Strony

sobota, 24 stycznia 2026

Lśnienie...

 




   Przed paroma dniami twarda skorupa powstała na śniegu pod wpływem siarczystego mrozu zamieniła się w lśniący lód. Pokryte tą szklanką drogi były śliskie i niebezpieczne. Chodzić trzeba było bardzo ostrożnie. A jeździć prawie się nie dało. A tymczasem dookoła na polach i łąkach rozciągały się lśniące, nietknięte ludzką nogą, nieprzebyte przestrzenie pokryte jednolitą warstwą lodu. Na wkroczenie w ten zmrożony ląd odważały się tylko nieliczne sarny, dziki, jelenie i lisy. Widać było niekiedy ich wyraźne ślady za płotem. Cóż. Także i w taką zimę zwierzęta muszą przecież znaleźć coś do jedzenia. Wygrzebać spod śniegu jakieś trawki, listki, robaczki i żołędzie albo dostać się do gospodarstw hodujących kury...



   Takoż i ja spróbowałam mimo wszystko wejść w ową lodowatą przestrzeń. Prowadziła mnie ciekawość i zew odkrywcy. Chęć zobaczenia z bliska a nawet dotknięcia tego dalekiego blasku, który delikatnie pełgał i nieustannie kusił spoza drzew oraz kęp suchych badyli.





   Wędrówka po tej lodowej skorupie była dziwnym, lecz ciekawym doznaniem. Stopa przebijała się z trudem przed twardą powierzchnię i z jeszcze większym trudem się wyciągała. Nie było nawet wiadomo jak dużo śniegu jest pod spodem. Szło się zatem ostrożnie, z namysłem. Noga zapadała się głęboko, aż uwolniony spod skorupy, zadziwiająco puszysty pod spodem śnieg dostawał się do butów. Chodząc tak miało się uczucie podobne do wędrówki po jakimś tajemniczym bagnisku. Wielka niewiadoma rozpościerała się dokoła. Biała, świetlista połać przyciągała, wabiła, wołała nieposkromionym lśnieniem. A jednocześnie coś mnie przed tym powstrzymywało. Nie chciałam niszczyć zwyczajnym chodzeniem owej wspaniałej płaszczyzny. Zaburzać swymi śladami tego idealnego trwania zimowej, lodowatej krainy. Pragnęłam owe przestrzenie uszanować, pozostawić nietkniętymi, jak do tej pory, niczym na obrazie, do którego widz nie ma realnego wstępu, lecz przecież może wędrować mocą wyobraźni....





   Udało mi się zrobić wówczas trochę zdjęć, zatem pokażę je teraz, bo obecna rzeczywistość wygląda już zupełnie inaczej. Tamto niezwykłe lśnienie zniknęło przysypane warstwą świeżego śniegu. Słońce schowało się za burzowymi chmurami i nie pozwala wydobyć z otoczenia tylu barw, błysków i tajemniczych cieni, co wówczas.





   Tak...Zima potrafi być co dnia inna. Zaskakiwać, przerażać, olśniewać, przyciągać albo odpychać. Ja fotografuję jej zmienne oblicza, bo tylko tyle mogę zrobić by zatrzymać choć przed chwilę to zmienne piękno, by pozwolić pamięci za jakiś czas wrócić do tych widoków, zastanowić się nad ową zmiennością, doszukać się w niej nowych znaczeń i przesłań.





   Podobno już wkrótce czeka nas przedwiośnie. Tak przynajmniej zapowiadają prognozy pogody. Czy tak będzie? Przekonamy się sami. Ale tym bardziej warto popatrzeć na ten zimowy spektakl, póki trwa, póki otwiera się ­przed nami kolejny jego akt.




   A propos zmian jakie zachodzą w naturze. Jesteśmy jej częścią, a więc i my tym zmianom podlegamy. Raz czujemy się tak a raz inaczej. Dzisiaj mamy wrażenie, żeśmy młodzi i silni, jutro czujemy, że starość zaczyna szarogęsić się w naszych ciałach i umysłach. Tak to jest i na nic bunty i zaprzeczanie. Na szczęście, czas malując na nas swoje piętno, nie zawsze tylko odbiera. Często też coś w zamian daje. Myślę, że to świadomość tego, co naprawdę w życiu ważne. To spokój wewnętrzny, który za tą świadomością idzie, bo zdajemy już sobie sprawę, że nie warto za wszelką cenę walczyć o uznanie opinii społecznej, nie warto się wszystkim przypodobać. Jedno co warto, to być sobą i cieszyć się sobą taką, jaką się jest. Doceniać to co jest. Widzieć w sobie i pielęgnować ten inny, niż kiedyś rodzaj lśnienia. Lśnienia, które pojawia się wraz z latami, z większą dojrzałością, z tym wewnętrznym uśmiechem i rodzajem pogodzenia z sobą samą, z innymi ludźmi, ze światem.




