w Australii chyba mają łatwiej niż my w polskich miastach! 🦘👏
OdpowiedzUsuńCieszę się, że podoba Ci sie wpis i pioseneczka, Iwonko. Wyszłam z załozenia, ze troche humoru i uśmiechu lepsze jest, niz zgrzytanie zębów!:-))
Usuń