niedziela, 14 lutego 2021

Zima taka jak ta…

 



   Na Podkarpaciu zima prawie taka jak dawniej – wielce mroźna i śnieżna. Zaspy po obu stronach drogi coraz wyższe a gdzieniegdzie pola zrównują się z drogą tworząc jedną, lśniącą, nietkniętą stopą ludzką połać.  Czasem tak mocno zaśnieży, że nawet pług śnieżny nie daje rady na naszą górkę dojechać  a przez to autobus szkolny tu nie zawsze dociera ani sklepy obwoźne z chlebem i innymi niezbędnymi towarami. Za to znakomicie ślizga się na sankach, toteż gospodarze często organizują okolicznym dzieciakom wesołe kuligi. Kto ma quada też z łatwością po śniegach w dal mknie. W ruch idą łańcuchy zakładane na opony aut osobowych. Wielce przydatne stają się samochody z napędem na cztery koła. I chyba każdy wozi ze sobą w bagażniku łopatę do odśnieżania. Trzeba przemieszczać się powoli i ostrożnie, bo łatwo do rowu wpaść a stamtąd tylko traktor daje radę nieszczęsny pojazd wyciągnąć, o ile rzecz jasna, sam przy okazji nie utknie w zaspie. 


 


 Ale tutejsi ludzie nawykli są do takich warunków i nie narzekają, bo drzewiej znacznie gorzej tu bywało. Zdarzały się podobno takie zimy, że nawet pługi śnieżne zasypało i tylko wojsko wraz ze swymi wielkimi, pancernymi odśnieżarkami dawało radę przejezdny tunel w zasypanej szosie odkopać. Podobno ściany owego tunelu miały wysokość kilku metrów! Powierzchnia pod spodem była kompletnie zlodowaciała. Ludzie poruszali się gęsiego w tempie żółwiowym. I nie było mowy o tym by cokolwiek poza końmi i saniami mogło się po takiej drodze sprawnie przemieszczać.


 


 

   Zima taka jak ta jest przyrodzie potrzebna – zauważają rozsądni mieszkańcy podgórskich wiosek. Bo dzięki takim masom śniegu może nareszcie ziemia się wiosną do porządku nawodni i suszy nie będzie latem. Bo te mrozy mogą choć trochę wytrzebić insekty, ślimaki i gryzonie, a dużo się tego tałatajstwa ostatnimi czasy namnożyło. I dla ludzi przecież zdrowiej, gdy mróz policzki poszczypie, gdy mikroby i wirusy wytłucze. Pewnie, że i zniszczeń będzie trochę! Niektóre młode drzewka i krzewy owocowe mogą takiego zimna nie wytrzymać. A i gałęzi się sporo połamie pod ciężarem ogromnego śniegu.  I ptaki od zim tak ostrych odwykłe ciężki los teraz mają. Trzeba niebożęta dokarmiać, jakieś ziarna im sypiąc albo i słoninkę na drzewkach zawieszając. Toż ptaki  - wielce  pożyteczne stworzenia! Ciepłą porą w ogrodach i na polach dobrą robotę robią owadami – szkodnikami się żywiąc, komary dokuczliwe łowiąc a przy okazji radość człowiekowi swymi melodyjnymi trelami sprawiając. 


 

  


    Takoż i my z Cezarym na zimę nie narzekamy, choć roboty przy odśnieżaniu z każdym dniem więcej i nieraz tak się przy tym namęczymy i napocimy, tak się stale prószącym śniegiem od stóp do głów oblepimy, że po powrocie do domu trzeba z siebie wszystko ściągać, żeby w suche ciuchy się przebrać a mokre przy kaloryferach porozwieszać. A potem w pobliżu pieca kuchennego się usadowić, gorącą herbatę z sokiem malinowym popijać ze swoich rumianych twarzy i czerwonych nosów się naśmiewając.


 


   Ruch człowiekowi potrzebny, szczególnie zimą, gdy więcej się w chałupie siedzi i co i rusz jakimiś pożywnymi zupami czy słodkimi racuchami się objada. Dobre są też dla zdrowia krótkie spacery z psami i aparatami fotograficznymi. Tyle pięknych widoków można na Pogórzu zobaczyć, tyle bezludnych, zaklętych w bieli i diamentowym lśnieniu połaci, że nawet mrozy kilkunastostopniowe niestraszne. Trzeba tylko porządnie się ubrać na wielowarstwową cebulkę. Grube skarpety wdziać. Czapę mocno na uszy naciągnąć i pod brodą zawiązać. Szalem się dobrze okutać i iść w ten chrzęszczący cudnie bezkres póki ból zmarzniętych palców u rąk i nóg nie przypomni człowiekowi, że najwyższa pora do ciepłego domu wracać. Ciepłego, bo na szczęście, dość jest drewna na opał przez cały rok zbieranego, zwożonego, pracowicie ciętego i piłowanego. I tylko co dzień trzeba po kilka taczek drew do kotłowni dowieźć a potem piec rozpalić i ogień do nocy utrzymywać, bo gdy zgaśnie już po kilku godzinach chłód znowu wnika przez ściany domu. Ale w chłodzie lepiej się śpi, więc i to nie jest zmartwieniem…


 



 

   Miło będzie latem, gdy upał człowieka zmęczy obecne mrozy i białe pejzaże powspominać. Zimowe zdjęcia pooglądać. A póki co trwa jeszcze zima. Niech trwa. To jej czas….