   Starzejąc się nadal potrafimy i czasem chcemy zaskoczyć czymś siebie i innych. Nadal lubimy pod zewnętrzną skorupą odkrywać w sobie i bliźnich nieznane dotąd głębie, przeglądać się w nich niby w kryształowych zwierciadłach. Nie zadowalać się tym, co widać na pierwszy rzut oka. Nie kostnieć w ustalonych raz na zawsze poglądach. Żyć, brać to życie z otwartymi oczami i z otwartym sercem. Patrzeć dalej, uważniej, wrażliwiej. Widzieć więcej, niż niegdyś. Nie dać się zwodzić pozorami. A gdy coś się w nas zamroczy uparcie wierzyć, że powróci owo cudowne lśnienie. To, za którym tak nieraz tęsknimy. To, którego nam brakuje, gdy coś nas boli, gdy się czegoś lękamy, gdy czujemy się bezradni. Tak dobrze jest wierzyć, że słońce schowane za chmurami jeszcze nie raz do nas powróci. I znowu ruszymy na wędrówkę po nieskończonych, pełnych tajemnic błyszczących połaciach życia...




   Przeczytałam niedawno artykuł o dziwacznej tendencji, obowiązującej dzisiaj wśród ludzi. To kult młodości. To obowiązek wyglądania młodziej, niż wskazywałaby na to nasza metryka. To konieczność ukrywania albo traktowania botoksem i operacjami plastycznymi swych zmarszczek i innych niedoskonałości pojawiających się wraz z wiekiem. Starość jest passe. Starość jest czymś wstydliwym, niechcianym, brzydkim. A przecież każdy dzisiejszy młody będzie prędzej czy później stary. Nie da się przed tym nigdzie uciec. No chyba, że w przedwczesną śmierć...




   Czy ta dzisiejsza niechętna postawa wobec starości wypływa z lęku przed nią? Czy może z nieumiejętności dostrzeżenia tego, co jest w życiu naprawdę ważne i kurczowego trzymania się pozorów? Z przykrością obserwuję niektóre celebrytki, piosenkarki i aktorki jak bardzo starają się kryć swój rzeczywisty wygląd, jak koniecznie chcą sprostać cudzym oczekiwaniom, modzie, presji otoczenia. Nie mają odwagi być sobą. Pokryte tonami makijażu, „poprawione”kolejnym zabiegiem wyglądają niestety jak karykatury samych siebie, jak pozbawione życia przerażające maski. I smutno mi, bo mam wrażenie, że niepotrzebnie sobie umniejszają, że postępując tak w pewien sposób ośmieszają siebie odnosząc odwrotny od zamierzonego efekt.




   Na szczęście wiele osób nie przejmuje się tym trendem kultu młodości i idealnego wyglądu. Żyją i biorą to życie jakim jest, godząc się z tym, na co nie mają wpływu i nie przejmując się tym, co sobie ludzie pomyślą. A przede wszystkim ciesząc się życiem takim, jakie ono jest. Tym nowym rodzajem lśnienia, które dostrzega się wraz z wiekiem. Blasku rodzącego się z doświadczenia życiowego, z głębszego zrozumienia innych ludzi, z dostrzeżenia ich wewnętrznego, niepowtarzalnego światła, a wreszcie z czasu, bezcennego czasu, który pozostał. Kimś takim była zapewne Małgorzata Braunek czy Magda Umer. Obie te cudowne kobiety miały w sobie w sobie nieprzemijającą urodę i prawdę. Cechy jakich próżno szukać u większości tych, którzy usilnie pragną być tacy jak dawniej....

   Poniżej link do artykułu o aktorce grającej niegdyś w serialu „Ptaki ciernistych krzewów” a obecnie ośmielającej się wyglądać na swoje lata...

https://www.msn.com/pl-pl/rozrywka/news/ma-68-lat-wyla%C5%82-si%C4%99-na-ni%C4%85-hejt-z-powodu-wygl%C4%85du-tak-odpowiedzia%C5%82a/ar-AA1UcZRl?ocid=msedgntp&pc=U531&cvid=69688a7cde5f495cb26c2def2b621141&ei=9




P.S.

   Hurra – dobra niespodzianka! Nasz biały piesek Jacuś czuje się o wiele lepiej. Wydaje się, że przełamał się w nim jakiś kryzys. Wrócił mu apetyt (znowu jest łakomczuszkiem, jak dawniej!). Ma więcej energii. Oczy mu błyszczą jakąś nową radością. I nie wygląda na to, by coś go bolało. Bardzo się tym cieszymy! Oby żył w zdrowiu jak najdłużej!:-)

   A ja zmuszona obfitym wypadaniem włosów ( po niedawnych stresach i licznych prześwietleniach) ścięłam je króciutko. Mam nadzieję, że to oraz stosowanie różnych odżywek pomoże im się wzmocnić. Ale nie biadam wcale nad tym ścięciem, bo nieźle się czuję z nowym wyglądem. Łatwiej o włosy teraz zadbać, umyć je i wysuszyć. Sprawić by lśniły czując w sobie dawno nieodczuwaną lekkość i moc!:-)




46 komentarzy:

  1. "Lśnienie" ... Pięknie to opisałaś Olu. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem dotyczącym wieku i tego co nam przynosi - spokoju i braku przymusu by podobać się wszystkim za każdą cenę.
    Bardzo też spodobała mi się wypowiedź Rachel Ward :
    " ...Współczuję tym biednym duszom, które tak bardzo boją się starzenia. Z czasem nauczą się, że dla kobiety to ostateczna wolność: pozwolić odejść młodości i urodzie. To było piękne, dopóki trwało, ale życie oferuje znacznie więcej..."
    Dla wielu ludzi i nie koniecznie z branży artystycznej znaczenie ma wygląd.
    A wiesz, przypomniało mi się coś... a, mianowicie, ktoś zrobił kiedyś album ze zdjęciami kobiet biorących udział w powstaniu warszawskim, a kiedy powstawał ten album to były już bardzo starsze panie. I pamiętam te piękne twarze, przeorane siateczką zmarszczek i te przepiękne wręcz pełne jakiegoś światła oczy tych kobiet. Nie mogłam się napatrzeć na piękno ich twarzy, to piękno będące światłem ich dusz, tego co miały w sercu. I wtedy dotarło do mnie, jeszcze młodej, że nasze piękno pochodzi z tego co nosimy w sercu i duszy, z naszego stosunku do ludzi i świata.
    Cieszę się, że Acuś już dobrze się czuje. Oby jak najdłużej!
    Buziaki, serdeczności i uściski posyłam jaworowej rodzinie :)*
    Hania C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, Haniu! I mnie bardzo spodobała sie ta wypowiedx Rachel Ward. Dobrze, że ją tutaj zacytowałaś, bo to naprawdę ważne by zrozumieć, że starzenie się może byc innym rodzajem wolności, wolności od przymusu podobania sie, ale życia dla samego życia, które jest jeszcze cenniejsze, niż kiedyś bo coraz mniej go przecież zostało.
      Też zachwycaja, wzruszają mnie twarze, spojrzenia starszych kobiet, które tak wiele w życiu przeszły, któe tak wiele zrozumiały, że światło ich dusz maluje sie na ich obliczach niby jakaś wyzsza forma oświecenia, niedostępna większosci młodych. Młodzi rzadko potrafią owo światło dostrzec. Muszą swoje przeżyć, doswiadczyć, by móc widziec więcej.
      Tak, Jacuś-Acuś zdecydowanie czuje sie lepiej. Nie wiemy czym była jego choroba i czy ostatecznie już sie wyleczył, czy moze to tylko czasowa poprawa. Tak czy siak cieszymy sie tym, co jest, tą dobrą chwilą, gdy nie trzeba sie zamartwiać...
      Rodzina jaworowa dziekuje za Twoje serdeczne słowa i pozdrawia Cię z uśmiechem, życząc wszystkiego dobrego w końcówce stycznia!:-))♥

      Usuń
  2. Olgo, Twój opis zimowej przestrzeni jest po prostu zachwycający – czuć w nim i ostrożność w stawianiu kroków po lodzie, i magię lśniącej, nieprzebytej krainy.
    Nigdy sama nie wędrowałam po takim lodowym świecie, ale dzięki Twoim słowom mogę niemal go poczuć i zobaczyć jego tajemniczy blask.
    Cieszę się też ogromnie, że Jacuś odzyskał apetyt i radość, a Ty czujesz się świetnie ze swoją nową fryzurą – widać, że przyjmujesz zmiany z pogodą ducha i lekkością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie cieszę, ze spodobał Ci sie Iwonko mój opis zimowej przestrzeni. Nie zawsze łąawo mi znaleźć słowa, znaleźć własciwe określenie tego, co czuję, czułam, zatem gdy mi to jakos wychodzi i ja czuje ulgę, jakis rodzaj zadowolenia, że dałam radę. I miło mi, że ktos dzięki mojemu opisowi poczuje sie tak, jakby sam w tym uczestniczył.
      Jacuś jest starym psem, zatem wdzieczni jesteśmy, że dał radę przezwyciezyć swoje dolegliwosci i znowu zacząć cieszyc sie życiem. A my razem z nim!:-)
      A moja nowa fryzura jest bardzo wygodna. I ja czuję sie dzięki niej jakby bardziej "nowa"!:-) Warto czasem cos w sobie zmienić. To niby nic, ale jednak cos!
      Uściski serdeczne Ci zasyłam, Iwonko!:-))