 


P.S.

Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom naszej wspólnej, rymowanej zabawy. Jestem pełna podziwu dla Waszej kreatywności i pomysłowości a przede wszystkim dla szampańskiego poczucia humoru!:-))

O ile zdrowie i ochota dopiszą bardzo możliwe, że wkrótce zorganizuję na blogu coś podobnego, tyle że tym razem prozą. Nie każdy przecież lubi i potrafi wiersze składać. A czy prozą będzie łatwiej coś napisać? Niekoniecznie, tym niemniej spróbować warto! Myślę, iż takie zabawy literackie wspaniale komórki mózgowe do pracy pobudzają a co ważniejsze, przynoszą dużo radości!:-)

 

Etykiety

Aborygeni absurd afirmacja życia agrest apel apel o pomoc asymilacja Australia autoanaliza bajka bal ballada baśń Beksińscy Bieszczady blackout bliskość blog blogi bór cenzura Cesarzowa Ki Cezary chleb choroba ciastka ciepło cywilizacja czarny bez czarny humor czas czekolada czerwiec człowieczeństwo człowiek czułość Dersu Uzała deszcz dieta dobro dom dorosłość drama drama koreańska drewno droga drzewa trawiaste Dubiecko Dwernik Kamień dwudziestolecie międzywojenne dystopia dzieciństwo dzikie bzy ekologia elektryczność erotyk eutanazja fajka fantazja film flash mob fotografie fotoreportaż glebogryzarka głodówka głód gospodarstwo goście góry Góry Flindersa grass tree grill grudzień grzyby Gwiazdka historia historie wędrujące horror humor humoreska idealizm ideologia II wojna światowa informacja inność inspiracja internet jabłka jabłoń Jacuś Jacuś. gospodarstwo Jacuś. lato jajka Jane Eyre Japonia Jawornik Polski jesień jesień życia kalina Kanada kanały kangury kastracja kiełbasa klimat klimatyzm koala kobieta koguty kolęda kolędy komputer komunikacja konfitury konflikt koniec świata konkurs konstrukcja kosmos koszenie kot koziołek kozy Kraków Kresy kryminał kryzys książka kuchnia kulinaria kury kwiaty kwiecień las lato legenda lektura lęk lipa lipiec lis listopad literatura los ludzie luty łąka maciejka macierzyństwo magia maj malarstwo maliny mantry marzenie maska metafora mgła miasteczko odnalezionych myśli Michael Jackson Mikołaj miłość Misia mit młodość moda mróz mróż muzyka muzyka filmowa nadzieja nalewki nałóg natura niebezpieczeństwo niezapominajki noc nowoczesność Nowy Rok obyczaje ocean odchudzanie odpowiedzialność odrodzenie ogrody ogród ojczyzna opowiadanie opowiastka opowieść Orzeszkowa osa Osiecka owoce pamięć pandemia Panna Róża park pasja patriotyzm pejzaż pierniki pies pieski pieśni pieśń piękno piosenka piosenki pisanie płot początek podróż poezja pogoda Pogórze Dynowskie polityka Polska pomidory pomysł poprawność polityczna porady postęp pożar praca prawda prezent protest protesty przedwiośnie przedzimie przemijanie Przemyśl przepis przetrwanie przetwory przeznaczenie przygoda przyjaźń przyroda psy psychologia ptaki radość rak recenzja refleksja relatywizm remont repatriacja reportaż rezerwat Riverland rodzina rok rośliny rower rozmowa rozrywka rozum róże rymowanka rzeka samopoczucie samotność San sarny sąsiedzi sens życia siano sierpień silna wola siła skróty słodycze słońce słowa słowa piosenki słowianie smutek solidarność South Australia spacer spiżarnia spokój społeczeństwo spontaniczność spotkanie stado Star starość strych susza susza. upał szadź szczerość szczęście szerszeń śmiech śmierć śnieg śpiew środowisko świat światło świeta święta świt tajemnica tekst piosenki teksty piosenek tęsknota toaleta tragikomedia trauma troska truskawki uczucia Ukraina upał urodziny uśmiech warzywnik wędrówka wędrówki węgiel wiadomości wiadomość wiatr wierność wiersz wierszyk wieś wieża wigilia Wilsons Promontory wino wiosna wiosnaekologia wirus woda wojna wolność Wołyń wrażliwość wrotycz wrzesień wschód słońca wspomnienia wspomnienie współczesność Wszechświat wybory wychowanie wycieczka wygląd wypadki wypalanie traw wzruszenie zabawa zabawa blogowa zachód słońca zapasy zaproszenie zbiory zdjęcia zdrowie zielarstwo zielononóżki zielononóżki kuropatwiane zima zioła zmiany zupa Zuzia zwierzęta zwyczaje żałoba żart życie życzenia Żydzi żywokost