      Usuń
  3. Niesamowita lodowa pustynia, jak w Arktyce.
    Dobrze, że uwieczniłaś to wszystko na zdjęciach.
    Pogoń za młodością nie jest zła, jeśli idzie w parze z rozsądkiem i dbaniem także o kondycję, ale jeśli to tylko dbanie o twarz i modny ubiór, to wychodzi to często groteskowo, zwłaszcza w zestawieniu matka-córka.
    Twoje pieski niczym zaprzęg na Alasce:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jotko. Ma się w naszych okolicach czasem wrażenie, że to jakis koniec świata. Arktyka albo Antarktyda albo i Alaska. I fajnie sie fotografuje takie zimowe cuda, mogąc potem wrócic do ciepłęgo domku.
      Dbanie o kondycję, o swoje zdrowie jest czymś dobrym i koniecznym. Natomiast przymus wyglądania młodo za wszelką cenę jest moim zdaniem szaleństwem.
      Pozdrawiam Cię ciepło!:-)

      Usuń
  4. Tak, słońce przydaje światu, o każdej porze roku, urody i owego lśnienia ale śnieżną i lodową zimą jakby bardziej jeszcze. A Ty umiałaś to oddać na zdjęciach, będzie co podziwiać i wspominać w upalne i gorące lato.
    Mnie nie przeszkadza to odmładzanie wyglądu, niech tam sobie wycinają i dodają aż do karykatury włącznie, ja sama i moi znajomi i krewni królika mamy zmarszczki od śmiechu i zadziwienia, bruzdy od smutku i rozpaczy. Ale do lustra zaglądam coraz rzadziej, to trochę przewrotne ale prawdziwe. Bo co tam robi ta stara baba gdy w sercu i duszy ciągle maj😀🤣😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońce potrafi zdziałać cuda, dlatego nie dziwota, ża zachwycona łapie za aparat fotograficzny i utrwalam je, żeby zostały ze mną na dłużej, bym mogłą sie nimi z innymi podzielić.
      O, to, to! Cudowne zmarszczki od śmiechu albo znaczące bruzdy od zmartwień i smutku. To jest mapa naszej psychiki, mapa wrażliwosci. Gdyby ich nie było wyglądałybyśmy jak manekiny. A przecież jesteśmy żywymi ludźmi.
      Niech w sercu zawsze gra nam maj, Krystynko!:-))

      Usuń
  5. Dobrze że Jacuś wrócił do się, mam nadzieję że i kotka Rabarbary da radę. Zwierzęce sprawy są dla mła ważne. Fotki piękne, szczególnie te lodowe morza ze zmrożonymi falami. Choć tak po prawdzie nie przypominają w niczym realnego zamarźniętego morza, które mła widziała podczas pamiętnej zimy stulecia.
    Co do pogoni za młodością no to cóż - starość się Panu Bogu nie udała. Nie chodzi o skorupę, tylko o całokształt. Mła bardzo mocno oddziela dojrzałość od starości, starość jest schyłkiem, zachodzeniem i utratą, czasem wszystkiego, bo i pamięć siada. Jestem z tych, którzy nie godzą się ze starością, choć nie mam nic przeciwko dojrzałości, lekkiej przejrzałości, zmarszczkom, czy nawet ograniczeniom wynikającym z tego że stawy nieco się zużyły. OK, na to jest zgoda. Natomiast nie godzę się ze słabszą pracą styków w mózgu, poczuciem wyalienowania ze świata, niemocą, zapadaniem się w sobie. Ja czuję jak Dylan Thomas - "Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy. Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy." Krótko pisząc - walić te zmarszczki, nie chcę żadnych otępień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na jak długo Jacuś wrócił do zdrowia, ale cieszymy sie tym, co jest, póki jest. Jakis kamień z serca sparł. Przynajmniej na jakis czas. A tyle człowiek tych kamieni w sobie nosi, że jeden mniej robi duża różnicę.
      Nie widziałam nigdy zna żywo amarzniętego morza a chciałabym zobaczyć. Póki więc fotografuje jego namiastki, ułudy.
      To prawda - wyglad, to jest nic. Najważniejsze jest samopoczucie, zwłąszcza to psychiczne. Najgorsza jest ta niemoc, która pojawia sie, gdy człowiek ma problem z myśleniem, rozumieniem innych, tym zapadaniem sie w sobie i zwyczajnym funkcjonowaniem na codzień.
      Buntować sie, gdy światło sie mroczy...PIęknie napisane, Tabo. Tak, Póki ma sie siłę na ten bunt, póki zauważa sie, że cos jest nie tak, trzeba robic wszystko by to odwracać, opóźniać, nie poddawać sie, choćby człowiekowi juz bardzo sie poddać chciało!:-)

      Usuń
  6. Piękne ujęcia zimy, Olu :) zima potrafi zachwycać, nie ma co. U nas szaro, buro i ponuro oraz zimno. Znam takie wchodzenie na zamarznięty śnieg, a pod spodem - niespodzianka :)
    Kult młodości - raczej wychodzą karykatury, a nie młode twarze, ale zainteresowani chyba tego nie widzą.
    Trzymajcie się zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Lidko. Zima na Pogórzu potrafi byc przepiękna. Tu, u nas u góry, z dala od cywilizacji a blisko lasów i pól mozna sie zimą zachwycać i cieszyc, bo jest czysto, jasno, cicho i malowniczo. A juz w miasteczku poniżej trudno o to. Wszędzie zalegaja hałdy czarnej, zamarznietej brei. Śmierci z kominów. Inny świat.
      A ten kult młodosci na szczęście w niewielkim stopniu dotyka zwyczajnych, takich jak my ludzi. My mamy wiecej rozsądku a poza tym od naszego wyglądu zazwyczaj nie zależy czy mamy pracę, czy ktoś nas ceni i potrzebuje. Mozemy sie w spokoju starzeć, nie wstydząc sie tego, jak celebryci.
      Uściski serdeczne Ci zasyłam ,Lidko!:-)

      Usuń
  7. I u nas droga do lasu zamieniła się w lśniącą taflę, przez co spacer do lasu wymagała bardzo dużo ostrożności, ale było warto. Piękne ujęcia, piękna zima :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dala od cywilizacji mozna obserwować spektakularne widoki i doswiadczać ciekawych, ekstremalnych przezyc w kontakcie z naturą. Korzystajmy zatem z tego, co jest wokół nas, bo to jest najprawdę bezcenne.
      Pozdrawiam Cie ciepło, Magrabelko!:-)

      Usuń
  8. Lsnienie… coz za piekna zimowa opowieść o lodowej krainie. Zima w tym roku obdarowywuje nas niezwyklym pięknem i daje taka niezwykla czystość i jasność. Mimo krótkich dni i ciemności , napelnia nas niezwykłym srebrzystym swiatlem, które bije nie od nieba , ale od ziemi… Czyz natura nie jest doskonaloscia? Przepiekne te srebrzyste lsniace pejzaże , coz za spektakl! Wspaniale zdjecia Olu , jak zawsze, zapierajace dech w piersiach ...Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Kitty. Natura jest doskonałością. Pięknie to napisałaś. Człowiek obcujac z nią osiąga prawie stan nirvany, jednosci z nią, oddalenia od wszelkich złud i nieistotności, oczyszcza sie i nabiera sił i ochoty do życia. Nie zawsze zdjęcia potrafią oddać ogrom doznań fotografa, nie zawsze towarzyszace im słowa to potrafią, ale na szczęście jest jeszcze cos takiego jak czucie, jak wyobraźnia, jak poruszenie serca...
      Dziękuję, droga Kitty!***

      Usuń
  9. Co do tej pogoni za mlodoscia i tego wewnetrznego lsnienia w wieku pozniejszym... Osobiscie nie gonie, starzeje sie wedlug rytmu mojego ciala, ale staram sie dbac o siebie i fizycznie i psychicznie, i o zdrowie i o wyglad. Bardzo nie lubie takiego zaniedbywania sie i ogolnego rozmamlania starzejacych sie kobiet. I to nie tylko z tego powodu, ze jest to widok taki sobie, ale tez ze wzgledu na nie same. Kiedy nie chce sie juz nam porzadnie ubrac, umyc, uczesac, nie mowiac o lekkim makijazu ( niekoniecznym , ale wielu kobietom dodajacym uroku i pewnosci siebie ), kiedy wolimy rozmemlanie, tluste wlosy i wygodne wyswiechtane lachmany zamiast wygodnych , ale porzadnych ubran i butow, kiedy nie chce sie nam juz dbac o siebie i swoj wyglad , bo i po co, to zauwazam, ze te kobiety szybciej sie starzeja, szybciej podupadaja, szybciej sie poddaja. Nasz zadbany , porzadny wyglad wzmacnia nasze poczucie kobiecosci, pewnosci siebie, ruchy nabieraja wigoru, cialu chce sie wiecej i o wiecej sie stara. I jakby emanuje nowa energia. A jak jeszcze ktos to zauwazy i doceni, to wtedy wrecz skrzydla wyrastaja. W zdrowym ciele - zdrowy duch, a ja powiedzialabym, ze w zadbanym ciele - nowy duch ! I jest jeszcze jeden aspekt, ktory niestety dotyka wiele kobiet i mezczyzn na starosc... zanika ich wewnetrzna radosc zycia, zanika to lsnienie, ktore prowadzilo ich wczesniej i dawalo radosc zycia, a co gorsza, czesto zamienia sie ono w brzydkie i gorzkie zaciemnienie, w ktorym pograza sie ich dusza, a za nia idzie i cialo... Bo nawet jesli cialo juz przeminie , nasza dusza moze nadal pozostawac piekna. Obysmy na zawsze zachowaly to srebrzyste wewnetrzne Lsnienie duszy , do konca naszych dni. Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie, że rozmemłanie i zaniedbanie nie jest dobre dla żadnej kobiety. Jednak to jak sie ubieramy, jak pokazujemy sie otoczeniu zależy też od naszego otoczenia, od trybu życia jaki prowadzimy. Ja, w czasach miejskich byłam zadbaną , zgrabną panią w eleganckich bucikach, garsonkach i z lekkim makijażem. Tego wymagała ode mnie codziennosć, no i ludzie wokół. Bo jaką cię widzą, taką cie piszą. Bo jak wszedłeś miedzy wrony, musisz krakać jak i one...itp, itd. Owszem, lubiłam wtedy być taka, ale teraz lubie cos innego. I teraz nic nie muszę. Mogę byc swobodna, naturalna, na luzie. Ubieram sie w wygodne ciuchy - najczęściej dresy albo cos w tym stylu. Paraduję po ogrodzie i po polu w gumiakach a latem w gumowych klapkach. Nie używam perfum, ani żadnych pachnacych kosmetyków bo stałam sie bardzo wyczulona na sztuczne zapachy. Czy czuję sie zaniedbana? Nie - o ile mnie nic nie boli, o ile nic mi nie dolega, to raczej czuję sie dobrze ze sobą. No oczywiście dobrze byłoby znowu schudnąć, bo za bardzo sie zaokrągliłam, ale to znana od lat spiewka. I w sumie teraz myślę, że najważniejsze jest zdrowie a do tego ta swoboda, którą tu osiagnęlam. Wprawdzie Cezary lubi jak sie jakos wystroję, jak ładnie włosy ułoże itp.(toteż czasem tak robie), ale tak w ogóle, to akceptujemy siebie nawzajem takimi, jakimi jesteśmy.Bo najwazniejsze to byc. I jeszcze byc razem....Mieć w sobie te uczucia i obdarzać nimi najbliższych. Tym lśnieniem, które oby zawsze było...

      Usuń
    2. Olu, temat ubioru jest na ogol drazliwy , ale nie chodzi tu o " strojenie" sie ani pacykowanie.. Chodzi o ogolna dbalosc o siebie.Tak , w gumiakach i dresie tez mozemy byc zadbane , jak najbardziej. A myslisz, ze ja do ogrodu wychodze na obcasach ? :)) Tez dobieram stroj do zajec i do warunkow. Przykladem zadbanej kobiety jest dla mnie bardzo fajna dziewczyna, mieszkajaca na wsi, remontujaca stary dom, uprawiajaca ogrod , gotujaca i zajmujaca sie domem i zwierzetami, plus prowadzi sklep wysylkowy i szwalnie , a przy tym zawsze schludna i zadbana. Prowadzi fajny kanal na youtubie , moze znasz " Tosienieuuuda". ? Bardzo jej wspolczuje, bo 10 dni temu zaginal ich pies Akira , w te najwieksze sniegi i mrozy... Trzymam kciuki, aby sie odnalazla , aby przezyla . 🤞🤞🤞P.S. Osobiscie nie moge zniesc mocno wyperfumowanych osob, sztuczne zapachy sa dla mnie nieznosne, od dziecinstwa. Kitty

      Usuń
    3. Kitty! Nie znałam do tej pory tego kanału. Zaczęłam oglądać i mnie wciągnęło. Przede wszystkim sprawa zaginionej Akiry. Oby sie znalazła. Wyobrażam sobie jak smutno jest Kasi...Ale pomyslałam też, że Akira równie dobrze może byc teraz na drugim koncu Polski. Wszak my po Jacusia pojechaliśmy do innego województwa - ponad 200 km w jedną stronę, wiec gdyby ktoś go tam szukał - nie znalazłby. Może ktos tak samo przygarnął Akirę...A jeśli - oby to był dobry człowiek! Ach, a do tego Akira jest tak podobna do Jacusia. Jego też podejrzewamy o bycie akitą...

      Usuń
    4. Mnie tez nurtuja rozne pytania, ale ciagle mam nadzieje 🤞🤞🤞Niech Akira wroci do domu 🙏🏻 Kasia z Maciejem to wspaniali ludzie, a wokol nich tez same dobre dusze, bo dobro przyciaga dobro :) Poogladaj cos z panem Zbigniewem , prawdziwy piekarz i cukiernik , przyjaciel ich domu😍 Jak chce sie rozgrzac wewnatrznie , to ogladam Kasie i jej gospodarstwo. Tylko teraz nad wszystkim lezy cien Akiry i ciezko na sercu. ❤️‍🩹Kitty

      Usuń
    5. Pan Zdzislaw ! nie Zbigniew :) K.

      Usuń
    6. Niech Akira wróci. Tak strasznie żal mi tej Kasi i biednej Akiry...
      Muszę pogrzebac w dawnych jej filmikach. Może natknę sie na pana Zdzisława!
      Jeszcze raz dzięki za polecenie tego kanału!:-)

      Usuń
    7. 💝Olu, moze moglabys przeslac jakies slowa pociechy dla Kasi, opowiedziec jej historie z Jacusiem? Kazde dobre slowo daje nadzieje 🤞💝Kitty

      Usuń
    8. Mogę spróbować...Tylko nie wiem, czy to ja rzeczywiscie pocieszy. Bo tak naprawdę jedynie ważne byłoby znalezienie Akiry całej i zdrowej. Ja na jej miejscu tak bym chyba czuła...♥

      Usuń
    9. Opisałam jej na kanale historię Jacusia. Mam nadzieję, że to cokolwiek pomoże, odrobinkę jej ulży....

      Usuń
    10. Dziekuje Olu 🙏🏻💝💝💝Kitty

      Usuń
  10. P.S. No i jeszcze Jacus! Jak dobrze, ze chwilowa niedyspozycja minela i Jacus znow jest pelen zycia i radosci. Jak dobrze widziec cala Trojke w komplecie :) Usciski Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odetchnęłam, gdy Jacusiowi sie polepszyło. Ach, to takie cudowne móc widzieć, jak on znowu ładnie je, jak biega radośnie, jak znowu ma siłę i ochotę by iśc na spacer. Oby mu to na długo zostało!
      Ściskam Cię mocno i serdecznie, Kitty!:-)♥

      Usuń
  11. Zadziwiające, niektóre ujęcia połaci śnieżnej pokrywającej pola przywiodła mi na myśl falujące morze. A brodzić w śniegu lubię, chociaż niejednokrotnie łączy się to z przemoczonymi butami. Dziecięcej radości jednak nic mi raczej nie odbierze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie kojarzyły sie te zmrożone pola z falującym morzem. Lubie takie niejednoznaczne widoki, nieoczywiste skojarzenia. I śnieg, w którym można radośnie brodzic też.Ściskam Cie serdecznie, Karolinko!:-)

      Usuń
  12. Fantastyczne ujęcia Oleńko. Jak dobrze, że zdrowie wraca u Was wszystkim, niech tak zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Basieńko. Cieszę się, ilekroć uda mi sie zobaczyć cos tak pięknego, zauważyć cos nowego. A to wszystko tuż za płotem!
      Zdrowie najważniejsze! I tego życzę Ci z całego serca!:-)

      Usuń
  13. Myślę Oleńko, że pierwsze wyraźne zmiany wyglądu, mogą przygnębić. Czasami się dołuję starzeniem i podświadomie mam nadzieję, że jednak chociaż troszeczkę młodziej wyglądam niż metryka przewiduje. Ale ograniczam się do nawilżania skóry, bo i tak nie wierzę w działanie kosmetyków. Chyba gorzej mają piękne kobiety, bo w jakiś sposób były uprzywilejowane przez całe życie. Jeśli do tego pracują w mediach, to może się skończyć wszystko. Interwencje w normalny proces starzenia robią coś gorszego niż natura. Bardzo lubię mądre kobiety, z doświadczeniem narysowanym zmarszczkami. Jedne odstraszają, a inne budzą zaufanie. Pięknie napisałaś o lśnieniu, tak jak pięknie wypowiedziała się Rachel, jest cudowna, taka pozytywna. czas kiedy była piękna był dobry, ale teraz jej życie nie jest ani trochę gorsze. To czas, kiedy liczy się to co się ma w duszy. Cieszę się bardzo, że Jacusiowi lepiej, to wspaniała wiadomość. Pogoda u nas podobna, jest zawsze tak dzienie o tej porze roku, lód oblepia gałązki i robią się sople. U sąsiada wybuchł dąb ogromny, rozpadł się na 3 części, jedna oparła się i dom. Nawet jak jest na plusie, to łamią się krzewy i bambusy moje skłoniły się do ziemi i trzasnęły. Ale już żonkile wyszły z ziemi i w lutym zakwitną. Piękne zimowe zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie Oleńko😘 Maria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie Marylko, że zauważenie wyraźnych zmian wyglądu - typu zmarszczki, obwisła skóra mogą przygnebic i przygnębiają. Także mnie, to onegdaj dopadło. Każda z nas chyba to przechodzi. To taki etap. Zmiany są i będą. Trzeba z tym życ i sie pogodzić, że cos nieodwołalnie jest już za nami. Nie każdy jednak potrafi sie z tym pogodzić. I nawet przed sobą udaje, że nadal wszystko jest ok. Ciekawa jestem, jak czują sie te kobiety, które uzywaja tak mocnego makijażu, gdy zmywają go wieczorem i widzą siebie w lustrach prawdziwe...Moze nawet nie patrzą? Tak czy siak lepiej postawic na piękno duszy, na doswiadczenie życiowe, na mądrosć nabywaną z wiekiem - to w dużej mierze od nas zależy, w przeciwieństwie do urody zewnetrznej.Ale każdy musi do tego zrozumienia dojśc w swoim tempie. I nie każdy dochodzi, bo tak jest uwikłany w swoje zmartwienia, gorycze, smutki, że życie niezauważone umyka...
      U Ciebie też zimowo? Widziałam na filmikach, co siewyprawia w USA. Oj, zima daje nam , zwierzętom i roslinom popalić. Ale na szczęście ta sama zima zsyła tez piekno, wzruszenie, olśnienie. Ciekawe jaka będzie wiosna w tym roku? Mówisz, że u Ciebie już żonkile wychodzą? A to odważne roślinki! Moze one wiedzą, ze wiosna juz za rogiem?
      Cieszę się, że podobają Ci sie moje zdjecia. Wy oboje z męzem jesteście mistrzami fotografii, wiec tym bardziej doceniam pochwałe z Twoich ust!:-)
      I ja ściskam Cię serdecznie Marylko i dziekuję za Twoje słowa, jak zawsze mądre, życzliwe, pełne wrażliwosci i zrozumienia!:-)♥

      Usuń
    2. Tak, próbowałam być dosłowna, ale przecież potrafię na ten temat żartować. Makijaż postarza i młodziutkie kobiety i dojrzałe. Doświadczenie i życiowa mądrość są niesamowite, przychodzą takie odpowiedzi i olśnienia, a życie ma nowy, ciekawy aspekt. Obowiązki odeszły, dawne troski wydają się nieistotne, to dobry czas na dobre i spokojne życie w zgodzie z sobą. Nie ma dla mnie znaczenia jak ktoś wygląda, pomarszczona i szczerze uśmiechnięta jest przecież też piękna. M.

      Usuń
    3. Byleby zdrowie było...Wtedy odczuwa sie to lśnienie. Wtedy starosc nie jest straszna!*♥

      Usuń
  14. Niebywałe to lśnienie, które uchwyciłaś 👍🏻 Chyba raz jeden tylko takie zjawisko widziałam...
    Cudnie, że Jacuś ma się lepiej 🙂 Dużo serdecznych głasków dla niego 💞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie bywa zimą, szczególnie w tak oddalonych od cywilizacji okolicach jakie są tu, gdzie mieszkam.
      Jacuś rzeczywiscie ma sie lepiej, mam nadzieję, że na długo.
      Dziekuje za ciepłe słowa dla Jacusia i pozdrawiam Cie serdecznie, Basiu!:-)*

      Usuń
  15. Piękne kadry. Oczywiście wędrówki też. Miałaś wspaniałe chwile ze słońcem , z przestrzenią. Piękny czas . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, na Pogórzu Dynowskim jest wiele pięknych miejsc i przestrzeni do ciekawych wędrówek. Korzystam wiec z tego, póki mam siłę, ochotę i czas by wędrować i fotografować.
      Pozdrawiam serdecznie!:-)

      Usuń
  16. Witaj szarością za oknem Olgo
    Tak Pani Zima czasem potrafi olśnić, zachwycić. U nas niestety teraz szaro, buro i ponuro... A U Ciebie nadal bajkowo.
    O kulcie młodości czasem piszę. Choćby tutaj - https://szimena.blogspot.com/2022/12/przedswiateczne-mysli.html. A ostatnio trochę w ostatnim zeszłorocznym poście. Jakże dobrze się rozumiemy, my grudniowe dziewczyny...
    Miło czytać, że Jacuś lepiej się czuje.
    Pozdrawiam mroźnym końcem stycznia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Ismeno.
      Tak, u mnie nadal pięknie, biało, srebrzyscie i diamentowo. Daleko od miasta zima potrafi być cudowna i pełna baśniowego uroku. Dlatego nie narzekam na zimę. Wciaz mogę sie zachwycać i robic zdjęcia. Tylko paluszki marzną!:-)
      Podejmujemy podobne tematy, bo wiele spraw dotyczy nas w róznym stopniu. Jesteśmy w tym samym wieku. Obserwujemy naturalne zmiany u siebie i u innych. Wyciagamy wnioski. Nie da sie na siłę przytrzymac młodosci, choćby sie bardzo chciało. Zmieniamy się i to jest normalne.
      A Jacuś jak na razie (odpukać) - jak nowy!:-)
      Pozdrawiam Cię juz lutowo!:-)*

      Usuń
  17. Piękne widoki!
    dla waszych Wilkarów cały czas przesyłam dobre fluidy! I dla Was też rzecz jasna.
    Mnie zima już męczy, ale na Twoich zdjęciach jest piękna. Jednak chciałabym już, żeby z miasta ta breja zniknęła, bo oni jak zawsze zaskoczeni zimą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano piekne, Kocurku drogi! Ja nie muszę nawet z domu wychodzic by sie zachwycic, bo to co widzę przez okno jest cudne jak obraz najlepszego malarza.
      Wilkary lubią zimę, ale nei chcą byc za długo na dworze, bo im sie grudki śniegu na łapach zamieniaja w kulki lodu, które utrudniaja chodzenie. Wracaja szybko do domu na swoje cieplutkie legowiska i pochrapują aż miło. Tylko, że strasznie teraz linieją. No można by tą sierścia kołdry napychać!:-)
      Pozdrawiam Ciebie i Twych bliskich bardzo serdecznie!:-))

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za Wasze opinie i refleksje!